Bogatynia ma przyszłość. Dotacje na remonty zabytków ratują miasto - trzeba tylko wiedzieć jak z nich skorzystać. Społecznicy dali miastu nadzieję

Bogatynia to unikalny zespół zabytkowej architektury łużyckiej. Nigdzie indziej w Polsce nie można zobaczyć tak wielu domów przysłupowych co tutaj. Niestety, to stanowiło o wyjątkowości miasta, było jego największym problemem i brzemieniem. To się jednak zmienia dzięki działaniom społecznym, których efektem jest pozyskiwanie funduszy na remonty ze źródeł zewnętrznych. - My, jako społecznicy, docieramy do właścicieli zabytkowych obiektów i pokazujemy im, że dom można remontować także dzięki dotacjom - mówi Elżbieta Lech-Gotthardt. Gotowy model działania z Bogatyni można wykorzystać w innych miejscach w Polsce.

Miasto doświadczone przez powódź 16 lat temu i uzależnione od kopalni, która zniszczyła krajobraz, ale daje życie potrzebuje nowego ducha. Problemem na razie jest położenie na wąskim cyplu pomiędzy Czechami i Niemcami i ograniczenia związane z działalnością górniczą. Miasto stoi na progu wielkiej transformacji, która całkowicie zmieni jego życie. Kopalnia-żywicielka będzie stopniowo ograniczać działalność. W latach 2030 – 2035 rozpocznie się proces likwidacji, a ostatecznie planowana jest do zamknięcia w 2044. Terminy mogą się zmienić, ale nie zmienią samego faktu likwidacji wydobycia.

Co dalej? Szansą jest właśnie unikalność zabudowy przysłupowej. Miasto ją dostrzega, ale warto także działać oddolnie, na co wskazuje Stowarzyszenie Dom Kołodzieja. Położenie miasta może mieć w tym wypadku decydujące znaczenie, bo leży dokładnie w samym środku wielkiego regionu architektury łużyckiej obejmującej leżące po przeciwnej stronie granicy miasta i wsie w Niemczech i Czechach.

Domy przysłupowe – największy skarb Bogatyni

Bogatynia i leżące w sąsiedztwie wsie to największe i jedyne w Polsce skupisko domów przysłupowych. Chciałoby się uratować wszystkie, ale czasami pewnych rzeczy nie można już zrobić. Trzeba mieć świadomość, że gmina Bogatynia, mimo pięknego zasobu historycznego, nie do końca umie go wykorzystać albo przynajmniej docenić. Przez wiele lat część mieszkańców nie czuła potencjału tych domów. To się zmienia, ale długo było bardzo trudno. W innych miejscowościach, mimo że domy są rozproszone, ludzie częściej mają świadomość, że posiadają coś wyjątkowego. Jedną z wizji transformacji jest właśnie wykorzystanie zasobów historycznych.

Ten obszar kulturowy przez lata był dotknięty monokulturą przemysłową, która w imię interesu energetycznego kraju dawała przyzwolenie na niszczenie. Ginęły całe wsie i obiekty zabytkowe. Przykładem są Wigancice Żytawskie, które niepotrzebnie wysiedlono i wyburzono. To samo miało spotkać Wyszków, ale rozbiórka została wstrzymana. Kolejną miejscowością, która może zostać niepotrzebnie zniszczona, jest Opolno-Zdrój. Na razie ten proces jest wstrzymany, ale kopalnia prowadzi swoje działania.

- My, jako społecznicy, docieramy do właścicieli historycznych obiektów i pokazujemy im, że dom można remontować także przy wsparciu państwa - między innymi dzięki dotacjom. Ludzie często o takich możliwościach nie wiedzą – mówi Elżbieta Lech-Gotthardt.

Dni Architektury Drewnianej 2026 – punkt konsultacyjny

Tematykę remontów już od wielu lat przybliżają odbywające się w maju Dni Otwartych Domów Przysłupowych. W Bogatyni każdego roku otwiera się najwięcej obiektów tego typu. To jedno z wydarzeń, które pokazuje jak można poradzić sobie z renowacją a przede wszystkim jej kosztami.

W tym roku osoby zainteresowane remontami powinny w kalendarzu zaznaczyć termin Dni Architektury Drewnianej, które będą miały dolnośląską odsłonę i inaugurację w Świeradowie-Zdroju w Hali Spacerowej. Koordynatorem tego wydarzenia jest Fundacja Ruinersi na Dolnym Śląsku. Jednocześnie Narodowy Instytut Dziedzictwa poprosił Stowarzyszenie Dom Kołodzieja o zorganizowanie punktu konsultacyjnego dotyczącego pozyskiwania środków na remonty obiektów zabytkowych. - Robimy takie punkty okazjonalnie, bo ludzie często nie wiedzą, od czego zacząć. Na przykład w październiku organizujemy w Bogatyni Forum Kulturowe. Tam również będzie punkt konsultacyjny. Robimy go co roku i mieszkańcy już wiedzą, że mogą przyjść „ze swoim domem” i zapytać o dalszą drogę – mówi pani Elżbieta.

Inwentaryzacja – pierwszy krok po dotację

Właściciele zgłaszają nam domy do inwentaryzacji. To pierwszy etap. Do wykonania dokumentacji zapraszamy uczelnie i studentów, co wymaga przygotowania osobnych projektów. Mamy listę obiektów czekających na inwentaryzację - ich właściciele są potencjalnymi beneficjentami środków finansowych. - Kiedy po raz pierwszy zaproponowaliśmy inwentaryzacje, mieszkańcy byli sceptyczni. Teraz sami pytają: „Kiedy przyjadą studenci? Kiedy będą inwentaryzować?”. Na taką zmianę potrzeba czasu – opowiada Elżbieta Lech-Gotthardt.

Odbywają się warsztaty inwentaryzacyjne w całym regionie. W tym roku zaplanowano trzy. Pierwszy warsztat odbył się w Bogatyni, drugi w Szklarskiej, a trzeci planowany jest na wrzesień po stronie niemieckiej, w okolicach Żytawy (Zittau).

- W ciągu tygodnia jesteśmy w stanie zinwentaryzować cztery domy. W maju opracowano właśnie cztery obiekty, teraz kolejne cztery. Umawiamy się z właścicielami, podajemy termin przyjazdu studentów, a oni przygotowują budynki. W Bogatyni działa to już całkiem dobrze. Na początku mieszkańcy byli bardzo sceptyczni, ale obecnie nastawienie się zmienia - mówi Elżbieta Lech-Gotthardt.

Od inwentaryzacji do dotacji

Właściciele i zarządcy mogą zwrócić się do Stowarzyszenia bezpośrednio z prośbą o inwentaryzację albo pomoc. Taki bezpośredni kontakt z potrzebującymi jest o wiele lepszy niż poprzez urząd.

Inwentaryzacja to dopiero początek drogi, ale najważniejszy. - Kiedy budynek jest już zinwentaryzowany, przygotowujemy właściciela do składania wniosków – mówi Pani Elżbieta. Dobre przykłady zakończone dotacjami to m.in. Działoszyn, gdzie dwa wspaniałe domy przeszły pełną ścieżkę dotacyjną. W Bogatyni to z kolei Dom Chlebowy przy ul. Kościuszki. - Dokumentację miał wykonaną już wcześniej, przez Adama Cebulę, ale my przeprowadziliśmy właściciela przez cały system wsparcia. W ciągu dwóch lat otrzymał ponad 800 tysięcy złotych. Dziś sam składa wnioski. Korzystał z programów Ministerstwa Kultury, Urzędu Marszałkowskiego, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i gminy Bogatynia – opowiada Elżbieta Lech-Gotthardt. - Są co najmniej cztery możliwe źródła finansowania. Można z nich korzystać. Nie zrobimy wszystkiego za właściciela, ale czasami trzeba poprowadzić go za rękę. Uczymy ludzi, a później składają wnioski samodzielnie i informują nas o efektach – dodaje.

Trzeba próbować, ale nie zawsze się udaje

Nie zawsze są sukcesy za pierwszym podejściem, ale trzeba działać, bo czas w przypadku wielu historycznych obiektów biegnie o wiele szybciej. To co było jeszcze do remontu dzisiaj za rok nadaje się do wyrzucenia. Przykładem jest dom U Alchemika w Jasnej Górze, który zgłosił się na Dzień Otwartych Domów Przysłupowych i rozpoczął starania o dotacje. - Mają już inwentaryzację i wpis do rejestru zabytków, co było dla nas najważniejsze. W tym roku jednak nie otrzymali dotacji, ale będziemy ponownie składać wnioski wszędzie, gdzie będzie to możliwe – mówi Elżbieta Lech-Gotthardt.

Bogatynia – współpraca jest najważniejsza

Odrestaurowane domy w Bogatyni robią ogromne wrażenie. Jednocześnie wciąż jest wiele budynków, które wołają o pomoc, i takich, które jeszcze się trzymają, ale także wymagają działania. Skala potrzeb jest ogromna.

Wiele domów przysłupowych w Bogatyni, szczególnie tych dużych nie należy do jednego właściciela. Są tam mieszkania a lokatorzy tworzą wspólnoty. Dodatkowo część domów należy także do zasobów gminy. Ważna jest współpraca ze wszystkimi tymi grupami zarządców nieruchomości.

- Dużym sukcesem jest to, że nasza społeczna praca z zarządcami budynków nie poszła na marne. Przykładem jest była dyrektorka miejskiego zakładu zarządzającego gminnym zasobem. Potrafiła poprowadzić wspólnoty tak, aby sięgnęły po środki zewnętrzne. Dzięki środkom unijnym w jednym okresie wyremontowano aż cztery domy przy ul. 1 Maja i placu Bohaterów Warszawy.

Dobry zarządca wie, jak przygotować wspólnotę: trzeba wykonać inwentaryzację, zarezerwować udział własny i przeprowadzić mieszkańców przez formalności. Uświadamianie zarządców przynosi więc konkretne rezultaty – opowiada pani Elżbieta.

Nowe budownictwo w starym stylu

Przez długi czas Stowarzyszenie współpracowało z samorządami. Były konwenty burmistrzów, wójtów i prezydentów miast, gdzie prezentowane były gotowe projekty budowlane nowych domów w stylu nawiązującym do architektury łużyckiej. Zachęcaliśmy, aby w planach miejscowych przewidywać osiedla i ulice nawiązujące do regionalnej architektury. Mamy też gotowe projekty nowych świetlic wiejskich i przystanków autobusowych, między innymi dla gminy Bogatynia. To drobna architektura, ale tworzy spójną całość. Wszystkie projekty udostępniamy bezpłatnie, żeby zachęcać ludzi do budowania w lokalnym stylu, a nie sprowadzania przypadkowej, obcej architektury.

- Jesteśmy jednym z nielicznych regionów, które wyszły poza sam wzornik. Nie tylko pokazujemy, jak projektować, ale mamy gotowe projekty. Na ogólnopolskich spotkaniach NID-u jesteśmy przedstawiani jako przykład regionu, który wypracował praktyczne rozwiązania i może podzielić się doświadczeniem - mówi pani Elżbieta.

Bogatynia ma wielką szansę być miastem przyszłości, które dba o dziedzictwo i swoją historię. Pomogą w tym domy przysłupowe.

Murator Remontuje #3: Pęknięta ściana, zalane sufity – jak to naprawić?
Materiał sponsorowany
Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE