Dom, który został wbity w wapienne urwisko na starym podkrakowskim kamieniołomie

Ten nowoczesny dom jednorodzinny jest naprawdę wyjątkowy. Na uwagę zasługuje zarówno niezwykła bryła budynku, jak i jego nietypowa lokalizacja. Dom postawiono na stromym urwisku. Budowa w tak specyficznym miejscu była sporym wyzwaniem konstrukcyjnym. Zobacz, jak prezentuje się ten wyjątkowy dom, który wygląda jak statek kosmiczny. Architekt nazwał go "EDGE", czyli krawędź.

Dom na skale dawnego kamieniołomu

Różnica poziomów wynosi tu 8 m i nie jest to łagodny spadek, tylko strome urwisko z wapiennej skały. Działka znajduje się na terenie dawnego krakowskiego kamieniołomu. Na jego skraju architekt ulokował dom. Nazwał go EDGE, czyli „krawędź”, bo trudna topografia miała duży wpływ na kształt bryły. Od drogi widać płaską, pochyloną ścianę z wnękami balkonów oraz długi, biały i ostro zakończony taras. To północno-wschodnia elewacja budynku. Wejście znajduje się od strony wschodniej.

Postawili warunek: te drzewa mają zostać. Tak powstał dom inspirowany dziełami legendarnego architekta

Postawienie domu na kamiennym urwisku, jak w biblijnej przypowieści, było sporym wyzwaniem konstrukcyjnym. Zawieszony wzdłuż skały taras ciągnie się na kilkanaście metrów. Nadwieszenia wykonano na belkach żelbetowych z elementami rur z PCW. Skaliste podłoże częściowo uzupełniono głazami wapiennymi przywiezionymi spod Krakowa, gdy okazało się, że lita skała w wyższych partiach kruszeje.

Debata Muratora: Gaz, prąd, pellet? Jak mądrze wybierać energię do domu?
Materiał sponsorowany

Pochylone pudełko zamiast tradycyjnego dachu

Główna bryła ma formę przechylonego prostopadłościanu, choć z daleka wydaje się, że widzimy spadzisty dach. Dolna krawędź, wbita w ostre skały, sprawia wrażenie, jakby nie sięgała ziemi. Dom można porównać do pudełka zapałek opartego o urwisko.

To odpowiedź na ograniczenia planu zagospodarowania, który w tym rejonie przewidywał dwuspadowe dachy o nachyleniu 37–40 stopni. Gdy pochylimy pudełko zapałek pod takim kątem, płaski dach oraz krótsza ściana utworzą asymetryczny dach dwuspadowy. Tak właśnie zrobiono w tym przypadku.

Ten dom jest ogromny: dwa skrzydła mają długość 25 i 29 m

Elewacja pochyla się zgodnie z kierunkiem spadku zbocza. W jej większą połać wpisano obszerne tarasy. Mają barierki pochylone pod tym samym kątem co dach i zamocowane bez pochwytów, które psułyby transparentny efekt. Aby upewnić się, że tafle nie pękną i nie będą się przemieszczały względem siebie, obciążono je ciężarem 90-kilogramowego mężczyzny. Nie drgnęły.

Dzięki rzadko spotykanym pochyłym barierkom północna elewacja domu wydaje się równa i jednolita. Głębokie wnęki z tarasami pozwoliły również ominąć wymagane w planie miejscowym szerokie okapy. Prostopadłościenną bryłę oblicowano grafitowym łupkiem i zieloną, spatynowaną blachą miedzianą.

Ramiona domu wpisane w krajobraz

Główne wejście we wschodniej części domu stanowi pierwszą niespodziankę. Pochylone pudełko styka się od południa z dwoma rozłożystymi, poprowadzonymi po łuku ramionami. Oba są obłożone deskami jesionowymi i porośnięte trawą.

Z poniemieckiej stodoły odzyskali starą cegłę. Zbudowali z niej nowoczesny dom

Pierwsze ramię mieści garaż i pomieszczenia gospodarcze, między innymi pralnię. Współtworzy kameralną przestrzeń wejścia i podjazdu. W drugim kryje się basen, a jego przedłużenie – biała rama – obejmuje dom od zachodu i sięga aż do tarasu wiszącego nad skałą. Na oba ramiona można się wspiąć i obejrzeć dom z zupełnie nowej perspektywy.

– Zaprojektowałem ten budynek jako sekwencję kadrów, z których każdy jest inny. Chciałem, by właścicielom nie chciało się wyjeżdżać na wakacje, by dom tworzył iluzję podróży. Miał być wielowymiarowy, trudny do poznania i wymagający czasu – mówi Przemysław Olczyk, twórca projektu.

Dom na skale
Autor: Paweł Ulatowski/Mobius architekci, projekt:architekci Przemysław Olczyk, Monika Kozłowska (wnętrza)/Mobius architekci/ Materiały prasowe

Szałwia, trawy i osty

Zielone dachy sprawiają, że na pierwszy rzut oka trudno się zorientować, gdzie kończy się ogród, a zaczyna budynek. Spacer dookoła ma filmową dramaturgię i zapewnia wiele niespodzianek: łagodne wzgórze opadające w stronę tarasu, wywindowane rampy, żelbetowe kładki z transparentnymi barierkami, świetliki nagle wyłaniające się spod stóp oraz płytki basen, który wygląda, jakby przelewał się w dół urwiska.

Dom ma trzy kondygnacje: parter ze strefą dzienną na wysokości podjazdu, poziom –1 z pokojem gościnnym, do którego można się dostać schodkami prowadzącymi w dół zbocza, oraz sypialniany poziom +1, na który prowadzą trawiaste rampy.

W pierwszej bryle na parterze: duży garaż, gabinet pani domu i łazienka dla gości

Z ogrodu można więc wejść bezpośrednio do każdego miejsca w domu i po kamiennych ścieżkach obejść go dookoła. Na wielkich głazach widać odciśnięte ślady amonitów z okresu kredy, ale patrzeć pod nogi trzeba nie tylko z ich powodu. Krawędzi urwiska niczym nie zabezpieczono. Jak natura, to z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Zamysł architekta polegał na tym, by forma budynku wynikała z topografii, a zieleń dookoła była przedłużeniem tutejszych łąk pychowickich. W Polsce to ogród niespotykany i niezwykły właśnie dlatego, że rosną w nim zwykłe rośliny: trzcinnik piaskowy – piękna, smukła trawa uchodząca za chwast – stare śliwy i jabłonie, koniczyna, szałwia, wabiąca koty kocimiętka, przyciągające motyle budleje i osty. Nasiona zbierano w okolicy, a o efekt nonszalanckiego zaniedbania i bezpretensjonalności dba wykwalifikowany ogrodnik.

Basen z łupku, umywalka z drewna

Skomplikowana i rozłożysta bryła domu zachowuje spójność między innymi dzięki białym żelbetowym ramom, które obejmują wszystkie tarasy i rampy. Materiały użyte na elewacji – łupek i drewno – konsekwentnie zastosowano również we wnętrzu.

Przy głównym wejściu znajduje się szyba. Dzięki niej ma się wrażenie, że ściana z jesionowych desek, którymi oblicowano ramię z garażem, płynnie przechodzi do środka, tworząc drzwi garderoby. Rodzaj drewna zmienia się niepostrzeżenie: wszystkie drewniane elementy we wnętrzu wykonano z orzecha amerykańskiego.

W dwukondygnacyjnym salonie z orzecha powstała cała biblioteka – ściana i proste, niesymetrycznie biegnące półki. Z forniru orzechowego zrobiono niektóre umywalki. Drewno pokrywa również ściany łazienek na piętrze.

Dom łamigłówka z prostych brył na trudnej działce

Odmian łupku jest tu co najmniej kilka. W łazience dorosłych na piętrze zastosowano powściągliwy łupek grafitowy, u dzieci – weselszy antracyt z odcieniem rudego. Na podłodze łazienki, w miejscu prysznica, użyto wersji polerowanej, a na ścianach mniej obrobionej i chropowatej.

Kamień ten – z inspiracji szwajcarskimi termami projektu Petera Zumthora – zastosowano nawet w basenie, zarówno na ścianach, jak i w niecce. Światło i refleksy w wodzie dodatkowo podkreślają jego fakturę. Podłogi narażone na kontakt z wilgocią pokrywają wielkie płyty granitu; znajdują się w kuchni, pomieszczeniach gospodarczych i pralni.

Białym ścianom w salonie towarzyszy biel corianu, nowoczesnego, niemal idealnie gładkiego materiału syntetycznego. Wykonano z niego między innymi schody, które dzielą przestrzeń dzienną na stonowany salon i kolorową bawialnię, podłogę bawialni – podniesioną o jeden stopień – oraz ścianę między salonem i kuchnią, łączącą blat, półki i zlewozmywak.

Dom na krawędzi
Autor: Redakcja Muratora/ Materiały prasowe
Dom na krawędzi
Autor: Redakcja Muratora/ Materiały prasowe

Przyjazna przestrzeń bez ostentacji

Córeczka właścicielki objeżdża dom na hulajnodze. Wielkie okna w salonie otwierają wnętrza na ogród i okoliczne wzgórza. Część dzienna jest bardzo obszerna, a osie widokowe – wytyczone precyzyjnie, jakby wycięto je żyletką – imponujące. Mimo to ogromny dom od środka nie przytłacza przestrzenią. Ma się wrażenie, że zachowano w nim skalę przyjazną człowiekowi. Ot, w sam raz tyle miejsca, by było czym oddychać.

– Nie chciałam luksusu ani ostentacji – podkreśla właścicielka. – Chciałam natomiast, by dobrze się tu mieszkało. To trudny dom, wymagający, jak każdy duży organizm. Jednak nie ma w nim ani jednej rzeczy, która by się nie sprawdziła. Ma dobrą energię. Mój poprzedni dom był niewielki, przede wszystkim brakowało w nim światła. Teraz to sobie zrekompensowałam.

Budynek został zaprojektowany kompleksowo i przemyślany w detalach. Niektóre z nich są efektem zabawy projektantów charakterystyczną formą architektoniczną. Na piętrze znajduje się drugi, mniejszy EDGE, który mieści łazienki. To kryty drewnem prostopadłościan o dwuspadowym dachu i dwojgu drzwi, naśladujący bryłę widoczną od zachodu. Usytuowano go pod długim oknem w połaci; sam również ma małe okno połaciowe doświetlające wnętrza. Od zewnątrz umieszczono na nim płytkie półeczki.

Do bryły domu nawiązują formą nawet niektóre umywalki. Właścicielka ma zdjęcie EDGE’a na tapecie laptopa – udany dom chce się zabierać ze sobą wszędzie.

Metryka realizacji

Projekt: Przemysław Olczyk, Monika Kozłowska (wnętrza), Mobius Architekci

Tekst: Maja Mozga-Górecka

Zdjęcia: Paweł Ulatowski / Mobius Architekci

Źródło: „Murator”, nr 11/2013

Murowane starcie
Płytki – przyklejać czy skuwać? MUROWANE STARCIE