Dom o nietypowym kształcie i przekrzywionej kalenicy. Projekt był wyzwaniem

2024-04-29 8:18

Dom zaskakuje niespotykaną formą niezależnie od strony, z której jest oglądany. Ale wystarczy spojrzeć na plan zagospodarowania terenu, by przekonać się, jak precyzyjnie naśladuje kształt parceli, pozostawiając miejsca na rosnące na niej drzewa. W efekcie skrupulatnego projektowania powstała bryła na rzucie 13-boku, długa na ponad 35 m. Bryła która tonie w zieleni, jak chcieli inwestorzy.

Spis treści

  1. Niezwykły proces twórczy
  2. Projekt na bardzo nietypową działkę
  3. Pod oryginalnym dachem
  4. Plan domu z wbudowaną zielenią
  5. Materia z natury piękna
  6. Rozwiązania praktyczno-estetyczne
  7. Pamiętajcie o ogrodzie
Szkoła Budowania: Otoczenie Domu

Wystający zza ogrodzenia nieduży fragment bryły z niesymetrycznym dwuspadowym dachem i ze skręconą kalenicą intryguje. Po przekroczeniu granic posesji zdziwienie zostaje spotęgowane – bryła domu jest długa na ponad 35 m i skręca, dostosowując się do kształtu parceli. Górna kondygnacja kontrastuje skalą z parterem domu. Jej forma i nadwieszenie na tarasem sprawiają, że architektura bez wątpienia jest nieszablonowa, świeża. Taka wyszukana kompozycja ma drugie, bardzo funkcjonalne dno…

Projekt domu: Magdalena Beczak, Maciej Beczak/pracownia Beczak / Beczak /Architekci

Niezwykły proces twórczy

Wybór pracowni nie był przypadkowy. Inwestorzy zobaczyli nagrodzony w konkursie Fasada Roku, organizowanym przez firmę Baumit, dom zaprojektowany przez pracownię Beczak / Beczak / Architekci. Bardzo im się podobał. Wnikliwie obejrzeli projekty zamieszczone na stronie pracowni i utwierdzili się w przekonaniu, że to będzie właściwy wybór. Wtedy nie spodziewali się, że historia zatoczy koło i ich dom zdobędzie nagrodę w tym konkursie kilka lat później (2023).

Na wstępną rozmowę z architektami przygotowali obszerną prezentację, która szczegółowo przedstawia ich oczekiwania. Otwiera ją wiele mówiąca nazwa „Dom ZEN;-)”. Po niej następuje rozwinięcie: „Podoba nam się modernizm lat 50., a także japońska architektura nowoczesna z ich światłem i zielenią w każdym możliwym miejscu domu, ale wszystko wyważone”. Potem inwestorską myśl rozwijają obrazy, które są odpowiedzią na pytanie „Co widzimy, jak myślimy o swoim domu?”. Pani Ewelina i jej mąż widzą bluszcz porastający ścianę, kamienny blok i ukruszone jego fragmenty, drewno na elewacji.

Projekt na bardzo nietypową działkę

Niespotykana forma domu to odpowiedź na kształt parceli i oczekiwania inwestorów, by wtopił się w działkę i zieleń. Sprawa nie była prosta, ponieważ parcela jest sześciobokiem i ma niekorzystnie usytuowany wjazd – od południa.

– Zdecydowaliśmy się na trudną działkę, ponieważ rosły na niej stare drzewa – rozłożysty klon, jabłonie, orzech. Poza tym była na końcu drogi dojazdowej, więc wiedzieliśmy, że w bliskiej odległości od jednej granicy działki nikt niczego nie wybuduje.

– Pamiętam, jak brodziliśmy w wysokich trawach i szukaliśmy najlepszego miejsca na dom i przeszklenia, które wprowadzą do wnętrz najładniejsze widoki – wspomina autorka projektu Magdalena Beczak.

– Magda nagłowiła się nad tym projektem. Koncepcji było kilka, ale teraz wszystko jest optymalnie zaprojektowane – co do centymetra – tak ciepło opisuje proces powstawania projektu i efekt końcowy pani Ewelina, inwestorka. – Ten dom zespolił się z działką zarówno obrysem, jak i kształtem – stwierdza Magdalena Beczak.

Plan domu został tak skrojony, by osłonić domowników od sąsiednich działek, pozostawiając miejsce na ogród od południowej – frontowej strony działki. Tak oto architektura została wpisana w pejzaż, respektując wymagania inwestorów dotyczące nasłonecznienia ogrodu i tarasu oraz prośbę, by „dom utonął w zieleni”.

– Nie chcieliśmy, żeby wyglądał na masywny, dlatego został podzielony na mniejsze bryły. Poza tym zależało nam na tym, by był parterowy, bo uważamy, że lepiej chodzić w poziomie niż w pionie – śmieje się pani Ewelina. Nie tylko warunki narzucone przez parcelę stawiały wysokie wymagania przed projektującymi, także zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego były dużym utrudnieniem.

Na działce można było bowiem postawić dom z dachem spadzistym, nie płaskim. – Nie jestem przeciwniczką dachów dwuspadowych, ale często sztywne trzymanie się tej formy jest szkodliwe. Gdybyśmy w tym domu zaprojektowali większą bryłę piętra z dachem dwuspadowym, efekt byłby znacznie gorszy. Budynek stałby się dominujący w pejzażu – byłby bardziej widoczny. Gdy „rozpłaszczyliśmy” bryłę, wtopił się w zieleń i okolicę – mówi autorka projektu.

Aby sprostać wymaganiom narzuconym przez miejscowe przepisy i nie tworzyć architektury, która nie będzie optymalna, projektanci zaprojektowali małą górną bryłę, a płaskie zadaszenia stały się tarasami, na które prowadzi drabinka z tyłu domu. „To takie wejście-obejście” – tak ze śmiechem podsumowuje rozwiązanie projektowe Magdalena Beczak. Przyznaje, że uwielbia dachy dwuspadowe, ale mając w pamięci archetyp domu, szuka rozwiązań, które w jakiś sposób zmodyfikują tę tradycję. Tym razem zdecydowała się na przekrzywienie kalenicy.

– Kalenica została delikatnie skręcona w krótszej osi. To taki drobny ruch, który ma duże znaczenie, bo kalenica dołożyła swoistości tej architekturze – mówi autorka projektu.

Pod oryginalnym dachem

Przekrzywiony, niesymetryczny dach nad górną kondygnacją wprowadza dynamikę do architektonicznej kompozycji. Wystarczy wyobrazić sobie w jego miejscu tradycyjny symetryczny dach dwuspadowy, aby zrozumieć, jak wiele straciłaby bryła domu.

– Ten niesymetryczny dach to przejaw „pożytecznej głupoty”, o której mówiono nam na studiach – opowiada z uśmiechem Magdalena Beczak. – Tym razem, żeby uzyskać taką nietypową bryłę, więzary powielają się względem osi krótszej konstrukcji dachu, a do połowy każdy jest inny i trzeba było je precyzyjnie zaprojektować. Jest to utrudnienie wykonawcze. Jednak zgodnie z tym, czego uczono nas na uczelni, wprowadzając do projektu element „pożytecznej głupoty”, dodajemy do niego dużo cech indywidualnych. Tak jest tym razem. Granica „pożyteczności” nie została przekroczona, bo konstrukcja nie jest bardzo skomplikowana – dodaje.

Plan domu z wbudowaną zielenią

Pierwiastki indywidualne i artystyczne są ważne zarówno w kształtowaniu bryły, jak i w tworzeniu domowej przestrzeni. W tym domu jest ona niezwykle malownicza. Zapowiedzią wrażeń, które czekają na przekraczających próg domu, jest już droga prowadząca do wejścia. Biegnie wzdłuż ściany garażu, którą obrasta winobluszcz zmieniający barwę w różnych porach roku – od zielonej po bordową. Za jego sprawą trakt wejściowy staje się urzekający.

Strefa wejścia, nieco ukryta w podcieniu za ścianą garażu, sprawia wrażenie tajemniczej. Jedynie wąskie doświetle przy drzwiach wejściowych odsłania fragment prawdy o domowej przestrzeni – gdy spojrzymy przez nie w głąb domu, widzimy… stary klon rosnący za domem. Tak tu właśnie jest – przemieszczając się traktami komunikacyjnymi czy siedząc w salonie albo jadalni, widzimy ogród. Trakty komunikacyjne autorka projektu przyrównuje do tuneli, które prowadzą wzrok do naturalnego światła i zieleni.

– Drzewa są tłem, w które wstawiamy architekturę. Staramy się ich nie wycinać. Ten projekt został tak pomyślany, by nie wyciąć ani jednego drzewa. Dlatego formy projektowanych przez nas domów bywają zaskakujące. Projektujemy budynki optymalnie dopasowane do warunków, niekoniecznie są to prostokreślne bryły stawiane na parcelach jak stemple – mówi Magdalena Beczak.

Jaki jest tego efekt tym razem? Niemal w każdym miejscu w tym domu obecna jest ogrodowa zieleń. Wyjątki są nieliczne – pomieszczenia techniczno-gospodarcze, mała łazienka na poddaszu i garderoba w master bedroom gospodarzy na parterze. Taki efekt zadziwia, zważywszy, że dwie długie ściany domu – jedna na 14,14 m i druga 12,88 m są pozbawione okien, by maksymalnie dosunąć bryłę do granic działki (na 3 m) i odizolować dom od sąsiadów. Precyzyjne kadrowanie widoków sprawiło, że przebywając w domu, odnosi się wrażenie, że jest zanurzony w naturalnym pejzażu, podczas gdy rzeczywistość jest zgoła inna – sąsiaduje z dość gęstą zabudową.

Tym razem korelacja architektury z zielenią dała spektakularny efekt. By się o tym przekonać, wystarczy prześledzić główne domowe szlaki. Wchodząc do holu wejściowego, widzimy drzewa z tyłu domu. Potem towarzyszą nam, gdy przemieszczamy się w głąb domu – pokazuje je długie okno kuchenne i przeszklenie prowadzące na mały zaciszny dziedziniec. Po przeciwnej stronie strefy dziennej przeszklenie tarasowe wyprowadza wzrok na przeciwległą stronę ogrodu. Przestrzeń strefy dziennej została na przestrzał otwarta na zieleń.Także w przylegającej do salonu bawialni dzieci jest wysokie ogrodowe okno, podobnie jak w master bedroom gospodarzy. Co ciekawe, w sypialni i łazience gospodarzy przeszklenia sprytnie pokazują zieleń drzew na działce sąsiada.

O tym, jak przemyślane są otwarcia wnętrza na ogród, świadczy choćby przeszklenie vis-á-vis wyjścia z sypialni gospodarzy i po przekątnej wyjścia z gabinetu. Nawet okno w małej łazience na parterze pokazuje sosnę bonsai rosnącą przy strefie wejścia do domu. W interesujący sposób zaprojektowano ażurowe schody w strefie dziennej. Usytuowane w jej centrum subtelnie zaznaczają granicę między salonem a jadalnią. Wchodząc i schodząc po nich, widzimy ogród za dużymi przeszkleniami. Poza tym schody, jak mówi autorka projektu, „tworzą tunel świetlny”. Dzięki nim strefa dzienna jest lepiej doświetlona, naturalnym, plastycznym, wręcz malowniczym światłem.

Gra cieni, którą prezentujemy na zdjęciach, buduje niepowtarzalny klimat wnętrza. Schody to także swoista granica i jednocześnie łącznik między strefami domu, w których życie toczy się w odmiennym rytmie – między przestrzenią, w której domownicy i goście wspólnie spędzają czas, a prywatną strefą dzieci.– Zaprojektowałam je jak kładkę wiszącą, wbitą w strukturę domu. Podkreśla to drewniane wykończenie stropu analogiczne do stopnic schodów. Przypominają schody samolotu. Z założenia miały sprawiać takie wrażenie, że jednym przyciskiem można je schować jak kładkę i całkowicie oddzielić od siebie dwie kondygnacje i dwie różne strefy – opowiada Magdalena Beczak.

Materia z natury piękna

Zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz zdecydowano się na materiały wykończeniowe, które pozwolą wtopić dom w ogród. Z założenia miało dominować drewno i beton. Bo, jak napisali w swojej prezentacji inwestorzy, „Już nam się przejadły białe ściany zestawione z szarym betonem, tak mamy w salonie teraz ...” i dalej piszą: „Chcielibyśmy, aby przynajmniej w głównej części salon/jadalnia/kuchnia sufit był drewniany”.

Po długich analizach możliwości i potrzeb na połączenie drewna z betonem zdecydowano się we wnętrzach. Zgodnie z pragnieniem gospodarzy sufit i większość ścian jest drewnianych, a podłoga betonowa.

Na zewnątrz najbardziej wyeksponowane elewacje są drewniane – ze świerku skandynawskiego, ale początkowo planowany na ścianach garażu beton zastąpił tańszy tynk. Względy ekonomiczne nie były jedynym argumentem przemawiającym za takim wyborem. Inwestorzy chcieli, by garaż obrosły winobluszcze i obawiali się, że ciemna betonowa powierzchnia będzie się nagrzewać i odparzać rośliny. W efekcie ściany zostały otynkowane na biało, a winobluszcz już je zarasta.

Do drewna na elewacji przekonała inwestorów autorka projektu.– Magda pokazała nam drewniane elewacje swojego domu i to był wystarczający argument – stwierdza pani Ewelina. – Jednak nie obyło się bez niespodzianek. Robiłam próby olejowania drewna na próbce, która nie była zbyt duża. Wtedy zmiana koloru wydawała się nieznaczna, ale gdy pomalowaliśmy wszystkie drewniane elewacje naturalnym olejem bez pigmentu, okazały się zbyt pomarańczowe. Na szczęście teraz już szarzeją i szlachetnieją – śmieje się inwestorka.

Dom z założenia miał mieć trzy barwy: drewna, szarości i antracytu. I prawie tak jest. Na zewnątrz drewniane elewacje kompozycyjnie dopełniają antracytowe pasy tynku przy antracytowych ramach okien i drzwiach wejściowych.

Rozwiązania praktyczno-estetyczne

Oprócz materiałów i barw inwestorzy w swojej prezentacji zwracali uwagę na szczegółowe rozwiązania. Wskazywali te, na których im zależy :„Podobają nam się okna horyzontalne. Niekoniecznie z otwieranymi okienkami. Takie okno mogłoby się pojawić w kuchni od strony z widokiem na mały taras oraz w gabinecie”.

I takie okna architekci umieścili we wskazanych pomieszczeniach.Nie zawsze jednak sugestie inwestorów zostały przeniesione do rzeczywistości. Przykładowo autorzy projektu przekonali ich do innej koncepcji zabudowy kuchennej. Umieścili ją na bocznej kuchennej ścianie i doprojektowali wyspę kuchenną. Kolejne życzenie było bardzo praktyczne i zostało wcielone w życie. To „szafy wnękowe trochę głębsze niż w Polsce się przyjmuje, takie, do których można się schować – na styl amerykański”.

Pamiętajcie o ogrodzie

Największy akcent gospodarze położyli na rolę ogrodu: „Chcemy, aby był na pierwszym planie, a dom stał się integralną jego częścią, dlatego potrzebujemy jak najwięcej łączeń zieleni ogrodu z domem. Super byłoby, gdybyśmy z salonu widzieli taką ścianę zieleni jak na zdjęciu obok”.

Zieleń salonowo-ogrodowa jest wprawdzie inna niż ta inspiracyjna, ale z pewnością nie jest jej mniej. Ogród to z reguły bardzo ważny element aranżacji domowego wnętrza. W przypadku tego domu jest najważniejszy. Dzieje się tak za sprawą wielkopłaszczyznowych przeszkleń wprowadzających do wnętrz obrazy wycięte z przyrody. Autorka projektu skrzętnie wykorzystała drzewa już rosnące na działce (a nawet te na działce sąsiada). Inwestorzy poszli o krok dalej – wzbogacili zastaną roślinność o nowe nasadzenia.– Posadziliśmy wiąz, buk, wiśnię tybetańską, ostrokrzewy, laurowiśnie, cisy i... bambus – wylicza inwestorka.

– Nigdy nie sądziłam, że będę miała bambus w ogrodzie, bo wydawał mi się zbyt egzotyczny. Namówiła mnie Katarzyna Molska, która projektowała nasz ogród. Teraz jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Szybko się rozrósł, jest niezwykle odporny na trudne warunki atmosferyczne i cudownie szeleści – opowiada pani Ewelina. Ogród z założenia miał być w jak największym stopniu samoobsługowy. Przykład rozwiązań, jakie zastosowała projektantka przydomowej zieleni, wiele mówi o tej samoobsłudze. Po pierwsze bambus został posadzony w specjalnych gumach, by nie rozrósł się jak chwast i nie zagłuszył innych roślin. Poza tym jest posadzony blisko rynny, by spływająca nią woda go podlewała.

Inwestorzy chcieli też, by ogród nie był nudny – zmieniał się wraz z porami roku. Projekt uwzględnił te oczekiwania – większość roślin zmienia barwy, zimozielone są zasadzone tylko tam, gdzie trzeba było odgrodzić część prywatną ogrodu od sąsiadów lub strefy publicznej.

* * *

– Ktoś kiedyś zapytał, czy mógłby kupić jeden z naszych projektów (indywidualnych), który jest na stronie pracowni. Odmówiliśmy. Jestem przywiązani do indywidualnego projektowania, które jest związane z potrzebami konkretnych ludzi i z konkretną działką – mówi Magdalena Beczak. Tym razem powstał projekt skrojony precyzyjnie na miarę potrzeb inwestorów, dlatego nie dziwią ich rady dla myślących o budowie domu: „Należy wybrać pracownię, której projekty zachwycają i jest ceniona przez inwestorów. Dobrze przemyśleć projekt, korzystając z wskazówek architektów, a potem nie zmieniać go w trakcie realizacji”. Wydaje się to proste :).

Zobacz inne nietypowe domy:

Intrygujący dom na skarpie. Na elewacji dolomit i modrzew syberyjski

Dom znanego architekta. Jest na co popatrzeć, jest się czym zainspirować

Nowy dom w zabytkowej dzielnicy. Architekt przełamał bryłę na dwie wyraźne części

Oryginalny projekt domu respektujący miejscowe przepisy. Głównym motywem są trójkąty