Spis treści
Od piątku, 29 maja 2026, wchodzi w życie nowelizacja ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, która po raz pierwszy nakłada na samorządy konkretny i terminowy obowiązek. Władze gmin i miast będą musiały rozstrzygać o parametrach schronów w nowo projektowanych budynkach użyteczności publicznej. Zmiana prawa zbiega się w czasie z publikacją analizy, z której wynika, że Polska potrzebuje co najmniej 32 376 budowli ochronnych, by spełnić ustawowe standardy. Tymczasem większość samorządów nie ma systemowych planów, które pozwoliłyby im sprostać nowym zadaniom.
Polecamy: Prawie 60 mld zł w nowe drogi. Tak zmieni się logistyczna mapa Polski
Nowe obowiązki dla miast i gmin z 45-dniowym terminem
Nowy artykuł 95a ustawy zobowiązuje inwestorów planujących budowę biurowca, hotelu czy centrum handlowego do zawiadomienia wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Samorząd ma następnie 45 dni na wydanie postanowienia, w którym określi wymaganą pojemność i kategorię odporności budowli ochronnej. Każda taka decyzja musi zawierać uzasadnienie wskazujące konkretne przesłanki, co w praktyce jest niemożliwe bez wcześniejszej, kompleksowej analizy potrzeb całego obszaru.
Ustawa przewiduje mechanizm na wypadek bezczynności urzędu. Jeśli samorząd nie wyda postanowienia w ciągu trzech miesięcy, inwestor zyskuje prawo do zaprojektowania schronu o najniższej kategorii odporności i minimalnej pojemności 30 osób, co rzadko odpowiada realnym potrzebom miasta. Brak przygotowania może więc prowadzić do powstawania infrastruktury ochronnej o znikomej wartości.
„Polskie samorządy pilnie potrzebują narzędzia operacyjnego, czyli planów rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony, określających lokalizacje, pojemności i kategorie budowli ochronnych dla całego miasta, ustalone na podstawie danych demograficznych, analizy zagrożeń i dróg dojścia", komentuje Piotr Jarosz, prezes wrocławskiej firmy inżynierskiej HOLDFORT, specjalizującej się w infrastrukturze ochronnej. „Bez takiego planu każda decyzja podejmowana w 45-dniowym terminie będzie podejmowana w ciemno."
Polska potrzebuje minimum 32 tysięcy budowli ochronnych
Liczba 32 376 to wynik analizy potrzeb dla 1026 polskich miast oraz obszarów wiejskich, opartej na danych Głównego Urzędu Statystycznego i rzeczywistych drogach dojścia. Obliczenia uwzględniły przeszkody terenowe, takie jak rzeki, tory kolejowe czy ogrodzone osiedla, przyjmując standard dostępności na poziomie 500 metrów w zwartej zabudowie miejskiej i 1000 metrów poza nią.
Według analizy, w miastach wojewódzkich brakuje **4 739** budowli ochronnych, w pozostałych miastach – 12 850, a na obszarach wiejskich – 14 787. Autorzy opracowania podkreślają, że jest to dolna granica, a rzeczywiste potrzeby będą większe po uwzględnieniu lokalnej specyfiki demograficznej i potencjalnych zagrożeń, a także rezerwy na wypadek ewakuacji ludności z innych regionów kraju.
Polecamy: Cicha rewolucja na rynku magazynowym. Te regiony Polski przejmują inicjatywę
Zobacz, jak wygląda schron pod budynkiem w Szwajcarii i czytaj dalej.
Fiński model pokazuje skalę wyzwania
Dla porównania, zamieszkana przez 5,5 miliona osób Finlandia dysponuje ponad 50 tysiącami schronów, z czego 5 500 znajduje się w samych Helsinkach. Większość fińskich obiektów to konstrukcje żelbetowe wbudowane w piwnice biurowców, szkół, bloków mieszkalnych i szpitali. W czasie pokoju pełnią funkcje parkingów rowerowych, saun osiedlowych czy sal gimnastycznych. W razie zagrożenia, w ciągu 72 godzin stają się pełnowartościowymi schronami z systemami filtrowentylacji i gazoszczelnymi drzwiami.
Co istotne, fiński system nie operuje pojęciem „miejsc doraźnego schronienia” – wszystkie obiekty są pełnoprawnymi budowlami ochronnymi. Aby osiągnąć podobny poziom nasycenia infrastrukturą, Polska potrzebowałaby nie 32, a ponad **300 tysięcy** schronów.
„Polski Kowalski w 2030 roku w najlepszym razie znajdzie schronienie w piwnicy własnego budynku, ale taka piwnica nie ochroni go przed dymem z pożaru pobliskiego zakładu chemicznego", mówi Jarosz. „Fiński sąsiad ma pod blokiem schron z prawdziwego zdarzenia. Różnica nie jest ilościowa, tylko jakościowa."
Strategia na dekady, a nie na jedną kadencję
Pełna ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej ma wejść w życie **1 stycznia 2025 roku**, a piątkowa nowelizacja jest pierwszym krokiem wprowadzającym konkretne procedury. Eksperci wskazują, że narzędzia do planowania są dostępne. Opracowanie miejskiego planu rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony może zająć od 3 do 6 miesięcy. Z kolei budowa pilotażowej, dwufunkcyjnej inwestycji, jak schron pod boiskiem szkolnym, to perspektywa 6–9 miesięcy.
„Ochrony ludności nie da się zbudować w jeden rok ani w jedną kadencję. To minimum dwadzieścia, trzydzieści lat regularnego budowania, najlepiej w ramach inwestycji, które samorząd i tak prowadzi. Każda nowa szkoła, każde nowe osiedle, każda nowa stacja metra to potencjalna lokalizacja schronu. Nie wolno zmarnować potencjału, jaki daje artykuł 95a. Każdy nowy budynek użyteczności publicznej, którego dziś nie wykorzystamy, to luka w systemie ochrony na kolejne dziesięciolecia", podsumowuje Piotr Jarosz.
Artykuł powstał przy wsparciu AI
Czytaj też: