Spis treści
- Wyremontowali dom wuja Michała
- Odnowili budynek z pomocą miejscowych fachowców
- Zachowanie starych belek stropowych
- "Zawsze marzyliśmy o piecu chlebowym"
- Przedmioty z drugiej ręki i ich renowacja. Ma być po naszemu
- 100-letni dom z basenem? Przestrzeń stworzona z myślą o dzieciach
- Remont drewnianego domu w Bełdnie. Zdjęcia
Wyremontowali dom wuja Michała
Drewniany dom, o którym mowa, został wzniesiony w 1911 roku przez Michała, wujka obecnego właściciela. Zlokalizowany jest w Bełdnie, niewielkiej wsi położonej w województwie małopolskim, 20 kilometrów od Bochni. Michał mieszkał w nim przez większą część swojego życia, jednak na kilka lat przed śmiercią z racji pogarszającego się stanu zdrowia musiał przenieść się do rodziny. Wówczas upływ czasu i brak opieki sprawiły, że budynek popadł w ruinę. Na szczęście kilka lat temu Marcin i Dorota (ig: koperkowy_raj) postanowili dać mu drugą szansę.
- Dom przez długi czas stał pusty, ponieważ nikt się nim nie zajmował. Po zakupie postanowiliśmy z żoną, że będzie to nasz domek wypoczynkowy. Jesteśmy z Krakowa i od zawsze marzyliśmy o miejscu, gdzie będziemy mogli odetchnąć od zgiełku miasta.
Stan budynku był opłakany, dlatego małżeństwo początkowo planowało go zburzyć i postawić w tym samym miejscu nowy, współczesny obiekt. Jednak podjęcie takiej decyzji nie było łatwe. Po dokładnym sprawdzeniu konstrukcji odkryli, że choć dom wymagał wielu poprawek, to belki, na których opierała się cała budowla, były w dobrym stanie.
To była kwestia emocji. Zaczęliśmy sprzątać wnętrze, oczyszczać cały teren i wtedy zrodziła się decyzja, żeby jednak podjąć się remontu. Postanowiliśmy, że spróbujemy przywrócić dawny blask miejscu, które ma duszę - wyjaśnia Dorota.
i
Odnowili budynek z pomocą miejscowych fachowców
Prace nad przywróceniem do życia posiadłości rozpoczęły się od poszukiwania wsparcia. Marcin i Dorota postawili na pomoc lokalnych fachowców.
- Zaufaliśmy miejscowym specjalistom, tak naprawdę sąsiadom. Jeden jest elektrykiem, inny stolarzem. W kwestiach drewna konsultowaliśmy się także z lokalnym tartakiem.
Biorąc pod uwagę prace zewnętrzne, największym wyzwaniem okazał się dach, który wymagał natychmiastowej naprawy. Kluczowe było znalezienie odpowiednich materiałów, które pasowałyby do charakterystyki budynku. Dlatego też małżonkowie szukali elementów, które pochodziły z rozbiórek innych domostw.
- Najpierw musieliśmy wymienić belki, ponieważ część z nich zgniła. Nie chcieliśmy jednak korzystać z nowego drewna. Zamiast tego szukaliśmy starych elementów, odzyskanych z innych domów. Dzięki temu mogliśmy utrzymać autentyczność konstrukcji – opowiada Marcin.
W poszukiwaniach pomogli lokalni sprzedawcy oraz platformy internetowe, na których często można znaleźć ogłoszenia dotyczące sprzedaży materiału z rozbiórek.
- Kupowaliśmy głównie w Małopolsce, w okolicach Limanowej. Trzeba było pojechać osobiście, żeby wybrać to, co nam odpowiadało. W naszym regionie rozbiórki domów zdarzają się stosunkowo często, nie było więc problemu z dostępnością drewna.
Po odpowiednim uzupełnieniu drewnianej konstrukcji przyszedł czas na pokrycie dachu.
- Położyliśmy blachodachówkę, ponieważ musieliśmy działać szybko. Dach przeciekał, więc trzeba było zabezpieczyć go przed deszczem. Do ocieplenia użyliśmy wełnę mineralną, którą położyliśmy również na poddaszu i w ścianach – tłumaczy Marcin.
Część ocieplenia wykonano od wewnątrz, by zachować drewnianą strukturę ścian zewnętrznych, co miało duże znaczenie dla zachowania charakteru domu. Podczas początkowych prac nie obyło się także bez walki ze szkodnikami. Cała konstrukcja i elewacja zostały odpowiednio zabezpieczone.
Zobacz również: Zrujnowana chałupa w roztoczańskim lesie niedaleko Zamościa zamieniła się w sielską posiadłość. Remont trwał 4 lata, ale było warto!
Zachowanie starych belek stropowych
Prace wewnątrz budynku (około 130 m²) na samym początku skupiły się na gruntownym oczyszczeniu przestrzeni. Marcin i Dorota musieli usunąć stare warstwy gliny na podłodze, które na parterze tworzyły tzw. „klepisko” – twardą, uklepaną posadzkę, charakterystyczną dla dawnych domów. Natomiast w górnej części budynku, gdzie niegdyś przechowywano siano, podłogi były wykonane z desek. Choć w większości były w dobrym stanie, w niektórych miejscach wymagały wymiany, gdyż doszło do zawilgocenia i gnicia drewna z powodu nieszczelnego dachu.
Po pracach porządkowych przyszedł czas na podział przestrzeni.
- Na parterze pozostawiliśmy układ prawie bez zmian. Wszystkie pokoje są w tej samej kolejności, a przestrzeń nadal jest otwarta. Na górze natomiast trzeba było stworzyć dodatkowe ścianki działowe, żeby podzielić dużą powierzchnię na mniejsze pomieszczenia – opowiada Marcin.
Skala zniszczeń wewnątrz budynku sprawiła, że remont objął szeroki zakres prac, a wiele elementów zostało wymienionych. Mimo to Marcin i Dorota nie zapomnieli o oryginalnym charakterze domu. Jednym z najważniejszych celów było zachowanie jak największej liczby fragmentów z pierwotnej konstrukcji, takich jak belki stropowe, które w większości pomieszczeń były w dobrym stanie.
i
"Zawsze marzyliśmy o piecu chlebowym"
Kuchnia w domu Marcina i Doroty to przestrzeń, która wymagała szczególnej uwagi, ponieważ niegdyś w tym miejscu znajdowała stajnia. Zniszczenia były na tyle duże, że całe pomieszczenie musiało zostać gruntownie odnowione.
- Belki były pogniłe, stan ścian pozostawiał wiele do życzenia, a podłoga z wiadomych względów również nie nadawała się do użytku.
W projekcie nowej przestrzeni kuchennej małżeństwo uwzględniło piec chlebowy, który miał stał się punktem centralnym tego wnętrza. Choć początkowo planowali odbudowę starego pieca, jego stan okazał się na tyle kiepski, iż nie byli w stanie go uratować.
– Piec był w fatalnym stanie. Rury były niedrożne, a cała konstrukcja się rozpadła. Musieliśmy go zburzyć i postawić nowy.
Budowa nowego pieca wymagała specjalistycznych umiejętności, szczególnie przy tworzeniu skomplikowanych łuków i innych detali konstrukcyjnych.
– Zawsze marzyliśmy o piecu, który pozwoli nam piec chleb w tradycyjny sposób, ale wiedzieliśmy, że bez pomocy zduna, nie uda się tego zrealizować. Projekt był nasz, ale cała konstrukcja wymagała precyzyjnego wykonania. Dzięki pomocy specjalistów udało się zbudować piec, który nie tylko pełni funkcję grzewczą, ale stanowi również ważny element w wystroju kuchni.
Jak się później okazało, postawienie pieca było trafną decyzją. W czasie tegorocznych intensywnych opadów śniegu, gdy nastąpiły przerwy w dostawach prądu, nowoczesne ogrzewanie gazowe przestało działać. Wówczas to właśnie tradycyjny piec pełnił funkcję głównego źródła ciepła i miejsca przygotowywania posiłków.
i
Przedmioty z drugiej ręki i ich renowacja. Ma być po naszemu
Jeśli chodzi o wystrój wnętrz, Marcin i Dorota nie mieli jednej, spójnej wizji od samego początku. Większość pomysłów przychodziła w trakcie prac, a inspiracje były raczej spontaniczne.
- Nie mieliśmy jakiegoś konkretnego planu na wystrój, raczej wszystko ewoluowało. Większość pomysłów powstawała w trakcie poszukiwań mebli i dekoracji – mówi Marcin.
Podczas urządzania przestrzeni, małżonkowie skupili się na wykorzystaniu przedmiotów z drugiej ręki. Wiele z nich odnawiali we własnym zakresie, dając im drugie życie.
Szukaliśmy rzeczy, które miały duszę. W tych przedmiotach czuć było historię, a dzięki renowacji odzyskały swoje piękno i funkcjonalność. Kredens w jadalni to jeden z takich przykładów. Kupiliśmy go przez Internet, a potem dokładnie wyczyściliśmy i odnowiliśmy. Tak samo postąpiliśmy w przypadku szaf, łóżek czy skrzyń.
100-letni dom z basenem? Przestrzeń stworzona z myślą o dzieciach
Działka o powierzchni 2,5 hektara, oddalona od sąsiednich zabudowań, zapewnia Marcinowi, Dorocie i ich dzieciom ciszę oraz prywatność. Cały remont, a także późniejsze zmiany w zagospodarowaniu przestrzeni, były realizowane z myślą o komforcie najmłodszych członków rodziny. Przestronny teren pozwolił na stworzenie wielu atrakcji, które odpowiadają potrzebom zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Jednym z bardziej nietypowych pomieszczeń, które powstały w wyniku adaptacji istniejącej zabudowy, jest stodoła, która została przekształcona w salę rozrywkową.
- Stworzyliśmy miejsce, które staje się centrum rodzinnej rozrywki. Tutaj dzieci mogą grać w bilard czy ping-ponga.
Na zewnątrz jest także wkopany w ziemię basen, który w letnie dni stanowi centrum aktywności na świeżym powietrzu. Przy domu powstał również taras z jacuzzi.
Wszystkie te elementy tworzą przestrzeń, która ma na celu zaspokojenie potrzeb rodziny. Z czasem za namową znajomych małżeństwo postanowiło zacząć wynajmować domek, zapewniając zarówno miejsce do zabawy, jak i odpoczynku dla osób chcących odkryć uroki małopolskiej wsi.
Remont drewnianego domu w Bełdnie. Zdjęcia
Przeczytaj także: Mały wiejski domek z lat 50. nie do poznania. Zobacz, jak zmienił się w 10 miesięcy