Łazienka o powierzchni ponad 7 m2 to dużo? Nie dla Judyty. Kiedy tylko przekroczyła jej próg, wiedziała, że musi się on przesunąć razem ze ścianą o metr. Uszczknęła kawałek przepastnego przedpokoju, a dzięki temu zyskała prysznic. Tuż za wejściem powstało idealne miejsce na sporą kabinę. Właścicielka ulokowała ją w kącie. Wybrała najprostszy model z przezroczystymi drzwiczkami. Jest prawie niewidoczna.
O Judycie,
właścicielce 53-metrowego mieszkania na warszawskiej Pradze, do którego przeniosła się z kawalerki na wrocławskim Rynku:
- ulubione kolory – niebieski, biały, czerwony;
- preferowany styl – minimalizm, ale nie pozbawiony życia;
- materiały – szkło, ceramika, drewno;
- formy – proste bryły: sześciany, kwadraty;
- ostatnio kupiła – czerwony kabel do żyrandola.
- Przestrzeń - układ uniemożliwiał wygodne korzystanie z łazienki.
- Sprzęty - zniszczoną wannę, za małą umywalką i stojące WC trzeba było wyrzucić.
- Ściany i podłoga - wyłożone były zniszczoną glazurą i terakotą. Całość w kolorze ciemnoszarym nie wyglądała korzystnie na niedużej przestrzeni.
Krok 1
Kolory pojawiały się tu stopniowo. Pierwszy był niebieski – ulubiony gospodyni. Po krótkiej wizycie w jednym sklepie wybrała płytki na podłogę. Ściany od początku miały być białe, w całości pokryte farbą, kiedy Judyta wypatrzyła szerokie na 60 cm, białe kafle tylko z tłoczonym wzorem róż. Znalazła więc dla nich miejsce w narożniku kabiny oraz za umywalką.