Spis treści
- Akcja „Buduj dom z Gazetą i Muratorem” – odważna decyzja w 1995
- Dekalog Domu Dostępnego
- Radość i lęk. Rodzina, która postawiła na mały dom 94 m²
- Finansowanie i budowa: 120 tys. zł, kredyt i trzy miesiące pracy
- 29 lat później: czy mały dom 94 m² nadal się sprawdza?
- Nowe wymagania izolacyjności: dach i 30 cm wełny mineralnej
- Mały dom kontra wielkie rezydencje. Kto dziś wygrywa?
Akcja „Buduj dom z Gazetą i Muratorem” – odważna decyzja w 1995
Założenie? Organizatorzy – zapewniają pomoc organizacyjną i prawną. Chętni do budowy domu – sprzedają własne mieszkanie i pozyskują brakujące finansowanie z kredytu. Celem akcji „Buduj dom z Gazetą i MURATOREM” było pokazanie, że dom jednorodzinny o przyzwoitym standardzie nie musi być duży; że można budować „pod klucz” tanio i w krótkim czasie. „Murator” i „Gazeta Wyborcza” szeroko reklamowały akcję, szukając chętnych do zbudowania „Popularnego” – projektu DOMU DOSTĘPNEGO autorstwa pracowni architekta Zbigniew Zbyszyński. Dom o powierzchni użytkowej niecałe 94 m². Wybrano rodzinę Ziółkowskich z Trzebnicy.
Autor: Archiwum redakcji
Ten dom opisywaliśmy w 152 wydaniu miesięcznika „Murator” (12/96). Założeniem budowy zgodnie z ideą Konkursu DOM DOSTĘPNY było pokazanie potencjalnym inwestorom, że dom jednorodzinny o przyzwoitym standardzie można wybudować „pod klucz” stosunkowo tanio i w krótkim czasie
i
i
Dekalog Domu Dostępnego
- Dom może zbudować czteroosobowa rodzina, która jest w stanie spłacać kredyt do wysokości 25% dochodów rodziny brutto miesięcznie
- Nie buduj domu drogiego
- Nie buduj dłużej niż 6 miesięcy
- Buduj dom zgodny ze wszystkimi normami budowlanymi (przede wszystkim o ochronie cieplnej budynku)
- Buduj dom trwały
- Buduj dom ładny i funkcjonalny
- Buduj dom przyjazny dla środowiska (użyte materiały, odprowadzanie ścieków itp.)
- Buduj dom na niewielkiej (taniej) działce (również w zabudowie szeregowej)
- Buduj dom mały, niepodpiwniczony
- Buduj dom tani w eksploatacji
Radość i lęk. Rodzina, która postawiła na mały dom 94 m²
Renata – nauczycielka języka polskiego w wiejskiej szkole, Kazimierz – współwłaściciel firmy produkującej meble; dwoje dzieci: 14-letnia Ola i 6-letni Krzysztof.
Pani Renata: – W 1987 roku kupiliśmy 61-metrowe trzypokojowe mieszkanie w bloku w Trzebnicy. To było spełnienie naszych planów i marzeń, ale… czytaliśmy Muratora, „Popularny” podobał nam się bardzo, a propozycja budowania kusiła.
W zgłoszeniu napisali: „Mamy 40-tkę i stosunkowo małe dzieci. Jest to dla nas najlepszy i ostatni moment, żeby bez wypruwania żył zapewnić rodzinie lepsze warunki mieszkaniowe. Do samodzielnego budowania skutecznie zniechęciły nas przykłady z życia rodziny i sąsiadów, którzy własne domy stawiali przez kilka lat”.
Pan Kazimierz: – I zostaliśmy wybrani! Wielka radość, a potem strach. Tak radykalna zmiana w naszym życiu, czy damy radę, czy to się powiedzie?!
Wydarzenie było sensacją – zarówno dla samych zainteresowanych, jak i dla 14-tysięcznej Trzebnicy. Pojawiła się nawet plotka, że Ziółkowscy wygrali dom. Inna plotka głosiła, że budują nie dom, lecz altanę. I coś w tym było…
Pani Renata: – Pamiętam, kiedy były już fundamenty, stanęliśmy w ich obrysie i naszła nas chwila zwątpienia: „Powierzchnia jest za mała! Nie da się w takim domku mieszkać”.
Finansowanie i budowa: 120 tys. zł, kredyt i trzy miesiące pracy
Połowa środków z kwoty 120 tys. zł, bo tyle ostatecznie kosztował gotowy dom, pochodziła ze sprzedaży mieszkania, połowa to kredyt hipoteczny z PKO BP. Pozwolenie uzyskali w dwa i pół tygodnia. Organizatorzy akcji pomogli znaleźć firmę wykonawczą i budowa ruszyła – relacjonowana co tydzień w „Gazecie Wyborczej”, co miesiąc w „Muratorze”.
„Popularny” został wybrany nieprzypadkowo. Dom z pracowni Zbigniew Zbyszyński i Wojciecha Drajewicza stał się przebojem w historii DOMÓW DOSTĘPNYCH.
Architekt tak wspomina powstanie projektu:
– W nowych realiach ekonomicznych klienci zaczęli pytać o domy 100–120 m², energooszczędne i niewymagające dużych nakładów inwestycyjnych. Właśnie dla tej grupy powstał ten projekt. Zdobył taką popularność, że musieliśmy zatrudnić dodatkowych pracowników do obsługi zainteresowanych z całej Polski. Sprzedaliśmy grubo ponad tysiąc projektów „Popularnego”.
Zbigniew Zbyszyński także zaangażował się w organizację budowy w Trzebnicy. Wybrał technologię budowy ścian – bloczki trocinowo-betonowe, pomógł znaleźć ekipę wykonawczą.
– Wszyscy mieliśmy niesamowity zapał – wspomina tamten czas Jacek Kulesza, wtedy dziennikarz „Gazety Wyborczej” relacjonujący budowę. – Byliśmy zaangażowani i przejęci.
Renata i Kazimierz pamiętają: – Chociaż pracownicy na budowę byli brani z pośredniaka, wszyscy pracowali z niesamowitym oddaniem. Tak naprawdę dopiero uczyli się budować, ale serca im nie brakowało.
Budowa miała zakończyć się 6 października, po trzech miesiącach, ostatecznie przeciągnęła się do początków listopada, głównie z powodu deszczu. Trzeba było też wzmocnić posadowienie domu na zboczu wzgórza.
W dniach 26–27 października zorganizowano Dzień Otwarty. Przyszło kilkadziesiąt osób zainteresowanych ideą małego domu, niektórzy przyjechali z daleka.
„Podczas badań geologicznych poprzedzających budowę okazało się, że trzeba wzmocnić fundamenty budynku. […] Na parterze, kosztem spiżarki, WC rozrosło się do łazienki z natryskiem. Na poddaszu doszło okno połaciowe. Podłogę w pokoju dziennym i sypialni zdecydowali się wyłożyć drewnopodobnymi panelami podłogowymi, a w kuchni i części korytarza – płytkami ceramicznymi. Ponadto – na prośbę wykonawcy – ścianki działowe na parterze zostały wykonane z bloczków trocinowo-betonowych zamiast z płyt gipsowo-kartonowych.” Murator 12/96
29 lat później: czy mały dom 94 m² nadal się sprawdza?
Po 29 latach zastajemy kochających się dwoje ludzi. Zachowali pogodę ducha, którą czas – jak wiadomo – potrafi zmącić. Ola i Krzysztof są już dorośli, założyli rodziny, mieszkają we Wrocławiu.
Budynek ma nową elewację, wymieniono deski na szczytach oraz dachówkę – teraz karpiówka dodaje domowi elegancji. Taras jest nowy – szerszy niż w pierwszej wersji.
Pani Renata: – Sprawdziło się wszystko: rozkład pomieszczeń, zmiany, które na etapie adaptacji projektu wprowadziliśmy: łazienka na parterze zamiast WC, podniesienie sufitu na poddaszu ponad jętki – to daje przestronność; ogrzewanie kotłem gazowym.
Pan Kazimierz: – Dom okazał się funkcjonalny, wygodny, tani w utrzymaniu. Założenia DOMU DOSTĘPNEGO sprawdziły się w stu procentach.
Nowe wymagania izolacyjności: dach i 30 cm wełny mineralnej
To, co zmieniło się przez lata, to wymogi izolacyjności budynku. 12 cm w szczytach i dachu to dziś zdecydowanie za mało, dlatego wymieniono pokrycie dachu, by na nowo ułożyć izolację – 30 cm wełny mineralnej. – Zrobiło się znacznie cieplej w domu – stwierdza pan Kazimierz.
Mały dom kontra wielkie rezydencje. Kto dziś wygrywa?
Puentę po latach dopisuje sąsiedztwo domu państwa Ziółkowskich. Dużo wielkich jednorodzinnych budowli wznoszonych w tym samym czasie, duchem jeszcze w poprzedniej epoce. W większości tych domów mieszka po dwoje ludzi, którzy mają teraz problem z metrażem i z ogrzewaniem.
A pani Renata tak formułuje opinię o swoim domu: – To był idealny dom, kiedy mieszkały w nim cztery osoby i jest w sam raz, kiedy mieszkamy już we dwoje. Czego chcieć więcej?