Spis treści
Są jak papużki nierozłączki. Dwie siostry jeden dom
Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach? Nie w ich przypadku! Siostry Weronika i Patrycja (Fb: Dwie siostry jeden dom) postanowiły razem stworzyć wyjątkowe miejsce do życia.
- Jako bliźniaczki jesteśmy nierozłączne, prowadzimy nawet wspólny biznes. Po prostu kochamy swoje towarzystwo i jesteśmy wdzięczne za to, że los właśnie nas wybrał na siostry - mówi Weronika.
Ich dom w Zabrzu to nie tylko dwa niezależne mieszkania w jednym budynku. To także manifest siostrzanej więzi, wspólnego gustu i miłości do tego, co ma swoją historię. A wszystko zaczęło się od jednej decyzji: „Chcemy czegoś wyjątkowego”.
i
Decyzja zapadła. „Szukamy domu z duszą”
Gdy Weronika i Patrycja, razem ze swoimi mężami Sebastianem i Rafałem, podjęli decyzję o wspólnym zamieszkaniu, początkowo skoncentrowali się na znalezieniu nowoczesnego domu od dewelopera, który wydawał się wówczas najwłaściwszym rozwiązaniem.
Na początku skupiliśmy się na szeregowcach deweloperskich, jednak szybko zorientowaliśmy sie, że to nie nasz klimat. Kompletnie nie przemawia do nas nowoczesne budownictwo. Wszystkie nowe domy były podobne do siebie i ciężko było znaleźć w nich wyjątkowość. Oczywiście musimy tutaj podkreślić, że to nasze subiektywne zdanie.
- wyjaśnia Patrycja i dodaje:
- Zrozumieliśmy, że chcemy, aby nasze miejsce na ziemi miało w sobie „to coś”. Dlatego zmieniliśmy kierunek poszukiwań na starszy budynek, który będzie można zaadaptować na dwa niezależne mieszkania. Na nasze szczęście wkrótce pojawił się dość nagle przetarg w spółdzielni, w której mamy mieszkanie w Zabrzu. Lokalizacja była idealna, na osiedlu samych bliźniaków z góry podzielonych na dwa mieszkania - po prostu nasz ideał. Budynek z działką kosztował nas finalnie 402 tysięcy złotych.
Ulica, na której stoi ich bliźniak, kiedyś nosiła niemiecką nazwę Rösselsprung. Dzielnica Zaborze to dawne osiedle domów robotniczych, które w XIX i na początku XX wieku rozkwitało dzięki górnictwu i przemysłowi. Tu nie ma anonimowych bloków – są mury, które pamiętają pokolenia. Dlatego siostry od razu poczuły chemię z tym miejscem.
Przeczytaj także: Rzuciła Kraków i szpilki dla starej chałupy na 730 m n.p.m. Dziś jest wolna, doi kozy i mówi, że to jej miejsce na ziemi
i
Najbardziej cenią sobie część wspólną
Dom bliźniaczek to przestrzeń o powierzchni około 220 m², którą udało się funkcjonalnie podzielić. Dzięki dobrze przemyślanej adaptacji, przestrzeń dostosowano do potrzeb dwóch rodzin - Weronika i Sebastian zajmują parter, podczas gdy Patrycja i Rafał piętro oraz poddasze.
Z zewnątrz budynek przeszedł gruntowną modernizację, gdy jeszcze należał do spółdzielni – nowy dach, okna i elewacja nadały mu świeży wygląd, natomiast nowi właściciele przeprowadzili wewnątrz liczne prace remontowe, takie jak: tynkowanie, wylewki czy wymiana kanalizacji.
Choć wiele z zadań wymagało pomocy fachowców – zwłaszcza przy zakładaniu ogrzewania czy elektryce – to siostry z partnerami wzięli na siebie pozostałe prace, co pozwoliło im ukończyć remont w ciągu dziewięciu miesięcy i zaadaptować przestrzeń pod własne potrzeby.
Jesteśmy bardzo zadowoleni z części wspólnych, które w domach tego typu są raczej traktowane jako sień, komórki wspólne i garaże. Nam udało sie stworzyć z tego jedną spójną całość. Ze względu na to, że mieszkamy w tym domu we czwórkę, nie widzieliśmy sensu w pozostawienia garażu w formie, w jakiej go zastaliśmy. Dlatego stworzyliśmy na tej przestrzeni wspólny, bardzo przytulny salon, w którym przyjmujemy gości. Natomiast komórkę na węgiel przearanżowaliśmy na małą gościnną toaletę.
i
„Mamy ten sam gust do ciuchów i urządzania wnętrz”
Weronika i Patrycja, mimo różnic, które w naturalny sposób wynikają z ich osobowości, doskonale rozumieją się, szczególnie jeśli chodzi o modę oraz urządzenie wnętrz. Dlatego też zdecydowały się na zachowanie spójności w całym domu, wybierając identyczne panele, kafelki, a nawet niektóre meble. Kanapa, fotele bujane, a także wiele innych elementów wystroju są takie same, co daje efekt harmonijnego, jednolitego wnętrza.
- W naszym domu królują ciepłe barwy, drewno i jasne tkaniny. Lubimy przytulne wnętrza – mówią siostry.
Jednak to, co jest dla nich najbardziej wartościowe w ich aranżachach, to zachowane orygninalne detale. Pozostawione stare belki, a przede wszystkim, 100-letnie schody, które stały się sercem ich domu, łączą oba mieszkania i stanowią prawdziwy skarb właścicieli.
- Naszym największym osiągnięciem była renowacja schodów, którą wykonaliśmy we czwórkę, od a do z. To była mozolna praca, wymagająca wzajemnego wsparcia. Dzięki temu, że jesteśmy naprawdę zgraną ekipą, udało się. Schody łapią za serce – opowiada Patrycja i dodaje:
- U nas wspólnota i zgodność to słowa klucz. Inaczej wizja mieszkania razem nie powiodła by się. Także część zewnątrzną domu, czyli ogród zaaranżowałyśmy wspólnie i małymi kroczkami tworzymy w nim to o czym marzymy. Jedynym błędem, który tu popełniliśmy to taras z betonowych szarych płyt. Jest z nami 4 lata i to o 4 lata za długo. Kochamy drewno i to jest nasze wymarzone wykończenie tarasu, które w tym roku najprawdopodbniej u nas zagości.
Dwie siostry, jeden dom i wspólny remont – to nie tylko projekt budowlany, ale także życiowa przygoda, która umocniła więź Weroniki i Patrycji. Dzięki wspólnej pasji i pracy udało im się stworzyć wyjątkowe miejsce, które łączy ich gust, miłość do historii i wspólne marzenia.
Bliźniaczki wyremontowały bliźniaka. Zobacz zdjęcia
Zobacz również: Metamorfoza na warszawskim Śródmieściu. Tak Ania i Kuba stworzyli swoje wymarzone M w powojennej kamienicy