Termomodernizacja po kolei - ważna jest kolejność, efekt będzie natychmiastowy, choć niepełny. Piec dopiero na końcu

Termomodernizacji domu nie trzeba wykonywać za jednym zamachem. Można rozłożyć ją na kilka lat i po każdym dobrze wybranym etapie odczuć poprawę – w domu będzie cieplej, a zapotrzebowanie na energię spadnie. Trzeba jednak wiedzieć, od czego zacząć. Powinniśmy się jednak kierować prostą zasadą najpierw ograniczamy straty energii, a dopiero potem do nowego zapotrzebowania dobieramy źródło ciepła.

Rozwinięta rolka żółtej wełny mineralnej na poddaszu. O etapach termomodernizacji domu przeczytasz na Muratordom.
Autor: Jarosław Sosiński Wełna mineralna - izolacja stropu na poddaszu nieużytkowym znacznie zmniejszy straty ciepła ogrzewanych pomieszczeń mieszkalnych poniżej

Największym błędem jest przekonanie, że skoro właściciela nie stać na pełną termomodernizację za kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych, to nie warto robić nic. Dobrze zaplanowana modernizacja może być procesem. Ocieplenie stropu, wymiana najgorszych okien czy docieplenie jednej z przegród nie doprowadzą jeszcze starego domu do współczesnego standardu energetycznego, ale od chwili ich wykonania ograniczą określoną część strat.

Zrób audyt – to podstawa

Stary dom może tracić energię przez ściany, dach, strop, podłogę, nieszczelne okna, drzwi albo nieocieplone ściany piwnic. Dwa podobnie wyglądające budynki mogą pod tym względem zachowywać się zupełnie inaczej. Dlatego termomodernizacji nie warto zaczynać od pytania: „ile centymetrów styropianu przykleić?”, tylko: gdzie w tym konkretnym domu uciekają pieniądze?

Odpowiedzieć na to powinien audyt energetyczny. Audytor ocenia stan budynku, jego przegrody, stolarkę oraz instalacje, oblicza zapotrzebowanie na energię i porównuje możliwe warianty modernizacji. Wynikiem nie powinien być tylko opis wad domu, ale wskazanie działań, które przyniosą najlepszy efekt w stosunku do poniesionych kosztów.

Audyt jest szczególnie przydatny wtedy, gdy właściciela nie stać na wykonanie wszystkiego jednocześnie. Pozwala podzielić inwestycję na racjonalne etapy i ustalić, co zrobić teraz, a z czym można jeszcze poczekać. To ważne również dlatego, że najdroższa inwestycja nie zawsze daje najlepszy efekt ekonomiczny.

Uwaga na wilgoć i wodę

Zanim przystąpi się do prac trzeba sprawdzić stan budynku. Nieszczelny dach, przeciekające rynny, pęknięcia, problemy z hydroizolacją fundamentów czy stale zawilgocone ściany piwniczne nie znikną pod warstwą wełny czy styropianu.

Jeżeli ściany stykające się z gruntem są mokre wskutek uszkodzonej izolacji przeciwwilgociowej albo podciągania kapilarnego, najpierw trzeba rozpoznać i usunąć przyczynę zawilgocenia. Dopiero później można myśleć o montażu izolacji cieplnej.

Podobna zasada dotyczy dachu. Jeżeli pokrycie przecieka lub więźba wymaga naprawy, to te prace mają pierwszeństwo.

W praktycznym harmonogramie termomodernizacji starego domu naprawa przecieków, zawilgoceń i uszkodzeń konstrukcji znajduje się więc przed jakimikolwiek pracami termoizolacyjnymi.

Małe kroki, wielkie zmiany

Czasami bardzo opłacalnym pierwszym etapem może być znacznie prostsza praca – na przykład ocieplenie stropu nad ostatnią ogrzewaną kondygnacją.

Jeżeli nad piętrem znajduje się nieogrzewany strych, zazwyczaj nie ma potrzeby ocieplania całych połaci dachu. Granicą pomiędzy częścią ogrzewaną a zimną jest strop i właśnie tam należy ułożyć izolację. Ocieplana powierzchnia jest mniejsza niż powierzchnia połaci, zużywa się mniej materiału, a wykonanie prac jest najczęściej bardzo proste. Podobną możliwość daje nieocieplony lub słabo ocieplony stropodach. Jeśli właśnie przez górną przegrodę budynek traci dużo energii, jej poprawienie może szybko przynieść zauważalny efekt.

Prace można wykonać nawet samemu – na poddaszu dachu stromego i stropodachu dwudzielnego z przestrzenią umożliwiającą poruszanie się wystarczy rozłożyć, np. maty z wełny mineralnej (grubości 30 cm). To rozwiązanie może przynieść efekt na lata, jeśli oczywiście nie będziemy chcieli wykorzystywać w jakikolwiek sposób tej przestrzeni, np. na przechowywanie.

Podobny efekt może wywołać izolacja stropu piwnicy. Warstwa styropianu przyklejonego do sufitu może nie będzie estetyczna, ale zapewni zmniejszenie strat ciepła przez powierzchnię podłogi parteru – to często bardzo znaczna powierzchnia. Wykończenie możemy zostawić na później, ważne, żeby dokładnie i szczelnie przykleić izolację.

Jeszcze prostszą inwestycją jest montaż specjalnych, cienkich mat na ścianie za grzejnikiem. W słabo zaizolowanych domach takie miejsce na fotografii termowizyjnej „świeci”, co oznacza bardzo znaczne straty energii. Po przyklejeniu maty obraz termowizyjny już nie jest „gwiazdą” elewacji.

Spójrzmy także na izolację rur instalacji c.o. i c.w.u. W starych domach często przebiegają one przez nieogrzewane pomieszczenia i są pozbawione izolacji. To powoduje naprawdę duże straty – kocioł, podgrzewacz musi pracować przez to dłużej. Wystarczy założyć na wszystkie rury otuliny ze spienionego tworzywa, aby zlikwidować lub znacznie ograniczyć ich wychładzanie.

Dobry audytor wykaże wszystkie takie miejsca, które wymagają naszej uwagi. Rozwiązania mogą okazać się prostsze niż się wydaje.

Nie zawsze zaczynamy od tego samego miejsca

Audyt może wykazać hierarchię wymaganych zmian. W jednym domu najbardziej opłacalne będzie poprawienie izolacji stropu, w drugim wymiana wyjątkowo nieszczelnych okien, a w kolejnym ocieplenie ogromnej powierzchni nieizolowanej ściany północnej. Przy rozłożeniu modernizacji na raty warto zacząć od przedsięwzięcia, które według audytu zapewni najlepszy lub najszybszy efekt ekonomiczny. Oszczędności uzyskane dzięki pierwszym pracom mogą następnie pomóc w finansowaniu kolejnych.

Trzeba przy tym odróżnić kolejność ekonomiczną od kolejności technologicznej. Audyt podpowiada, co warto zrobić w pierwszej kolejności. Technologia mówi natomiast, które roboty muszą być wykonane przed innymi, żeby nie niszczyć tego, co właśnie zostało zrobione.

Okna przed elewacją

Jeżeli plan obejmuje zarówno wymianę okien, jak i ocieplenie ścian zewnętrznych, kolejność jest szczególnie ważna - najpierw stolarka, później ocieplenie elewacji.

Powód jest bardzo praktyczny. Nowe okno można wtedy prawidłowo ustawić względem przyszłej warstwy izolacji i starannie połączyć ościeżnicę z ociepleniem. Można też poprawnie ocieplić ościeża i ograniczyć powstanie mostków cieplnych.

Jeżeli zrobimy odwrotnie – najpierw wykonamy piękną nową elewację, a dopiero po kilku miesiącach zaczniemy wyrywać stare okna – przy ich demontażu i montażu nowych łatwo uszkodzić świeże ocieplenie oraz tynk. Część pracy będzie trzeba wykonać ponownie.

Nowe okna - a wentylacja?

Ocieplając dom i wymieniając starą stolarkę, ograniczamy przypadkowy napływ powietrza przez nieszczelności. To pożądane z punktu widzenia oszczędzania energii, ale może ujawnić problemy z wentylacją.

Stare okna często były tak nieszczelne, że mimowolnie zapewniały dopływ powietrza potrzebnego wentylacji grawitacyjnej. Po zamontowaniu szczelnej stolarki ta „wentylacja przez szpary” znika. Jeśli nie zapewni się prawidłowego nawiewu i odpływu powietrza, może wzrosnąć wilgotność w pomieszczeniach, a na chłodniejszych fragmentach przegród może pojawić się kondensacja i pleśń.

Dlatego wentylacji nie wolno traktować jako dodatku niezwiązanego z termomodernizacją. Wymieniając okna od razu sprawdźmy system wentylacji i ewentualnie poddajmy go naprawom lub modernizacji.

Ściany, cokół, fundamenty i pozostałe przegrody

Po przygotowaniu budynku i – jeśli jest to konieczne – wymianie stolarki można przystępować do docieplenia przegród.

Zakres będzie zależał od wyników audytu. Może obejmować między innymi ściany zewnętrzne, ściany fundamentowe i piwniczne, cokół, strop nad nieogrzewaną piwnicą, strop nad ostatnią kondygnacją, dach lub stropodach.

Nie wszystkie prace muszą zostać wykonane w jeden sezon. Można podzielić je na etapy. Trzeba tylko pilnować, aby poszczególne fragmenty izolacji dało się później prawidłowo ze sobą połączyć i żeby na styku kolejnych etapów nie powstawały mostki cieplne.

Piec na końcu

W tym aspekcie wyszła niestety słabość w termomodernizowaniu Polski. Wszystkie programy antysmogowe, a także pierwsze lata sztandarowego programu rządowego „Czyste Powietrze”, na czoło wysuwały modernizację źródła ogrzewania. Walka z „kopciuchami” to była idea, która wszystkie inne ważne aspekty termomodernizacji odsuwała na dalszy plan. Efektem były „rachunki grozy”, spowodowane m.in. stosowaniem bardzo nowoczesnych technologii, np. pomp ciepła w domach, które były „wampirami energetycznymi”. Ludzie zachęceni dotacjami wymieniali stare kotły na „oszczędne” źródła, ale po pierwszym rachunku radość pryskała. To była słabość systemu, który nie przygotował kampanii edukacyjnej i uświadamiającej realne potrzeby. Teraz już jest inaczej.

Źródło ciepła instaluje się po zmniejszeniu zapotrzebowania domu na energię. Dodatkowo warto sprawdzić całą instalację: grzejniki lub ogrzewanie podłogowe, temperaturę zasilania, automatykę, pompy obiegowe, stan rur. 

Jest to szczególnie ważne przy pompie ciepła, która najefektywniej współpracuje z instalacją mogącą ogrzać budynek wodą o stosunkowo niskiej temperaturze. Dopiero zestawienie rzeczywistego zapotrzebowania domu po termomodernizacji z możliwościami instalacji pozwala rozsądnie dobrać nowe źródło ciepła.

Nie oznacza to oczywiście, że niesprawny stary kocioł trzeba za wszelką cenę eksploatować przez kilka następnych lat. Jeżeli urządzenie wymaga pilnej wymiany albo nie może być dalej użytkowane, sytuacja wymusza inną kolejność. Warto już wtedy wiedzieć, jaki jest docelowy plan modernizacji domu, aby nie kupić urządzenia znacznie większego, niż będzie potrzebne po jego ociepleniu. Dlatego audyt i planowanie są najważniejszymi etapami procesu termomodernizacji.

Rozmowa Muratora: Paweł Dziekoński z Fakro I Forum Ekonomiczne w Karpaczu
Murowane starcie
Wentylacja – grawitacyjna czy rekuperacyjna? MUROWANE STARCIE