Ceny pelletu spadają, ale Polacy się zrazili. „Trzeba było zamontować kopciucha”

Jeszcze kilka tygodni temu ceny pelletu biły rekordy, a zdesperowani ludzie sprowadzali opał z Czech i Niemiec. Dziś sytuacja wraca powoli do normy, ale wciąż jest drogo. Wielu Polaków wprost mówi, że czują się oszukani: przez sprzedawców, którzy ich zdaniem sztucznie podbijali ceny oraz przez rząd, który na kryzys nie zareagował. Jakie mogą być skutki?

Piec na pellety

i

Autor: Rafa Jodar/ Getty Images
Murator Remontuje #2: Montaż maty grzewczej w łazience
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

Kryzysowa zima. Ceny pelletu biły rekordy

„W marketach nie ma, na składach brak, producenci rozkładają ręce. Sytuacja na rynku pelletu staje się coraz bardziej dramatyczna, i to w samym środku fali mrozów” – pisaliśmy na początku lutego i nie była to przesada. W najgorszym momencie pellet kosztował w Polsce nawet 3 tys. zł za tonęJednocześnie problem z dostępnością opału był tak duży, że wiele osób krążyło w jego poszukiwaniu po całym kraju.

Jak mało dziś człowiekowi do szczęścia potrzeba! Co prawda musiałem przejechać ponad 100 km, ale udało mi się kupić 25 worków pelletu drzewnego

– cieszył się na jednej z grup pewien mieszkaniec Stargardu, a inni wyrażali zazdrość i prosili o namiary na sprzedawcę. Niektórzy podróżowali nawet dalej: na zachodzie kraju popularne stało się sprowadzanie pelletu z Niemiec, zaś na Śląsku – z Czech.

Wysokie ceny pelletu w Polsce wynikały przede wszystkim z braków towaru. Najcięższa od kilkunastu lat zima z jednej strony zwiększyła popyt na pellet, a z drugiej obniżyła wydajność tartaków (zmarznięte, mokre drewno trudniej przerobić na trociny do produkcji pelletu). Były też inne przyczyny.

Okresowe braki pelletu na rynku detalicznym nie są wynikiem pojedynczego czynnika ani działań jednej branży. Są one konsekwencją nakładających się zjawisk surowcowych, pogodowych, logistycznych, rynkowych i regulacyjnych, w tym: istotnych niedoborów surowca drzewnego i trocin, ograniczonego przetarcia drewna, wzrostu kosztów produkcji zimą, niskich stanów magazynowych, sezonowego wzrostu popytu, zmian w strukturze odbiorców i kierunkach sprzedaży

– wyjaśniała kilka tygodni temu Polska Rada Pelletu.

Rynek pelletu powoli wraca do normy, ale wciąż jest drogo

Już w drugiej połowie lutego sytuacja zaczęła się normować. Pellet stopniowo wrócił do sprzedaży, okres realizacji zamówień skrócił się z ponad miesiąca do maksymalnie dwóch tygodni, a ceny powoli zaczęły spadać. Dziś opał jest już w wielu miejscach dostępny od ręki, a ceny na początku marca wyglądały tak:

  • woj. podkarpackie – ok. 2200 zł/t,
  • woj. pomorskie – ok. 2300 zł/t,
  • woj. wielkopolskie – ok. 2100 zł/t,
  • woj. podlaskie – ok. 2500 zł/t,
  • woj. śląskie – ok. 2400 zł/t.

Tyle mówią średnie ceny, jednak lokalnie sytuacja jest dużo bardziej zróżnicowana. W jednym z podwarszawskich składów tona najtańszego pelletu kosztuje dziś 2099 zł. Tymczasem nieco dalej, bo w mazowieckiej Warce już pod koniec lutego pellet dostępny był od ręki w cenie 1870 zł/t. Na Pomorzu, gdzie średnie ceny pelletu drzewnego oscylują wokół 2300 zł/t, przykładowo w Miastku można nabyć ten opał za 1719 zł/t (choć jego dostępność jest mocno ograniczona). Tymczasem w Starogardzie Gdańskim paleta o wadze 1 tony kosztuje w tym samym czasie 2250 zł.

Taniej, choć wciąż drogo, jest też w marketach budowlanych. Np. w jednej z popularnych sieci cena za worek pelletu (15 kg) spadła w ciągu miesiąca z 41 do 29 zł.

Ceny pelletu 2023
Autor: GettyImages/ Getty Images

Nieuczciwi sprzedawcy i oszuści. Policja ostrzega

Nagły brak pelletu na rynku, i to w najgorszym momencie, był trudny także dla sprzedawców. Wielu robiło, co mogło, żeby nie zostawić klientów bez opału – sprowadzano pellet z zagranicy, dzwoniono do kupujących z wieściami, wydzielano tylko po kilka worków na osobę, żeby starczyło dla wszystkich. Część składów, już z myślą o przyszłym sezonie grzewczym, oferuje usługę przechowania opału po „letniej” cenie. To opcja dla tych, którzy chcieliby kupić pellet na zapas, gdy jest on najtańszy, ale nie mają gdzie go przechowywać.

Niestety, byli i tacy sprzedawcy, którzy wyczuli okazję do zysku. Internet zapełniły oferty sprzedaży pelletu bez podanej ceny. To znany trik – wysoka cena w ogłoszeniu odstrasza, a zatem lepiej nie napisać nic i liczyć, że zdesperowany klient sam zadzwoni, a wtedy łatwiej go będzie namówić na zakup. Pojawiły się też liczne ogłoszenia wprowadzające w błąd – najpierw krzyczące „tylko 1900 zł za paletę!”, a dopiero pod koniec dodające, że chodzi nie o standardową paletę o wadze 1 tony, tylko np. 975 kg. Na rynku aktywni byli też zwykli oszuści.

25 lutego 2026 r. do Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze zgłosił się mieszkaniec miasta, który zapłacił blisko 1300 zł za pellet zamówiony przez Internet. Towar nie został dostarczony, a kontakt ze „sprzedawcą” okazał się niemożliwy

– ostrzegała pod koniec lutego jeleniogórska policja, przypominając, żeby uważać na podejrzanie niskie ceny, zawsze weryfikować sprzedawcę i w miarę możliwości płacić za towar dopiero przy odbiorze.

Pellet kukurydza, owies
Autor: gabrielabertolini/ Getty Images

Kupujący gniewni i nieufni. Część osób zrezygnuje z pelletu?

Choć kryzys na rynku pelletu trwał w zasadzie tylko kilka tygodni, może mieć daleko idące konsekwencje. Na grupach dla osób ogrzewających dom pelletem powszechne jest dziś rozżalenie i rozczarowanie ekologicznym opałem. Niektórzy piszą wręcz: „Trzeba było zamontować kopciucha”. Wiele osób obwinia rząd, ale niemal wszyscy – sprzedawców pelletu. Komentarze mówią same za siebie:

  • „Na wszystkich składach mówili, że w magazynach pustki, że nie ma skąd zamówić, a dwa tygodnie później magia – pellet jest... Czy tylko mnie to zastanawia?”;
  • „Teraz widać, że była zmowa cenowa. Trzymali towar na magazynach, żeby drożej sprzedać. UOKiK niech lepiej to zbada”;
  • „Nie kupujcie pelletu na składach! Przetrzymajcie tych oszustów jeszcze miesiąc, zaraz cena pelletu jeszcze o połowę spadnie”.

Dowodów na taki spisek jak na razie brak, jednak zdenerwowanym ludziom nie przeszkadza to w snuciu teorii. Na tej nieufności skorzystała (i wciąż korzysta) szara strefa. W Internecie ludzie dzielą się kontaktami do prywatnych sprzedawców pelletu – tańszego, bo bez wymaganych certyfikatów. Sprzedaż takiego opału jest oczywiście nielegalna, ale ceny rzędu 1300–1600 zł/t kuszą wielu, nawet mimo ryzyka trafienia na oszusta.

Problemy na rynku pelletu miały jeszcze jeden skutek: Polacy zaczęli masowo palić w piecach zbożem lub inną biomasą. Najpopularniejszy okazał się owies opałowy, chętnie sprzedawany przez rolników, ale nabywców nie brakowało też m.in. na pestki wiśni, łuski słonecznika czy słomę rzepaku. Trudno się temu dziwić, jeśli porównać ceny: przykładowo w Będzinie pellet drzewny kosztował pod koniec lutego 2450 zł/t, zaś opał z łuski słonecznika tylko 1500 zł/t.

W mediach społecznościowych posiadacze pieców na pellet dzielą się wskazówkami: w jakich proporcjach mieszać pellet z kukurydzą czy słonecznikiem, jak nie dopuścić do zatkania urządzenia. Niektórzy chwalą się, że palą już wyłącznie owsem. „Ten rok nauczył wiele osób, że można palić zbożem”, pisze jeden z komentujących i dodaje: „Po takiej zimie wiele osób już do pelletu nie wróci”.

Pogad@ne. Zbudowane.
Ogrzewanie domu – o co zadbać, żeby nie mieć kłopotów? POGAD@NE. ZBUDOWANE
Murator Google News