Spis treści
Zaledwie 36% specjalistów z polskiej branży budowlanej uważa, że przestępczość na placach budowy rośnie, podczas gdy doświadczenie kradzieży na terenie inwestycji deklaruje ponad 73% firm. Ta głęboka rozbieżność między postrzeganiem zagrożenia a jego rzeczywistą skalą jest jednym z głównych wniosków płynących z najnowszego badania BauWatch Crime Report 2026. Dane pokazują, że polski rynek, przez lata uznawany za bezpieczniejszy, mierzy się z problemem, który jest w dużej mierze niedoszacowany przez menedżerów i inwestorów.
Niska świadomość zagrożenia wbrew europejskim trendom
Polscy przedstawiciele branży budowlanej znacznie rzadziej niż ich europejscy odpowiednicy dostrzegają wzrost przestępczości na budowach. Podczas gdy w Unii Europejskiej narastający problem przestępczości na budowach dostrzega średnio 57,6% ankietowanych, w Polsce odsetek ten jest o ponad 20 punktów procentowych niższy. Wzrost w stosunku do ubiegłego roku jest minimalny – z 34% do 36%.
Tymczasem twarde dane kreślą zupełnie inny obraz. Poza wspomnianymi 73% firm, które doświadczyły kradzieży, ponad 60% miało do czynienia z aktami wandalizmu na terenie realizowanych projektów. Taka dysproporcja sugeruje, że straty stały się dla wielu podmiotów stałym, akceptowalnym w działalność ryzykiem.
„Wielu menedżerów w Polsce postrzega przestępczość na budowach jako problem mniej dotkliwy niż w pozostałych krajach Europy, jednak dane wyraźnie temu przeczą. Kiedy zagrożenie traktuje się jako mniej realne, łatwiej rezygnuje się z zabezpieczeń – właśnie takie luki między oceną sytuacji a faktami najbardziej sprzyjają przestępcom” – komentuje Kinga Nowakowska, dyrektor generalna BauWatch w Polsce.
Kradzież jako akceptowane ryzyko operacyjne
Akceptacja strat jako nieuniknionego elementu prowadzenia inwestycji to nie jedyny niepokojący trend. Z badania wynika, że blisko 40% respondentów spotkało się z propozycjami odpłatnego zapewnienia „ochrony" placu budowy. Co więcej, niemal co piąty z nich przyznał, że rzeczywiście za nią zapłacił.
„Tak duża rozbieżność oznacza, że znaczna część polskiej branży nauczyła się traktować kradzieże i wandalizm jako stały, akceptowalny element ryzyka operacyjnego. To bardzo niebezpieczny trend” – dodaje Kinga Nowakowska.
Polecamy: Polacy zmieniają rynek usług budowlanych. Już co czwarty wyda ponad 20 tys. zł
Nowoczesne zabezpieczenia jako odpowiedź na rosnące ryzyko
Eksperci podkreślają, że skuteczne przeciwdziałanie stratom wymaga zmiany podejścia – od reaktywnego do proaktywnego. Firmy, które planują systemy bezpieczeństwa już na etapie projektowania inwestycji, a nie dopiero po pierwszych incydentach, znacząco ograniczają ryzyko przestojów i nieprzewidzianych kosztów. Coraz częściej oznacza to wdrażanie zaawansowanych rozwiązań.
Skuteczne okazuje się łączenie tradycyjnych, widocznych środków odstraszających, takich jak ogrodzenia czy tablice informacyjne, z nowoczesnym, mobilnym nadzorem wideo. Systemy wsparte analityką obrazu opartą na sztucznej inteligencji zapewniają całodobową kontrolę, nawet na terenach pozbawionych stałej infrastruktury energetycznej czy sieciowej.
„Pierwszym krokiem do skuteczniejszej ochrony jest urealnienie oceny zagrożeń. Dopóki przestępczość na placach budowy pozostaje w Polsce niedoszacowana, branża będzie raczej tracić swoją dotychczasową przewagę w obszarze bezpieczeństwa niż ją umacniać” – podsumowuje Kinga Nowakowska.
***
Źródło: BauWatch
Artykuł powstał przy wsparciu AI
Przejdź do galerii: Najpiękniejsze domy w Polsce