Kozy, kominki i piece to kozły ofiarne transformacji energetycznej. Rozmowa z ekspertem o zanieczyszczeniu, uchwałach antysmogowych i kominkach

2026-02-13 11:49

Złożona i często wewnętrznie sprzeczna sytuacja przepisów antysmogowych w Polsce, wywołuje już od dłuższego czasu dyskusje w szczególności w kontekście użytkowania kominków i pieców na paliwo stałe. Czy kominki i piece na paliwo stałe stały się kozłem ofiarnym uchwał antysmogowych i walki o czyste powietrze? Rozmawiamy o tym z Wojciechem Perkiem, członkiem zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia "Kominki i Piece", ekspertem akcji Drewno - Pozytywna Energia.

Kominek, znaczy ciepło we wnętrzu - nie wszędzie możesz go używać. Dlaczego?go zapalisz

i

Autor: Mariusz Purta Kominek, znaczy ciepło we wnętrzu - nie wszędzie możesz go używać. Dlaczego?go zapalisz

Wyzwania związane z pogodzeniem tradycyjnych źródeł ciepła z nowymi normami ekologicznymi, problemy z pomiarem jakości powietrza oraz wpływ grup lobbystycznych wywołuje chaos. Istnieje fundamentalny konflikt między używaniem kominków i pieców a uchwałami antysmogowymi i wymaganiami ekoprojektu. Brak spójności i liczne absurdy w obecnych regulacjach powodują dezinformację.

Wojciech Perek, członek zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia "Kominki i Piece", ekspert akcji Drewno - Pozytywna Energia wyjaśnia wiele kwestii związanych z uchwałami antysmogowymi i ich wpływem na branżę producentów kominków i pieców.

Uchwały Antysmogowe i Programy Ochrony Powietrza

Stare kominki, stare piece, uchwały antysmogowe i ekoprojekt – jak to wszystko pogodzić. W tej kwestii panuje zamęt i sądzę, że sami urzędnicy nie są w stanie połapać się, a do opinii publicznej trafiają tylko hasła w typie „zakaz palenia w kominkach”. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Wojciech Perek: Sytuacja wokół przepisów antysmogowych w Polsce jest niezwykle zawiła, pełna luk prawnych, sprzeczności i ukrytych interesów. Właściciele starych urządzeń grzewczych często mierzą się z niejasnymi regulacjami i arbitralnymi decyzjami urzędników. Istnieją jednak możliwości obrony i techniczne rozwiązania, które pozwalają na dalsze, zgodne z prawem, używanie tradycyjnych źródeł ciepła, choć wymaga to świadomości i determinacji.

Trzeba zacząć od tego, że w Polsce obowiązują dwa rodzaje przepisów na szczeblu samorządowym, które zajmują się stanem powietrza. Pierwszą są uchwały antysmogowe obowiązują w 14 z 16 województw - brak jest restrykcji jedynie w województwach warmińsko-mazurskim i podlaskim. Wprowadzają ograniczenia w eksploatacji urządzeń na paliwa stałe (węgiel, drewno, pellet).

Paradoksalnie mieszają drewno (OZE) z węglem (paliwo kopalne), ignorując gaz (również paliwo kopalne). Określają terminy, od kiedy i do kiedy można używać konkretnych urządzeń lub paliw.

Programy Ochrony Powietrza (POP) to drugi z typów przepisów antysmogowych, które są obowiązkowe w każdym województwie, ale nie w każdym województwie wprowadzają ograniczenia. POP aktualizuje się obowiązkowo co cztery lata. W razie potrzeby planuje się w nich odpowiednie działania, których wprowadzenie jest poprzedzone konsultacjami społecznymi. Każdy może się wypowiedzieć w kwestii planowanych zmian, tylko jak to zrobić, jeśli np. ich termin jest trzytygodniowy, a np. mazowiecki POP ma 1260 stron. Aby zamieścić komentarz w określonej kwestii trzeba napisać na specjalnym formularzu, na której stronie i w jakim punkcie mamy wątpliwości, zarzuty lub chcielibyśmy coś zmienić. Jest to niemal niewykonalne dla zwykłego obywatela już choćby z racji krótkiego terminu.

POP przewidują krótkoterminowe działania dla każdego powiatu w województwie w zależności od wskazań stacji pomiarowych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ). Problemem jest, że nie we wszystkich powiatach są te oficjalne stacje monitorujące stan powietrza, a wówczas przyjmuje się wskazania z najbliższej takiej stacji zlokalizowanej na sąsiednich terenach. W przypadku przekroczenia określonych poziomów zanieczyszczeń są ogłaszane I, II lub III stopień zagrożenia. Dla określonego stopnia w POP są wprowadzone ograniczenia, np. zakaz używania dmuchaw do liści. Trzeci, najwyższy poziom jest ogłaszany komunikatami RCB. Ciekawostką jest, że są stacje, z których dane nie są pobierane na bieżąco, a np. raz w miesiącu, co skutkuje, że dowiadujemy się o przekroczeniu norm po czasie. Brakuje w tym zakresie miarodajnych i rzetelnych danych, ale ograniczenia przewidziane przez POP i tak istnieją.

Czy pomiary jakości powietrza są miarodajne? 

To w takim razie jakie jest to zanieczyszczenie powietrza w Polsce. Czy można podać jakieś miarodajne dane?

Wojciech Perek: W Polsce zanieczyszczenie powietrza jest w sporej części przypadków na papierze. Mamy kalibrowane i homologowane czujniki jakości powietrza należące do WIOŚ i są one rozmieszczone nie zawsze w najbardziej odpowiednich miejscach, np. w Krakowie przy Alejach, głównej arterii centrum miasta z ogromnym natężeniem ruchu, co gwarantuje odpowiednio wysoki poziom NOx i zapylenie. Zwykle jednak w miastach takich stacji jest kilka w bardziej odpowiednich miejscach i one gwarantują racjonalne odczyty. Natomiast są jeszcze mapy, na których cała Polska świeci się na czerwono, a reszta świata nie. One bazują na odczytach z czujników Airly. Są to czujniki, które w świetle badań Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie mogą być używane pomocniczo, ale w żadnym wypadku ich pomiary nie mogą być uznawane za oficjalne, bo nie są dokładne. Na czujnikach tego typu bazują prywatne sieci - z danych takich czujników korzysta m.in. Alarm Smogowy. Są one bardzo gęsto rozmieszczone w odróżnieniu od czujników WIOŚ. Na wskazaniach z takich niehomologowanych czujników np. opiera się Edukacyjna Sieć Antysmogowa (ESA) – jest ich ponad 400. To tylko jedna z sieci, z których dane rozpalają nasz kraj na czerwono. Często poza błędami pomiarowymi dochodzi jeszcze lokalizacja, np. na skrzyżowaniach, czyli miejscach gdzie z reguły są większe miejscowe stężenia zanieczyszczeń.

Polecamy: Zmiany w Czystym Powietrzu 2026. Będzie więcej szans na dofinansowanie i bon na audyt

Kominki i piece na cenzurowanym - dlaczego?

Dlaczego tak się stało, że kominki i inne miejscowe ogrzewacze powietrza spalające paliwa stałe, głównie drewno stały się „wrogami publicznymi”?

Wojciech Perek: Niestety, problemem, np. kominków są oficjalne wskaźniki emisji KOBIZE, które jeszcze trzy lata temu były oparte na starych danych - dla kominków były zawyżone kilkadziesiąt razy i wynosiły około 800 mg/m3. I na takich zawyżonych wskaźnikach zagregowanych bazuje modelowanie zanieczyszczenia, czyli pokazanie jakie jest zanieczyszczenie sektora komunalno-bytowego, co jest fikcją. Powiedzmy, że te stare, słabej jakości kominki miały średnio od 150 do 300 miligramów emisji, natomiast te nowe ekoprojektowe nie mogą przekraczać 50 miligramów, często emitują dużo mniej. Potwierdziliśmy to zresztą w naszych badaniach branżowych w warunkach rzeczywistych dla wybranych dwóch kominków i okazało się, że emisja pyłów nie przekraczała w nich 15 mg.

Jednak wciąż na nieprawdziwych i zawyżonych wskaźnikach jest oparte nasze raportowanie do Unii Europejskiej stanie naszego zanieczyszczenia i jego źródłach. Niestety nasza branża przez wiele lat nie dopilnowała, aby uaktualnić te wskaźniki, co wynika m.in. z dużego jej rozdrobnienia w Polsce. To są głównie małe firmy rozrzucone po całym kraju. Nie ma tu wielkich koncernów, które wywierają nacisk. Na pocieszenie pozostaje fakt, że to się powoli zmienia i zaczęliśmy jako branża działać i obecnie dla pewnych grup urządzeń te wskaźniki są już realne, ale ciągle ten ogólny zagregowany wskaźnik służący do raportowania jest zawyżony. W ten sposób wypadamy wciąż w Unii Europejskiej bardzo źle, bo kopcimy ciągle, tylko, że na papierze.

I mamy z tym teraz duży problem. Kto teraz ma to wskazać? Jaka instytucja? Jaki instytut badawczy? Kto ma to wyprostować? Bo to jest wprowadzanie w błąd wszystkich ludzi, a ludzie o tym nie mają pojęcia. Mają w głowach, że jeśli masz kominek, piec, to znaczy kopcisz, zasmradzasz! Ty go wyłącz! Ty go odetnij!

Od kilku lat „kominkowcy” są na marginesie. Tak jak już było powiedziane byliśmy łatwą ofiarą, bo to jest rozproszona branża, małe firmy indywidualne. Bazowaliśmy głównie na imporcie a importerzy u siebie w krajach mieli spokój i nie bardzo interesowali się co dzieje się u nas. Teraz pojawiło się dużo polskich producentów, którzy rozpoczęli działania, które mam nadzieję doprowadzą do zmian zarówno w przepisach jak i ogólnym nastawieniu. Walczyliśmy z KOBIZE dwa lata o realne wskaźniki, ale wciąż ten zagregowany pozostał na niewspółmiernie zawyżonym poziomie.

Nikt nie chce z tym nic zrobić i ciekawe dlaczego? Czy jest w tym jakiś interes? Kto go ma? Jakie są konsekwencje tego, że my mamy zanieczyszczone powietrze? Oczywiście zwala się to zanieczyszczenie powietrza na urządzenia na paliwo stałe – drewno, w sumie OZE i węgiel, „największego truciciela”. W ten sposób zgodziliśmy się wszyscy co do tego, że węglem nie wolno palić, bo nie dość, że wszystkie „kopciuchy” są na węgiel, to jeszcze węgiel to jest paliwo kopalne, w związku z czym najlepiej nie używajmy go w ogóle. Ale węglem dobrej jakości w dobrym piecu też można palić czysto.

Polecamy: Ekoprojekt. Jakie kominki spełniają normy?

Likwidacja źródeł ciepła na paliwa stałe - jak to możliwe?

Jak do tego doszło, że kominki, a także inne urządzenia grzewcze na paliwo stałe zostały uznane przez opinię publiczną za wrogów naszego naturalnego środowiska?

Wojciech Perek: Cała kampania przeciw paliwom kopalnym a w szczególności przeciw węglowi rozpoczęła się blisko 25 lat temu. W 2002 r. była nowelizacja rozporządzenia o Warunkach Technicznych, w której wprowadzony został zapis, że budynek mieszkalny musi być wyposażony w źródło ciepła niebędące kominkiem, piecem lub trzonem kuchennym. Od tego momentu nie można było zaprojektować nowego domu, gdzie jedynym źródłem ciepła będzie kominek. Chociaż z powodzeniem może to zwykły kominek, piec lub kominek z płaszczem wodnym, który nie różni się co do zasady działania od kotła na drewno. Jednak nie mógł być od tej chwili jedynym źródłem ciepła.

Później weszło prawo ochrony środowiska, które dało podstawy do tworzenia przepisów uchwał antysmogowych i POP.

Następnie zadziałały organizacje ekologiczne i alarmy smogowe, które były postrzegane pozytywnie przez opinię społeczną. To one przygotowały treść uchwał antysmogowych i brały czynny udział w konsultacjach społecznych, o których w zasadzie nikt poza kręgiem wtajemniczonych nie wiedział. W ten sposób te przepisy zostały poddane głosowaniom i w większości województw zostały przyjęte. Ale w zasadzie jest tak, że ani ja, ani nikt spoza grupy lobbującej te przepisy sobie nie przypomina, żeby się ktoś nas spytał, czy chcemy mieć na przykład na Mazowszu uchwałę antysmogową albo w Krakowie zakaz palenia drewnem.

Polecamy: Jak sprawdzić, czy kominek spełnia normy ekoprojektu? Jaki kominek jest ekologiczny?

Konsultacje społeczne - wymóg a jednak czasem fikcja

Konsultacje społeczne to jest chyba mechanizm demokracji, o którym powinni być informowani wszyscy zainteresowani. Jak to jest możliwe, że o ich istnieniu czasami wie tylko krąg zainteresowanych?

Wojciech Perek: Każdy urząd marszałkowski ma stronę z konsultacjami społecznymi i tam są umieszczane informacje o wszystkich konsultacjach. Trzeba to wiedzieć i tego dopilnować – terminy nie są długie. W konsultacjach społecznych dotyczących uchwał antysmogowych było po kilka tysięcy podpisów od różnego typu organizacji społecznych, pozarządowych (NGO), że wszyscy się duszą, co skutkowało, że te przepisy miały poparcie społeczne. W ten sposób zostały uchwalone m.in. te najbardziej rygorystyczne przepisy o zakazach używania jakichkolwiek kominków, np. w Krakowie. Teraz, jako stowarzyszenie już pilnujemy konsultacji społecznych, choćby tych ogłaszanych co cztery lata w związku z aktualizacją POP. Jednak dwa lata temu urząd marszałkowski w Krakowie umieścił stronę z konsultacjami dotyczącymi POP nie na stronie konsultacji, a w zupełnie innym, przypadkowym miejscu. Dlaczego? W innych województwach było jak zawsze. Wtedy rozpoczynaliśmy naszą akcję i zbieraliśmy podpisy pod opiniami, dzięki czemu udało nam się większość tych wojewódzkich POP złagodzić. Sukcesem było wykreślenie zapisów o zakazie używania wszystkich kominków w dni smogowe, a jedynie tych nie spełniających wymogów ekoprojektu. W Krakowie poprzez umieszczenie konsultacji w innym miejscu rozpoczęliśmy akcję dopiero na dwa dni przed ich zakończeniem i nie udało się.

Z kolei 4 albo 5 lat temu pierwszy projekt zmian uchwały antysmogowej na Mazowszu był taki, żeby w w całym województwie od roku 2028 był zakaz używania paliw stałych, taki jak jest w Krakowie. Nikt nie pomyślał, że uderzy to m.in. w wielkie mazowieckie zagłębie sadownicze. Właściciele sadów straciliby możliwość spalania obcinanych rokrocznie gałęzi czy starych konarów i drzew choćby do ogrzania swych gospodarstw. Przez półtora roku walczyliśmy o zmiany tego projektu, chociaż mieliśmy przeciwko sobie przedstawicieli Alarmu Smogowego i innych organizacji. Przepisy jednak nie weszły, bo to byłaby tragedia dla sadowników i dla wszystkich mieszkańców terenów wiejskich w całym województwie.

Polecamy: Czyste powietrze jednak z kominkami i piecami? NFOŚiGW ogłosiło jednoznaczny komunikat

Tradycyjna kuchnia kaflowa - czy można w niej palić?

i

Autor: Dariusz Jędrzejewski Tradycyjna kuchnia kaflowa - czy można w niej palić?

Łagodzenie uchwał antysmogowych - czy jest to możliwe?

Czy przepisy uchwał antysmogowych można zmienić, złagodzić? Jakie są procedury?

Wojciech Perek: Wprowadzone w życie uchwały antysmogowe jest już bardzo trudno zmienić. Województwa są zblokowane dotacjami unijnymi. W 2021 r. negocjowano nową perspektywę unijną (perspektywa 2021-2027) i we wszystkich warunkach dotacyjnych dla wszystkich województw pojawił się zapis, że która gmina złagodzi swoją uchwałę antysmogową albo przedłuży terminy, nie będzie mogła skorzystać z dotacji unijnych na termomodernizację budynków gmin. Zaczęliśmy drążyć temat, bo skoro taki wpis się pojawił to znaczy, że ktoś musiał być jego autorem. Ktoś musiał w trakcie negocjacji podnieść rękę, zaproponować. Chcieliśmy dotrzeć do protokołów, w których byłby udokumentowany przebieg spotkań i uzgodnień. Okazało się przez przypadek, że jest to Polak, który jest szeregowym pracownikiem Komisji Europejskiej. Napisał on maila do przewodniczącej naszego zespołu negocjacyjnego z taką propozycją. Czyli jeden człowiek załatwił taki dopisek i co ciekawe jest on związany z Alarmem Smogowym. Nasz zespół negocjacyjny przyjął tę propozycję w dobrej wierze, ale nie pomyślał o jego konsekwencjach.

Zanim jeszcze to wyszło to próbowaliśmy zmian w uchwałach w siedmiu gminach województwa małopolskiego. Wystosowaliśmy petycję do ich władz i nawet spotkaliśmy się z przychylnością, ale zaraz pojawiły się osoby z województwa, które uświadomiły gminom, że złagodzenie to koniec dotacji. A w każdej gminie jest mnóstwo budynków wymagających kosztownych remontów: szkoły, strażnice PSP, przychodnie i wiele innych i przy braku dofinansowania z UE nie ma możliwości ich modernizacji.

Ekoprojekt a uchwały antysmogowe - kontrowersje

Rozporządzenie UE pozwala na używanie, tzw miejscowych ogrzewaczy powietrza jeśli spełniają one normy ekoprojektu. Zgodnie z tymi przepisami wyłączone są z nich np. piece zduńskie, które znajdują się na liście dopuszczonych do użytkowania. Jednak w uchwałach antysmogowych są zapisy, że wszystkie bez wyjątku urządzenia tego typu muszą mieć certyfikat ekoprojektu. Co w takim razie ma zrobić zwykły obywatel, który w domu ma zbudowaną przez zduna w latach 70. czy 80. kuchnię kaflową?

Wojciech Perek: Pierwsze pytanie, które ja zadaję zawsze takim dzwoniącym do nas po radę klientom, to z jakiego są województwa, bo to ma duże znaczenie. W przypadku kiedy jesteśmy posiadaczami tzw. starych kominków i wszystkich innych miejscowych ogrzewaczy powietrza, np. tupu koza, piecokuchni, a także pieców kaflowych to wszędzie, gdzie nie ma uchwał smogowych, czyli w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim, można ich używać bez żadnych ograniczeń, czyli tak jak praktycznie w całej Unii Europejskiej. Włosi, Francuzi, Hiszpanie, czy Litwini mogą używać tych urządzeń do końca ich żywotności. Nie mają problemu z czystością powietrza, mimo że w tych kominkach palą.

W trzech województwach: dolnośląskim, pomorskim i lubelskim są uchwały antysmogowe, ale nie ma ograniczenia dla tych starszych urządzeń - wszystkich bez wyjątku. Nie ma też daty granicznej, od której nie wolno ich już używać. Jednak w przypadku urządzeń zamontowanych po dniu wejścia w życie uchwały (2018 rok), muszą spełniać wymogi ekoprojektu.

Są też kolejne województwa, gdzie termin używania tych starszych kominków jest przewidziany, ale jeszcze nie wszedł. Najpóźniej ten termin ustaliło województwo opolskie, bo do 1 stycznia 2036 roku, w zachodniopomorskim do 1 stycznia 2028 roku, w lubuskim do 1 stycznia 2027 r. a w świętokrzyskim od 1 lipca 2026 r.

W Małopolsce obowiązuje uchwała antysmogowa, bardzo podobna jak na Mazowszu i od 1 maja 2024 r. takiego pieca nie można używać. Ale mamy ekoprojekt, który w artykule pierwszym, w punkcie drugim, podpunkt D mówi, że przepisy ekoprojektu nie dotyczą takich urządzeń jak piece zduńskie. Uchwała antysmogowa mówi, że należy stosować wymogi ekoprojektu. Więc rodzi się pytanie, jak to należy rozumieć? Kiedy zapytamy w urzędzie wojewódzkim to odpowiedzą uchwała antysmogowa dotyczy wszystkich miejscowych ogrzewaczy pomieszczeń, czyli wszystkie muszą spełniać wymogi ekoprojektu, łącznie z tymi kaflowymi. Z prawnego punktu widzenia jest to wątpliwe, ponieważ jeśli odwołujemy się do jakiegoś innego przepisu, a ten przepis nie dotyczy tych urządzeń, no to jak możemy twierdzić, że należy ten przepis do nich stosować.

Dobra wola leży po stronie urzędu, który musiałby oficjalnie ogłosić swoją interpretację, że uchwała antysmogowa nie dotyczy właśnie tych urządzeń zduńskich, o których mówi ekoprojekt w punkcie D. Na razie jednak odpowiadają, że dotyczy też i tych urządzeń.

W Małopolsce jest jeszcze siedem uchwał gminnych, w których jest przepis, że właśnie te urządzenia wymienione jako wyłączone w ekoprojekcie w punkcie D muszą jednak spełniać wymogi ekoprojektu w tych gminach. I tam już nie ma wątpliwości, bo jest to wyraźnie powiedziane.

Jeśli do takiego domu, gdzie jest starszy piec kaflowy przyjdzie urzędnik albo straż miejska i będzie chciała mu dać mandat, to pierwsze co należy powiedzieć w drzwiach, że uchwała antysmogowa nie dotyczy mojego urządzenia. No i teraz pytanie, czy ten urzędnik sobie odpuści, czy na przykład będzie chciał mimo wszystko dać ten mandat? Jeśli nie przyjmiemy mandatu to zostaje droga prawno-karna. Nie jest to łatwa droga i przy obecnym nastawieniu i lobby raczej skazana na porażkę.

Jedna pani w Krakowie jednak wygrała. Ma stary domek z piecem kaflowym nie podłączony do sieci gazowej, ani do sieci ciepłowniczej. Długo negocjowała i prosiła na przykład Urząd Marszałkowski, żeby jej dopłacił. Byli skłonni dopłacić do termomodernizacji, ale już nie do podłączenia do sieci gazowej i ciepłowniczej, co kosztuje kilkadziesiąt tysięcy. Zaproponowali jej pompę ciepła, no ale stary dom, nieizolowany, to koszty. A ona jest emerytką nie ma pieniędzy. Miała pozbierane wszystkie te decyzje z urzędu i poszła z nimi do sądu karnego. Na rozprawie przeważyła jedna rzecz. Sędzia spytał się urzędników z Urzędu Marszałkowskiego co ta pani ma zrobić. A oni zaproponowali, że niech sprzeda ten dom. Sędzia uniewinnił tę kobietę i jest ona na razie jedyną osobą, która może legalnie palić drewnem w Krakowie, bo wygrała sprawę karną z urzędem, który na mocy uchwały antysmogowej nałożył na nią karę i przegrał. To wyjątkowy przykład.

Mam kominek sprzed ekoprojektu - co robić?

W niektórych uchwałach antysmogowych są furtki, które pozwalają korzystać ze starszych kominków. Można je zalegalizować ustalając ich sprawność lub emisję pyłów. Kto to może zrobić i jak to można zrobić?

Wojciech Perek: Jest kilka uchwał antysmogowych, gdzie starsze urządzenia nie mające zgodności z ekoprojektem można dalej używać, jeśli mają 80% sprawności. Dopuszczają to w województwach wielkopolskim, małopolskim, śląskim i w świętokrzyskim. Tej sprawności się nie mierzy ale jest ona podana w dokumentach dołączonych przy zakupie do urządzenia czyli w instrukcji obsługi i na tabliczce znamionowej. To jest jedna furtka.

Druga furtka to zapis o możliwości używania starszego kominka, jeśli zostanie wyposażony w urządzenie zapewniające redukcję emisji pyłu do wartości określonych w ekoprojekcie, czyli 50 mg. Przepis mówi o zmniejszeniu, ale nie określa jak to ma być mierzone, ani kto ma to mierzyć, ani na jakiej podstawie. Tylko mamy zredukować pyły. To ma sens, ponieważ jeśli nie chcemy pylić, nie chcemy zanieczyszczać powietrza, więc zredukujmy te pyły. I w zasadzie nie ma przeszkód, żeby ten pomiar był wykonywany przez kogokolwiek, np. kominiarza. Często mają oni na wyposażeniu atestowane urządzenia zwane pyłomierzami. To drogie urządzenia kosztują od 20 do 50 tysięcy wyposażone w głowicę pomiarową, która musi być co pewien czas wymieniana na nową. Trudno określić ile mogłaby kosztować taka usługa - od 500 do 1500 zł. A jej potwierdzeniem byłby wydruk z tego urządzenia łącznie z dokumentami zawierającymi aktualną homologację. Z tego badania, które stwierdzi nam emisję musiałby zostać sporządzony protokół. Jak on mógłby wyglądać? Mamy bowiem dodatkowo zamontować do naszego pieca, kominka urządzenie odpylające. Gdzie ono powinno być? To jest kwestia sformułowania tego w protokole. Gdybym go pisał, to stwierdziłbym, że w wyniku zastosowania do paleniska kanałów odpylających, bo w takie są wyposażone na przykład wszystkie urządzenia zduńskie emisja pyłu została zmniejszona do poziomu takiego, jaki pokazuje wydruk, co stanowi spełnienie warunków uchwały antysmogowej. Kiedy przyjdzie urzędnik i zapyta czy to urządzenie spełnia wymogi uchwały antysmogowej? Wtedy można pokazać protokół i wyniki, które zaświadczą, że emisja pyłu z tego urządzenia mieści się w granicach wyznaczonych przez ekoprojekt. Jeśli urzędnik zapyta kto to zmierzył? To z całą odpowiedzialnością można powiedzieć, że kominiarz, co np. poza protokołem może poświadczyć faktura za wykonanie usługi. Protokoły kominiarskie to ważne i oficjalne dokumenty, ale urzędnik może się upierać, że takie badania to muszą pochodzić z jakiegoś instytutu badawczego. Nie ma jednak podstawy prawnej, która twierdzi, że ma to być placówka badawcza, a nie ktoś zupełnie inny.

Zmniejszenie ilości pyłu to podstawa

Jakie jeszcze urządzenia oprócz tych konstrukcyjnie zintegrowanych z urządzeniami grzewczymi mogą zmniejszyć emisję pyłów?

Wojciech Perek: Tymi drogimi, które kosztują kilkanaście tysięcy złotych są elektrofiltry, ale w zasadzie bardziej opłacalne od ich montażu jest wymiana urządzenia. W uchwałach antysmogowych w przypadku starych urządzeń nie chodzi o redukcję wszystkich czynników, a wyłącznie o obniżenie ilości pyłów do wartości ekoprojektowych lub poniżej. Każde urządzenie, które zmniejszy emisję pyłów spełnia wymogi uchwał antysmogowych.

Debata Muratora: Dyrektywa EPDB
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany
Murator Google News
Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE

Zobacz także: Kominek jako awaryjne źródło ciepła. Zdjęcia