Ogrzewanie elektryczne, olejowe czy gazowe jest tak drogie, że większość budujących zakłada przynajmniej częściowe wspomaganie się paleniem drewna w kominku. Po zastosowaniu ogrzewania kominkowego oszczędności w wydatkach na paliwo można liczyć w tysiącach złotych rocznie, nawet jeśli kominek jedynie wspomaga tradycyjną instalację c.o. W większości nowych domów, w których instaluje się te źródła taniej energii, raczej nie są to już tradycyjne otwarte paleniska. Współczesne kominki mają zwykle żeliwne lub stalowe wkłady, dzięki którym nie tylko stają się bezpieczniejsze, ale przede wszystkim umożliwiają dużo lepsze wykorzystanie ciepła ze spalanego drewna. Konstrukcja wkładu kominkowego pozwala ograniczyć straty przez komin i umożliwia rozbudowę kominka o system DGP. Ostatnio przyszedł czas na kolejny kominkowy trend, czyli na kominki z płaszczem wodnym.
Kotłownia na salonach
W palenisku kominka jest bardzo wysoka temperatura, więc przeprowadzona nad nim rura z wodą może zostać ogrzana jak w każdym kotle. W praktyce nad paleniskiem umieszcza się specjalnie skonstruowany wymiennik ciepła spaliny-woda, w którym ciepło gorących spalin jest oddawane przepływającej przez niego wodzie. Dzięki wymiennikowi wkład kominkowy staje się praktycznie kotłem na drewno, który zamiast w kotłowni stoi w salonie. Od kotła jednak różni się tak naprawdę głównie przeszklonymi drzwiczkami i nazwą.
Zazwyczaj kominek z płaszczem wodnym nie jest jedynym źródłem ciepła w domu. Drewno w kominku pali się najwyżej kilka godzin, potem woda w rurach c.o. zaczyna stygnąć. Jeśli na czas nie uzupełni się drewna, a na dworze będzie duży mróz, instalacji grozi zamarznięcie, co zwykle kończy się jej uszkodzeniem. Dlatego do instalacji grzewczej zasilanej kominkiem z płaszczem wodnym podłącza się drugie źródło ciepła – bezobsługowy kocioł gazowy, olejowy albo elektryczny. Włączony kocioł dzięki najprostszej nawet automatyce pozostanie w trybie czuwania do czasu, gdy temperatura wody w instalacji spadnie. Wówczas zacznie pracować i podgrzewać wodę znajdującą się w obiegu do temperatury wcześniej nastawionej przez użytkownika. Kiedy więc chcemy oszczędzać, palimy w kominku tanim drewnem. Kiedy natomiast kominek nie pracuje, instalacja jest zasilana przez kocioł.
Para mieszana w układzie otwartym
Temperaturę wody podgrzewanej w urządzeniu na paliwo stałe trudno jest kontrolować automatycznie. Nawet odcięcie dopływu powietrza powodujące wygaszenie płomienia nie gwarantuje natychmiastowego zatrzymania jej wzrostu, bowiem duża ilość ciepła jest zakumulowana w rozżarzonym paliwie. Dlatego źle wykonany układ grzewczy może nawet zostać rozerwany przez ciśnienie wody rosnące na skutek wzrostu jej temperatury. Nie wolno lekceważyć zasad bezpieczeństwa zwłaszcza w przypadku kominka z płaszczem wodnym, wokół którego będzie się przecież gromadzić cała rodzina. Taki kominek będzie bezpieczny, pod warunkiem że zasilana przez niego instalacja c.o. będzie pracować w systemie otwartym.
Oznacza to, że nad paleniskiem, ponad najwyższym punktem instalacji grzewczej trzeba zainstalować otwarty od góry zbiornik połączony z płaszem wodnym kominka pionową rurą odpowiedniej średnicy. Otwór w zbiorniku, czyli w otwartym naczyniu wzbiorczym, powinien mieć przekrój przynajmniej kilku centymetrów kwadratowych. Pojemność naczynia oraz średnice rur zależą od wielkości instalacji i mocy grzewczej paleniska.
Dzięki połączeniu wnętrza instalacji z atmosferą (przez otwarte naczynie wzbiorcze) ciśnienie w instalacji nie wzrasta pod wpływem wzrostu temperatury wody i wynikającego z tego zwiększania się jej objętości, bo jej nadmiar przejmuje naczynie. Przez wykonany w nim otwór wydostaje się powietrze wypychane przez napływającą wodę. Gdy temperatura się obniży, objętość wody się zmniejszy i jej nadmiar z naczynia wróci do instalacji. Jest to zabezpieczenie proste i niezawodne. W przypadku instalacji z większością palenisk na paliwa stałe nie mogą go zastąpić zawory bezpieczeństwa otwierające się pod wpływem wzrostu ciśnienia ponad ustaloną wartość. Wprawdzie od niedawna polskie przepisy dopuszczają możliwość stosowania kotłów na paliwa stałe do zasilania instalacji działających w systemie zamkniętym, ale muszą być one wyposażone w urządzenia do odprowadzania nadmiaru ciepła. Jak na razie takich jest na rynku niewiele. A zatem pojawia się kłopot, gdy w tej samej instalacji ma pracować kocioł na gaz lub olej. Producenci gwarantują bowiem ich poprawne działanie oraz długoletnią trwałość pod warunkiem zamontowania ich w instalacji grzewczej systemu zamkniętego, do której nie ma dostępu tlen. Jedynie niektóre kotły, zwykle żeliwne, można bez obaw zainstalować w układzie otwartym. Jednak są one coraz mniej popularne, drogie, do tego duże i bardzo ciężkie. W instalacji otwartej bardziej kłopotliwe jest też zastosowanie sprawnego systemu automatycznej regulacji.