Spis treści
- Wzrost popytu na kredyty i wpływ inflacji
- Ceny mieszkań znów rosną, ale powoli
- Lepsza dostępność finansowania pomaga kupującym
- Rosnące płace wspierają zdolność kredytową
- Popyt mieszkaniowy coraz bardziej „organiczny”
- Sprzedaż rośnie, oferta maleje
- Presja na ceny i koniec dużych rabatów
- Rekordowe zainteresowanie w internecie
- Inflacja istotnym czynnikiem ryzyka
- Stabilizacja zamiast boomu
Wzrost popytu na kredyty i wpływ inflacji
Analiza danych z marca pokazuje, że rośnie zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Łącznie złożono ponad 63 tys. wniosków, podczas gdy rok wcześniej było ich blisko 37 tys. Jednocześnie inflacja wzrosła o 1,1 proc. miesiąc do miesiąca. Do wyniku należy podejść z dystansem, ponieważ duży udział w transakcjach mogą stanowić refinansowania. Szacunki wskazują nawet na 45% marcowej aktywności. Mimo to wyraźnie widać rosnącą aktywność potencjalnych nabywców mieszkań.
Ceny mieszkań znów rosną, ale powoli
SonarHome.pl, platforma do wyceny mieszkań i wyszukiwania agentów nieruchomości, opracowała analizę, z której wynika, że w I kwartale 2026 roku ceny mieszkań ponownie zaczęły rosnąć. Tempo zmian pozostaje jednak umiarkowane.
W większości największych miast, takich jak Łódź, Warszawa i Kraków, w marcu wzrosty miesiąc do miesiąca były symboliczne i wynosiły od 0,1 do 0,5 proc. Większe zmiany odnotowano w Gdańsku i Poznaniu, gdzie mediana cen wzrosła o około 1 proc. w skali miesiąca.
Podobne tendencje widoczne były w całym pierwszym kwartale. Ceny rosły we wszystkich największych miastach, najsilniej w Gdańsku (3,8 proc.) oraz w Poznaniu (3 proc.). W pozostałych lokalizacjach dynamika wzrostów była niższa i wynosiła od 1,6 do 2,3 proc.
Lepsza dostępność finansowania pomaga kupującym
Osoby planujące zakup mieszkania mogą liczyć na lepszą dostępność finansowania. Stopa referencyjna utrzymuje się na poziomie 3,75 proc., a oprocentowanie kredytów o stałej stopie wynosi obecnie około 5,5–6 proc. Wcześniejsze obniżki stóp procentowych przełożyły się na poprawę dostępności finansowania. Dla wielu konsumentów stało się to impulsem umożliwiającym powrót do decyzji o zakupie mieszkania.
Aktualną sytuację rynkową komentuje Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego w SonarHome.pl:
„Sytuacja jednak nie jest już tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Chociaż sama decyzja RPP była dla kredytobiorców pozytywna, banki równolegle zaczęły podnosić oprocentowanie kredytów, reagując na wzrost rynkowych stawek procentowych oraz rosnące oczekiwania inflacyjne związane m.in. z drożejącymi surowcami energetycznymi i napięciami geopolitycznymi. W praktyce oznacza to, że rata nowego kredytu jest dziś wyższa niż jeszcze w lutym, a zdolność kredytowa części klientów lekko spadła.”
Polecamy: Chciał zbudować dom na gruntach rolnych pod pretekstem agroturystyki. Sąd: To próba obejścia prawa.
Rosnące płace wspierają zdolność kredytową
Kolejnym czynnikiem sprzyjającym kredytobiorcom są rosnące płace. Wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w lutym wyniósł ponad 6 proc. rok do roku, przy inflacji na poziomie 2–3 proc. W praktyce przekłada się to na wzrost siły nabywczej.
Rynek mieszkaniowy nie zależy wyłącznie od poziomu stóp procentowych. Istotne znaczenie ma także to, czy klienci oceniają, że są w stanie obsłużyć ratę kredytu i zgromadzić wymagany wkład własny. Obecnie wskaźniki te wypadają korzystniej niż przed rokiem.
Popyt mieszkaniowy coraz bardziej „organiczny”
Warto również podkreślić, że 71 proc. transakcji stanowią zakupy na własne potrzeby (wzrost o 4 proc. r/r). Natomiast spada udział zakupów inwestycyjnych. Zgodnie z danymi NBP, w 2025 roku odpowiadały one za 30 proc. wszystkich transakcji, podczas gdy rok wcześniej było to 34 proc., a w 2021 roku aż 38 proc. Oznacza to, że rynek coraz silniej opiera się na rzeczywistym popycie mieszkaniowym, a nie na kapitale spekulacyjnym.
Sprzedaż rośnie, oferta maleje
W siedmiu największych miastach w marcu sprzedaż wzrosła o około 20 proc. miesiąc do miesiąca. Jednocześnie maleje dostępność mieszkań. W większości dużych miast w trakcie pierwszego kwartału liczba aktywnych ofert spadła. W Łodzi, Warszawie i Wrocławiu podaż zmniejszyła się o 7–8 proc., a w Poznaniu i Krakowie o około 5 proc. Odmienna sytuacja miała miejsce w Gdańsku, gdzie podaż wzrosła o 1 proc. Skrócił się również czas sprzedaży mieszkań – średnio do 102 dni.
Presja na ceny i koniec dużych rabatów
Połączenie silnego popytu i malejącej podaży w dłuższej perspektywie może naturalnie wywierać presję na wzrost cen. Nie musi to jednak oznaczać gwałtownych podwyżek, ale osoby planujące zakup mieszkania powinny liczyć się z końcem dużych rabatów i ograniczeniem możliwości negocjacji.
Rekordowe zainteresowanie w internecie
Wzrost zainteresowania zakupem mieszkań widać również na portalach ogłoszeniowych, gdzie liczba wejść w marcu osiągnęła rekordowe poziomy. Nie oznacza to jednak automatycznie, że przełoży się to na finalną liczbę transakcji.
Inflacja istotnym czynnikiem ryzyka
Obecne sygnały z rynku nie wskazują na jednoznaczny, trwały trend wzrostowy. Największą niewiadomą pozostaje inflacja. Jeśli dalej będzie rosnąć, może to wpłynąć na decyzje Rady Polityki Pieniężnej dotyczące stóp procentowych. Coraz bardziej realny staje się scenariusz ich stabilizacji do końca roku, a w mniej korzystnym wariancie nawet ponownych podwyżek. To z kolei mogłoby ograniczyć skłonność do zaciągania kredytów i osłabić aktywność kupujących. Sytuację tę podsumowuje Anton Bubiel:
„Dlatego w kolejnych kwartałach nie spodziewałbym się jednolitego ruchu cen w całym kraju. Rynek wchodzi w fazę rozwarstwienia. Największym zainteresowaniem cieszyć się będą mieszkania w dobrych lokalizacjach, z rozsądnym metrażem i wysoką jakością produktu. Tam bardziej prawdopodobne są wzrosty cen lub szybka sprzedaż bez rabatów. Z kolei słabsze lokalizacje, nadpodaż i niższy standard nadal mogą oznaczać stagnację albo punktowe spadki.”
Stabilizacja zamiast boomu
Na ten moment sytuacja na rynku wygląda raczej stabilnie i bez większych zaskoczeń. Ceny mieszkań mogą trochę wzrosnąć albo po prostu się utrzymać na podobnym poziomie. Nie widać oznak, żeby miały nagle mocno spaść, ale też trudno liczyć na kolejny boom. W praktyce dużo będzie zależeć od konkretnej nieruchomości. Dobre mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach sprzedadzą się szybko, a te mniej „chodliwe” mogą dłużej czekać na nabywcę.
***
Żródło: SonarHome.pl
Przejdź do galerii: 9 metamorfoz starych domów, które robią wrażenie