Spis treści
- Szklarska Poręba – tradycyjnie i lokalnie
- Miasto, które miało oddech
- O przeskalowaniu mówiono wcześniej
- "Sudeckość" to nie doklejone drewno
- Wzornik zamiast katalogu gotowych projektów
- Gotowe detale dla architektów
- Pierwsze sukcesy Wzornika Sudeckiego
- Uchwała krajobrazowa – pierwszy krok do sukcesu
- Czy uda się uratować krajobraz Sudetów?
Szklarska Poręba to dobry przykład zagrożeń urbanistycznych, które już zmieniły utrwalony od pokoleń pejzaż u stóp gór. Luźna, poza centrum, zabudowa kurortu ustępuje tu bowiem miejsca wielkim zespołom apartamentowym i hotelowym, które już zdominowały krajobraz w różnych częściach kurortu. Spadzisty dach i deski na elewacji nie wystarczą, aby taka architektura mogła wtopić się w otoczenie. Z myślą o takich miejscach jak Szklarska Poręba został opracowany specjalny poradnik z gotowymi rozwiązaniami, z których mogą skorzystać inwestorzy i projektanci. Są już efekty jego oddziaływania, ale tego co już zostało utracone nie uda się naprawić.
Szklarska Poręba – tradycyjnie i lokalnie
Szklarska Poręba swoje niepowtarzalne piękno zawdzięcza naturze oraz ukształtowanej przez tradycję architekturze. Zajmuje rozległy śródgórski obszar u zbiegu Gór Izerskich i Karkonoszy, w dorzeczu źródliskowego odcinka Kamiennej.
Linia dawnej Kolei Izerskiej prowadząca z Jeleniej Góry przybliżyła osadę rzemieślników i hutników szkła do świata, otwierając szeroko jej bramy dla rozwoju turystyki. Goście docierali tu już w XVIII w., między innymi z niedalekich Cieplic. Kolejnym komunikacyjnym kamieniem milowym było oddanie w 1847 r. bitej drogi łączącej Piechowice, Szklarską Porębę i Przełęcz Szklarską.
Wśród łąk i zagajników, pomiędzy starą zabudową przysłupową, zaczęły powstawać pensjonaty i hotele. Wiele z nich nawiązywało do miejscowej tradycji, inne czerpały ze stylu alpejskiego, tyrolskiego lub szerzej rozumianej architektury górskiej. Podstawowymi materiałami pozostawały jednak lokalnie pozyskiwane drewno i kamień. Budynkom nie szczędzono rzeźbionych ornamentów, wykuszy, wieżyczek, werand i jaskółek dachowych. Pomysłowość dawnych architektów i rzemieślników można podziwiać do dzisiaj na licznie zachowanych obiektach.
Miasto, które miało oddech
Szklarska Poręba, podobnie jak znaczna część regionu, nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Jednym z jej największych atutów był układ przestrzenny oparty na luźnej zabudowie. Dominowały obiekty o małych i średnich kubaturach, rozrzucone na stokach i poprzedzielane zielenią. Wyjątkiem było centrum, gdzie zabudowa stawała się bardziej zwarta i kilkukondygnacyjna, ale nadal zachowywała charakterystyczne dla miasta proporcje i detale.
W okresie PRL powstały gęściej zabudowane dzielnice pensjonatowe, osiedle bloków wielorodzinnych, duże ośrodki wypoczynkowe i hotele. Nowe realizacje zaburzały pierwotny charakter miejscowości, ale nie zdominowały jeszcze całego pejzażu. Sytuacja zaczęła gwałtownie zmieniać się w ostatnim ćwierćwieczu wraz z rozwojem kompleksów apartamentów inwestycyjnych, często przedstawianych jako obiekty hotelowe. Ich kubatury bywają wielokrotnie większe od tradycyjnej zabudowy kurortu.
Istotą krajobrazu Szklarskiej Poręby były pozostawione pomiędzy ulicami i domami „pustki”: łąki, ogrody, kępy drzew, skarpy i otwarcia widokowe. Dzięki nim nawet popularny i tłumnie odwiedzany kurort zachowywał klimat zagubionej w górach osady. Dziś właśnie te przestrzenie są zabudowywane. Kolejne inwestycje uszczelniają miasto i pozbawiają je cechy, której nie da się później odtworzyć poprzez posadzenie kilku drzew pomiędzy parkingiem a elewacją.
O przeskalowaniu mówiono wcześniej
Problem nie narodził się wczoraj. Znawcy architektury Szklarskiej Poręby już w 2015 r. zwracali uwagę na konieczność aktywnego zapobiegania degradacji uformowanego przez stulecia charakteru miasta. Podkreślali ścisły związek miejscowej zabudowy z historią i naturalnymi warunkami terenu.
W opracowaniu wskazywano także na coraz większą presję wywieraną przez rozbudowę bazy turystycznej: potężne hotele, apartamentowce, parkingi i obiekty handlowe. Zauważono, że decyzje projektowe bywają podejmowane z daleka, bez bezpośredniego poznania miejscowych proporcji, krajobrazu i wartości historycznych. Błędna decyzja inwestycyjna nie znika wraz ze zmianą mody – może na wiele dziesięcioleci zmienić panoramę całej doliny.
"Sudeckość" to nie doklejone drewno
Współczesny budynek nie stanie się sudecki tylko dlatego, że otrzyma stromy dach, kamienny cokół i fragment elewacji pokryty deskami. Regionalny charakter tworzą przede wszystkim skala, proporcje bryły, sposób ustawienia domu na stoku, rytm otworów okiennych, podziały stolarki, forma dachu i relacja obiektu z sąsiednią zabudową.
Problemem nie jest sama nowoczesność. W Sudetach zawsze przenikały się różne inspiracje: wiejska architektura przysłupowa, wille, pensjonaty, domy uzdrowiskowe, wzory alpejskie, tyrolskie, skandynawskie i secesyjne. Zapożyczone formy były jednak dostosowywane do miejsca, lokalnych materiałów i skali zabudowy. W ten sposób powstawała różnorodność, która zyskiwała lokalny koloryt.
Dzisiejsza architektura inwestycyjna działa często odwrotnie. Ten sam projekt, z niewielkimi zmianami elewacji, można postawić w Szklarskiej Porębie, Zakopanem, nad Bałtykiem lub na obrzeżach dużego miasta. Lokalne akcenty stają się dekoracją nałożoną na wielką bryłę, której proporcje i sposób zagospodarowania działki nie mają wiele wspólnego z miejscem.
Wzornik zamiast katalogu gotowych projektów
Odpowiedzią na ten problem jest Wzornik Architektury Sudeckiej – cyfrowy katalog i kreator architektury regionalnej. Projekt został zrealizowany w 2024 r. z inicjatywy Małgorzaty Maszkiewicz i Fundacji Dolina Domów Przysłupowych, przy współpracy zespołu historyków sztuki, etnografów, architektów i urbanistów. Jego celem jest nie tylko dokumentowanie zabytkowej zabudowy, lecz także pokazanie, w jaki sposób tradycyjne motywy można wykorzystywać we współczesnym budownictwie.
Nie jest to katalog kilku „sudeckich domków” przeznaczonych do kopiowania. Wzornik porządkuje wiedzę o całych typach budynków: domach jednorodzinnych, willach, pensjonatach, obiektach wielorodzinnych, architekturze towarzyszącej i przemysłowej. Dokumentuje również zabytkowe układy urbanistyczne i ruralistyczne, między innymi Szklarskiej Poręby, Karpacza, Świeradowa-Zdroju i Jagniątkowa.
Osobną część poświęcono detalom: tradycyjnym oknom i drzwiom, elewacjom, dachom, werandom, balkonom, gankom, wykuszom, zdobieniom snycerskim, balustradom, materiałom oraz kolorystyce. Pokazane są nie tylko dobre wzory, lecz także błędy popełniane podczas remontów, na przykład przy wymianie stolarki.
Wzornik schodzi nawet do poziomu ogrodzeń, barierek i elementów zagospodarowania działki. To ważne, ponieważ krajobraz miejscowości tworzą nie tylko główne elewacje domów, ale również płoty, mury oporowe, nawierzchnie, bramy, skarpy i sposób oddzielenia przestrzeni prywatnej od ulicy.
Gotowe detale dla architektów
Projekt ma być narzędziem praktycznym, a nie wyłącznie internetowym albumem. Architekci mogą bezpłatnie pobierać pliki detali w formatach STL i DWG, kompatybilnych z profesjonalnymi programami projektowymi. Udostępniono między innymi modele opasek okiennych, paneli i desek elewacyjnych, wsporników oraz zdobionych belek podbitki dachowej. Działa również demonstracyjna wersja kreatora pozwalającego zestawiać wybrane rozwiązania.
To jeden z najmocniejszych punktów całej inicjatywy. Inwestor nie musi już ograniczać się do stwierdzenia, że chciałby „coś regionalnego”, a projektant nie musi rozpoczynać poszukiwań od przypadkowych zdjęć znalezionych w internecie. Otrzymuje uporządkowaną bazę form występujących rzeczywiście w Sudetach.
Wzornik nie powinien prowadzić do mechanicznego kopiowania zabytków. Jego zadaniem jest raczej odtworzenie języka regionalnej architektury. Można projektować nowocześnie, ale z poszanowaniem miejscowych proporcji, skali, materiałów i rytmu zabudowy. Nowy dom nie musi udawać obiektu sprzed dwustu lat, aby dobrze wyglądać obok niego.
Pierwsze sukcesy Wzornika Sudeckiego
Największym sukcesem projektu jest już samo przejście od protestu przeciwko złej architekturze do stworzenia konkretnego narzędzia. Wzornik został zauważony przez samorządy. Szklarska Poręba promuje go na swojej oficjalnej stronie, a Świeradów-Zdrój przedstawia jako drogowskaz dla inwestorów szukających rozwiązań łączących współczesny projekt z lokalną tożsamością. Do korzystania z katalogu zachęca także gmina Podgórzyn, wskazując go mieszkańcom, projektantom, inwestorom i osobom planującym remonty.
Ważnym elementem popularyzacji była również wystawa „Jeden dom – wiele twarzy”. Na 18 kolażach pokazano nieistniejące już lub zagrożone budynki Szklarskiej Poręby: od projektu i czasów świetności, przez degradację i rozbiórkę, aż po wizualizacje możliwej odbudowy albo renowacji. Wystawa uzmysławiała, że utrata jednego domu nie jest wyłącznie prywatną sprawą właściciela działki. Wraz z nim znika fragment historii i tożsamości całego miasta.
Kontynuacją tych działań stał się projekt „Dostrzec, zrozumieć, ocalić”, obejmujący inwentaryzację domów przysłupowych w Szklarskiej Porębie i Świeradowie-Zdroju. Powstały film dokumentalny oraz działająca w internecie mapa, na której można zgłaszać kolejne obiekty i uzupełniać informacje. Dokumentacja ma pomagać właścicielom podczas konsultacji konserwatorskich, przygotowywania remontów i ubiegania się o finansowanie.
Projekt wszedł również do programu organizowanych przez Narodowy Instytut Dziedzictwa Dni Architektury Drewnianej. Podczas inauguracji edycji 2026 w Świeradowie-Zdroju Wzornik Sudecki i mapa domów przysłupowych mają być prezentowane w kontekście ochrony drewnianej architektury Dolnego Śląska.
Nie oznacza to jednak, że katalog stał się obowiązującym prawem albo że dzięki niemu zatrzymano już konkretne wielkie inwestycje. Na razie jest przede wszystkim narzędziem edukacyjnym, projektowym i społecznym. Jego realna skuteczność będzie zależała od tego, czy zaczną się nim posługiwać projektanci, inwestorzy, urzędnicy i autorzy dokumentów planistycznych.
Uchwała krajobrazowa – pierwszy krok do sukcesu
Szklarska Poręba ma już doświadczenie w porządkowaniu przestrzeni. Uchwała krajobrazowa obejmuje między innymi reklamy, szyldy, ogrodzenia i elementy małej architektury. Po czterech latach jej stosowania z ulic zniknęła znaczna liczba reklam, a podczas miejskiego podsumowania w 2025 r. wskazywano na widoczną poprawę estetyki miasta.
To dowód, że nawet niepopularne początkowo zasady mogą przynieść rezultat, jeżeli są konsekwentnie egzekwowane. Uchwała krajobrazowa nie rozwiązuje jednak problemu skali nowych hoteli, apartamentowców ani intensywności zabudowy. Wzornik może ją uzupełnić, ale tylko wtedy, gdy jego najważniejsze zasady zostaną przełożone na konkretne wymagania dotyczące inwestycji.
Nie wystarczy określić koloru dachu i materiału elewacji. Ochrony wymagają również wysokość i długość budynków, ich usytuowanie na stoku, wielkość kompleksów, powierzchnia parkingów, otwarcia widokowe oraz pozostawiane pomiędzy obiektami tereny zielone. To właśnie skala i rozmieszczenie zabudowy, a nie pojedynczy detal, decydują o tym, czy górska miejscowość nadal przypomina kurort wtopiony w krajobraz.
Czy uda się uratować krajobraz Sudetów?
Sam Wzornik Sudecki nie powstrzyma naporu inwestycyjnego. Może jednak zmienić sposób rozmowy o nowych budynkach. Do tej pory sprzeciw wobec wielkich obiektów łatwo było przedstawiać jako próbę zatrzymania rozwoju. Teraz można wskazać konkretne proporcje, formy, materiały i rozwiązania, które pozwalają budować współcześnie, ale bez niszczenia charakteru miejsca.
Potrzebne jest wprowadzenie regionalnych zasad do miejscowych dokumentów planistycznych, warunków sprzedaży komunalnych nieruchomości i wytycznych dla obiektów publicznych. Pomocne byłyby konsultacje najważniejszych inwestycji z architektami znającymi region, wspieranie właścicieli remontujących stare domy oraz ochrona niezabudowanych przestrzeni i osi widokowych.
Nie chodzi o zamrożenie Szklarskiej Poręby ani o stworzenie architektonicznego skansenu. Miasto musi się rozwijać, mieszkańcy potrzebują nowych domów, a turyści miejsc noclegowych. Trzeba jednak pamiętać, że regionalna architektura i pejzaż w jakim powstała same są wartością nie tylko turystyczną, ale również pozytywnie oddziałującą na mieszkańców. Jak podkreśla Małgorzata Maszkiewicz, stanowi gotowy produkt, który wyróżnia miejscowość spośród dziesiątek podobnych kurortów.
Jeżeli regionalność nadal będzie oznaczać tylko drewniany pasek na elewacji ogromnego apartamentowca, krajobrazu Sudetów nie uda się uratować. Jeżeli jednak Wzornik stanie się punktem odniesienia dla inwestorów, samorządów i projektantów, może przestać być wyłącznie cyfrowym archiwum. Może stać się realną linią obrony ducha miejsca
- Przejdź do galerii: Najpiękniejsze elewacje domów