Historia zaczyna się pod koniec lat 90. Kasia, historyczka sztuki z Krakowa, przyjeżdża do pracy w Warszawie. Wojtek, też historyk sztuki, prowadzi Art, dużą galerię Związku Polskich Artystów Plastyków na Krakowskim Przedmieściu. Można powiedzieć, że kiedy zamieszkali razem w niewielkim studiu na Saskiej Kępie, połączyła ich sztuka. Ale czterdziestometrowy pokój z aneksem kuchennym okazał się krótkodystansowy.
Do poszukiwań nowego miejsca Wojtek przystępuje z entuzjazmem i starannością. W założonym specjalnie w tym celu zeszycie spisuje ciekawe oferty i prowadzi badania porównawcze. Analizują ceny, powierzchnie, lokalizacje. Zwieńczeniem trwającej trzy lata akcji jest 118-metrowe mieszkanie w nowo powstałym dwupiętrowym budynku na Sadybie.
Urządzanie
Zaczyna się etap urządzania. Interesujący, długotrwały i kosztowny. Trwa jak zwykle dwa razy dłużej, niż się planowało, i kosztuje dwa razy więcej, niż ma się do dyspozycji. Dla pary pedantów, takich jak Kasia i Wojtek, każdy szczegół staje się przedmiotem szczegółowej analizy, dyskusji, a czasem kłótni. Dla niego mieszkanie to przestrzeń ekspozycyjna. Kasia ulegnie, czując, że w tej sprawie to on ma rację. Bo krakowskie klimaty to nostalgiczny anachronizm.
Meble
Zapadają decyzje. Kuchnia będzie otwarta, salon z gabinetem połączą dwuskrzydłowe przeszklone drzwi. Przedpokój zwiększy się kosztem sypialni, zdobywając w ten sposób dodatkowe miejsce pod obrazy. Podłoga w części kuchenno-przedpokojowej będzie jasna, w części salonowo-sypialnej – przemysłowa, ciemna, z dębu. Drzwi białe. Kuchnia z ciemnej wiśni. Mebli ma być niewiele.
Kanapę i fotel Wojtek przywiózł kiedyś z Berlina, duży stół i mały okrągły stolik w stylu art déco to jedyne antyki przewalczone przez Kasię. W gabinecie potężne biurko zrobione na zamówienie. – Dla Napoleona – śmieje się Kasia. – Brakuje tylko monogramów i wieńca laurowego – dodaje.