Dom marzenie. Czterolistna koniczyna z widokiem na morze

2020-07-15 10:23 Julia Wiśniewska

Paulina i Sebastian zbudowali dom w zasadzie samodzielnie. Wybór projektu był szybki i padło na „Czterolistną koniczynę” z kolekcji Muratora. Nazywają siebie szaleńcami, ale wszystko wyszło idealnie! - Pogodzić pracę z budowaniem domu, wydaje się nierealne, ale najważniejsze w tym wszystkim są chęci i upór – śmieją się wspominając wcale niełatwe życie na budowie.

Julia Wiśniewska: Skąd wziął się pomysł budowy?

Paulina i Sebastian: Wszystko zaczęło się od naszej działki na wzgórzu, która jest usytuowana z widokiem na morze. Kto by nie chciał budzić się i obserwować pływających statków czy wieczorami obłędnych zachodów słońca? Przyznam szczerze, że pierwotnie myśleliśmy o agroturystyce w tym miejscu, jednak na całe szczęście szybko wyleczyliśmy się z tego pomysłu i pomyśleliśmy o sobie.

Robi wrażenie! Długo Państwo szukali projektu?

Jeśli chodzi o projekt to jeden wieczór. Wiedzieliśmy czego chcemy. Jesteśmy z tych osób co szybko podejmują decyzje.

czterolistna koniczyna p. Paulina
Autor: Archiwum prywatne Widok na morze z domu Pauliny i Sebastiana

A co zadecydowało o wyborze projektu domu "Czterolistna Koniczyna" a nie innego?

Szukaliśmy projektu domu parterowego koniecznie bez garażu, zależało nam na dużych przeszkleniach w salonie, aby nie miał długich i krętych korytarzy. Ważnym aspektem była kuchnia z wyspą otwarta na salon. Ale najbardziej urzekła nas kwadratowa, prosta bryła i czterospadowy nieskomplikowany dach. Przy okazji nachylenie dachu pozwala w przyszłości na adaptację poddasza, czyli powiększenie powierzchni użytkowej. Także ten projekt jest zdecydowanie rozwojowy! Tego typu domów nie ma w naszej okolicy, co również nam bardzo odpowiadało.

Zdobywaliście wiedzę, jak budować dom? Bo zbudowaliście go od początku do końca sami, zgadza się?

Tak. Zacznijmy od tego, że jesteśmy totalnymi amatorami - szaleńcami, bo na co dzień zajmujemy się zupełnie czymś innym niż budowlanka. Pogodzić pracę z budowaniem domu, wydaje się nierealne, ale najważniejsze w tym wszystkim są chęci i upór. Wiedzę czerpaliśmy z YouTube, na forach, czy też zwyczajnie pytaliśmy ludzi z branży budowlanej o poradę. Bardzo pomocny okazał się Instagram i wymiana doświadczeń z innymi budującymi.

czterolistna koniczyna p. Paulina
Autor: Archiwum prywatne "Pierwotnie myśleliśmy o agroturystyce w tym miejscu, jednak na całe szczęście szybko wyleczyliśmy się z tego pomysłu i pomyśleliśmy o sobie"
czterolistna koniczyna c440o
Autor: projekt: arch. Przemysław Biryło Czterolistna koniczyna - wariant XIV, C444o Link: Sprawdź szczegóły projektu >>>

Ktoś Wam w ogóle doradzał w procesie budowy?

Nie, raczej wszystkie decyzje co do materiałów, czy technologii budowy podejmowaliśmy sami. W razie wątpliwości upewnialiśmy się u kierownika budowy.

Zmienialiście coś na etapie projektu i w trakcie budowy?

Tylko na etapie projektu. Skroiliśmy ten dom do swoich potrzeb. Przede wszystkim powiększyliśmy ze 100 m2 na 125 m2, zrezygnowaliśmy z jednego pokoju na poczet garderoby w sypialni i większej łazienki, zlikwidowaliśmy okno w kotłowni uzyskując miejsce na pralnię. Nie chcieliśmy świadomie kominka. Wejście do sypialni umiejscowiliśmy w przedpokoju, a nie przez salon. Powiększyliśmy wiatrołap o wnękę na szafę pod zabudowę. Pewnie coś jeszcze pominęliśmy, ponieważ tych modyfikacji było sporo.

czterolistna koniczyna p. Paulina
Autor: Archiwum prywatne Mniejsza łazienka w biało-czarnej kolorystyce

To ile trwała budowa do stanu wykończenia wnętrz?

Od wbicia pierwszej łopaty do wykończenia - rok i 10 miesięcy. Choć nie powiedzieliśmy jeszcze stop. Brakuje kilku szczegółów, a ogród dopiero się tworzy, zaczęliśmy również budowę ponad 80 m2 garażu.

Czy uznaliście, że dobrze na czymś zaoszczędzić, a na czymś zupełnie nie warto?

Jasne! Postanowiliśmy oszczędzić naprawdę duże pieniądze na "robociźnie", wykonując prace samodzielnie, aby potem dołożyć je na lepszej jakości materiały budowlane (śmiech). To są najważniejsze składowe budynku, ważniejsze od wykończeniówki. Bo o ile meble można sobie szybko wymienić, to np. pokrycie dachowe robimy na lata. A z takich przydatnych rzeczy, to warto zainwestować w rolety zewnętrzne.

Kuchnia i kącik jadalny
Autor: Archiwum prywatne "Skroiliśmy ten dom do swoich potrzeb. Przede wszystkim powiększyliśmy ze 100 m2 na 125 m2"

Jeśli korzystaliście z pomocy fachowców, to ingerowaliście w ich działania?

Odpuściliśmy całkowicie wykonanie ogrzewania, ponieważ nie mieliśmy w tym temacie zielonego pojęcia. Poprosiliśmy o pomoc hydraulika, jednak zawiódł nasze zaufanie i w trakcie prac musieliśmy zakończyć współpracę - to była jedyna interwencja. Przyszedł kolejny i wszystko miało szczęśliwe zakończenie. Jeśli wszystko idzie dobrze, nie mamy w zwyczaju ingerować w czyjąś pracę.

Przygody na budowie - były? Jeśli tak, to jakie?

Jednogłośnie możemy stwierdzić, że etap dachu to był duży kryzys. Już myśleliśmy, że tego nie dźwignie nasze małżeństwo (śmiech). Druga sytuacja to przedstawiciel, który "przebalował" naszą zaliczkę na drzwi zewnętrzne i urwał się z nim kontakt, a zamówienie trafiło do nas z dwumiesięcznym opóźnieniem. Tak naprawdę dla nas - samozwańczych budowlańców każdy dzień na budowie, to przygoda, którą dokumentujemy na pamiątkę w postaci zdjęć na Instagramie na naszym profilu: budowy_dziennik. To tam krok po kroku można zobaczyć nasze zmagania!

Sprawdź ciekawe projekty z kolekcji Muratora:

System gospodarczy, generalny wykonawca, kupno domu - co tańsze?

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE