Spis treści
Nieoczekiwana fascynacja gliną. Od czego wszystko się zaczęło?
Małgorzata Knobloch-Wartalska (fb: Koko Glina) to artystka, która przez wiele lat łączyła życie zawodowe z pasją tworzenia. Dyplom z linorytu obroniła na Akademii Sztuk Pięknych, a od 2005 roku była ilustratorką książek dla dzieci. Jednak po kilku latach poświęconych rodzinie i wychowywaniu dzieci, zaczęła poszukiwać nowych form artystycznego wyrazu. Choć wieczorami tworzyła obrazy olejne, poczuła, że tego typu twórczość już jej nie wystarcza.
Pomyślałam wówczas o ceramice. Przypomniałam sobie, że w przeszłości, gdy chodziłam na pedagogiczne studia podyplomowe, odbywałam praktyki w pobliskim MDK-u. Odwiedziłam również podlegający pod niego Klub Pinokio w Zabrzu, gdzie odbywały się zajęcia ceramiczne m.in. dla dorosłych. Kto by przypuszczał, że około 10 lat później, sama będę uczestniczką właśnie tych warsztatów.
Już po pierwszych zajęciach Małgorzata wiedziała, że ceramika to jej „nowa, wielka pasja”, która z czasem stała się niemal nałogiem.
- Cały tydzień czekałam na dzień, w którym będę mogła iść polepić z gliny. Myślałam o ceramice cały czas.
Warsztaty ceramiczne nie tylko spełniły jej oczekiwania artystyczne, ale także stały się miejscem spotkań z twórczymi ludźmi z różnych środowisk i w odmiennym wieku. To właśnie te doświadczenia zadecydowały o dalszej drodze artystycznej Małgorzaty, która od tego momentu nierozerwalnie połączyła się z gliną.
i
W artystycznym świecie Małgorzaty. W czym tkwi urok mozaik?
W ceramice Małgorzata odkryła przestrzeń dla swojej artystycznej swobody, a mozaika stała się jej głównym znakiem rozpoznawczym.
- W Klubie Pinokio ściany i podłogi pokryte są mozaikami, co bardzo mnie zainspirowało. Są to mozaiki z potłuczonych kafli. Od takich też zaczęłam, gdy chodziłam na zajęcia. Z czasem przeszłam powoli na tworzenie mozaik z tak zwanego "płata gliny" tj. wycinania z rozwałkowanej gliny poszczególnych elementów. Ma to swoje plusy, gdyż każdy element idealnie pasuje do sąsiedniego. Bardzo spodobała mi się ta technika, a że miałam lekkość w ich tworzeniu, stwierdziłam, że być może to nisza, którą ja mogłabym wypełnić. Wówczas zaczął kiełkować we mnie pomysł o założeniu firmy związanej z ceramiką.
Mimo że mozaiki stały się dla niej głównym nurtem twórczości, Małgorzata nie ogranicza się tylko do nich. Czasem tworzy małe rzeźby, które nie tylko pełnią funkcję estetyczną, ale również użytkową. Z równie wielką pasją zajmuje się także techniką sgraffito, której bliskość do linorytu, z którego broniła dyplom na Akademii Sztuk Pięknych, wciąż wywołuje u niej twórczą ekscytację.
- Technika ta w ogromnym skrócie polega na wycinaniu rowków w linorycie za pomocą dłuta, w ten sposób odsłaniając z czarnego tła biały rysunek. Podobnie w ceramicznej technice sgraffito z czarnej plamy igłą wydrapuję biały rysunek. Powstają w ten sposób dekoracyjne naczynia idealne jako prezent lub ozdoba wnętrza. Czasem zdarza się, że łączę sgraffito z mozaiką.
Zobacz także: Biżuteria z potłuczonych talerzy. Na warsztat Magdy trafiają nawet przedwojenne fajanse
Proces twórczy. Od pomysłu do gotowego dzieła
Każdy proces twórczy w pracowni KoKo Glina zaczyna się od pomysłu, który – jak mówi Małgorzata – często przychodzi w najmniej spodziewanych chwilach. Inspiracje mogą pojawić się podczas codziennych czynności, w momentach pełnych spokoju, a nawet we śnie. Jednak pomysł to dopiero początek. Kolejny krok to czasochłonna praca, polegająca na precyzyjnym wycinaniu gliny.
- Najmniej ciekawym etapem tworzenia dużej mozaiki, jak na przykład na blat stołu, jest jej wycinanie. Muszę podzielić ją na mniejsze fragmenty, które mieszczą się na drewnianych płytach. Nie przepadam za monotonią, a ta czynność trwa kilka godzin. Następnie glina schnie, a to trwa około tygodnia. Gdy wszystkie elementy są już odpowiednio suche, każdy dokładnie szlifuję, by miały obłe krawędzie. Wtedy też następuje pierwsze układanie i doszlifowywanie w miejscach, gdzie coś nie pasuje. Czasem żartuję, że dobrze, iż od dziecka lubię układać puzzle.
Kiedy wszystko układa się w spójną całość, kolejnym krokiem jest wypał biskwitowy. Mozaika trafia do pieca, gdzie zostaje poddana pierwszemu wypaleniu w temperaturze 950°C. Po dwóch dniach przychodzi czas na oczyszczenie elementów z pyłu.
Z mojej perspektywy najciekawszym momentem jest szkliwienie. Lubię nakładać kolory na ceramikę. Co ciekawe, efekt nie jest jednak tak oczywisty, jak na przykład przy malarstwie. Niewypalone szkliwo ma zupełnie inny kolor niż po wypale, a i poszczególne szkliwa nałożone obok siebie mogą wejść w reakcję chemiczną, co może zaowocować nieoczekiwanym rezultatem. Jest to na pewien sposób ekscytujące. Na finalny wygląd wypalonej ceramiki może wpłynąć nawet temperatura w pracowni.
Nieprzewidywalność to część magii w pracy z gliną. Po drugim wypale w temperaturze 1050°C ceramika przybiera ostateczny wygląd, a artystka z niecierpliwością otwiera piec, by zobaczyć, jak wygrzane dzieło nabrało barw i faktur.
i
Pomimo że proces twórczy nie jest wolny od wyzwań – takich jak pęknięcia czy nierówności w mozaice – Małgorzata przyznaje jednak:
- Szczerze mówiąc, niewiele mam strat. Ostatnio przy robieniu blatu z owocami granatów szkliwo się skrystalizowało, gdyż temperatura biskwitu była zbyt niska. Wówczas nie spanikowałam, tylko wypaliłam ponownie. Niezbyt miłe wyzwanie sprawił mi też mój pierwszy blat dużego stołu dla pizzerii w Zabrzu. Przyklejałam mozaikę jak zwykle, ale niestety powierzchnia tego stołu była nierówna. Wiadomo, co innego praca wisząca na ścianie, a co innego blat stołu, który musi spełniać swoją funkcję. Człowiek uczy się na błędach i dopiero przy drugim blacie dowiedziałam się o technice odwróconej. Polega ona na tym, że mozaikę trzeba ułożyć na równej płycie poszkliwioną częścią do dołu. Dopiero wtedy można dać klej na kafle i przykleić docelową płytę stanowiącą blat. Teraz moje prace na stołach wychodzą równe - opowiada artystka i dodaje:
- Czasem pęknie mi element przy szlifowaniu krawędzi. Mam jednak kilka zapasowych, które przed pierwszym wypałem są dość łatwe do obrobienia i dopasowania do innej mozaiki. Raczej jestem z tych osób, które optymistycznie patrzą na świat i zakładam, że wszystko będzie dobrze i przeważnie tak jest.
Natura jako źródło inspiracji. Artystka ma ambitne plany na przyszłość
Dla Małgorzaty źródłem twórczych odniesień jest przede wszystkim świat przyrody.
Najchętniej czerpię inspirację z natury zarówno w ceramice, jak i malarstwie. Ostatnio jednak eksperymentuję z elementami twarzy. To rodzaj połączenia kubizmu ze sztuką współczesną. Zawsze lubiłam intensywne kolory. Chcę tworzyć prace, które nadałyby wyrazu wnętrzom, szczególnie iż aktualnie króluje w nich biel lub raczej monochromatyczne odcienie.
Na przyszłość artystka ma ambitne plany, które obejmują rozwój pracowni KoKo Glina.
- Chciałabym nadal rozwijać swoje umiejętności w ceramicznej mozaice. Zawsze sięgałam po górnolotne marzenia i tym razem tak jest. Chcę tworzyć coraz większe mozaiki, które byłyby na przykład wkomponowane we wnętrza. Ciekawie wyglądałby wąski pasek mozaik między kaflami od sufitu do podłogi lub tworzący kolorową falę wśród białych kafli. W głowie kiełkuje mi również pomysł połączenia drewna z moimi mozaikami. Może wkomponowywać je w stare meble i po odnowieniu dawać im drugie życie? Pragnę, aby Koko Glina była rozpoznawalną marką w Polsce, ale i na świecie.
W pracowni Koko Glina. Zdjęcia
Przeczytaj także: Rękodzieło kontra nowoczesna plastikowa bylejakość - Anna o glinie, papierze i swojej pasji