Skrzynkowe okna, czarna kuchnia, sień gospodarcza i reprezentacyjna izba. Kupili żuławskie gospodarstwo z 1825 i zostali rolnikami

Nie szukali starego domu do remontu. Ogłoszenie znalezione przypadkiem w internecie potraktowali jak ciekawostkę. Później sprzedający zadzwonił ponownie i tak zaczęła się historia, która całkowicie zmieniła ich życie. Kupili go jako dom letniskowy położony w urokliwym miejscu pośrodku żuławskich pól, dzisiaj tu mieszkają i prowadzą ekologiczne gospodarstwo, do którego zapraszają gości, którzy chcą wypocząć na łonie przyrody.

Stary drewniany dom w Drewnicy miał w części przeciekający dach, częściowo zniszczoną konstrukcję i wnętrza przerabiane przez kolejnych mieszkańców. Dziś wygląda jak żuławski dom sprzed dwóch stuleci, ale ma nowoczesne ogrzewanie i instalacje. Wokół niego działa 13-hektarowe gospodarstwo, a właściciele remontują drugi zabytkowy dom w sąsiedztwie.

Zaczęło się od przypadkowego ogłoszenia

Asia i Jacek nie mieli planu wyprowadzki na Żuławy, poszukiwania siedliska ani marzenia o własnym gospodarstwie. Wszystko zaczęło się od przypadkowego ogłoszenia znalezionego przez Jacka. 

– Mąż znalazł ogłoszenie na Allegro. To w ogóle nie był czas, kiedy szukaliśmy domu. Pokazał mi go po prostu jako ciekawostkę. Bardzo podobał mu się kształt dachu, naczółków i beczułkowej lukarny. Mówił, że właśnie takie domki rysował jako dziecko – wspomina Asia.

Zaciekawiona ofertą, nic mu nie mówiąc Jackowi, zadzwoniła pod numer podany w ogłoszeniu. Usłyszała jednak, że gospodarstwo zostało już sprzedane. Sprawa wydawała się zamknięta.

Po mniej więcej pół roku telefon zadzwonił ponownie.

– Nie robię tego zwykle po pierwszym kontakcie, ale ten numer zapisałam sobie w telefonie jako „Domek Drewnica”. W sobotę wieczorem patrzę, a tutaj dzwoni „Domek Drewnica”. Właściciele pytali, czy nadal jesteśmy zainteresowani. Dopiero wtedy zaczęłam mężowi tłumaczyć, że wcześniej tam dzwoniłam - śmieje się Asia.

Pojechali zobaczyć gospodarstwo. Dom spodobał się obojgu, choć z innych powodów. Jemu odpowiadała architektura, jej budynek przypominał rodzinny dom i dzieciństwo.

– Pomyślałam: mnie przypomina dzieciństwo, jemu się podoba, tylko jak go kupić? Poszłam więc do właścicieli i kupiłam, czym też go trochę zaskoczyłam. Śmiejemy się dzisiaj, że ten dom sam sobie nas wybrał i do nas wrócił.

Gospodarstwo kupili w 2008 roku.

Połowa domu była zamieszkana, nad drugą przeciekał dach

Stan budynku daleki był od obrazu odrestaurowanego dziś gospodarstwa. Jedną część domu zajmowało starsze małżeństwo oraz młodsza rodzina. W miarę możliwości remontowali swoją połowę. Druga część przez dłuższy czas pozostawała niezamieszkana. Dach miejscami się zapadał, do środka dostawała się woda. W użytkowanej części również dokonywano zmian, które z historyczną architekturą niewiele miały wspólnego.

– Trochę próbowano zrobić z tego mieszkanie jak w bloku. Było dużo dykty, płyt pilśniowych, pojawiło się nawet plastikowe okno. Stan był więc, delikatnie mówiąc, średni.

Nowi właściciele nie rozpoczęli jednak natychmiast generalnego remontu. Przez kilka lat traktowali dom jako miejsce wakacyjne. 

Najpierw przez kilka lat poznawali dom

Zamiast szybko wymieniać wszystko na nowe, zaczęli zdejmować kolejne warstwy dołożone przez poprzednich użytkowników.

– Oswajaliśmy się z tym domem, poznawaliśmy go. Ściągaliśmy wszystko, co było na niego nabite, żeby poczuć pierwotną tkankę i zobaczyć, co rzeczywiście jest oryginalną strukturą budynku. Dopiero po kilku latach stwierdziliśmy, że musimy tu jednak zrobić coś znacznie więcej. 

Wtedy zaczęło się szukanie wiedzy i fachowej pomocy. Właściciele poznawali innych ludzi remontujących stare żuławskie domy, korzystali z konsultacji osób zajmujących się ochroną miejscowej architektury, kupowali publikacje i poznawali tradycyjne rozwiązania oraz detale.

Sam dom nie był indywidualnie wpisany do rejestru zabytków, co znacząco uprościło inwestycję.

– Nie mieliśmy nad sobą konserwatora, ale chyba mieliśmy takiego własnego, wewnętrznego konserwatora. Chcieliśmy przywrócić temu domowi wygląd z jego epoki. Kupowaliśmy książki, czytaliśmy o drewnianej architekturze, detalach i charakterystycznych rozwiązaniach, żeby nie dołożyć tutaj czegoś przypadkowego i nie z tej epoki.

Zachowali układ starego żuławskiego domu

Dom pochodzi z 1825 roku. Data zachowała się na futrynie nad wejściem wraz z inicjałami związanymi prawdopodobnie z budowniczym i pierwszym właścicielem. W środku przetrwał charakterystyczny układ żuławskiego domu: dawna czarna kuchnia, sień gospodarcza i reprezentacyjna izba z podwójnymi drzwiami.

Nie wszystko udało się pozostawić bez zmian. Część gospodarcza składająca się dawniej z kilku małych pomieszczeń została otwarta. Dziś mieści się tam kuchnia połączona z jadalnią i większą strefą dzienną. Pozostała część domu zachowała dawny podział oraz drewniane ściany działowe.

– Chcieliśmy zachować maksimum tego, co się da, ale jednocześnie normalnie przystosować dom do dzisiejszego życia i komfortu.

Ta zasada stała się najważniejszym kompromisem podczas całego remontu.

Około jednej trzeciej drewna trzeba było wymienić

Przy generalnym remoncie okazało się, że duża część konstrukcji nadal nadaje się do zachowania. Elementy oczyszczano i zabezpieczano naturalnym olejem lnianym. 

Tam, gdzie drewno było spróchniałe, konieczne okazały się wymiany. Według Asi dotyczyło to około 30-40 proc. elementów, przede wszystkim w najbardziej narażonych miejscach oraz w części domu, która przez lata pozostawała nieużytkowana.

Na początku najpilniejszy był oczywiście dach. Problemem była również stara piwnica. Była niska, a jej ścianę zaczął odkształcać napór gruntu. Ze względu na wysoki poziom wód nie można było jej sensownie pogłębić. Ostatecznie Asia i Jacek zrezygnowali z piwnicy, zasypali ją i wykonali od nowa izolację dolnej części budynku.

Stare okna skrzynkowe wymienili na nowe - drewniane, dwuszybowe

W domu zachowały się drewniane okna skrzynkowe, choć pochodziły z różnych okresów. Jedne miały więcej podziałów szprosami, inne mniej. Odtwarzając stolarkę, właściciele musieli więc wybrać jeden wzór.

Zdecydowali się na drewniane okna, które wyglądem nawiązują do dawnych, ale konstrukcyjnie są już współczesne. Zastosowano pakiety dwuszybowe.

– Było jedno stare okno z ośmioma polami. Wyglądało bardzo ładnie, ale pojawiła się też kwestia kosztów wykonania tylu szprosów i późniejszego mycia. Musieliśmy znaleźć rozwiązanie, które zachowa charakter domu, ale będzie praktyczne.

Podobnie postępowali z detalami. Jeśli jakiś element zachował się jedynie fragmentarycznie, szukali analogii w innych żuławskich domach z podobnego okresu.

Schonbaum 1825
Autor: Dariusz Jędrzejewski Schonbaum 1825

Podcień - sposób na to, by śnieg nie padał na wejście

Dobrym przykładem jest gospodarczy podcień od strony obory. Pierwotnie najprawdopodobniej go tutaj nie było. Właściciele widzieli jednak podobne rozwiązania w innych budynkach i zdecydowali się wykorzystać je we własnym domu.

Powód był bardzo praktyczny: zimą śnieg nawiewał od tej strony bezpośrednio pod wejście.

– To była nasza inwencja, ale chcieliśmy wpisać ją w charakter i okres budynku. Miało wyglądać tak, jakby mogło tutaj być od zawsze, a jednocześnie normalnie nam służyć.

W starym domu nowoczesne instalacje

Modernizacja nie miała zmieniać domu w muzeum. Wprowadzano do niego współczesne technologie. Jedną z nich jest elektryczne ogrzewanie powierzchniowe na podczerwień. Maty lub folie grzewcze umieszczono przede wszystkim w podłogach, a na poddaszu częściowo także w ścianach.

Dom wyposażono też w inteligentną instalację elektryczną.

Początkowo miało to szczególny sens, ponieważ budynek planowano wykorzystywać głównie w weekendy i podczas wakacji. Możliwość zdalnego sterowania ogrzewaniem i instalacjami była więc bardzo przydatna.

Miał być dom weekendowy - a dziś jest całoroczny

Największa zmiana nie dotyczyła jednak technologii, lecz planów właścicieli.

– Nawet kiedy remontowaliśmy dom, nie zakładaliśmy, że będziemy tutaj mieszkać. To miał być całoroczny dom weekendowy. Mieliśmy mieszkać w Trójmieście, a tutaj przyjeżdżać z rodziną.

Pod koniec remontu stało się jasne, że wyjazdy z Drewnicy przychodzą im coraz trudniej.

– Kiedy remont dobiegał końca stwierdziliśmy po prostu, że nie chce nam się stąd wyjeżdżać. Skoro tak, to może tutaj zamieszkamy. I zamieszkaliśmy.

To wprowadziło kolejne zmiany. Ściany domu przez wiele lat pozostawały nieocieplone. Drewniany płaz, z którego jest zbudowany ma około 14 cm grubości. Dopiero po latach użytkowania właściciele zdecydowali się na dodatkową izolację od środka.

Schonbaum 1825
Autor: Dariusz Jędrzejewski Schonbaum 1825

Dziś gospodarstwo ma 13 ha

Kolejna zmiana przyszła już po przeprowadzce. Początkowo ziemię wokół siedliska dzierżawiono. Po pandemii właściciele zaczęli jednak coraz poważniej zajmować się jej uprawą. Teraz gospodarują na około 13 hektarach.

Uprawiają między innymi dawne odmiany zbóż - płaskurkę i orkisz - a także konopie, lawendę i zioła. Do tego dochodzi ogród, warzywa oraz owoce z sadu.

– Przetwarzamy właściwie wszystko, co zbieramy. Mąż miele mąkę, z owoców robimy soki i syropy, przygotowujemy herbaty ziołowe i inne produkty. W sezonie sprzedajemy też to, co mamy świeże.

W ten sposób dom, który miał być jedynie weekendową odskocznią od miasta, stał się centrum całego gospodarstwa.

Na jednym starym domu historia się nie skończyła. Po latach sąsiad zaproponował Asi i Jackowi zakup drewnianego budynku stojącego niedaleko ich gospodarstwa. Kupili też i ten stary żuławski dom.

Decyzja znów nie wynikała z wcześniejszego planu.

Kupili sąsiedni dom, żeby dalej żyć na odludziu

– Pomyśleliśmy, że odpowiada nam to, że mieszkamy trochę na odludziu, mamy ciszę i spokój. Nie wiedzieliśmy, kto kupi sąsiedni dom i co tam zrobi. Stwierdziliśmy więc: mamy już wprawę w remontach starych domów, drugi powinien pójść łatwiej.

Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Koszty prac i usług są dziś znacznie wyższe niż podczas pierwszego remontu, dlatego renowacja prowadzona jest spokojniej i etapami.

Do budynku dobudowano podcień. Ponieważ była to już znacząca ingerencja w bryłę, projekt wymagał uzgodnień konserwatorskich. Został zaakceptowany. Docelowo drugi dom ma służyć gościom.

– Będzie można wypocząć w starym żuławskim domu, ale w dobrym komforcie. Nie lubię określenia agroturystyka. Myślimy raczej o czymś bardziej butikowym, z osobnymi apartamentami.

Murator Remontuje #3: Układanie maty grzewczej pod panele?
Murowane starcie
Prawdziwa cegła czy imitacje? MUROWANE STARCIE