Nowoczesny dom drewniany i energooszczędny. Technologia domu szkieletowego

Dom drewniany i energooszczędny. Technologia drewnianego domu szkieletowego
Autor: Artur Pilarski, projekt: architekt Adam Wawoczny Dom z założenia miał mieć prostą bryłę nawiązującą do stodoły. Oprócz tego miał być ekologiczny, funkcjonalny i tani w utrzymaniu. I tak się stało. Dom jest zbudowany w całości z materiałów ekologicznych. Konstrukcyjne drewno lite (KVH) użyte do budowy domu nie zostało nasączone żadnymi środkami chemicznymi. Jest też doskonale zaizolowany wełną mineralną, więc rachunki za energię są niskie

Inwestorom tego energooszczędnego domu bardzo zależało na tym, by ich dom stanął szybko. Dlatego zdecydowali się na technologię szkieletu drewnianego. Projekt domu architekt Adam Wawoczny.

Dom stoi nieco na uboczu, idzie się do niego wąską ścieżką po betonowych płytach. Jak większość budynków w okolicy ma dwie kondygnacje z poddaszem użytkowym i dwuspadowy dach, trzyma się więc lokalnej formy i skali. Powstał dla młodej rodziny z dzieckiem, na działce, którą dostali od rodziców. Przed rozpoczęciem budowy musieli sprzedać mieszkanie i zamieszkać u rodziny. Dlatego zależało im, by dom stanął możliwie szybko. Takie możliwości dawało budownictwo drewniane, szkieletowe.

Przyszły właściciel domu dużo o nim czytał, robił rozeznanie wśród firm specjalizujących się w takim rodzaju domów. Najpierw myślał o domu z bali, ale tu obiekcje zgłosiła żona, wskazując, że wnętrze byłoby ciemne i ciężkie w odbiorze. Oboje zgodzili się natomiast, że ich dom ma być drewniany i energooszczędny. Architekta znaleźli przez znajomych. –

– Oboje lubimy wzorce skandynawskie: ich funkcjonalność, skromność. Tamtejsze domy żyją razem z ludźmi. Poza tym mąż interesuje się nowinkami technologicznymi, chciał iść z duchem czasu. I tak podjęliśmy decyzję. Dom miał mieć możliwie najprostszą, ekonomiczną bryłę postawioną na obrysie prostokąta, wzorowaną na stodole – dodaje. – Działka była dość duża, a właścicielom zależało na tym, by otworzyć dom na zachód, na zieleń, bo ogród w dużym stopniu był już zagospodarowany. Dlatego przysunęliśmy budynek możliwie blisko do wschodniej granicy działki. Nie było na tym terenie szkód górniczych, które mogłyby utrudniać budowę – relacjonuje architekt Adam Wawoczny.

Jak zbudowany jest dom szkieletowy - konstrukcja

Niewielki spadek gruntu zniwelowano podczas budowy fundamentów, a od zachodu powstał wysoki na 40 cm mur oporowy, który zabezpiecza budynek przed osuwaniem się ziemi. Wykonawcom przeszkadzały drzewa, które przez lata z oddaniem sadzone były w ogrodzie. Zaproponowali, by je wyciąć. Oczywiście nie zgodzono się na to, dzięki czemu dziś przybysza wita tu rząd młodych brzózek, a z okien jadalni i salonu widać dorodne świerki, modrzewie, dąb, kasztanowiec i drobnolistny, czerwieniejący jesienią klon japoński.

Drzewa liściaste do ogrodu. Polecamy najładniejsze gatunki drzew >>>

Dom drewniany i energooszczędny powstał w ekspresowym tempie

Technologia drewnianego domu szkieletowego pozwala postawić całą konstrukcję wyjątkowo szybko. Na plac budowy przyjeżdżają gotowe ściany zewnętrzne zapakowane do tira. Został utwardzony wjazd na działkę, żeby ciężki samochód nie utopił się w grząskiej glebie. Na miejscu okazało się jednak, że sama droga dojazdowa jest za wąska i olbrzymi pojazd na niej się nie zmieści, nie mówiąc już o skręcaniu. Szef wykonawców stawił się osobiście i wspólnie radzono, co zrobić. Ostatecznie robotnicy wypakowali ładunek z tira przy głównej drodze. Stał tam na łące biały opuszczony dom bez okien i to przy nim robotnicy zostawili drewnianą konstrukcję.

– Mieszkaliśmy wtedy tymczasowo w przyczepie na działce, żeby nadzorować budowę. Więc przez cały weekend kilka razy dziennie biegaliśmy z tej przyczepy na łąkę sprawdzać, czy nikt drewnianych elementów nie uszkadza, nie maluje sprejem itp. – opowiada właścicielka.

Po weekendzie przyjechały mniejsze ciężarówki i dwa dźwigi. Jeden na łące ładował, drugi na działce rozładowywał. Budowa wreszcie ruszyła. Każda ze ścian domu ma dwuwarstwowy drewniany szkielet z miejscem na instalacje elektryczne i wodne, ocieplony grubą warstwą wełny mineralnej, od środka pokryty płytami włóknocementowymi, a od zewnątrz OSB i dodatkową warstwą wełny. Łącznie izolacja ma grubość 36 cm, co zdaniem architekta zapewnia lepsze docieplenie niż w standardowym domu murowanym.

Postawienie szkieletu ścian skręcanego potężnymi śrubami zajęło zaledwie trzy dni, a całej konstrukcji łącznie z dachem, zewnętrznym ociepleniem, elewacją i sufitami – półtora miesiąca. Dłużej natomiast trwało wykańczanie całości, szczególnie że część prac właściciel wykonywał sam w wolnym czasie. W sumie po 12 miesiącach, wczesnym latem, można już się było wprowadzać.

Zobacz też:

Dom drewniany i energooszczędny. Technologia drewnianego domu szkieletowego
Autor: Artur Pilarski, projekt: architekt Adam Wawoczny Przestrzeni dziennej parteru nie dzielą słupy, więc jest tam pojedynczy długi trakt

Dom drewniany i energooszczędny - zalety i ograniczenia technologiczne

Domy drewniane uchodzą w Polsce za zimne i głośne. Stereotypowo „prawdziwy” dom to dom murowany.

– Rodzice słysząc, że budujemy z drewna, żartobliwie pytali, czy dom nie odleci przy porywistym wietrze. Ale my doceniamy taką architekturę, jest w niej lepszy mikroklimat. Nie ma tu takiej wilgoci, jaką pamiętamy z bloków, pary osadzającej się na szybach. Nie ma też zimnych ścian jak w murowanym domu – podkreśla właścicielka.

A architekt dodaje: – W domach murowanych z cegły czy pustaka zaizolowanych styropianem, jeżeli zabraknie dobrej wentylacji, para wodna będzie się gromadzić w środku i może dojść do korozji biologicznej. W drewnianym domu nadmiar wody wyparowuje przez ściany zewnętrzne. Technologia przegród jest tak dobrana, by dom oddychał, był zdrowy i bezpieczny. Drewniana szkieletowa konstrukcja ma więc swoje zalety, ale także ograniczenia.

– Taki dom nie może mieć dowolnego kształtu i trzeba zmniejszać jego ogólny gabaryt. Projektując dom w konstrukcji szkieletowej, należy zwracać uwagę na rozpiętość stropów drewnianych i regularność układu ścian, jeśli inwestor chce mieć otwarty układ pomieszczeń bez konstrukcji wsporczej w postaci słupów podpierających strop, musi albo ograniczyć rozpiętość stropów, albo zgodzić się na konstrukcje wzmacniające w postaci słupów lub stalowych belek – tak jak w przypadku tego domu. Ponieważ właścicielom zależało na tym, by przestrzeni dziennej parteru nie dzieliły słupy, więc mamy tam pojedynczy długi trakt, ale krótsza ściana ma niewiele ponad sześć metrów. W konsekwencji belki mogą mieć mniejsze przekroje, a wzmocnienia stropów ograniczają się do dwóch stalowych dwuteowników – wyjaśnia architekt.

Bryła zgodnie z założeniami jest bardzo zwarta. Poza niewielkim podcieniem przy wejściu głównym nie ma innych wnęk ani wystających elementów. Słupek w narożniku jest elementem konstrukcji drewnianej, która nie dopuszcza nawisów, musi być odpowiednio podparta. Parter, by go odróżnić od tynkowanego piętra, oblicowano deskami z rodzimego drewna świerkowego układanymi poziomo. Zaletą desek jest też to, że nie brudzą się tak szybko jak jasny tynk. Całą obróbkę drewnianą wykonano trochę „po staremu”, jak dawną boazerię. Gdyby deski okładziny dociąć idealnie równo, na ich złączeniach nie byłyby potrzebne pionowe elementy zasłaniające niedociągnięcia. Dom miałby bardziej nowoczesny charakter. Wykonawcy jednak argumentowali, że narożne listwy przy wnękach okiennych, na słupku, na krawędziach ścian dodatkowo zabezpieczają ściany. Przekonali właścicieli.

Współczesny charakter domu podkreśla natomiast dach, który mieści się w obrysie budynku, nie ma okapów, a rynny ukryto. Blacha powlekana kładziona na rąbek stojący sprawia, że antracytowa powierzchnia nie jest monotonna i płaska. W wyborze tego materiału miało znaczenie, że jest dość lekki, więc – jak podkreśla architekt – nie trzeba było wzmacniać konstrukcji dachu. Dzięki zamontowaniu na zewnątrz komina pieca gazowego udało się zaoszczędzić trochę miejsca w środku – rura ze stali nierdzewnej błyszczy w słońcu.

Dom drewniany i energooszczędny. Technologia drewnianego domu szkieletowego
Autor: Artur Pilarski, projekt: architekt Adam Wawoczny Ozdobą wąskiej ściany szczytowej jest nowoczesny komin ze stali kwasoodpornej

Wnętrze drewnianego domu z zielonym obrazem

Małe wymiary domu i jego wąski trakt wpływają na dobre doświetlenie budynku, mimo że stoi on na osi północ – południe. Światło bez trudu dociera w każdy kąt. W zachodniej elewacji zwracają uwagę duże okna strefy dziennej – przesuwne w salonie ma trzy metry szerokości, a nieotwieralne w jadalni dwa metry. Oba wychodzą na ogród. Ruchomy, zielony obraz z powodzeniem zastępuje domownikom telewizor.

Do środka przeszklenia wpuszczają dużo światła słonecznego, które modulowane wewnętrznymi żaluzjami daje ładny światłocień. Pozostałe okna, zwłaszcza te w sypialniach, są już mniejsze, służą przede wszystkim doświetlaniu wnętrza. Z pokoju dziecka przy dobrej pogodzie widać przez nie Beskid Śląski, a z lornetką – nawet światełka wyciągów na Skrzycznem.

Wybieramy okna panoramiczne: 5 pytań o duże przeszklenia >>>

– Nie chcieliśmy okien połaciowych – zaznacza właścicielka. – Baliśmy się, że w zimie, przy opadach śniegu, cały czas będą zasłonięte i do środka w ogóle nie będzie wpadało światło, a ja lubię jasne, słoneczne domy – podkreśla. Okna są więc zwykłe, zadbano, by po trzech stronach na piętrze wszystkie miały tę samą wysokość, a horyzontalny pas, który tworzą na elewacji, podkreślono ciemniejszym kolorem tynku (inne rozmiary ma tylko pionowe okno od strony południowej w łazience na piętrze).

Układ domu drewnianego

Układ funkcjonalny domu jest bardzo czytelny, a podział przestrzeni – modelowy: z parterem przeznaczonym na otwartą strefę dzienną oraz pietrem i jego dwiema sypialniami (dla rodziców i dziecka) organizującymi życie nocne. Początkowo w projekcie część wspólna miała ścianę obok wyspy i komina. Ale szybko z tego zrezygnowano na rzecz większej otwartości.

Ulubionym miejscem wszystkich jest jadalnia, można tu jeść, pracować, odrabiać lekcje albo siedząc na szerokim parapecie, czytać książki i liczyć chmury. Trudno tu czuć się odizolowanym od reszty domowników. Na piętro biegną dębowe schody zabiegowe położone zaraz za przedsionkiem i doświetlone pionowym oknem. Żeby nadać im lekką, współczesną formę, barierkę przeszklono. Wykończenie wszystkich krawędzi stopni i pochwytów jest miękkie i łagodne, przyjemne dla dłoni czy gołych stóp.

Na piętrze oprócz sypialni i wspólnej łazienki znajduje się niewielka pralnia. By sobie na to dodatkowe pomieszczenie pozwolić, właściciele zdecydowali się na mniejszą łazienkę. Pozbawiona takich pożytecznych urządzeń jak pralka czy suszarka stała się strefą wypoczynku, a nie pracy.

– Od początku myśleliśmy o tym domu bardzo praktycznie, zastanawiając się, czego naprawdę potrzebujemy, a jakie pomieszczenia są zbędne. Nie chcieliśmy na przykład osobnej jadalni czy kuchni ani gabinetu. Koszty utrzymania domu rosną, stąd nasze dążenie do samoograniczenia. Po co płacić za przestrzeń, z której nie będziemy korzystać – pyta retorycznie właścicielka. – A tak przyjeżdża rodzina, siostra i bratowa pomagają mi w kuchni, otwieramy drzwi na taras, dzieci biegają z góry na dół. Wszyscy jesteśmy, jak to się mówi, „na kupie”, czyli razem – przestrzeń domowa pozwala na wspólne spędzanie czasu. Dom ożywa. Jest swojsko, naturalnie. Wcześniej mieszkaliśmy w blokach z wielkiej płyty i każdy weekend wykorzystywaliśmy, żeby z nich uciec. A to w góry, a to na działkę. Spędzaliśmy czas bardzo aktywnie. Teraz w letnie miesiące siadamy na tarasie, mamy słońce, zieleń, spokój i zastanawiamy się, po co gdziekolwiek jechać, skoro tu jest tak dobrze – dodaje.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE