Domy przysłupowe w roli głównej – święto łużyckiej architektury znowu pokazało moc. Gospodarze nie zawiedli, a goście dopisali

2026-06-01 15:53

Bez oklasków, aplauzu i pompy, ale z wielkim zaangażowaniem lokalnych społeczności odbył się kolejny Dzień Otwartych Domów Przysłupowych 2026. To spotkanie historii ze współczesnością. Cieszy obecność garstki gospodarzy nowych domów zbudowanych na wzór tych stawianych tu kiedyś. W takim dniu nie ma miejsca na utyskiwanie, że coś tracimy, a jest radość, że odzyskujemy i zachowujemy najcenniejszy skarb dla kolejnych pokoleń.

Kolejka chętnych na Dzień Otwarty Domów Przysłupowych

Po raz kolejny kilkadziesiąt i nie tylko starych domów otworzyło swoje wrota dla zwiedzających. Przez cały niedzielę 31 maja 2026 gospodarze obiektów przyjmowali gości i opowiadali o swojej nieruchomości. Wielu właścicieli tych obiektów już przeszukało liczne krajowe i zagraniczne archiwa w poszukiwaniu informacji, które po 1945 r. uległy rozproszeniu a częściowo niestety zaginęły. Można było usłyszeć mnóstwo ciekawych opowieści z historii domów a także zasięgnąć wiedzy na temat przeprowadzanych remontów.

Przy niektórych domach tworzyły się zatory zaparkowanych samochodów, co w przypadku większości z nich położonych przy wąskich wiejskich drogach wiązało się ze znacznym ograniczeniem ruchu – na szczęście te lokalne trakty należą do rzadko uczęszczanych, więc problemów większych z tego powodu nie było.

Historie domów i porady remontowe - wszystko tu było

Przed domami i w domach były ekspozycje różnych artefaktów odnalezionych w trakcie remontów, kopie starych dokumentów oraz poczęstunek dla gości. Jeśli ktoś planuje 20 minut na odwiedziny to ten czas często przedłuża się do dwóch godzin. Do rozpoczętej przez gospodarzy historię opowiadanej jednym gościom przyłączają się kolejni i tak przez cały dzień. Aż dziw bierze ile te niewielkie często odrapane, zrujnowane, w trakcie remontu z bałaganem wokół przyciągają uwagi. Cieszy to zainteresowanie, bo rodzi szansę dla innych tego typu domów, które wciąż niszczeją opuszczone przez właścicieli. Często ci, którzy odwiedzają wydarzenie są już po zakupie starej nieruchomości lub właśnie przymierzają się do kupna. W większości są to ludzie, którzy z budownictwem, remontami historycznych budynków czy konserwacją zabytków nie mają nic wspólnego. Kupili, a bywa że odziedziczyli dom, który wymaga gruntownego remontu i chcą dowiedzieć się jak to zrobić.

Otwarte Domy Przysłupowe - odwiedziliśmy, ale trzeba mieć plan

Nie ma możliwości jednego dnia odwiedzić wszystkich miejsc, bo jest ich zbyt wiele i są rozproszone na zbyt dużej przestrzeni kilku powiatów południowo-zachodniego województwa dolnośląskiego od Bogatyni po Uniemyśl.

Są stali bywalcy tego święta architektury łużyckiej, którzy każdego roku wyznaczają sobie po kilka celów do odwiedzin – to najlepszy wzór do naśladowania, bo wtedy w każdym miejscu można pobyć dłużej i spokojnie obejrzeć, poznać historię i dopytać o szczegóły remontu wraz z otrzymaniem namiaru na osoby, które takie prace wykonują. Te informacje to największy skarb.

Większość obiektów uczestniczy w wydarzeniu od wielu lat. Są takie, które uczestniczyły w poprzednich edycjach, a w tym roku już nie brały udziału. Na szczęście są nowe domy, których właścicieli można poznać i pogadać z nimi o wszystkim co dotyczy budowy i remontów.

Cieszą domy remontowane, ale w imprezie uczestniczą także inwestorzy, którzy zdecydowali się na budowę domu w stylu dawnych domów architektury łużyckiej. W tym roku takie dwa domy były do podziwiania m.in. w Bogatyni i w Szklarskiej Porębie. Byliśmy w obu i jesteśmy pod wrażeniem.

Bogatynia nigdy nie rozczaruje

Oczywiście wysuwa się na czoło Bogatynia z największym skupiskiem architektury łużyckiej w Polsce. W zasadzie można tu spędzić cały dzień wędrując od domu do domu i poznawać gospodarzy i ich bolączki i radości z posiadania unikalnego zabytku. Liczba obiektów jest tak duża, że istnieje prawdopodobieństwo nie dotarcia do końca listy zgłoszonych. Atrakcją był współczesny zbudowany w 2011 r., który nie tylko zachowuje architekturę tradycyjnego domu przysłupowego, ale jest zbudowany w taki sposób, że słupy parteru są podparciem piętra, a więc głównego założenia konstrukcji takiego domu. Poza tym były też do zobaczenia obok w Działoszynie i Jasnej Górze. Przy okazji pojechaliśmy do prawdziwej i jedynej przysłupowej wsi w Polsce, czyli do maleńkiego Wyszkowa pod Bogatynią na granicy z Czechami. Tu na blisko 50 domów 37 jest przysłupowa. Nie była w atrakcjach tegorocznej edycji, ale to trzeba po prostu zobaczyć. Co ciekawe we wsi budowana jest świetlica wiejska, której architektura nawiązuje do domu przysłupowego. W regionie zrealizowano już dwa lub trzy tego typu obiekty publiczne.

Fenomeny Dnia Otwartych Domów Przysłupowych

Chyba przypadkowo tak się stało, że w Szklarskiej Porębie można było odwiedzić dwa położone w sąsiedztwie domy – oryginalny przysłupowy z i połowy XIX w. oraz inspirowany architekturą łużycką wybudowany w XXI w. Oba znajdują się w najwyższej części osiedla Biała Dolina na stokach Gór Izerskich ok. 800 m n.p.m. Historyczny budynek zamieszkują wciąż potomkinie pierwszego polskiego mieszkańca, który wprowadził się tu w 1946 r. Nowoczesny z kolei jest własnością młodego małżeństwa, które od początku założyło, że chcą wybudować nowoczesny dom w lokalnej tradycji – wyszło rewelacyjnie. To niezwykłe, że w jednym miejscu tradycja i współczesność mówią jednym językiem.

Fantastyczna była też wizyta w Kopańcu, gdzie w najwyższej części wsi na północnych stokach Gór Izerskich można było zajrzeć do trzech domów przysłupowych, zresztą pod kolejnymi adresami 156, 157 i 158. Wybudowane w tym samym okresie w XVIII w. wciąż mają się dobrze, choć pionu nie trzymają w kilku miejscach. Dom nr 157 przez około 30 lat stał opuszczony. Jest tu mnóstwo do zrobieni, chociaż oryginalne prace, które tu wykonano już budzą podziw. Co ciekawe obok znajduje się nowy obiekt wzorowany na budownictwie przysłupowym. 

Wolimierz 126 nas oczarował po raz kolejny. Teraz remont jest już prawie na ukończeniu. Gospodarze z największym pietyzmem podchodzą do renowacji. Są gliniane ściany i nawet podłoga w jednym pomieszczeniu, stare okucia i zamki, a niedawno doszła drewniana weranda na tyłach domu wzorowana na podobnych w regionie. Tu jest oryginalna i wspaniale zachowana izba zrębowa jeden z najbardziej charakterystycznych elementów części przysłupowej domów.

Zachwycający jest także balkonik w domu przysłupowym w Pławnej 104 i walka gospodarzy z Podgórza 8 w Kowarach o uratowanie izby zrębowej, która została odkryta i odsłonięta spod warstw okładzin niewiadomego pochodzenia. W zasadzie można wymieniać fenomeny bez końca, bo wszystkie prezentowane domy są unikalne, a ludziom, którzy zdecydowali się na przywracanie ich światu należy się wielki szacunek.

Za rok znów przyjedziemy, bo tu po prostu trzeba być. Będziemy także znowu opisywać historie remontów takie m.in. jaka spotkała Małgorzatę Maszkiewicz ze Szklarskiej Poręby, która również przyjmowała w tym roku gości i prezentowała przy okazji "Wzornik Architektury Sudeckiej", którego jest jedną z inicjatorek.

Murator Google News
Murowane starcie
Prawdziwa cegła czy imitacje? MUROWANE STARCIE
Murator Remontuje #3: Olejowanie podłogi
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

Zobacz także: "Dostrzec, zrozumieć, ocalić – Domy przysłupowe". Projekt inwentaryzacji domów przysłupowych Szklarska Poręba i Świeradów-Zdrój