Dom stoi w pierzei razem z innymi bliźniakami z okresu międzywojennego. Wysokie lukarny mają podwójne okna. Ściany szczytowe budynków zdobi charakterystyczny detal – krawędź dachu, która zawraca i wcina się w bryłę. W niektórych tutejszych domach można jeszcze zobaczyć ozdobne gzymsy, które prostej architekturze dawały lekkość i odrobinę finezji, a dziś zazwyczaj giną podczas termomodernizacji. Równą linię ścian frontowych i dachów przerywa tylko roślinność – w skali kilku ulic zachował się tutaj porządek nadany jeszcze przez przedwojennych gliwickich budowniczych. – Taki dom stanowi wartość architektoniczną i urbanistyczną. Trzeba to uszanować – mówi Damian Kałdonek, architekt, który sprowadził się w tę okolicę. – Mój dom ostał się 80 lat.
Więcej o śląskim bliźniaku przeczytasz w najnowszym numerze miesięcznika Murator 2/2014