Ruinersi to już nie „wariaci od ruin” – Darek Borkowski, opowiada o zmianie myślenia o remontach starych domów, a także o III Zlocie Ruinersów w Lubomierzu

Zaczęło się od grupy pasjonatów, którzy kupowali stare, często zaniedbane domy na Dolnym Śląsku i próbowali ratować je własnymi siłami. Dziś środowisko ruinersów stało się ważnym głosem w rozmowie o ochronie dziedzictwa, rzemiośle, architekturze drewnianej i przyszłości sudeckich wsi oraz miasteczek. - Ludzie zaczynają zadawać pytania i wiedzą przynajmniej, czego nie robić - mówi Darek Borkowski z Fundacji Ruinersi na Dolnym Śląsku.

Darek Borkowski z Fundacji Ruinersi na Dolnym Śląsku, w czarnej kurtce i białej koszulce z grafiką domów, prezentuje jasny, prostokątny cegłę. Rozmawia o zmianach w myśleniu o remontach starych domów, co szczegółowo opisujemy na naszym portalu.
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Darek Borkowski - Fundacja Ruinersi na Dolnym Śląsku

Od romantycznej ruiny do świadomego remontu

Jeszcze kilka lat temu remont starego domu w regionie sudeckim oznaczał często samotną walkę inwestora z materią, wykonawcami, kosztami i brakiem wiedzy. Dziś, jak przekonuje Darek Borkowski, środowisko ruinersów zmieniło poziom wiedzy na temat remontów.

- Chyba na bardzo świadome - mówi, pytany o to, jak ruinersi zmienili remonty na Dolnym Śląsku. - Staramy się dosyć mocno wpływać przede wszystkim na postrzeganie ekip budowlanych. Mam wrażenie, że ludzie są dużo bardziej świadomi, jeżeli chodzi o to, co warto ominąć, czego nie robić.

To właśnie ta zmiana - z remontu „byle szybciej” na remont oparty na pytaniach, konsultacjach i szacunku do historycznej substancji - jest jedną z największych zasług ruchu. Ruinersi pokazali, że stary dom nie jest wyłącznie problemem technicznym. Jest także zapisem lokalnej historii, rzemiosła, krajobrazu i kultury miejsca.

Darek podkreśla, że wiele działań zaczynało się oddolnie, dosłownie „na podwórkach ludzi”, którzy nie mieli wcześniej dostępu do takiej wiedzy. Dziś krąży ona między właścicielami domów, rzemieślnikami, architektami, konserwatorami i samorządami. Jest dostępna dla każdego, kto zaczyna swoją remontową przygodę.

- Ludzie przestają się bać robić prostsze rzeczy, jak tynkowanie i tak dalej. Te informacje już krążą. Remontujący mają szerszy dostęp do fachowej wiedzy i co ważniejsze chętnie z niej korzystają - dodaje.

Nie wszystko samemu. Ale warto wiedzieć, od czego zacząć

Ruinersi nie namawiają do amatorszczyzny. Wręcz przeciwnie - uczą rozróżniać, co można zrobić samodzielnie, a co wymaga specjalisty. Darek Borkowski zaznacza, że w przypadku robót ciesielskich, konstrukcyjnych czy obiektów objętych ochroną konserwatorską nie ma drogi na skróty.

- Oczywiście nie wszystko można robić samodzielnie. Sprawy typowo ciesielskie wymagają ekip. Jeśli jest ochrona konserwatorska, to najpierw rozmowa z konserwatorem - mówi.

W praktyce chodzi więc nie o zastępowanie fachowców, ale o budowanie świadomego inwestora. Takiego, który wie, kiedy zapytać, kogo zaprosić do współpracy i jak nie zniszczyć tego, co w starym domu najcenniejsze.

- Ruinersi nie zachęcają do omijania procedur ani zastępowania specjalistów tam, gdzie są potrzebni. Chodzi raczej o to, żeby właściciel wiedział, kiedy może działać sam, a kiedy powinien zaprosić konserwatora, właściwego inżyniera, konstruktora albo rzemieślnika – mówi Darek.

Nie powstaliśmy w próżni. W regionie działały pojedyncze osoby ratujące stare domy, regionaliści, rzemieślnicy i pasjonaci architektury. Były to jednak głównie rozproszone inicjatywy, często słabo widoczne poza własnym środowiskiem. Grupa i potem fundacja pozwoliła te głosy połączyć, wzmocnić i uczynić bardziej widocznymi dla szerszej publiczności, samorządów oraz instytucji. Z czasem ta społeczność stała się fundamentem dla Fundacji i dalszych działań.

Od grupy pasjonatów do partnera dla instytucji

Ruinersi zaczynali jako środowisko nieformalne. Dziś Fundacja Ruinersi na Dolnym Śląsku coraz częściej rozmawia z samorządami, urzędami i instytucjami. Darek Borkowski wymienia m.in. współpracę i kontakty z Lubomierzem, Leśną, powiatami lubańskim i lwóweckim, a także partnerami po stronie czeskiej i niemieckiej.

- W Leśnej odbyło się wydarzenie, w którym uczestniczyli przedstawiciele urzędu marszałkowskiego, Instytutu Rozwoju Terytorialnego oraz lokalnych gmin. W Lubomierzu na wiosnę udało się zaprosić konserwatorów i rozpocząć rozmowy robocze. Bez zaangażowania samorządów, urzędów konserwatorskich czy gremiów na wyższym, rządowym szczeblu będzie ciężko skutecznie działać jako organizacje pozarządowe czy osoby prywatne. To musi być synergia na kilku poziomach - mówi Darek Borkowski.

Fundacja angażuje się również w rozmowy transgraniczne dotyczące domów przysłupowych i ich wyjątkowej wartości. W tle pojawia się pytanie, czy tradycja budowania takich domów - lub same domy przysłupowe - mogłyby stać się przedmiotem starań o międzynarodowe uznanie.

- Byliśmy częścią polskiej delegacji na odbywającej się w Niemczech 11 maja 2026 r. w malowniczym Seifhennersdorf konferencji "Potencjał domów przysłupowych w kontekście wpisu na listę dziedzictwa UNESCO". Partnerem projektu Interreg jest Fundacja Dolina Domów Przysłupowych, którą reprezentowała Małgorzata Maszkiewicz. To było bardzo ważne spotkanie w kontekście współpracy transgranicznej regionów, w których występuje ten typ architektury. Ale nie tylko o architekturę tu chodzi, bo rozmowa o domach przysłupowych zaczyna być dialogiem o europejskim krajobrazie kulturowym, pamięci, tożsamości i współpracy w rejonach pogranicza przy budowaniu wspólnych mostów ponad trudną historią - mówi Darek Borkowski.

Z konferencji Potencjał domów przysłupowych w kontekście wpisu na listę dziedzictwa UNESCO Małgorzata Maszkiewicz, Katarzyna Sielicka, Darek Borkowski, Przemyslaw Nocun, Elżbieta Lech-Gotthardt, Elżbieta Rdzawska, Krzysztof Czartoryski, Monika Poplowska
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Polska delegacja na konferencję "Potencjał domów przysłupowych w kontekście wpisu na listę dziedzictwa UNESCO" Małgorzata Maszkiewicz, Katarzyna Sielicka Darek Borkowski, Przemyslaw Nocun, Elżbieta Lech-Gotthardt, dr Elżbieta Rdzawska-Augustin, Krzysztof Czartoryski, Monika Poplowska

Nagroda ministerstwa nobilituje i wywiera presje

Środowisko ruinersów zostało docenione nagrodą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czy to zmienia postrzeganie ruchu? 

Darek Borkowski odpowiada ostrożnie, ale przyznaje, że wyróżnienie jest ważną formą potwierdzenia sensu dotychczasowej pracy.

- Na pewno jest to potwierdzenie naszych działań. Zauważenie czegoś, czego do tej pory może w taki skanalizowany sposób nie było – mówi. - Nagroda pomaga w rozmowach z samorządami i instytucjami. Pokazuje, że ruinersi nie są już tylko grupą zapaleńców, ale środowiskiem, które potrafi diagnozować problemy, mobilizować ludzi i proponować praktyczne rozwiązania. Już wiadomo, że to nie jest po prostu grupa jakichś absolutnych wariatów – śmieje się Darek Borkowski. - Symbolem tej zmiany było także zaproszenie przedstawicieli Fundacji do Senatu, gdzie podczas dyskusji o podziale środków na ochronę zabytków mogli opowiedzieć, jak sytuacja wygląda „na dole” - z perspektywy właścicieli, lokalnych społeczności i realnie niszczejących budynków. Wizyta w Senacie była okazją do pokazania przez fundację oddolnej perspektywy Dolnego Śląska – regionu o wyjątkowo dużym zasobie historycznej zabudowy wiejskiej, małomiasteczkowej i uzdrowiskowej – dodaje.

Dolny Śląsk - laboratorium ratowania starych domów

Fundacja współpracuje również z Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Trwają przygotowania do wspólnego wydarzenia w sierpniu, organizowanego regionalnie w ramach Dni Architektury Drewnianej. Dolnośląska odsłona ma odbyć się w hali spacerowej uzdrowiska w Świeradowie-Zdroju.

- Fundacja była inicjatorem rozmów, które doprowadziły do organizacji z Narodowym Instytutem Dziedzictwa dolnośląskiej odsłony wydarzenia realizowanej jako partner MKiDN. Udało się nam pozyskać obiekt, w którym wydarzenie będzie miało miejsce - mówi Darek Borkowski. - To kolejny dowód, że ruch ruinersów wychodzi poza prywatne remonty. Staje się częścią większej rozmowy o krajobrazie kulturowym Sudetów, domach przysłupowych, architekturze drewnianej i odpowiedzialności za dziedzictwo – dodaje.

Ekipa Fundacji Ruinersi na Dolnym Śląsku z panią dyrektor Izabelą Kurc-Kuriata z Departamentu Kultury i Dziedzictwa Kulturowego na konferencji w Leśnej
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Ekipa Fundacji Ruinersi na Dolnym Śląsku z panią dyrektor Izabelą Kurc-Kuriata z Departamentu Kultury i Dziedzictwa Kulturowego na konferencji w Leśnej

Zlot Ruinersów - to nie jest festyn

27 czerwca 2026 r. odbędzie się III Zlot Ruinersów w Lubomierzu. Miasteczko jest doskonałym tłem dla tego typu wydarzenia, gdyż samo jest od wielu lat w okresie gruntownych remontów budynków i miejskich przestrzeni. W okolicy miasta, a nawet na jego terenie znajdują się wyremontowane lub będące w remoncie stare domy, których nowi właściciele związani są lub sympatyzują z ruinerskim środowiskiem. Darek Borkowski podkreśla, że zloty to praktyczne spotkanie wszystkich zainteresowanych tematyką starych domów, nie tylko w kontekście ich remontowania.

- Nie reklamowałbym ich jako imprez o charakterze festynowej. To spotkanie, wymiana poglądów i kontakty. Jedni przyjeżdżają na zlot po wiedzę i poradę, drudzy, aby tę wiedzę przekazać. To platforma wymiany informacji nie impreza plenerowa, chociaż odbywa się w pięknych plenerach. W zeszłym roku był to teren parku pałacowego w Bukowcu pod Kowarami, a w zabytkowa zabudowa Lubomierza – mówi Darek.

Do kogo adresowany jest zlot? Przede wszystkim do osób, które już mają stare domy - zarówno tych, którzy dopiero zastanawiają się, od czego zacząć, jak i tych, którzy są w trakcie remontu i chcą zweryfikować swoje decyzje. To także wydarzenie dla właścicieli domów przysłupowych, dawnych gospodarstw, starych willi, budynków wiejskich i miejskich, które wymagają wiedzy, cierpliwości i odpowiedzialności.

Tegoroczny zlot ma być szerszy. Organizatorzy chcą zaprosić architektów, rzemieślników, samorządowców, instytucje, konserwatorów oraz osoby szukające starych domów z potencjałem.

Strefa rzemiosła na zlocie ruinersów w 2025 r. w Bukowcu
Autor: Darek Jędrzejewski Strefa rzemiosła na zlocie ruinersów w 2025 r. w Bukowcu

Spotkanie między klasztorem, internatem i rynkiem

Kolejny III Zlot Ruinersów odbędzie się w otoczeniu klasztoru i jego dawnych zabudowań, w których dzisiaj znajduje się szkolny internat. To właśnie tam, na skwerze pośród historycznej zabudowy centrum miasta, mają stanąć stanowiska warsztatowe i miejsca spotkań.

- Jest bardzo fajna atmosfera tego miejsca, bo zabudowania klasztorne dodają historycznego tła. Z drugiej strony jest tam trochę intymności, bo miejsce jest położone nieco z boku choć bardzo blisko rynku i deptaku. Chcieliśmy, żeby w miejscu zlotu był klimat i to się udało, bo ten klimat zdecydowanie będzie - uśmiecha się Darek.

Prelekcje mają odbywać się w odnowionej sali internatu. Warsztaty prawdopodobnie zostaną rozłożone przy stanowiskach, tak aby uczestnicy mogli zobaczyć konkretne techniki i porozmawiać z praktykami. Dzięki Stowarzyszeniu Maternus będzie też możliwość zwiedzania klasztoru. Na szczególną uwagę zasługuje zgromadzona bogata kolekcja szat liturgicznych, z których najstarsze pochodzą z XVIII w.

Organizatorzy chcą uniknąć sytuacji, w której wszystko dzieje się naraz i uczestnicy nie są w stanie skorzystać z programu. - Staraliśmy się wydarzenie nasycić wydarzeniami tak, żeby osoby, które chcą przyjechać z dalszej odległości, mogły znaleźć coś dla siebie przez cały dzień - mówi Darek Borkowski.

Nowość: kino z domami do uratowania i strefa rozmów z praktykami

Jedną z nowych propozycji tegorocznego zlotu ma być wykorzystanie małego kina w Lubomierzu. Pomysł jest prosty: właściciele starych domów, którzy chcą je sprzedać, będą mogli pokazać obiekty na dużym ekranie - ze zdjęciami, historią i podstawowymi informacjami.

- Wpadliśmy na pomysł, żeby do tej kameralnej sali kinowej kinie zaprosić właścicieli, którzy chcieliby takie obiekty sprzedać z laptopem, żeby można było podłączyć się i na wielkim kinowym ekranie zrobić prezentację - mówi Darek. - To odpowiedź na realną potrzebę. Wiele osób szuka domów z zachowaną oryginalną substancją, ale nie chce przedzierać się przez przypadkowe ogłoszenia. Z drugiej strony są właściciele, którzy odziedziczyli budynki po dziadkach czy rodzicach i nie mają pomysłu, co z nimi zrobić. Uruchomiona została też grupa „Ruinersi – Stare Domy do Uratowania”, która ma pomóc ludziom odnaleźć ciekawe historyczne budynki, często słabo widoczne poza dużymi portalami ogłoszeniowymi, i zwiększamy szansę, że trafią do osób gotowych podjąć się ich remontu - dopowiada Darek Borkowski.

Nowością będzie także roboczo nazwana „strefa chill”. Mają pojawić się w niej właściciele odratowanych domów, agroturystyk i „ruinek” na ostatniej prostej remontu. Będzie można zapytać ich o błędy, koszty, technologie, współpracę z fachowcami i konserwatorami.

- Będą mówić o swoich perypetiach, będzie można zadawać im pytania. Zależy nam na edukacji i pokazywaniu, co można zrobić i dlaczego warto to ratować - podkreśla Borkowski.

Czas ucieka, domy czekają

W przypadku architektury drewnianej i domów przysłupowych każdy rok zaniedbań oznacza realne straty. Dlatego ruinersi chcą działać jednocześnie oddolnie i instytucjonalnie. Uczyć właścicieli, łączyć ich z rzemieślnikami, rozmawiać z architektami, zapraszać konserwatorów, współpracować z gminami i pokazywać, że stare domy nie są balastem, lecz zasobem. Są tworzywem budowania tożsamości i rozpoznawalności regionów.

- Zależy nam na edukacji i pokazywaniu, co można zrobić i dlaczego warto to ratować - mówi Darek. - Świadomie remontowane stare domy mogą przyciągać nowych mieszkańców i przywracać życie budynkom, które przez lata stały puste.

III Zlot Ruinersów w Lubomierzu ma być właśnie takim miejscem: praktycznym, konkretnym i zakorzenionym w lokalnym krajobrazie. Spotkaniem ludzi, którzy wierzą, że stare domy Dolnego Śląska wciąż mają przyszłość.

Murator Remontuje #3: Pęknięta ściana, zalane sufity – jak to naprawić?
Materiał sponsorowany
Murator Google News
Murowane starcie
Prawdziwa cegła czy imitacje? MUROWANE STARCIE

Zobacz także: Ruinerskie historie - domy, które zyskały drugie życie