Net-billing do zmiany? Co naprawdę szykuje rząd dla prosumentów

Właściciele fotowoltaiki znów słyszą o rewolucji w rozliczeniach. W mediach pojawiły się informacje o „net-billingu+”, minimalnej cenie za energię oddawaną do sieci i lepszych warunkach dla nowych oraz obecnych prosumentów. Problem w tym, że najbardziej atrakcyjnych zapowiedzi nie ma w oficjalnych projektach. Są natomiast inne, mniej efektowne, ale ważne zmiany dotyczące rachunków, magazynów energii i depozytu prosumenckiego. Co rzeczywiście jest procedowane i na czym dziś polega net-billing.

Panele fotowoltaiczne na dachu domu jednorodzinnego w świetle zachodzącego słońca. O zmianach dla prosumentów w serwisie Muratordom.
Autor: KangeStudio/ Getty Images Nowi właściciele instalacji fotowoltaicznych są rozliczani w systemie net-billing

Czy rząd planuje zmiany w net-billingu?

O kolejnej reformie rozliczeń prosumentów mówi się od dawna. Trudno się temu dziwić. Dla wielu właścicieli domów przejście z systemu opustów na net-billing oznaczało koniec prostego przeliczania kilowatogodzin. Zamiast ilości energii zaczęła liczyć się jej wartość, a ta zależy od cen rynkowych w godzinach, w których instalacje fotowoltaiczne oddają nadwyżki do sieci.

W internecie pojawiły się informacje o projekcie nazywanym „net-billingiem+”. Miałby on zapewnić minimalną cenę odkupu energii równą 65 proc. średniej ceny detalicznej w taryfie G11, zachowywanie całego depozytu przez dłuższy czas oraz korzystniejsze wypłaty niewykorzystanych środków.

Brzmi atrakcyjnie, ale sprawdziliśmy to na oficjalnych rządowych i sejmowych stronach - takich rozwiązań nie ma obecnie w dokumentach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Rządowego Centrum Legislacji ani Sejmu.

Net-billing+ i cena minimalna 65 proc. G11 - czego nie ma w projekcie?

Medialne doniesienia wyprzedziły oficjalną legislację. W żadnym z analizowanych projektów nie zapisano, że energia wprowadzana przez prosumenta do sieci ma być wyceniana na poziomie co najmniej 65 proc. ceny detalicznej G11. Nie ma też propozycji pełnej wypłaty środków po 24 miesiącach ani zupełnie nowego, piętnastoletniego systemu ochronnego dla osób dopiero montujących fotowoltaikę.

Liczba 65 proc. rzeczywiście występuje w jednym z projektów OZE, lecz dotyczy zupełnie innej sprawy. Chodzi o zmniejszenie obowiązkowej ilości energii, którą niektórzy wytwórcy wykorzystujący biogaz lub biomasę muszą dostarczyć w ramach systemu aukcyjnego. Nie jest to stawka dla domowej fotowoltaiki ani gwarantowana cena odkupu energii.

To dobra ilustracja problemu, z którym coraz częściej spotykają się właściciele instalacji OZE. Informacja powtarzana przez kilka serwisów może wyglądać jak gotowa zmiana prawa, mimo że nie znajduje potwierdzenia w projekcie ustawy. Przy planowaniu inwestycji warto więc sprawdzać nie tylko nagłówki, lecz także numer projektu i jego dokumentację.

Jakie zmiany dla prosumentów są naprawdę procedowane?

Rzeczywistym projektem dotyczącym OZE jest UD332, skierowany do Sejmu jako druk nr 2821. Rada Ministrów przyjęła go 14 lipca 2026 r. Projekt przeszedł pierwsze czytanie i został skierowany do Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych. Nie został jeszcze uchwalony, dlatego nie trafił do Senatu.

Zmiany prosumenckie są znacznie skromniejsze niż zapowiadany w mediach „net-billing+”, ale mogą uporządkować kilka praktycznych problemów.

Projekt przewiduje przede wszystkim bardziej czytelne faktury. Sprzedawca miałby przedstawiać szczegółowe dane o ilości i wartości energii pobranej oraz wprowadzonej do sieci, zastosowanych cenach i wykorzystaniu depozytu prosumenckiego. Dziś porównanie produkcji instalacji z rozliczeniem na fakturze bywa trudniejsze niż odczytanie projektu instalacji elektrycznej.

Druga zmiana dotyczy depozytu przy zmianie sprzedawcy energii. Obecne przepisy nie rozstrzygają wszystkich praktycznych problemów związanych z przeniesieniem rozliczeń. Projekt zakłada, że dotychczasowy sprzedawca rozliczy i zwróci niewykorzystaną nadpłatę w ustawowym terminie.

Trzeci kierunek to magazyny energii. Przy spełnieniu określonych warunków moc magazynu nie byłaby wliczana do mocy mikroinstalacji. Pozwoliłoby to montować większe magazyny bez utraty statusu mikroinstalacji tylko dlatego, że suma mocy paneli i akumulatora przekracza określony próg. Szczegóły zmian opisuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Jak działa net-billing w 2026 roku?

W net-billingu oddana i pobrana energia są rozliczane oddzielnie. Prosument sprzedaje nadwyżki do sieci, a ich wartość jest zapisywana w depozycie prosumenckim. Gdy instalacja nie pokrywa zapotrzebowania domu, energia jest kupowana od sprzedawcy zgodnie z umową i taryfą.

Nie jest to więc wymiana jednej kilowatogodziny za jedną kilowatogodzinę. Latem prosument może oddawać energię wtedy, gdy jest jej dużo i ceny rynkowe są niskie, a kupować ją zimą lub wieczorem, gdy jest droższa. Dodatkowo depozyt służy głównie do pokrywania kosztu energii czynnej. Nie usuwa opłat dystrybucyjnych, stałych i innych pozycji rachunku.

Wartość energii zapisywanej w depozycie jest obecnie zwiększana współczynnikiem 1,23. Środki można wykorzystywać przez 12 miesięcy. Po tym okresie część niewykorzystanej nadpłaty może zostać zwrócona, ale wysokość zwrotu podlega ustawowym ograniczeniom. Obowiązujące zasady wynikają z nowelizacji ustawy OZE z 27 listopada 2024 r.

Jak rozliczają się obecni prosumenci?

Osoby, które rozpoczęły wytwarzanie energii przed 1 lipca 2024 r. i są objęte net-billingiem, mogą pozostać przy rozliczeniu według miesięcznej ceny RCEm. Cała energia oddana w danym miesiącu otrzymuje w uproszczeniu jedną cenę wyliczaną na podstawie rynku.

Mogą również przejść na rozliczenie godzinowe RCE. Wtedy wartość energii zależy od ceny w konkretnej godzinie jej wprowadzania do sieci. Decyzja może być korzystna dla domu wyposażonego w magazyn energii i system zarządzania zużyciem, ale wymaga większej aktywności. Powrót z RCE do RCEm nie jest później przewidziany.

Przy rozliczeniu godzinowym limit możliwego zwrotu niewykorzystanej nadpłaty jest wyższy - wynosi do 30 proc. wartości energii wprowadzonej do sieci. Przy pozostaniu w systemie miesięcznym jest to do 20 proc. Oficjalne objaśnienia publikuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Jak będą rozliczani nowi prosumenci fotowoltaiki?

Nowi prosumenci, którzy rozpoczynają produkcję po 1 lipca 2024 r., wchodzą do systemu godzinowego RCE. Ich nadwyżki są wyceniane według ceny rynkowej z okresu, w którym energia została wprowadzona do sieci. Aktualny projekt nie zastępuje tego mechanizmu ceną minimalną ani taryfą powiązaną z G11.

Dla właściciela nowego domu oznacza to, że o opłacalności instalacji coraz mocniej decyduje nie tylko liczba paneli, ale także sposób korzystania z energii. Zmywarka, pompa ciepła, bojler czy ładowarka samochodowa pracujące podczas produkcji fotowoltaiki zwiększają autokonsumpcję. Magazyn pozwala natomiast zachować energię na wieczór, zamiast sprzedawać ją w południe po niskiej cenie i później kupować drożej.

Jeśli projekt zostanie uchwalony, nowy prosument może otrzymać czytelniejszy rachunek, łatwiejsze rozliczenie przy zmianie sprzedawcy i większą swobodę przy doborze magazynu. Nie otrzyma jednak gwarantowanej ceny 65 proc. G11, ponieważ takiej propozycji w projekcie nie ma.

Net-metering - dlaczego najstarsi prosumenci rozliczają się inaczej?

Najstarsi stażem prosumenci, którzy weszli do systemu przed 1 kwietnia 2022 r., nadal mogą korzystać z net-meteringu, czyli systemu opustów, przez 15 lat od pierwszego wprowadzenia energii do sieci. Nie sprzedają nadwyżek według cen rynkowych. Oddają energię do sieci, a później odbierają 80 proc. jej ilości przy instalacji do 10 kW albo 70 proc. przy instalacji od 10 do 50 kW. Sieć działa więc dla nich jak uproszczony wirtualny magazyn, który zatrzymuje 20 lub 30 proc. energii w zamian za bilansowanie. Daje to większą przewidywalność niż net-billing i chroni prawa nabyte, ale nie jest systemem dostępnym dla nowych inwestorów. Po zakończeniu piętnastoletniego okresu ochronnego także ci prosumenci będą musieli przejść na obowiązujący wówczas model rozliczeń.

Debata Muratora: Gaz, prąd, pellet? Jak mądrze wybierać energię do domu?
Materiał sponsorowany
Murowane starcie
Fotowoltaika – na dachu czy na działce? MUROWANE STARCIE