W stylu zakopiańskim. Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy

2019-12-13 13:35 Piotr Baran, Projekt przebudowy architekt Wojtek Gawinowski / Vostok Design, współpraca autorska architekci: Jan Karpiel-Bułecka junior / Karpiel Steindel Architektura (projekt elewacji drewnianej) Konstrukcja inż. Rafał Grzywacz KONSTRA Projekt wnętr
Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Jedyne w swoim rodzaju połączenie stylu zakopiańskiego z loftowym oglądane z pewnej perspektywy i w świetle wydobywającym niuanse oryginalnego zestawienia

„Emil” – dom seryjny został przerobiony na modłę loftowo-zakopiańską. Labirynt pomieszczeń jest teraz przestronnym, jasnym studiem, a pokryta gontem z drewna modrzewiowego elewacja sielsko wpisuje się w krajobraz jurajskich dolinek. Posłużyła zamaskowaniu dawnej przeciętnej formy domu

O inwestycji zdecydowały tym razem nie walory architektury domu, ale bajkowa okolica. Początkowo w ogóle zamierzali „Emila” zburzyć, a na fundamencie postawić dom w stylu prowansalskim. Marzyła im się podmurówka z pińczowskiego piaskowca. Zrezygnowali, gdy okazało się, że takie rozwiązanie wymaga wylania fundamentów, które uniosą ciężar nowej skorupy z litych kamieni. Plan B to drewno i... całkowite przekształcenie „Emila”, zarówno pod względem konstrukcji (funkcji) wnętrz, jak i estetyki elewacji. Swój projekt transformacji nazwali więc „Emil 2.0”.

Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Przed przebudową. „Emil”, typowy, seryjny dom dla rodziny 2+2 był szary i przeciętny jak listopadowy poranek
Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Po przebudowie powstała jedyna w swoim rodzaju willa w stylu zakopiańsko-loftowym (koszt przebudowy nie przewyższył ceny 75-metrowego, wykończonego pod klucz mieszkania w centrum Krakowa)

Burzenie, budowanie, wykańczanie

Ostatecznie z katalogowego „Emila” została tylko skorupa: owe pustaki i betonowe pokrycie dachu. Bo same oryginalne jętki też wypruli, to znaczy zastąpili je nowymi, które teraz zdobią odsłonięte poddasze w stylu zakopiańskim.

Dolną kondygnację przerobili całkowicie. Obecnie za krótkim przedsionkiem otwiera się widok na nowoczesne studio powstałe z połączenia: kuchni, salonu, jadalnio-pracowni. Dwa biegi schodów (bez balustrad) prowadzą na piętro, a szereg przesuwnych drzwi z wejścia do domu prowadzi do toalety i łazienki z sauną. Na dole wszystko w sznycie industrialnym, bo taki się nasunął po początkowych zabiegach. Gdy wykonawcy kuli tynk na suficie dolnej kondygnacji (robiony dawnymi metodami tynk wapno-cement, więc przy dotknięciu sypał się piach), pokazał się żelbetowy strop… mocno klawiszujący, czyli nierówny na skutek rozepchania deskowanych szalunków naporem betonu. Za to z pięknym rysunkiem po deskach szalunkowych.
Do tego usunięte ściany konstrukcyjne musieli zastąpić wzmocnionymi słupami – z żelbetu, nadlaniem ławy fundamentowej, oraz stalowymi dwuteownikami. Stal i beton ładnie ze sobą zagrały.

Trzeba było jeszcze wymyślić odpowiednią posadzkę. Myśleli o lastriko. Ale dobre lastriko to dziś rzadkość. – Brakuje firm, które potrafią i chcą je wykonać w małych, prywatnych inwestycjach – mówi Dawid. Idealne okazały się włoskie spieki Inalco imitujące lastriko o powierzchni wypalanej w piecu. Taką bazę można już koncertowo rozegrać.

Na spiekach stanęła rozłożysta wyspa kuchenna ze stali walcowanej, przykryta grubym dębowym blatem o nieobrobionych krawędziach zaprojektowana przez Agnieszkę Brzostek. Pod oknem z widokiem na podjazd – zabudowa kuchenna w estetyce Inox. Sam dół, bo gospodarze nie są fanami górnej zabudowy. Ścianę nad blatem woleli wykorzystać na dekoracyjne płytki (Diesel Living), inspirowane szprosowymi przeszkleniami w dawnych fabrykach. Reszta to detale, które podkręcają klimat. Takie jak ikona francuskiego designu, lampa Jieldé, wyszperana na paryskim pchlim targu czy stalowe krzesło – praca dyplomowa Agnieszki z ASP.

Zobacz też:

Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Przeszklone werandy zwykle występują w kontekście ogrodu zimowego. Ta jest niczym batyskaf zanurzony w krajobrazie. Wewnątrz czysta forma i prosty minimalistyczny stół proj. Karima Rashida, na zewnątrz – spektakl natury

Przemiany we wnętrzu

Ciekawą metamorfozę przeszedł również garaż. Stał się dodatkowym pokojem hobby, wypełnionym akcesoriami rowerowymi i trofeami związanymi z licznymi górskimi wypadami gospodarzy. Litą ścianę oddzielającą dawny garaż od sieni zastąpiło faliste przeszklenie, co samo w sobie jest dodatkową ozdobą parteru.

Całe to spektakularne burzenie ścian i otwieranie przestrzeni nie miałoby większego sensu, gdyby nie dodatkowe zabiegi – już w samej elewacji. Gospodarzom nie wystarczyły duże okna. W miejscu dawnego wyjścia na taras urządzili całkowicie przeszkloną jadalnię (która służy im też za pracownię). Nieco przypomina scenę teatralną, ponieważ można ją przesłonić kotarami.

W pozostałych ścianach ulokowali (również przeszklone) przejścia na zewnątrz domu. Konkretnie na taras z kompozytowych desek Relazzo (Rehau), który okala teraz cały budynek. Gospodarze wyjaśniają, że otwarcie domu na piękne widoki to jedno. Ważne, że z każdego miejsca można w ten krajobraz wejść – fizycznie. I często to robią. Oni oraz ich goście.

– Architekt Wojciech Gawinowski z firmy Vostok Design zaprojektował to wszystko w taki sposób, że stojąc w centrum domu, widzimy, co dzieje się na zewnątrz „Emila” – z lewej, prawej, z przodu i z tyłu – podkreśla Dawid. – Nie mamy ogrodzenia, ale właśnie ten widok, poza walorami estetycznymi, daje nam poczucie bezpieczeństwa – dodaje Agnieszka.

Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Wnętrza zaprojektowała właścicielka, która na co dzień zajmuje się tym zawodowo. Na parterze odsłonięty betonowy strop przecięty szynami reflektorów i posadzka ze spieków (które przypominają lastriko) tworzą industrialny, loftowy klimat. Sprzyja on oryginalnym meblom o wyrazistych formach. Współczesnym (jak chociażby fotel RM56 marki Vzór czy krzesło proj. Oskara Zięty) i z odzysku: z europejskich pchlich targów

Zakopiańskie klimaty

Z zewnątrz elewację okala drewniana skorupa z modrzewiowego gontu. Jej projekt, wraz z masywnymi okapami dachu i olbrzymim, trójkątnym oknem w jaskółce, wykonał przyjaciel gospodarzy Jan Karpiel Bułecka junior z zakopiańskiego biura Karpiel Steindel Architekci. Dawid śmieje się, że tę jaskółkę poziomowali na oko, jak przy zawieszaniu obrazu. To znaczy obserwator z pewnej odległości mówił, czy komponuje się z krzywiznami więźby dachu.
Cały ten zakopiański styl jest hołdem gospodarzy złożonym stolicy ukochanych Tatr, w których spędzają wiele wolnych chwil. Bo od wysypanego żwirem parkingu przed ich domem do Zakopanego mają tylko 1,5 godz. samochodem. Bardzo zakopiańskie jest też piętro (to za jaskółką), całe w drewnie świerkowym – jakże odmienne od industrialnego parteru. Trochę tak, jakbyśmy – wchodząc na schody – opuszczali strefę miejską i udawali się na wieś. Czy takie eklektyczne połączenie miało prawo się powieść? Właśnie przedstawiliśmy dowód na to, że tak.

Historia przebudowy typowego domu, który stał się nietypowy
Autor: Paweł Ulatowski Pierwotnie był tu garaż. Gospodarze, miłośnicy kolarstwa szosowego, przerobili go na pokój hobby. Wchodzi się z ogrodu lub z salonu
Magazyn Murator
okładka Murator 1/2020

Autor: Murator

Więcej o budowie tego domu przeczytasz w styczniowym numerze Muratora. Poza tym w magazynie:

> Kominy w domu

> Garść informacji o schodach wspornikowych

> Izolacja akustyczna stropu

> Okna drewniane

> Rodzaje paneli podłogowych

> 6 przykazań dobrego malarza

> Gruntowy wymiennik ciepła

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE