Nowoczesny dom pokryty gontem

2019-02-15 9:52 Maja Mozga-Górecka; Projekt domu: architekci Weronika Juszczyk i Łukasz Piankowski, Interurban
nowoczesny dom kryty gontem
Autor: Małgorzata Góra, projekt architekci Weronika Juszczyk i Łukasz Piankowski, Interurban Jasna strefa wejścia głównego kontrastuje z elewacją z gontu i zapowiada wykorzystanie jasnego drewna we wnętrzu domu. W podcieniu, tak jak na całym tarasie, podłoga jest modrzewiowa

Projekt tego domu został dostosowany do topografii terenu. Działka opada w stronę południową, co było korzystne dla posadowienia domu, a sam spadek podyktował koncepcję architektoniczną.

– Wyznajemy zasadę, że z naturą nie należy walczyć. Często to, co się postrzega jako ograniczenia czy odstępstwo od jakiegoś wyobrażenia o idealnej działce, wpływa pozytywnie na projekt. Spadek terenu był dla nas atutem. Wpisaliśmy ten dom w lokalną topografię. Dlatego salon i parter są na dwóch poziomach – wyjaśnia architekt Łukasz Piankowski z Interurban. Architektom zależało też na tym, by odnieść się w jakiś sposób do przyrodniczego i kulturowego kontekstu miejsca. To miała być architektura nowoczesna, niepowielająca dawnych wzorów, ale jednocześnie podchodząca z szacunkiem do pięknego podgórskiego regionu i jego tradycji budowlanych. – Staramy się tak projektować, by naszych koncepcji nie można było zrealizować gdzie indziej. Postawienie takiego budynku jak ten w innym regionie nie miałoby sensu, on jest ściśle powiązany z miejscem – podkreśla architekt.

Minimalizm i gont nawiązujący do lokalnej tradycji

Dom ma powierzchnię 210 m2 i trzy sypialnie na poddaszu. Wychodząc od najprostszej bryły: stodoły z dwuspadowym dachem, projektanci dołożyli część usługową w parterze i spoili ją z resztą domu na poziomie poddasza. W mniejszej bryle powstała biblioteka, która pozwala się odizolować i wyciszyć. Jest jak letni domek w ogrodzie, zimą ogrzewany kozą. Nie ma innego połączenia z domem niż przez zewnętrzny taras. Między obiema bryłami powstało przejście, które latem pełni funkcję zadaszonego, chronionego przed słońcem tarasu. Przez podcień widzimy prawie filmowy, wyrazisty kadr: z ogrodem na pierwszym planie i łagodnym, górskim grzbietem na drugim.

Wraz z podcieniem dom ma rzut przypominający ściętą z jednej strony literę V. Dach jest dwuspadowy od frontu, natomiast od strony południowej formalnie ma cztery spadki. Nowoczesność bryły widać w jej geometrii i minimalistycznym detalu: wygląda, jakby ktoś ją wyciął ostrym nożem z papieru. By zachować czystość tego cięcia: linii oraz płaszczyzn, w specjalnych szczelinach ukryto prostokątne rynny, a drzwi wejściowe zlicowano z elewacją i na pierwszy rzut oka trudno je nawet dostrzec. Od frontu, gdzie widzimy ścianę szczytową budynku, powstał skośny podcień zaakcentowany drewnem jasnej barwy. Dzięki temu podcięciu drzwi wejściowe są chronione przed deszczem przez strop – bryłę tak zaprojektowano, by sama spełniała wszystkie ważne funkcje (bez konieczności stosowania dodatkowych zadaszeń – praktycznych, lecz często zabójczych dla kompozycji).

Gont modrzewiowy na dachu i elewacji

O lokalnym charakterze domu przesądza wykorzystanie gontu drewnianego, kojarzonego zazwyczaj z tradycyjnymi budynkami. Coraz trudniej ten materiał dostrzec w okolicy, architekt przyznaje, że widywał go prawie wyłącznie na obiektach sakralnych. A szkoda, bo gont ma dobre własności termiczne, pokryty nim budynek oddycha. Najczęściej stosuje się gont świerkowy lub jodłowy, w domu w Bielsku wykorzystano natomiast nieco rzadszy gont modrzewiowy, który raz zaimpregnowany może być pozostawiony samemu sobie, niekoniecznie wymaga dalszych interwencji.

Pokryto nim nie tylko dach, jak to się robi tradycyjnie, lecz także większość ścian bocznych. Podobne rozwiązanie pamiętamy z domu pod Krakowem z 2011 r. (proj. nsMoonStudio). Dom z Bielska jest jednak od tamtego skromniejszy, nie epatuje dwukondygnacyjnymi przeszkleniami, a użycie na elewacji jasnego i ciemnego drewna sprawia, że wydaje się przyjaźniejszy, bardziej otwarty na przybysza.

nowoczesny dom kryty gontem
Autor: Małgorzata Góra, projekt architekci Weronika Juszczyk i Łukasz Piankowski, Interurban Zadaszenie nad tarasem pozwala się schronić w upał, ale także przejść podczas deszczu do biblioteki, którą umieszczono w osobnym budynku z przeszklonym narożnikiem. Można w niej spędzić popołudnie na lekturze, potraktować ją jak gabinet

Jak budować tam, gdzie wieje halny

Gont łupany ma w przekroju kształt klina, podczas montażu powinien być wsuwany jeden w drugi. Jest to szczególnie ważne w regionach, w których warunki atmosferyczne nie zawsze są łagodne. U stóp Dębowca i Szyndzielni co roku wieje halny, a podmuchy bywają bardzo silne. Na podwórku czy tarasie wszystko musi być przywiązane, nawet kosze na śmieci. Stoi tam specjalny zewnętrzny kominek zabezpieczony ażurową kratką, by wiatr nie rozdmuchiwał paleniska, również sznurem przymocowany do kamienia. Meble tarasowe muszą być ciężkie i stabilne, a na zimę chowane. Sadzona roślinność też musi być odporniejsza. Sprawdzają się tu gatunki rodzime, z rejonów podgórskich, z palowym systemem korzeniowym, jak sosna, lepiej przystosowane do silnych podmuchów. – Wiatr gra, szumi, buczy, czasem to jest trudne do zniesienia. Rozpędza się na początku doliny i pierwsze, co napotyka, to nasz dom. To on zbiera całe uderzenie – opowiada właściciel.

Halny nie tylko utrudnił i opóźnił montaż elewacji. Zdarzył się rok, gdy prędkość wiatru osiągnęła 140 km/h. – Miało to znamiona huraganu. Nawet postawny człowiek chodził tylko tam, gdzie wiatr mu pozwalał. Zerwało kilka dachów w okolicy – dodaje.

– Skuteczne w rozbijaniu takich podmuchów i łagodzeniu uderzenia wiatru okazało się przejście między dwoma fragmentami budynku. Wiatr wpada w nie i częściowo traci na sile.

Drewno i beton w domu

Gont, zaimpregnowany masą bitumiczną, dającą efekt podobny do smołowania, od strony południowej powoli zrzuca tę ciemną powłokę, co nie przeszkadza inwestorom. Chcą, by dom się naturalnie starzał. Natomiast od frontu wciąż dobrze widać oryginalny zamysł architektów polegający na skontrastowaniu dwóch kolorów drewna modrzewiowego. Dom został bowiem zaprojektowany jak pozytyw-negatyw. Na ściany wymurowane z pustaków (Porotherm) narzucono ciemny płaszcz z gontu. W środku zobaczymy jego jasną podszewkę. Wnętrze parteru, łączące funkcje kuchni, jadalni i salonu, wykończono głównie ciepłym w odcieniu dębem. Dębowe są parkiet i schody. Z dębowego forniru wykonane są wielkie, gładkie płyty boazerii mocowane na ścianach za stołem, obok kominka oraz przy schodach. Fronty szafek w kuchni wykonano z ryflowanej dębowej okleiny. Dębowy jest stół.

Drewno ma sprawić, by wnętrze, na które składają się duże przeszklenia i beton, było cieplejsze w odbiorze. Kontrasty wprowadzają ciekawe napięcie, przy czym beton nie został potraktowany jak modny ozdobnik, przeciwnie, stanowi kluczowy element. Architekci chcieli pozostawić widoczne elementy betonowej konstrukcji – surowy strop, do którego wykonania użyto betonowych prefabrykatów o względnie gładkiej powierzchni. To licowy beton architektoniczny. – Cenimy szczerość materiału. Jeśli używamy betonu, to niech będzie widać beton. Jeśli używamy drewna, to jest to prawdziwe drewno, a nie jego imitacja – podkreśla Łukasz Piankowski. – W Polsce mieliśmy znakomite tradycje, jeśli chodzi o betonowe prefabrykaty, jednak w ciągu ostatnich 20 lat zupełnie z nich zrezygnowano. Teraz powoli się powraca. To przyszłość w budownictwie i gwarancja jakości – zaznacza.

nowoczesny dom kryty gontem
Autor: Małgorzata Góra, projekt architekci Weronika Juszczyk i Łukasz Piankowski, Interurban Okna w domu są dwóch rodzajów. Te o dużych płaszczyznach szyb, umieszczone od południa, mają ramy aluminiowe, te mniejsze są z drewna modrzewiowego, skrzynkowe, mają również drewniane, ażurowe okiennice zlicowane z elewacją

Wnętrza otwarte na słońce

Przestrzeń dzienna znajduje się na dwóch poziomach. W najwyższej części ma ponad 7 m wysokości (choć częściowo zasłaniają to schody), przyciąga mieszkańców i żadnego z nich nie izoluje. – W poprzednim domu kuchnia była zamknięta. Praktycznie wszystkie imprezy spędzałam w tej kuchni, nie wiedząc, co się dzieje, o czym się rozmawia – relacjonuje właścicielka. – Teraz jest zupełnie inaczej. Gdy przyjeżdżają dzieci, siadają przy wyspie kuchennej albo na kuchennych parapetach. Nawet jeśli muszą popracować, gromadzą się w tej wspólnej strefie. W lecie otwieramy drzwi na ogród i salon jeszcze bardziej się powiększa, przenika z zielenią na zewnątrz – mówi.

Dom zaprojektowano tak, by przez cały dzień przyjmował promienie słońca. O wschodzie sięgają sypialni, łazienek. Nieco później kuchni. Popołudniami są w salonie. – To klasyczne ustawienie względem stron świata. Słońce wędruje przez cały budynek, ale nie ma bezpośredniego nasłonecznienia. Taki naturalny cykl jest zdrowy dla domowników – komentuje architekt.

W nagrodę za spontaniczną decyzję właściciele dostali dom, w którym nowoczesność nie oznacza odrzucenia przeszłości, a przyroda spotyka się z cywilizacją. Władze miasta oświetliły szutrową drogę i wylały na niej asfalt, ale pod płot wciąż podchodzą sarny. Szarzejący gont nie eksponuje bryły, co w tak ładnej okolicy jest wielkim atutem. Los, który na początku prześladował bohaterów, mając do wyboru zakończenie dobre albo umoralniające, szczęśliwie wybrał to pierwsze.

magazyn murator
Okładka Murator 3/2019

Autor: archiwum serwisu

Więcej informacji, zdjęć i planów domu znajdziesz w marcowym numerze "Muratora". W magazynie ponadto:

  • Ściany zewnętrzne. Porównujemy parametry i koszty
  • Jakie ocieplenie naprawdę się opłaca? Izolacja ścian, dachu i podłogi
  • Projektowanie łazienki. Estetyka i funkcjonalność w każdym rozmiarze
  • Płytki zewnętrzne: wybieramy płytki na taras i balkon
  • Konkurs Czyste powietrze z Muratorem: wygraj docieplenie domu lub pompę ciepła!
  • Dodatek do magazynu: Pompy ciepła
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE