Dofinansowanie dla grup
Jeśli liczysz na dofinansowanie kolektorów słonecznych, dotację przy zakupie kotła, lub pompy ciepła, znajdź jeszcze 14 chętnych z własnego osiedla lub miejscowości i powołajcie stowarzyszenie (15 osób może założyć stowarzyszenie wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego, trzy osoby – stowarzyszenie zwykłe). Stańcie się grupą nacisku albo grupą wsparcia – wszystko zależy od postawy władz samorządowych. Wiele samorządów w Polsce różnymi sposobami zdobyło już fundusze i dotuje proekologiczne inwestycje. Zobacz, jak zrobiły to dwa z nich.
Słoneczna Szczawnica - dotacja na kolektory słoneczne
Dymiące kominy domów – ta snująca się trucizna ma fachową nazwę – „niska emisja”. W Szczawnicy wyliczono dokładnie: przeciętny dom ogrzewany węglem spalanym w starym kotle wypuszcza przez rok do atmosfery 1355 kg zanieczyszczeń. W dymie jest 244 kg pyłu, 108 kg dwutlenku siarki i wiele trujących związków, takich jak tlenek węgla, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne czy metale ciężkie. Nic dziwnego, że walka z dymem stała się tam priorytetem. Najpierw dopłacano do wymiany starych kotłów na węgiel, najczęściej na kotły olejowe. Dziś jedna czwarta mieszkańców ogrzewa dom olejem opałowym, jedna czwarta prądem, ale pozostali nadal węglem, koksem i czym się da.
Samorządowcy postawili na kolektory słoneczne, by choć latem zmniejszyć dymiący problem. Kolektory to idealne rozwiązanie – dostarczają ciepłą wodę bez wytwarzania zanieczyszczeń. Należało tylko zdobyć fundusze na dopłaty, by mieszkańcy chcieli je kupować. Przygotowano plan ograniczenia niskiej emisji i sfinansowania części kosztów montażu kolektorów. Pieniądze miały pochodzić z czterech źródeł: wpłat własnych mieszkańców, środków gminy, dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie oraz taniego kredytu z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.
Realizacja programu w Szczawnicy
Oba Fundusze finansują gminy, nie mieszkańców! To miasto i gmina kupuje kolektory i użycza je mieszkańcom. Przez pięć lat samorząd jest właścicielem urządzeń. Po okresie użyczenia każdy, kto ma kolektor na dachu, ma prawo pierwokupu urządzenia za symboliczną złotówkę. Gmina zainicjowała powstanie Stowarzyszenia Mieszkańców „EKO Szczawnica”, społecznego partnera akcji. Wśród mieszkańców rozprowadzono ankietę, wróciło 400 z nich – to byli potencjalni uczestnicy programu. Każdy musiał wpłacić przy zapisie po mniej więcej 1000 zł. Do czasu uzyskania dotacji wielu wątpiących wycofało swój wkład. Zostało 370 domów. Gmina zleciła szczegółowy audyt – jaki efekt ekologiczny zostanie uzyskany po zainstalowaniu kolektorów, o ile zmniejszy się spalanie paliw kopalnych? Spawdzono stan techniczny domów i zrobiono ślepe kosztorysy na każdy budynek i instalację. Program jest realizowany jako zamówienie publiczne.
W lipcu 2009 roku gmina ogłosiła przetarg na dostawę i montaż płaskich kolektorów. Ściśle określono parametry techniczne; urządzenia muszą mieć certyfikaty potwierdzające deklarowaną sprawność oraz oczekiwany efekt ekologiczny. Minimalny okres gwarancji na kolektory słoneczne i ich montaż to pięć lat. Startujące w przetargu firmy lub konsorcja musiały wypełnić ślepe kosztorysy dla każdego domu. To ogromna praca z ryzykiem, że oferta nie zwycięży w przetargu, a z drugiej strony – niebywała okazja na sukces. Zwycięzca miał dostarczyć i zainstalować kolektory wielkości połowy boiska piłkarskiego! Szczawnica wywołała boom na rynku pracy instalatorów, powstały nowe miejsca pracy. A dzięki wielkości zamówienia udało się w przetargu zejść do rewelacyjnie niskiej ceny – około 3,5 tys. zł za kolektor płaski o powierzchni 2,4 m2. Zakres prac obejmuje: montaż kolektorów i zbiornika c.w.u., podłączenie i regulację oraz uruchomienie instalacji. Ceny za montaż? Zgodne z ogłaszanymi średnimi cenami kosztorysowymi. Czas montażu – do końca 2010 roku. Mechanizmy kontrolne? Komisyjny odbiór instalacji. Firma, która wygra przetarg, musi co roku zlecać badania, by potwierdzać efekt ekologiczny pracy kolektorów.