Każdej zimy, z powodu zatrucia tlenkiem węgla, ginie kilkadziesiąt osób. Co najbardziej uderza w opisie wypadków? Nie tylko bezradność ofiar, które nie są w stanie uciec. Zdumiewa zdradliwość pojawienia się zagrożenia. Przy wysokich stężeniach CO, czyli czadu - nie ma sygnałów ostrzegawczych – następuje nagła utrata przytomności, a często w ciągu minuty, trzech – śmierć.
W Żyrardowie w styczniu 2010 roku zginęła zatruta czadem cała rodzina – rodzice i dwie córki, 18-letnia i 8-miesięczna. Tlenek węgla wydostał się z pieca gazowego w łazience. W domu brakowało otworów nawiewnych, a wentylacja grawitacyjna była źle wykonana. Zabrakło powietrza – dlaczego właśnie tej nocy? Czynnikiem sprawczym mógł być silny wiatr – powstało podciśnienie, zmniejszyła się wydajność wentylacji grawitacyjnej – powietrze nie dopływało do wnętrza, a wiatr mógł zawrócić spaliny.
Willa w Konstancinie. Właściciele domu wydzielili dla córki i zięcia samodzielne mieszkanie na piętrze. Jakiś instalator wykonał montaż kotła. Młodym nie mieszkało się dobrze – zaczęły się problemy ze zdrowiem, dochodziło do omdleń. Po trzecim takim incydencie skojarzono, że powodem może być ulatniający się czad. Zrobiono pomiar. Kobieta miała we krwi prawie śmiertelną dawkę tlenku węgla! Dociekanie przyczyny – w mieszkaniu na piętrze oprócz kotła był także kominek, w którym często palono. Nie było doprowadzenia powietrza bezpośrednio do kominka, brakowało nawiewników w oknach. Wentylacja grawitacyjna była źle wykonana. Użyto rur spiro, a te nie są w stanie zastąpić kanałów wentylacyjnych – stawiają duży opór i nie zabezpieczają powietrza przed wychłodzeniem. Ciąg był za słaby. Tak bardzo brakowało tlenu w tym mieszkaniu, że kominek zasysał powietrze do spalania z przewodu spalinowego. Spaliny trafiały do pomieszczenia Nic dziwnego, że domownicy źle się czuli – byli podtruwani spalinami i tlenkiem węgla.
Kolejne tragiczne historie – jest ich wiele. Za dużo. Nie ma podziału na domy stare i nowe. Nie tylko węgiel jest przyczyną tragedii. Czad może powstać przy niezupełnym spalaniu każdego z paliw: gazu, drewna i oleju opałowego, bo one także zawierają węgiel.
Zbyt szczelne okna
Prawidłowa praca kotła czy kominka wymaga dużej ilości powietrza – nawet 10 m3/h na kilowat mocy. Jeśli kominek ma 14-17 kW, będzie zasysał 140-170 m3 powietrza w ciągu godziny palenia. Ta ilość musi dopłynąć do pomieszczenia z zewnątrz, a to powoduje jego znaczne wychłodzenie. Do zatruć dochodzi często po wymianie okien na nowe, bardzo szczelne.
Takie okna sprawiają, że ustaje dopływ powietrza do pomieszczenia, przestaje też działać wentylacja. Jeśli nie dochodzi do tragedii, to tylko dlatego, że szczęśliwie w domu jest jeszcze jakaś nieszczelność (na przykład pod drzwiami wejściowymi) albo powietrze do spalania dopływa przez przewody wentylacyjne (odwraca się kierunek przepływu powietrza). Wtedy w łazience robi się bardzo zimno, bo prosto z zewnątrz, przez kratkę wywiewną, wpływa do wnętrza dużo zimnego powietrza. By uniknąć takiej sytuacji, trzeba uchylać okna, przynajmniej na czas korzystania z ciepłej wody.
Warto też wiedzieć, że nowelizacja Warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, wprowadza nakaz stosowania nawiewników – między innymi po to właśnie, by zapobiec tragediom. Obniżenie temperatury w mieszkaniu nie zabije nas, czad tak... A nawet jeśli nie dochodzi do nieszczęścia, zbyt szczelne okna obniżają komfort życia – do wielu domów wchodzi się i od razu można wyczuć, że brakuje tam powietrza – jest duszno, wilgotno, ciężko, zaczyna boleć głowa. Mieszkańcy szukają powodów złego samopoczucia, nie wiedząc, że wystarczyłoby uchylanie okna...