Pokusa zaoszczędzenia, ułatwienia sobie pracy, lekceważący stosunek do niej lub niewiedza fachowców powodują, że niemałe zwykle pieniądze wydane na nową instalację i montaż c.o. mogą zostać wyrzucone w błoto. Wszystkiego zapewne nie uda się nam samodzielnie dopilnować, ale warto wiedzieć, jakie błędy w instalacjach nagminnie się powtarzają.
Złe zabezpieczenia instalacji grzewczej
Jednym z większych błędów, jakie można popełnić podczas modernizacji instalacji grzewczej, jest niewłaściwe jej zabezpieczenie przed wzrostem ciśnienia. Nowoczesne piece c.o. gazowe i olejowe są przeznaczone do pracy w zamkniętych instalacjach napełnionych wodą pod ciśnieniem. Przed wzrostem ciśnienia następującym po podgrzaniu wody chroni je naczynie wzbiorcze przeponowe – zamknięte. Elastyczna przepona w naczyniu rozciąga się, gdy woda zwiększa swoją objętość, dzięki czemu ciśnienie w instalacji nie wzrasta.
W ostateczności otwiera się (obowiązkowo stosowany) automatyczny zawór bezpieczeństwa, przez który nadmiar wody wypływa do kanalizacji. Przy takim zabezpieczeniu woda wypełniająca instalację nie ma kontaktu z powietrzem. To bardzo ważne, bo dzięki temu elementy instalacji nie są narażone na korozję spowodowaną obecnością tlenu.
Błędem jest pozostawienie stosowanego powszechnie w starych instalacjach grzewczych systemu zabezpieczenia z naczyniem wzbiorczym otwartym, jeśli modernizując instalację, montujemy w niej urządzenia przystosowane do pracy w instalacjach zamkniętych. Może się wtedy okazać, że po dwóch-trzech latach będą się nadawały tylko do wymiany, a ich producent nie uzna reklamacji. Jeśli w instrukcji zastrzegł, że można je stosować tylko w instalacji zamkniętej, nie będziemy w stanie tej reklamacji wyegzekwować.
Jeszcze większym błędem, bo jego skutki mogą być tragiczne, jest zabezpieczenie instalacji z kotłem na paliwo stałe zamkniętym naczyniem wzbiorczym. Niektórzy instalatorzy polecają takie rozwiązanie, tłumacząc, że w ten sposób zwiększy się trwałość urządzeń. Nawet jeśli tak jest, to system zabezpieczenia instalacji przeponowym naczyniem wzbiorczym i zaworem bezpieczeństwa jest w instalacji z kotłem na paliwo stałe niewystarczający i nie będzie działał prawidłowo, a jego zastosowania zabraniają przepisy (rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie). Ilość ciepła zakumulowanego w załadowanej do kotła porcji węgla lub drewna jest tak duża, że nawet całkowite odcięcie dopływu powietrza do komory spalania nie spowoduje natychmiastowego spadku temperatury wody w kotle. Co więcej, przez pewien czas będzie ona nadal rosła.
Sytuacja, w której dochodzi do wrzenia wody, jest w kotłach na paliwa stałe bardzo prawdopodobna (w kotle na gaz lub olej się nie zdarza). A gdy woda wrze, zawór bezpieczeństwa zawodzi. Bardzo często ciśnienie otwarcia zaworu bezpieczeństwa jest wyższe niż ciśnienie powodujące rozerwanie elementów kotła, który z założenia nie jest przystosowany do pracy w instalacji otwartej i nie musi być odporny na wysokie ciśnienie (warto zwrócić uwagę na dopuszczalne ciśnienie jego pracy podane w instrukcji obsługi). Niestety, co pewien czas słyszy się o tragicznych w skutkach wybuchach kotłów z niewłaściwym zabezpieczeniem.
Niewłaściwa moc pieca c.o. i innych urządzeń grzewczych
Częstym błędem jest niewłaściwe dopasowanie mocy kotła do zapotrzebowania na ciepło. Zbyt duża jest przyczyną jego nieekonomicznej pracy i szybszego zużycia podzespołów. W przypadku pompy ciepła zaleca się dobór urządzenia o mocy nieco mniejszej od zapotrzebowania. Ale nie należy z tym przesadzać.
Im większa moc pompy, tym wyraźnie wyższa jej cena, więc dużo osób z oszczędności wybiera urządzenia o zbyt małej mocy. Gdy robi się naprawdę zimno, pracę pompy wspomaga wbudowana w nią grzałka elektryczna, która zużywa bardzo dużo prądu. W efekcie pompa nie pracuje ekonomicznie. Stąd częste narzekania, że nie jest tak tania w eksploatacji, jak obiecywali sprzedawcy.
Komin niedopasowany do potrzeb urządzenia grzewczego
Częsty błąd to zastosowanie komina o zbyt wąskim przekroju. Zdarza się, że do prawidłowej pracy nowego urządzenia grzewczego jest potrzebny komin o większych wymiarach niż ten w naszym domu. W takiej sytuacji niektórzy nie przejmują się zaleceniami producenta kotła czy kominka i podłączają go do zbyt wąskiego przewodu. W rezultacie urządzenie nie pracuje prawidłowo. W przypadku zautomatyzowanych kotłów na gaz lub olej dochodzi do ich samoczynnego wyłączania, pozornie bez powodu. W kotłach na paliwa stałe trudno rozpalić, ich wnętrze ulega szybkiemu zabrudzeniu. Możliwe jest też cofanie się dymu do pomieszczeń, w najgorszym razie może dojść do zaczadzenia mieszkańców. Dlatego nie można lekceważyć zaleceń producentów i jeżeli komin jest zbyt wąski, należy wybudować nowy albo wybrać inne urządzenie grzewcze.
Jeśli trzeba zamontować stalowy wkład kwasoodporny w murowanym kominie, który wcześniej odprowadzał dym z kotła na węgiel, powinno się bardzo dokładnie wyczyścić kanał dymowy z sadzy. Jeżeli się tego nie zrobi, wkład prawdopodobnie ulegnie szybkiemu zniszczeniu, bo sadza może zawierać związki powodujące korozję jego zewnętrznej powierzchni.
Gdy wkład ma odprowadzać spaliny z kotła na drewno, musi być żaroodporny. Błędem jest zastosowanie zwykłego kwasoodpornego. Jest wprawdzie tańszy, ale nieodporny na wysoką temperaturę, która powstaje w kominie, gdy zapali się w nim sadza. A w przewodach dymowych do kotłów na paliwa stałe ryzyko powstania pożaru sadzy jest bardzo duże. Zwykły wkład ulega wtedy zniszczeniu.