Karina i Mariusz wyremontowali dom z lat 30. Ich wiejski ogród zachwyca

2026-02-13 12:17

Karina i Mariusz, poszukując idealnego miejsca dla swojej sześcioosobowej rodziny, zdecydowali się na remont starego budynku z lat 30. Zewnętrzna ceglana ściana, która kiedyś zdobiła fasadę, stała się ważnym elementem dekoracyjnym, wewnątrz domu. Z kolei ogród, wypełniony roślinami przywołującymi wspomnienia z dzieciństwa, jest przestrzenią pełną kolorów, zapachów i sielskiego klimatu.

"Oboje znaliśmy życie w naprawdę starych domach"

Historia przebudowy tego starego budynku w Wielkopolsce rozpoczęła się od poszukiwania odpowiedniego miejsca do życia dla sześcioosobowej rodziny – Kariny i Mariusza (ig: nowystarydom) oraz ich czwórki dzieci: Mieszka, Liwii, Idalii i Celiny, a także psa Hide’a. Kiedy młodsze córki podrosły, a potrzeba własnych pokoi stała się coraz bardziej odczuwalna, para zaczęła szukać domu. Trafili na ofertę sprzedaży budynku z lat 30.

Działka znajdowała się niedaleko miejsca, w którym wcześniej mieszkaliśmy, gdyż z piętra obecnego domu widać nasz stary blok. Gdy po raz pierwszy pojechaliśmy zobaczyć posiadłość, a był to koniec lata, w oczy rzucał się kontrast czerwonej cegły z otaczającą ją zielenią. Dom sprawiał wrażenie skromnego wiejskiego budynku, bez żadnych zdobień, jedynie prosta bryła z dwuspadowym dachem z czerwonej dachówki. Inaczej  prezentował się od strony podwórza. Tam dostawione zostały trzy dobudówki różnej szerokości: w jednej było wejście z przedsionkiem, w drugiej łazienka, a w trzeciej  kotłownia.  

Decyzja o remoncie zamiast budowy czegoś nowego była dla Kariny i Mariusza pewnego rodzaju naturalnym wyborem. Dlaczego?

- Oboje znaliśmy życie w naprawdę starych przestrzeniach. Ja spędziłam dzieciństwo w dużym  poniemieckim domu wielorodzinnym. To był typowy budynek z wysokimi sufitami i piecami kaflowymi w każdym pomieszczeniu. Stał tuż obok nieczynnej już wówczas cegielni, którą wcześniej kierował mój dziadek. Dziadkowie Mariusza również mieszkali w wiekowym poniemieckim domu. 

Remont domu z lat 30. i wiejski ogród

i

Autor: Karina Pinczewska/ Archiwum prywatne

Remont domu z lat 30. Jak przebiegały prace?

- Wystarczyło dostosować budynek do naszych potrzeb. Działaliśmy na zasadzie adaptacji, zarówno w przypadku przebudowy domu, jak i zakładania ogrodu.

Zewnętrzne prace remontowe rozpoczęły się od skucia starych tynków i odsłonięcia konstrukcji. Ważnym atutem był dobry stan fundamentów i grubych na pół metra murów tzw. "prutych" (mury zostały poddane procesowi przebijania i wycinania otworów, więc naruszono ich ciągłość).

- Zaletą ich pozostawienia jest dobra izolacja. Zimą, kiedy ogrzewanie jest wyłączone, w sypialni i garderobie mamy 19 stopni, a latem jest przyjemnie chłodno.

Następnie nadszedł czas na rozbiórkę niefunkcjonalnych dobudówek oraz wymianę pokrycia dachowego na dachówkę ceramiczną. Drewniane belki, które stanowiły podstawę starej więźby dachowej, nie poszły na straty – zostały ponownie wykorzystane do budowy pergoli w ogrodzie. Aby zwiększyć funkcjonalność przestrzeni, na piętrze zdecydowano się na postawienie ścianki kolankowej.

W trakcie remontu Karina i Mariusz zrezygnowali z piwnicy, do której nie można było wejść, będąc wyprostowanym, i zasypali ją. Tak samo postąpili ze źle zlokalizowaną studnią.

- Stary dom był długi na 12 i szeroki na 8  metrów. Wzdłuż dłuższej zewnętrznej ściany od strony podwórka dobudowaliśmy część szeroką na 4,20 m. Teraz parter ma około 130 m², a piętro, na którym są sypialnie dla czworga dzieci i łazienka to z kolei około 80 m² - wyjaśnia właścicielka.

Najważniejsze dla pary w trakcie całej przebudowy było zachowanie oryginalnej zewnętrznej ceglanej elewacji budynku, która po wybudowaniu dobudówki stała się centralnym punktem wewnątrz domu.

Na zewnątrz nie mogliśmy zachować cegły ze względu na ocieplenie wełną oraz fakt, że piętro zostało wzniesione z innego materiału. Dlatego zdecydowaliśmy się na elewację z modrzewia syberyjskiego. Z tych samych desek powstał też taras przylegający do przeszklonej, wychodzące na podwórze części. 

Remont domu z lat 30. i wiejski ogród

i

Autor: Karina Pinczewska/ Archiwum prywatne

Wiekowa ceglana ściana i klatka schodowa przypominająca studnię

Prace wewnętrzne rozpoczęły się od skucia tynków, aby odsłonić ceglaną konstrukcję, którą początkowo chciano zachować w oryginale. Problemy z ukryciem przewodów elektrycznych skłoniły jednak parę do porzucenia tych planów.

Zmianom uległy funkcje zastanych pomieszczeń. Stare wejście z dobudówki przeniesiono na boczną ścianę, gdzie kiedyś była spiżarnia i kuchnia. W dawnej przestrzeni kuchennej powstał przestronny hol, a duże pomieszczenie podzielono na dwie strefy: część gospodarczą i nową łazienkę.

Centralnym punktem wewnątrz jest wspomniana już ceglana ściana, która niegdyś znajdowała się na zewnątrz. 

- Dalszą część ściany powyżej oryginalnej zabudowy wznieśliśmy z równie starej cegły. Także klatka schodowa, która prowadzi na piętro, powstała z cegły rozbiórkowej. Jest ona wysoka na 7 metrów i osobiście przypomina mi samoobsługową ceglaną studnię. W tej przestrzeni nie ma zbędnych elementów dekoracyjnych, są za to cegła, drewno i szkło. Schody musiały być proste, policzkowe i niezabudowane, aby nie przesłaniały wyeksponowanej cegły. Balustrada jest szklana. Szkło leży też na części podłogi na piętrze, dzięki czemu na korytarzyk na parterze wpada mnóstwo światła - opowiada Karina i dodaje:

- Dolny korytarz to moja ulubiona część. Stojąc w nim, widać "warstwy", konstrukcję i historię domu. Spod nowej drewnianej futryny wystaje stara deska z korą, która budowlańcom w latach 30. posłużyła za nadproże, nad którym łukowato ułożyli cegły. Widać też, jak gruby jest strop. Wylany w tym miejscu beton nie został przez nas zasłonięty. 

Zobacz również: Remont drewnianego domu w Tropiu. Symbolika niebieskich okien i taras, który wrósł w starą chatę

Styl we wnętrzach. Tu stare spotyka nowe

Stylistykę, która panuje w domu Kariny i Mariusza, trudno jednoznacznie określić. Z jednej strony zależało im na funkcjonalności i wygodzie, a z drugiej – na wykorzystaniu starych, ukochanych przedmiotów, które już posiadali. 

Myślałam, że w nowym domu znajdzie się wreszcie miejsce dla mojego wymarzonego starego kredensu kuchennego. Zabrakło jednak ściany, przy której mógłby stanąć. Powstała za to witryna we wnęce dawnego okna kuchennego. Aby wyglądała na bardziej pojemną, jej drzwi sięgają do samej podłogi i zakrywają część ściany. W domu są obecne także elementy, które nawiązują do lat 50 i 60, jak na przykład fotel RM58 Karola Modzelewskiego, pomarańczowa lampa Nesso czy żyrandole i kinkiety wyprodukowane przez polskie firmy w latach 60.

W korytarzu znalazły się ceramiczne kafle, które zostały skute z mieszkania we francuskiej kamienicy. Karina ściągała je do Polski dzięki współpracy z osobą zajmującą się handlem tego rodzaju wyposażeniem. Tuż obok stoi włoska szafa fornirowana orzechem, a pod schodami znalazła swoje miejsce skrzynia z gospodarstwa na Podkarpaciu.

Warto dodać, że drewno jest obecne w każdym zakamarku. Jesionowe podłogi, schody, stół w kuchni czy regał na książki tworzą spójną całość z zabudową TV i drzwiami. Głębokie na prawie pół metra wnęki okienne również zostały zabudowane jesionowymi deskami. Stolarz zamontował w otworach kwadratowe ramy, które są jednocześnie parapetem oraz zabezpieczają boki i górę okien.

Wiejski ogródek jak u babci

Powracając do zmian zewnętrznych, warto dodać, że na drodze wjazdowej i dziedzińcu pojawiła się stara kostka granitowa, pozyskana z dawnej bocznicy kolejowej. Również stodoła przeszła przemianę – zlikwidowano dostawiony garaż, wymieniono dach z eternitu na blachę, a na elewacji oczyszczono cegłę. Ważną zmianą było również wykucie przejścia przez stodołę, umożliwiające stworzenie „przestrzału” na ogród, który bez wątpienia jest wizytówką opisywanej posiadłości.

Jakie zmiany zaszły na tej przestrzeni? Po zakupie domu na tyłach ogrodu rosły drzewa, które pozostały po prowadzonej tutaj wcześniej szkółce: platany, lipy, klony i jarzęby. Aby miejsce to przypominało leśny zakątek, Karina dosadziła znaną z dzieciństwa śnieguliczkę. Jak podkreśla, jej zarośla są doskonałą kryjówką podczas zabawy w chowanego.

Remont domu z lat 30. i wiejski ogród

i

Autor: Karina Pinczewska/ Archiwum prywatne

- Ogródek powstawał etapami. Najpierw pojawił się trawnik, aby dzieci miały się gdzie bawić oraz warzywnik w skrzyniach. Pierwsze rośliny posadziłam, gdy nie ruszyła jeszcze przebudowa domu. Obserwowałam, czy byliny wytrzymują bez podlewania. Rozmnażałam je z nasion lub przez podział. Marzyłam o kolorowej łące, dlatego pojawiły się chabry, maki, kosmosy i nagietki, które raz wysiane, na pewno pojawią się też w kolejnym sezonie. Później zaplanowałam pergolę, po której pną się róże, zbiornik i olbrzymią donicę z cortenu. 

Obecnie dominują tu miododajne byliny, które latem przyciągają owady i tworzą atmosferę motylarni. Główne bohaterki to jeżówka blada, rudbekia, przegorzany, werbena, gaury i szałwie, a także różne trawy ozdobne. Każdego roku Karina dosadza cebule tulipanów, czosnków, szafirków i narcyzów. Ogród nie wymaga zbyt wiele pracy – rośliny rosną tak gęsto, że nie trzeba ich pielić. Jedyne zabiegi to wiosenne przycinanie zasuszonych badyli i cięcie żywopłotów.

Remont starego domu w Wielkopolsce. Zobacz ten ogród - zdjęcia

Przeczytaj także: Z małego poniemieckiego domku z lat 40. w przestronny rodzinny dom – pełna metamorfoza krok po kroku

Murowane starcie
Dom - budować czy kupić gotowy. MUROWANE STARCIE
Murator Remontuje #2: Gadżety potrzebne na budowie
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany
Murator Google News (desktop)