1. Jak reagować, gdy w domu wybuchnie pożar?
Pierwsza zasada brzmi... ewakuacja! W wielkich emocjach towarzyszących pojawieniu się ognia mieszkańcy domu nie są w stanie ocenić, jak groźny jest pożar. Należy zadbać o bezpieczeństwo ludzi, szczególnie dzieci, oraz natychmiast wezwać straż pożarną - dzwoniać na numery alarmowe - 998 lub 112.
W Polsce strażacy przyjeżdżają na wezwanie w bardzo krótkim czasie. Oczywiście sytuacje są różne – często mieszkańcy domu wiedzą, co się zapaliło i jak duży jest pożar. Jeśli widzą możliwość ugaszenia ognia, mogą próbować podjąć akcję gaśniczą. Natomiast groźnym błędem jest narażanie życia dla ratowania dobytku w chwili, gdy w domu szaleje już pożar.
2. Jak bardzo toksyczne są gazy wydzielające się przy spalaniu wnętrza domu?
Gazy wydzielające się przy spalaniu wnętrza domu są bardzo toksyczne, a często śmiertelnie groźne dla człowieka. 80% ofiar śmiertelnych w pożarach to ofiary zatrucia dymem. W czasie pożaru nie wiemy, jaki jest skład dymu, co się właściwie pali, stąd jeszcze raz rada – uciekać, nie ryzykować, najważniejsze jest zdrowie i życie człowieka. Jeden wdech gazu toksycznego może zniszczyć płuca, spowodować ciężką chorobę, a nawet śmierć. Palące się PCW wydziela chlorowodór. Z pianki poliuretanowej wytwarza się cyjanowodór, który w połączeniu z wodą tworzy kwas pruski. Przy spalaniu płyt paździerzowych i laminatów powstaje formaldehyd. To silne trucizny. Warto zauważyć, że nie ma przepisów, które nakazują producentom wyposażenia domowego stosowanie materiałów trudno zapalnych. Dobra rada? Jeśli chcemy mieć wykładzinę na podłodze, warto kupować materiał przeznaczony do biur – w tym segmencie wyposażenia obowiązuje tak zwany wymóg trudnozapalności.
3. Jak postępować w czasie ewakuacji?
Zasadą ochrony przed dymem jest poruszanie się jak najbliżej podłogi, najlepiej na czworaka. Ponieważ toksyczny dym unosi się, strefa dolna jest najbezpieczniejsza. Prowizorycznym zabezpieczeniem jest mokra chusteczka czy ręcznik przyłożone do ust i nosa – tworzą filtr, przez który oddychamy.