Polska branża cementowa bije na alarm. Import z Ukrainy wzrósł o 3,8 tys. proc. Czy grozi nam szara strefa?

2026-03-13 13:49

Polska branża cementowa, będąca trzecim największym producentem w Europie, znalazła się w sieci nierównej konkurencji. Choć dysponujemy najnowocześniejszymi i najmniej emisyjnymi zakładami w całej Unii Europejskiej, krajowy rynek zalewa tańszy surowiec spoza wspólnoty, co stawia pod znakiem zapytania rentowność rodzimych zakładów i bezpieczeństwo strategicznych inwestycji państwa. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Cementowego w Polsce branża zaapelowała do Ministerstwa Finansów o zwiększenie nadzoru nad transportem cementu do Polski oraz ograniczenie szarej strefy.

Fabryka cementu

i

Autor: Mariusz Prusarczyk/ Getty Images
Debata Muratora: Domy na dziś, jutro i pojutrze

Importowa kula śniegowa i ucieczka emisji

Skala problemu jest porażająca. Jak wynika z danych prezentowanych przez Stowarzyszenie Producentów Cementu, tylko od 2019 roku import cementu z Ukrainy wzrósł o niewiarygodne 3800 procent. W samym 2025 roku do Polski sprowadzono łącznie 1,73 miliona ton tego surowca spoza UE. Sytuacja ta jest podręcznikowym przykładem tzw. ucieczki emisji - polskie zakłady muszą ponosić ogromne koszty polityki klimatycznej UE, podczas gdy producenci np. z Iwano-Frankiwska są z nich zwolnieni, co pozwala im oferować niższe ceny kosztem środowiska.

Podczas niedawnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Cementowego w Polsce branża zaapelowała do Ministerstwa Finansów o objęcie cementu systemem SENT (elektroniczny nadzór transportu), aby zwiększyć nadzór nad jego transportem do Polski oraz ograniczyć szarą strefę. Postulowano również o ochronę przed importem, m.in. poprzez ustanowienie polskiego cementu komponentem krajowym.

Nie mamy szans z importerami, którzy produkują cement o wyższym śladzie węglowym i nie mamy instrumentu, żeby go ograniczyć. Dlatego apelujemy, aby spojrzeć na SENT jako na uszczelnienie systemu - tłumaczy Włodzimierz Chołuj, członek zarządu SPC i prezes zarządu Cemex Polska. Jak podaje SPC, emisja CO2 przy produkcji tony cementu na Ukrainie jest o około 200 kg wyższa niż w unijnych zakładach.

Miliardy w grze i zagrożone miejsca pracy

Zalewanie polskiego rynku tanim surowcem to nie tylko problem ekologiczny, ale przede wszystkim potężny cios w budżet państwa. Według wyliczeń Skarb Państwa traci 136 złotych na każdej tonie importowanego cementu, co przy obecnej skali zjawiska przekłada się na straty rzędu 200 milionów złotych tylko w latach 2024-2025.

Dysproporcja w nakładach na zatrudnienie również daje do myślenia. Jedna polska cementownia zapewnia pracę około 300 osobom i generuje kolejne 1200 miejsc pracy w łańcuchu dostaw. Tymczasem dwa główne podmioty odpowiedzialne za ogromny import z Ukrainy zatrudniają łącznie zaledwie... 18 osób.

Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu, wprost określa wynik produkcji na poziomie 17,1 mln ton jako rozczarowujący, wskazując, że to właśnie niepohamowany import tłumi produkcję w Polsce.

Cement jak zboże i węgiel - surowiec strategiczny

Eksperci i parlamentarzyści ostrzegają, że cement przestał być zwykłym materiałem budowlanym, a stał się surowcem strategicznym dla bezpieczeństwa narodowego. W obliczu takich wyzwań jak budowa Tarczy Wschód (wymagającej 3 mln ton cementu) czy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej (milion m3 betonu), utrzymanie mocy przerobowych krajowych zakładów jest kwestią racji stanu.

Andrzej Szewiński, wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Cementowego, porównuje obecną sytuację do kryzysów na rynkach zboża i węgla, apelując o natychmiastowe uszczelnienie granic. Branża postuluje m.in. o:

  • objęcie transportu cementu systemem SENT (elektroniczny nadzór transportu),
  • wprowadzenie licencji importowo-exportowych,
  • uznanie polskiego cementu za „komponent krajowy” w zamówieniach publicznych.

CBAM - dziurawe cło węglowe?

Mimo wprowadzenia mechanizmu CBAM (tzw. cła węglowego), prognozy importu nadal rosną. Branża wskazuje na poważną lukę, importerzy mogą deklarować zaniżoną zawartość klinkieru w cemencie, co drastycznie obniża ich opłaty klimatyczne.

Andrzej Reclik, prezes zarządu Heidelberg Materials Polska, ostrzega, że bez rzetelnej weryfikacji składu chemicznego i faktycznych kosztów emisji w krajach trzecich, CBAM pozostanie jedynie teoretycznym narzędziem.

Od 1 marca 2026 r. polska Krajowa Administracja Skarbowa wdrożyła nowe kody krajowe, które mają ułatwić kontrolę emisyjności. To jednak dopiero początek walki o przetrwanie branży, która, jak podkreśla Janusz Miłuch, prezes zarządu CRH Materials Polska - jest kołem zamachowym polskiej gospodarki.

Antyproduktywne jest wykorzystanie wysokoemisyjnego cementu z importu, szczególnie w kontekście działań na rzecz ochrony klimatu – podsumowuje Miłuch.

Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE
Murator Google News