Willa Wedla w Otwocku. Zabytek odchodzi
Jeszcze w początkach pandemii budynek miał dach. Dziś deszcz i śnieg swobodnie wdzierają się do środka. Wewnątrz widać porzucone buty, resztki mebli i sprzętów, śmieci. Widać, że bywają tu tylko ciekawscy, zapewne miłośnicy urbeksu. Jeszcze stoi piękna, zadaszona weranda, jeszcze widać gdzieniegdzie ślady dawnych zdobień. Ale ich zniknięcie to już tylko kwestia czasu.
Jeszcze w 2021 r. żyła osoba prywatna, która opiekowała się budynkiem i nie pozwalała, żeby do środka dostawali się obcy. Kiedy jednak zmarła, dewastacja zaczęła postępować szybko. Jak ustaliła grupa pasjonatów lokalnej historii, Team Koziołek Matołek z Otwocka, dziś budynek należy do kilku spadkobierców ostatniego właściciela. W 2025 r. serwis g.pl dowiedział się, że Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków nic nie wie o jakichkolwiek planach ratowania willi, co znaczy, że nikt się z takimi planami do urzędu nie zgłosił.
A byłoby co ratować. Willa jest przedstawicielką cenionego dziś stylu świdermajer, z zachowaną werandą, na której widać zdobienia słupów oraz więźby. Taka sama weranda prawdopodobnie znajdowała się oryginalnie także po przeciwnej stronie domu, gdzie dziś jest tylko ściana z oknami. Wpisany do wojewódzkiej ewidencji zabytków w 2017 r. dom jest w całości z drewna (nie licząc murowanych kominów), a otacza go piękna, zadrzewiona działka o powierzchni 4,64 ha, sięgająca aż do rzeki Świder. Część lokalnych historyków twierdzi, że to tu wymyślono słynne „Ptasie Mleczko”.
Niejasne dzieje willi Wedla. XIX czy XX wiek?
Większość internetowych źródeł podaje, że budynek powstał ok. 1890 r. jako część folwarku Wolimontowice. O posesji przy dzisiejszej ul. Hugona Kołłątaja 92 w Otwocku Edmund Diehl pisał w przewodniku „Wille w Otwocku” tak:
Fol. Wolimontowice (Nr. 6), własność Edmunda Sikorskiego. Jest to pas ziemi szerokości 70 prętów, równolegle do plantu kolejowego się ciągnący, od budki Nr. 109 do Świdra, całkowicie lasem zarosły, zawierający przestrzeni 37 morgów i 77 prętów. Przed kilku laty na wyniosłości ponad rzeką, wybudowano tu dom dość obszerny z wygodnym rozkładem pokoi, na tem jednak przedsięwzięciu ukończono pracę kolonizacyjną na Wolimontowiczach, a zdaje się, iż dom, oprócz mrówek, przez nikogo nie był jeszcze zamieszkiwany. Obecnie jest on zwykle miejscem wypoczynku dla spacerujących ze stacyi ponad Świder.
Większość źródeł podaje następnie, iż należący do inżyniera Edmunda Sikorskiego dom został ok. 1910 r. sprzedany rodzinie słynnego cukiernika Jana Wedla, której służył za dom letniskowy. Czy jednak na pewno chodzi o ten sam budynek? W książce „Wedlowie. Czekoladowe imperium” Łukasz Garbal podaje całkiem inną informację:
A Wedlowie (...) przed rokiem 1904 kupili folwark Wolimontowice w podwarszawskim Świdrze. (...) Początkowo jako letnisko wykorzystywano zapewne stary dom numer 6 w folwarku, tak opisywany w 1893 roku (...). Świder był wówczas najdalej wysuniętym na południe podwarszawskim miejscem wypoczynku po wschodniej stronie Wisły (...). Miał świetny klimat, płytką, krętą rzeczkę oraz lasy iglasto-liściaste. W dużych ogrodach stały wille. Taką właśnie willę postawili Wedlowie w 1910 r.
Kto zatem ma rację? Za wersją Garbala przemawiałby fakt, że podczas wpisu budynku do ewidencji zabytków w 2017 r. jako jego datę powstania również podano „ok. 1910 r.”. Możliwe więc, że istotnie chodzi o dwa różne domy.
Więcej pewności mamy co do późniejszych losów budynku. W I połowie XX w. rodzina Wedlów chętnie zjeżdżała tu na letni wypoczynek. Przyjmowano gości, przechadzano się po ogrodzie, organizowano spotkania rodzinne. Przy posesji był sad i kort tenisowy. Naprzeciwko willi, przy ul. Kołłątaja 97, powstał przed drugą wojną światową murowany ośrodek wypoczynkowy dla pracowników zakładów „Wedla” w Świdrze (Jan Wedel słynął z dbałości o pracownika). Jego opuszczone ruiny również stoją do dziś.
- Zobacz także: Żółty toskański domek wciśnięty między bloki. Poznaj niezwykłą Willę Pawiówka w Warszawie
Wszystko zmieniła wojna. Po jej zakończeniu Polska Rzeczpospolita Ludowa odebrała Janowi Wedlowi nie tylko działającą do dziś fabrykę na Kamionku (obok działa Muzeum Fabryka Czekolady E. Wedel), ale też posiadane przez niego wcześniej sklepy i inne dobra, takie jak jego murowany dom w Konstancinie. Drewniana willa w Otwocku została po upaństwowieniu podzielona na kilka mieszkań komunalnych. Według Fundacji Hereditas – Lapidarium Detali Architektonicznych budynek pozostawał w zasobie komunalnym do połowy drugiej dekady XXI w. Później zapewne przeszedł w ręce prywatne i, opustoszały, zaczął szybko popadać w ruinę. Tuż obok działa dzisiaj stacja paliw.
- Czytaj także: Malowidło Zofii Stryjeńskiej w Domu Wedla w Warszawie. Malarka chciała przed tym zleceniem uciekać z kraju
- Przejdź do galerii: Najpiękniejsze domy w Polsce