W mazurskim domu z 1939 roku mieszkało 50 kotów. I wtedy pojawił się Kuba

Poznajcie Kubę, który do mazurskiej wsi wprowadził nutę nowoczesności, nie tracąc przy tym sielskiego, wiejskiego stylu oraz jego zdalnie zarządzany prawie stuletni dom.

Na początku to miał być nowoczesny dom, z kontenerów, gdzieś niedaleko Warszawy. Bezpieczny azyl, wentyl bezpieczeństwa i ucieczki z wielkiego miasta dla zapracowanego producenta telewizyjnego. Potoczyło się jednak zupełnie inaczej… Znalezione w sieci ogłoszenie o działce na malowniczych Mazurach, ze starą popadającą w ruinę chatą, zaczęło wzywać.  

 50  kotów wita nowego gospodarza

Właściciel był zdecydowany na zakup zanim jeszcze obejrzał samą nieruchomość – wystarczyło zobaczyć okolicę. Przestrzeń, wielka łąka, las, jezioro. Sam dom był w totalnej ruinie. Można by powiedzieć, że był niezamieszkały od lat,  gdyby nie fakt, że na strychu zadomowiło się ponad 50 kotów.  Dom jest charakterystycznym dla Mazur zabudowaniem w stylu pruskim, wybudowanym jeszcze przed wojną, w 1939 roku. To przykład architektury, która przez dziesięciolecia kształtowała krajobraz dawnych Prus Wschodnich. Budynek powstał na planie typowym dla gospodarstw tego regionu. Część zabudowań - obora i stodoła, zostały połączone wspólnym dachem, dzięki czemu całość tworzyła zwarty organizm funkcjonujący niezależnie od warunków atmosferycznych. 

Zobaczyli dom w Kowarach i wiedzieli, że go kupią i wyremontują. Dachu nie wyprostowali

Do budowy wykorzystano pełną czerwoną cegłę ceramiczną, wypalaną lokalnie, a dach pokryto ceramiczną dachówką karpiówką. Charakterystyczne dla tego typu zabudowy są masywne ściany o dużej bezwładności cieplnej, niewielkie podziały okienne oraz bardzo oszczędna forma pozbawiona dekoracji. O jakości przedwojennego rzemiosła najlepiej świadczy fakt, że mimo niemal stu lat i wieloletnich zaniedbań mury zachowały piony, nie wymagały wzmacniania konstrukcyjnego i mogły stać się bazą dla całej renowacji. 

Zagrody jak z alpejskiej doliny pod Karkonoszami. Prawdziwą tyrolską wieś zobaczysz w Mysłakowicach

Remont od początku prowadzono zgodnie z założeniem, aby zachować maksymalnie dużo oryginalnej substancji budynku. Tam, gdzie było to możliwe, elementy były naprawiane, a nie wymieniane. Dzięki temu dom zachował autentyczność, której nie sposób odtworzyć przy użyciu współczesnych materiałów. 

Nowe życie domu podcieniowego na Żuławach. Odbudowa budynku z historią

Murowane ściany perfekcyjnie wzniesione przez Niemców 

Nowy właściciel, mieszkający na co dzień w stolicy, postanowił przeprowadzić renowację na odległość.  - Miałem wielkie szczęście do ekipy remontowej – opowiada Kuba – polecono mi ją w urzędzie gminy. Tak naprawdę tylko kilka razy byłem na terenie budowy, wszystko ustalaliśmy przez telefon, wymienialiśmy zdjęcia, wysyłałem im inspiracje i pomysły. Zdarzało się, że mówili mi, że czegoś się nie podejmą, a po kilku godzinach dzwonili, że jednak mają na to pomysł. Pomogli mi zrealizować wszystkie marzenia.  

Mają prawie 300 lat i zachwycają do dziś. Tak wyglądają najpiękniejsze domy podcieniowe na Żuławach

Do pozostawienia nadawały się tylko ściany zewnętrzne. Konstrukcja dachu wymagała gruntownego remontu. Udało się jednak rozebrać oryginalne dachówki, aby po wymianie więźby i ociepleniu, ułożyć je ponownie. Same dachówki były zachowane w tak doskonałym stanie, że nie wymagały nawet specjalnego czyszczenia. Podobnie murowane ściany – były tak dobrze ułożone prawie sto lat temu, że do dziś wyglądają świetnie.  Jedną z najtrudniejszych decyzji projektowych była ingerencja w stolarkę okienną. Oryginalny dom miał stosunkowo niewielkie otwory, typowe dla przedwojennego budownictwa na Mazurach, gdzie priorytetem była ochrona przed utratą ciepła, a nie maksymalne doświetlenie wnętrz. Współczesny sposób użytkowania domu wymagał jednak zupełnie innego podejścia. 

To był dom dziadków a groziła mu rozbiórka. Nie pozwolili na to i go uratowali nie bacząc na trudności

Część otworów została więc świadomie powiększona i zastąpiona dużymi przeszkleniami tarasowymi. Z zewnątrz zachowano jednak odpowiednie proporcje elewacji, nowe okna nie dominują nad historyczną bryłą, lecz wpisują się w rytm ceglanych ścian. Dzięki temu budynek zyskał więcej światła i otworzył wnętrza na krajobraz, nie tracąc swojego pierwotnego charakteru. Zastosowano stolarkę o smukłych profilach, która znacznie lepiej współgra z historycznym murem niż popularne profile PVC. Naturalny materiał pozwolił zachować autentyczność domu, a jednocześnie spełnić współczesne wymagania dotyczące izolacyjności cieplnej i szczelności.  Renowacji wymagały też drewniana stodoła i murowany chlew. Ten ostatni został przerobiony na budynek mieszkalny – jest tam teraz przepiękny pokój letni. Stodoła, z dorobioną nową łazienką, stanowi natomiast pomieszczenie do rozrywki i zabawy na wypadek deszczu, a część wygospodarowano na przechowalnię rowerów.   

Dom zainspirowany pracą na telewizyjnym planie 

Kuba, który pracuje przy produkcji popularnych programów remontowych, tam też szukał swoich inspiracji na wykończenie wnętrz. Wiele pomysłów podpatrzył właśnie na planie zdjęciowym  - ceglane ściany we wnętrzach, czarna kredowa ściana, nadawanie starym przedmiotom nowej funkcji – np. rama okienna przerobiona na lustro. W czasie, kiedy właściciel nabył dom, a było to w 2016 roku, wszystkie te rozwiązania były zupełną innowacją. Pozwalały zachować stary klimat domu, a nie kosztowały przy tym fortuny.  Część rzeczy wyszperał na pchlim targu, poszczególne elementy znalazł na śmietniku i odnowił.  

Wojciechów odzyskał zapomniany młyn, a Małgorzata i Jacek unikalny dom z bonusem czterech kondygnacji urządzeń młynarskich

Właściciel początkowo zakładał, że urządza dom tylko dla siebie. Jego głównym celem było więc stworzenie miejsca z duszą, ale również o wysokim komforcie użytkowania.  Dom jest więc w pełni wyposażony w nowoczesne sprzęty AGD. W jadalni swoje miejsce znalazł duży drewniany stół, w części wypoczynkowej stanęła nowoczesna, wygodna kanapa. Na ścianach zawisły współczesne grafiki.  

Podłoga z rozbiórek historycznych budynków

Jednym z najmocniejszych elementów aranżacji jest podłoga wykonana z drewna czerpanego. Nie jest to drewno sztucznie postarzane, ani materiał stylizowany na stary. Deski pochodzą z rozbiórek historycznych obiektów i przed ponownym wykorzystaniem przechodzą proces selekcji, oczyszczania oraz stabilizacji. W przeciwieństwie do nowego drewna zachowują naturalne ślady wcześniejszego życia, takie jak przebarwienia, mikropęknięcia, ślady po ręcznym heblowaniu czy niewielkie otwory po dawnych elementach mocujących. To właśnie te niedoskonałości tworzą powierzchnię niemożliwą do uzyskania metodami fabrycznymi.

Jak Polacy oszukują państwo, by zarobić na nieruchomościach

Zastosowanie drewna czerpanego było świadomą decyzją projektową. W domu, którego historia sięga niemal wieku, nowa, idealnie gładka podłoga wyglądałaby obco. Materiał odzyskany pozwolił zachować spójność z wiekiem budynku, jednocześnie spełniając współczesne wymagania dotyczące trwałości i komfortu użytkowania. Całość została wykończona w głębokim, ciemnym odcieniu, który podkreśla strukturę drewna i stanowi kontrast dla jasnych ścian oraz oryginalnej cegły. Teraz do domu w Płowcach przyjeżdżają przede wszystkim wynajmujący goście, którzy często podkreślają, że czują tu bardzo przyjemną domową atmosferę. Dom jest całoroczny, w większości ogrzewany gazem. W niektórych pomieszczeniach – np. łazienkach, właściciel zdecydował się na ogrzewanie podłogowe. Charakteru i przytulności wnętrzom dodają natomiast piękne żeliwne kozy. Ale cała magia dzieje się głównie na zewnątrz. Do dyspozycji swoich gości gospodarz oddaje również ogrzewaną balię, saunę, zewnętrzną siłownię oraz… basen!

Nie-willa z basenem  

Trzeba przyznać, że dom z basenem to nie jest typowy widok dla mazurskich wsi. Kuba nie był początkowo przekonany do jego budowy, obawiając się, że zepsuje widok malowniczej działki. Prostsze i na pewno tańsze rozwiązanie – basen na stelażu obudowany deskami – nie wchodziło w grę również z powodów estetycznych.  Jak więc połączyć nowoczesny odkryty basen z domem w wiejskim stylu, nie zabijając jednocześnie klimatu? Nasz gospodarz sięgnął po rozwiązanie doskonale  wpasowujące się w pruską zabudowę – basen został obłożony czerwoną cegłą. Aby nie uległa szybkiemu zniszczeniu, zdecydował się na użycie cegły elewacyjnej, dodatkowo zabezpieczonej przed działaniem wody, Obrzeże zostało uzupełnione również o drewniane deski. Dzięki temu całość, chociaż nowoczesna, zyskała sielski, mazurski styl.  Basen jest ogrzewany przy użyciu pompy ciepła. Właściciel nieruchomości zdecydował się też na wsparcie energetyczne w postaci fotowoltaiki. Oczywiście, aby nie zaburzyć widoków i walorów estetycznych działki, tak istotnych dla gospodarza, panele zostały umiejscowione na dachu stodoły, po stronie niewidocznej od terenu posesji.  

Wiejski innowator od czarnego płotu

 Właściciel opowiada, że kiedy wziął się za remont domu i zaczął wprowadzać tam swoje nietypowe pomysły, lokalni mieszkańcy pukali się w czoło.   Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów projektu okazał się... drewniany płot. Zamiast tradycyjnych impregnatów w kolorze sosny lub ciemnego brązu właściciel zdecydował się na głęboki grafitowy odcień. Dziś takie rozwiązanie nikogo nie dziwi, jednak w 2016 roku na mazurskiej wsi było praktycznie niespotykane. Decyzja nie była podyktowana modą, lecz architekturą. Ciemny płot miał optycznie wyciszyć granicę działki i stać się tłem dla zieleni, zamiast dominować w krajobrazie. Jednocześnie kolor nawiązuje do ciemnych elementów stolarki oraz detali pojawiających się we współczesnych reinterpretacjach zabudowy pruskiej. Istotny był również sposób wykonania. Zachowano prostą konstrukcję z naturalnego drewna, bez ozdobnych frezowań czy prefabrykowanych przęseł. Dzięki temu ogrodzenie pozostaje w pełni wiejskie w charakterze, jednak jego minimalistyczna forma nadaje całemu siedlisku bardziej uporządkowany i współczesny wygląd. Efekt okazał się na tyle przekonujący, że już niedługo podobne rozwiązania zaczęły pojawiać się na sąsiednich posesjach. To drobny detal, który pokazał, że nowoczesność nie musi oznaczać zerwania z lokalną tradycją, a może być jej naturalnym rozwinięciem. Dbałość gospodarza o otoczenie i estetykę w najdrobniejszych szczegółach, zainspirowała mieszkańców do zrobienia porządków również we własnych zagrodach. Jeden z gości, który odwiedził Płowce, sam ostatecznie zdecydował się na zakup pobliskiej nieruchomości  do własnej renowacji. Dziś cała wieś stanowi spójny sielski obrazek i jest malowniczą wizytówką regionu.  

Dom zarządzany zdalnie  

Gospodarz domu ze względu swoje obowiązki zawodowe, nie ma możliwości osobistego witania swoich gości. Cały dom jest więc przez niego zarządzany zdalnie. Proces zaczyna się już od wejścia – na posesję dostajemy się zdalnie otwieraną bramą, bądź przy użyciu kodu.   Zdalnie jesteśmy w stanie uruchomić także systemy grzewcze – w samym domu, w basenie, a nawet uruchomić saunę.   Przydomowa oczyszczalnia ekologiczna również nie wymaga od wściela regularnej obsługi. Na to rozwiązanie zdecydował się jednak nie tylko z wygody, ale przed wszystkim mając na uwadze troskę o środowisko.  

Właściciel podkreśla, że na początku zupełnie nie planował oddawania nieruchomości pod wynajem. W czasie kiedy zakończył remont, popularność zaczął zyskiwać jeden z największych dziś serwisów polecających klimatyczną bazę noclegową. Kuba postanowił spróbować, a decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Dziś nieruchomość cieszy się nieustającym zainteresowanie gości. Do tego stopnia, że sam gospodarz nie ma już kiedy z niej korzystać.   Zapytany, czy wszedłby ponownie w taki remont, odpowiada: - Już to zrobiłem ponownie!  Tym razem naprawdę tylko dla siebie.