Spis treści
Znów niski stan wody w Wiśle w Warszawie. Susza trwa od dawna
Ilekroć latem przychodzą burze, wiele osób oddycha z ulgą: oto susza dobiegła końca i wszystko wraca do normy. To jednak błędne przekonanie. Skutków długotrwałej suszy nie zatrzyma kilka dni czy nawet tygodni deszczu. Skąpe opady w okresie zimowo-wiosennym spowodowały, że w Polsce wiele rzek i jezior ma bardzo niski poziom wody, poziom wód podziemnych opada, a gleba jest przesuszona.
Tak jest m.in. w Warszawie. Już 3 sierpnia interia.pl donosiła o bardzo niskim poziomie wody na wodowskazie Warszawa Bulwary – 111/110 cm. Dwa dni później odczyt spadł do 108 cm. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to znacznie powyżej zeszłorocznego rekordu, który wynosił tylko 4 cm. To jednak złudzenie – w 2025 r. w wyniku zmian w korycie rzeki itp. hydrolodzy obniżyli „punkt zero” wodowskazu o 100 cm. Według „starego” pomiaru odczytany 5 sierpnia 2026 r. stan wody wynosiłby więc tylko 8 cm.
Warto dodać, że te wartości nie oznaczają, że tyle centymetrów wody jest w Wiśle – pomiar jest bardziej skomplikowany. Nie wchodząc w szczegóły, można jednak stwierdzić, że skutki suszy są w centrum stolicy wyraźnie widoczne.
Dlaczego niski stan wody w rzekach to problem?
Niska Wisła oznacza nie tylko efektowny widok odsłoniętych łach i dna. Płytka rzeka utrudnia żeglugę, zwiększa ryzyko wejścia jednostek na mielizny i odsłania niebezpieczne przeszkody. Mały przepływ oznacza też słabsze rozcieńczanie zanieczyszczeń.
Najgorzej niski poziom wody wpływa jednak na przyrodę. W nagrzanej, wolniej płynącej wodzie spada zawartość tlenu, rośnie ryzyko zakwitów glonów i pogarszają się warunki życia ryb oraz bezkręgowców. Długotrwała niżówka świadczy ponadto o suszy hydrologicznej i małej retencji: gwałtowne ulewy podnoszą poziom tylko na krótko, bo woda szybko odpływa.
Jednym z największych zagrożeń dla ekosystemu rzeki związanych z suszą jest tzw. zakwit wody, który może powodować masowe umieranie ryb, ślimaków i innych organizmów wodnych:
Wzrost temperatury, wolniejszy przepływ lub zastój wody oraz nagromadzenie substancji biogennych stwarzają idealne warunki do rozwoju sinic i glonów. Organizmy te mogą namnażać się bardzo szybko, osiągając liczebność nawet kilkudziesięciu milionów komórek w jednym litrze wody. Zjawisko to nazywane jest zakwitem wody
– wyjaśnia Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Czy Warszawie może zabraknąć wody pitnej?
Nawet bardzo niski poziom wody w rzece nie oznacza jednak, że mieszkańcom zabraknie wody. Jak podkreśla Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Warszawa ma stabilny dostęp do wody, ale i tak powinna ją oszczędzać:
Choć Warszawa i jej Mieszkańcy mają stabilną sytuację w kontekście dostępu do zdrowej i bezpiecznej wody, bo stolica ma dwa źródła wody – Wisłę oraz Jezioro Zegrzyńskie – a aktualnie nie zagrażają nam zakłócenia dostaw wody spowodowane suszą, trudno przejść obojętnie wobec rekordowo niskich poziomów wiślanej wody notowanych szczególnie w sezonie letnim. (...) Wystarczy bowiem zrobić sobie spacer nad Wisłę, by przekonać się, jak zmiany klimatu przekładają się na stan rzeki. Jednocześnie stałym przekazem Spółki kierowanym do Mieszkańców jest potrzeba racjonalnego korzystania z wody oraz nienadużywania jej, gdy jest to zbędne
– podkreśla MPWiK.
W świetle tych komunikatów warto oszczędnie gospodarować wodą, m.in. ograniczając podlewanie trawników. Dobrym pomysłem jest także gromadzenie na własną rękę deszczówki.
- Przejdź do galerii: Kontrowersyjne budowy domów w Polsce