Spis treści
Jak znaleźli strych w Łodzi?
To był przypadek – mówi Ania, prawnik z zawodu. Siedząc na plaży w Jastrzębiej Górze i przeglądając Facebook, natknęliśmy się na post o ruszającym programie „Mieszkanie na strychu”. Łódź, jako lider rewitalizacji w Polsce, oddawała mieszkańcom strychy do zaadaptowania na mieszkania. Zelektryzowała nas ta wiadomość. W naszym mieszkaniu robiło się nam coraz ciaśniej i zaczęliśmy rozglądać się za czymś większym. Wypełniliśmy wniosek i udało się! Spełniliśmy wszystkie kryteria i uzyskaliśmy największą liczbę punktów, co zaowocowało otrzymaniem lokalu! Teraz nasza 8-osobowa rodzina zajmuje nieco ponad 200-metrowy strych. Żyje się nam tutaj świetnie i jeszcze nie nacieszyliśmy się nowym domem. Nadal go dopieszczamy, co sprawia nam wielką frajdę.
Wielki remont dachu i przestrzeni
Projekty podziału strychu na pomieszczenia i wnętrz to moja inwencja twórcza – śmieje się Ania – którą architekt przelał na papier. W pierwszej kolejności zajęliśmy się dachem, dociepliliśmy go pianką poliuretanową i wykończyliśmy deskami z odzysku ze starej łódzkiej fabryki. Część z nich poszła też na podłogi. Zwoziliśmy je przy -14°C, miały po 4-5 metrów długości i trzeba było je wnosić na trzecie piętro! To był wyczyn niemal akrobatyczny! Wstawiliśmy również 14 okien dachowych.
Wiekowe okiennice gospodyni wypatrzyła na Olx.pl. Gdy przyjechały, to nawet Krzyś, który mnie dobrze zna, popukał się w głowę, tak były zniszczone – wspomina ze śmiechem żona. Oczyściłam je drucianą szczotką i metodą suchego pędzla pobieliłam kredówką Annie Sloan Old White. Ekipa remontowa pytała mnie, jak mają je zawiesić, skoro to trzecie piętro, i nie chciała wierzyć, gdy powiedziałam, że mają wisieć od środka!
Kominek to kupiony okazyjnie żeliwny wkład elektryczny używany wcześniej w angielskim hotelu. Wstawiliśmy go w drewniany portal przez nas przemalowany. Ława przy sofach to zwykły stół kuchenny, któremu Ania skróciła nogi…
Urządzanie z drugiej ręki i z sercem
Czasem słyszymy, że widać tu miliony i jeśli się tyle wyda, to można tak mieszkać. A prawda jest taka, że urządziliśmy się stosunkowo niewielkim kosztem, ale ogromnym nakładem czasu i pracy własnej.
Przepastny kredens skrywa zbieraną od lat zastawę. Oczywiście Ania go przemalowała i postarzyła metodą shabby chic. Ten mebel kosztował nas grosze – wspomina. Poprzedni właściciel wyjeżdżał na stałe do Niemiec i chciał się go szybko pozbyć. Stąd niska cena. Postawił jednak warunek: trzeba go odebrać w ciągu doby! Pojechaliśmy więc po niego do Kołobrzegu w 17-stopniowy mróz!
Wizja wnętrza – styl i klimat
– Od początku wiedziałam, jak nasz strych będzie wyglądał. Miał być widny i jasny z elementami stylu prowansalskiego, który kocham, ale z domieszką farmhouse, french cottage i wabi-sabi. No i miał być stary! Tak stary, jakbyśmy mieszkali tu ze 20 lat!
Poza wysokim sufitem i belkami Ania wymarzyła sobie także ścianę z cegieł. Taką prawdziwą, nie z płytek ją udających – wyjaśnia. Panowie remontujący u nas patrzyli na mnie jak na wariatkę, gdy poprosiłam ich o skucie tynku! Jeszcze gorzej o mnie myśleli, gdy zamiast wyrównać ceglaną powierzchnię i uzupełnić braki, po prostu pomalowałam ją za pomocą agregatu zwykłą białą akrylówką.
Według planu (i marzeń) podłoga miała być z wiekowych desek w naturalnym odcieniu drewna. Szybko jednak okazało się, że desek pozyskanych ze starej fabryki jest za mało (większość poszła na wykończenie sufitów). Trzy miesiące Ania przetrząsała internet i w końcu znalazła odpowiednie pod Wyszkowem. Pożyczyli duży samochód i wraz ze starszymi dziećmi całą sobotę ładowali towar i przewozili do Łodzi.
Aby oszczędzić czas i pieniądze, nie szlifowali ich do czysta, a tylko pokryli białą farbą Tikkurila Betolux. Natomiast deski na ścianach i suficie oraz belki zostały pociągnięte po prostu białą farbą akrylową.
Komplet jadalniany stanowią stół uratowany przed porąbaniem (niestety, ktoś zdążył odciąć kawałek jednego z blatów) i krzesła. A jakże, markowe, bo to sama Laura Ashley – śmieje się Ania – tyle że kupione z drugiej ręki i przez nas odnowione. Stół jest cudowny, po rozłożeniu osiąga długość czterech metrów! Idealny dla naszej dużej rodziny i przyjaciół.
Nie lubimy marnotrawstwa. Marnowanie rzeczy jest po prostu nieetyczne. Dlatego z taką pasją szukamy mebli i dodatków w second handach, na pchlich targach oraz na aukcjach internetowych. W ten sposób oszczędzamy przyrodę i pieniądze.
i
Kuchnia patchworkowa
Meble kuchenne to patchwork. Najpierw okazyjnie kupiono fronty (i zlew marki Villeroy & Boch) od kogoś, kto demontował swoją kuchnię w Holandii. Stolarz zaprojektował pod nie ciągi robocze i zabudowę ścienną. Zamiast tradycyjnych szafek wiszących wykorzystano nastawki od meksykańskich kredensów. Kupiłam je dzień po dniu na dwóch krańcach Anglii – mówi Ania. Nie wiem, jakim cudem trafiłam na dwie takie same!
Aneks kuchenny oddziela od jadalni ścianka przysłaniająca nieco codzienny rozgardiasz. Została obłożona licami ciętych starych cegieł i zabezpieczona farbą wodoodporną. Dzięki blatowi powstał barek, przy którym można wypić kawę lub zjeść szybką przekąskę.
Sypialnia małżeńska z rodzinną historią
- Choć trudno w to uwierzyć, urocze ludwiczki, czyli łóżko, szafa, szafki nocne i toaletka, zostały zamówione przez moich rodziców 35 lat temu. Wykonawcą był rzemieślnik pracujący w swarzędzkiej fabryce mebli!
Sprzęty, które latami czekały na swoje drugie życie, dostały je w nowym domu Ani i Krzysia. Pożółkłe ramy pokryły farba oraz wosk nadający meblom charakterystyczny wiekowy wygląd. Tapicerka? Zamiast aksamitów – szare płótno.
i
Pokoje dzieci
Wystrój pokoju Oli i Zuzi był z nimi konsultowany – mówi Ania. Córki po przejściu u mnie szybkiego kursu DIY same odnawiały swoje meble. Chłopcy zostawili nam wolną rękę, a ich pokoje urządzał mąż.
Gdy zapytałam Marysię, jaki chciałaby mieć pokoik, postawiła tylko jeden warunek: miał być różowy! – wspomina jej mama ze śmiechem. Spełniając jej marzenia, starałam się nie zamienić wnętrza w landrynkowy pałac dla księżniczki.
Łazienka jak z dawnych czasów
Łazienka pełna odniesień do dawnych pokojów kąpielowych to było marzenie pani domu. Nad wolnostojącą wanną zamontowano więc „baldachim”, czyli stylowy stelaż pod zasłonę prysznicową, oraz ładną deszczownię. Stylowe toaleta z górnopłukiem oraz umywalka to używane perełki upolowane w Anglii.
Hol i filozofia domu
Nasz strych to miejsce z historią, bo dom liczy sobie niemało lat. Nasze mieszkanie też wygląda na stare. Prawie wszystko pochodzi z drugiej ręki i ma duszę. O to nam właśnie chodziło…
W holu głównie rzuca się w oczy… zagłówek! Kupiłam go za 20 zł na Olx.pl – mówi Ania. To lity dąb! Ustawiłam pod nim ławkę też tam upolowaną, no i kącik do zakładania butów gotowy.
i