Spis treści
Wygląda groźnie, ale jest sprzymierzeńcem człowieka
Pierwsza reakcja zwykle jest taka sama: „Czy to mały skorpion?”. Rzeczywiście, zakleszczotek książkowy (Chelifer cancroides) ma charakterystyczne szczypce i przypomina miniaturową wersję skorpiona. Jest jednak od niego wielokrotnie mniejszy – osiąga zaledwie 3–5 mm długości – i nie ma jadowego kolca.
Co więcej, nie jest szkodnikiem. To pajęczak polujący na roztocza, psotniki, larwy niewielkich owadów i inne drobne bezkręgowce. Dawniej często spotykano go w bibliotekach i archiwach, gdzie ograniczał liczebność organizmów uszkadzających papier. Stąd właśnie wzięła się jego nazwa.
Czy zakleszczotek książkowy gryzie?
To jedno z najczęściej wpisywanych pytań w wyszukiwarkę. Dobra wiadomość jest taka, że zakleszczotek nie pasożytuje na człowieku. Nie żywi się krwią, nie przenosi chorób i nie szuka kontaktu z ludźmi. Może użyć szczypiec wyłącznie wtedy, gdy zostanie przypadkowo przyciśnięty do skóry. Takie sytuacje należą jednak do rzadkości i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia.
Skąd bierze się zakleszczotek książkowy?
Pojedynczy osobnik może trafić do domu zupełnie przypadkowo – wraz ze starymi książkami, kartonami, meblami, drewnem opałowym czy przedmiotami przyniesionymi z piwnicy lub strychu. Inaczej wygląda sytuacja, gdy zakleszczotki pojawiają się regularnie. Najczęściej sprzyjają temu:
- podwyższona wilgotność powietrza
- ograniczona wymiana powietrza
- zawilgocone piwnice i schowki
- rozwój roztoczy i psotników, które stanowią jego pokarm
To ważne rozróżnienie. Zakleszczotek nie żywi się pleśnią, ale częściej występuje tam, gdzie wilgotne środowisko sprzyja rozwojowi drobnych organizmów, na które poluje.
Czy jego obecność oznacza problem z domem?
Nie zawsze. Jeśli zauważysz jednego zakleszczotka, najprawdopodobniej nie ma powodów do niepokoju. Jeżeli jednak pojawia się regularnie lub widujesz kilka osobników w różnych pomieszczeniach, warto potraktować to jako sygnał do sprawdzenia warunków panujących w budynku. Szczególną uwagę warto zwrócić na:
- zaparowane okna utrzymujące się przez wiele godzin
- wyczuwalny zapach stęchlizny
- ciemne naloty w narożnikach ścian
- wilgotne ściany lub sufity
- niesprawną wentylację
- ślady po wcześniejszym zalaniu
Sam zakleszczotek nie jest problemem. Problemem może być nadmierna wilgoć, która sprzyja również rozwojowi pleśni.
Sprawdź wilgotność, zanim sięgniesz po środki owadobójcze
W wielu przypadkach właściciele mieszkań od razu szukają preparatów na owady. Tymczasem znacznie rozsądniej jest najpierw sprawdzić mikroklimat w pomieszczeniach. Pomóc może prosty elektroniczny higrometr, który kosztuje kilkadziesiąt złotych.
Optymalna wilgotność powietrza w domu wynosi zazwyczaj 40–60%. Krótkotrwały wzrost po kąpieli lub gotowaniu jest zjawiskiem normalnym. Jeśli jednak wilgotność przez wiele godzin lub dni utrzymuje się powyżej około 60–65%, warto poszukać przyczyny. Może nią być m.in.:
- niedrożna wentylacja
- brak nawiewników w szczelnych oknach
- suszenie prania bez wietrzenia
- mostki termiczne powodujące wykraplanie pary wodnej
- nieszczelna instalacja wodna
- zawilgocenie ścian po zalaniu
Jak pozbyć się zakleszczotka książkowego?
Warto przede wszystkim regularnie wietrzyć pomieszczenia i sprawdzać, czy wentylacja działa prawidłowo. Istotne jest także utrzymywanie właściwej wilgotności powietrza oraz usunięcie przyczyn zawilgocenia, takich jak nieszczelności, przecieki czy problemy z wymianą powietrza.
Pomocne będzie również dokładne odkurzanie trudno dostępnych miejsc – szczelin za meblami, półek z książkami, narożników i zakamarków, w których mogą gromadzić się drobne organizmy stanowiące pokarm zakleszczotka. Książki, dokumenty i inne papierowe przedmioty najlepiej przechowywać w suchym, dobrze wentylowanym miejscu.