UE zmusi Polskę do wprowadzenia podatku katastralnego? Nie, to media straszą

Na dźwięk słów „podatek katastralny” na wiele osób w Polsce pada blady strach. Niepokój ten wzrósł ostatnio w związku z raportem Rady Unii Europejskiej, która zarekomendowała naszemu krajowi wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości. Na ile jest to realne oraz czy faktycznie jest się czego bać?

Gotówka w domu - limity 2023
Autor: nieznany/ Getty Images
Murator Remontuje #2: Ogrzewanie elektryczne
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

UE zaleca Polsce wprowadzenie podatku katastralnego. Burza w szklance wody?

W mediach zaroiło się od sensacyjnych artykułów na temat podatku katastralnego w Polsce. Już samych nagłówków można się przestraszyć. „Podatek katastralny wprowadzą od 2027 r. nawet bez katastru?”, „Lewica chce wprowadzić podatek katastralny dla wszystkich”, „Podatek od trzeciego mieszkania wraca do gry”. Wszędzie podkreśla się, że po jego wprowadzeniu przeciętny Polak płaciłby znacznie więcej niż dziś. Chodzi oczywiście o wzbudzenie (negatywnych) emocji i skłonienie do kliknięcia w link.

A jak jest naprawdę? Sprawa jest bardzo prosta: w niedawnym raporcie Rady UE zarekomendowano Polsce wprowadzenie podatku katastralnego, ale nie jest to w żaden sposób wiążące. Prawo unijne nie zmusza naszego kraju do wprowadzenia takiego podatku – ani teraz, ani w przyszłości. Polskie władze mogą więc zwyczajnie tę rekomendację zignorować.

Przypomnijmy: podatek katastralny to podatek naliczany od wartości nieruchomości, a nie od jej powierzchni. Podstawą opodatkowania byłaby więc wycena mieszkania, domu, działki lub budynku. Jeżeli nieruchomość byłaby warta milion złotych, podatek liczono by jako określony procent tej kwoty. Przy stawce 1 proc. oznaczałoby to 10 tys. zł rocznie. Oznaczałoby to dla wielu osób znaczący wzrost kwoty do zapłacenia. To właśnie dlatego tak wiele osób lęka się ewentualnego wprowadzenia tzw. katastra. Podatek katastralny, spotykany w wielu krajach świata, ma też jednak swoje plusy, m.in. zniechęca do kupowania nieruchomości pod inwestycję, co zwiększa dostępność mieszkań i domów dla osób szukających lokum dla siebie. Zwiększa także wpływy podatkowe gmin, co oznacza więcej pieniędzy na inwestycje publiczne.

Jest projekt ustawy o podatku katastralnym, ale nie ma woli jego wprowadzenia

Wśród straszących nagłówków można też znaleźć informację o stworzonym przez Lewicę projekcie ustawy o podatku katastralnym. Taki projekt rzeczywiście powstał i został złożony do Sejmu (nie był to zresztą pierwszy raz). Ten fakt trzeba jednak skonfrontować z innym: od wielu lat Ministerstwo Finansów konsekwentnie zaprzecza, jakoby pracowało nad podatkiem katastralnym. Ostatnie takie zapewnienie usłyszeliśmy 16 marca 2026 r., kiedy to złożył je minister Andrzej Domański. Resort finansów niejednokrotnie podkreślał, że dla wprowadzenia takiego podatku w Polsce nie ma poparcia społecznego i dlatego żadne prace nad nim się nie toczą.

Warto dodać, że taki system wymagałby sprawnego katastru, czyli ewidencji zawierającej dane o nieruchomościach i ich wartości. Kluczowe byłoby też ustalenie zasad wyceny: czy opierać ją na cenach rynkowych, okresowych aktualizacjach, lokalizacji, standardzie budynku, przeznaczeniu gruntu czy jeszcze innych kryteriach. Ta kwestia także budzi emocje: kto i według jakich reguł oceniałby wartość majątku oraz jak często taka wycena byłaby zmieniana. Obecnie rzeczywiście trwają prace nad takim systemem ewidencji nieruchomości (Zintegrowany system informacji o nieruchomościach), jednak ma on zostać wprowadzony najwcześniej w 2035 r. Dopóki nie wejdzie w życie, szansa na wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce jest znikoma – a i potem, biorąc pod uwagę opór społeczny, bliska zeru.

Dlaczego UE zaleca Polsce podatek od wartości nieruchomości?

W rekomendacjach dotyczących polityki gospodarczej naszego kraju wskazano, że obecny system opodatkowania nieruchomości jest oderwany od ich realnej wartości. Dziś właściciele mieszkań, domów i działek płacą podatek głównie według powierzchni, czyli liczby metrów kwadratowych. W praktyce lokal w centrum dużego miasta i podobnej wielkości mieszkanie w tańszej lokalizacji mogą być obciążone podobnie, mimo że ich wartość rynkowa różni się wielokrotnie.

Według unijnych autorów taki model może sprzyjać traktowaniu mieszkań jako bezpiecznej lokaty kapitału. Jeżeli koszt utrzymywania nieruchomości jest relatywnie niski, inwestorzy mają mniejszą motywację, by sprzedawać lokale albo wprowadzać je na rynek najmu. W efekcie część zasobów mieszkaniowych może pozostawać niewykorzystana, a popyt inwestycyjny nadal podbija ceny. Dlatego w rekomendacjach pojawia się postulat rozważenia systemu, w którym wysokość daniny zależałaby od wartości budynku, lokalu lub gruntu.

Materiał powstał przy wykorzystaniu AI.

Murowane starcie
Brama wjazdowa – rozwierana czy przesuwna? MUROWANE STARCIE