Przedpokój to dla dobrych obserwatorów niemal zawsze zwiastun tego, czego można spodziewać się po reszcie mieszkania. Jednak dobrze zaprojektowany, nawet pomimo otwarcia na pokój, broni swojej niezależności. Postawienie czytelnej granicy, a zarazem nawiązanie do charakteru innych pomieszczeń to zazwyczaj najtrudniejsza kwestia przy jego urządzaniu. Najprostszym i na ogół skutecznym zabiegiem strefującym jest zróżnicowanie materiałów na podłodze.
Grafitowy polerowany gres – praktyczna, odporna na piasek i błoto posadzka – tworzy szlachetny kontrast z jasnymi listewkami przemysłowego parkietu z egzotycznego drewna tauari. Tym samym w jasny sposób daje do zrozumienia: dalej wstęp za zaproszeniami. Ten zasadniczy przekaz łagodzi jednak nieco gra kolorów na ścianach. Do jasnej barwy drewnianej posadzki nawiązuje delikatnie rozbielony, waniliowy odcień ścian w holu, ciemną szarość ściany w pokoju dziennym różni od gresowych płytek przy drzwiach tylko brak połysku. Kolorystyczny sojusz wzmacniają meble i detale: w salonie poduszki i fotel w kolorze marengo przy kremowej kanapie i nieco jaśniejszy dywan, przy wejściu do domu – otwarta, wbudowana szafa z lakierowanej płyty MDF, tak jasna, że aż niewidoczna na tle muru. Elegancką, stonowaną paletę według upodobań można przełamać kroplą subtelnego koloru, jak tu – bladego, jakby nieobecnego różu.