Dlaczego stodoła? Bo była tania, a poprzedni właściciel i tak wyburzył dom. Powolny, smakowity remont budynku z wapienia. Spójrzcie na okna

2026-06-09 11:15

Slow food - tak o tym remoncie mówi właściciel. Trwa już trzy lata, a to jeszcze nie koniec. Stara, co najmniej 120-letnia kamienna stodoła z wapienia u podnóży Góry św. Anny powoli zmienia się w nowoczesny dom. - Staram się zachować z dawnej substancji wszystko, co tylko jest możliwe, ale czasem konieczne są kompromisy - mówi Henryk Mercik. Projekt naszkicował w notesie, korzysta z usług lokalnych rzemieślników. Żadnego ocieplenia, czysty mur, na zewnątrz i w środku. Okienka wentylacyjne - lufcioki - zachował i są teraz "normalnymi" oknami. A jest ich aż 16: w kuchni, salonie, łazience.

Murator Remontuje #2: Płyty granitowe na taras
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

Jeśli chcecie pokazać swój dom na naszych łamach, pochwalić się remontem i podzielić wyzwaniami z innymi Czytelnikami, koniecznie napiszcie na adres [email protected] 

Gospodarstwo ze stodołą na śląskiej wsi kupił tanio

Jesteśmy w małej wsi Ligota Górna, która leży u podnóża masywu Góry świętej Anny w woj. opolskim. Jesteśmy na granicy - z jednej strony góra, z drugiej - już równina. W pobliżu: słynne aleje czereśniowe i wapiennik Ikar, przy którym działało też niewielkie lotnisko. Bo wapień to jest materiał, z którego dawniej budowano domy i budynki gospodarcze w całej okolicy.

Kiedy obecny właściciel kupił tę działkę i stodołę, budynek wyglądał tak:

120-letnia stodoła z wapienia przed remontem

i

Autor: Henryk Mercik/ Archiwum prywatne 120-letnia stodoła z wapienia przed remontem. Stoi w okolicach Góry św. Anny w woj. opolskim

- Mój obecny dom był częścią dużego gospodarstwa - opowiada właściciel, Henryk Mercik. - Działka sięgała aż za przystanek, bo jest w centrum wsi. I stał tu też dom. Został wyburzony. Poprzedni właściciel wyniósł się w latach 70. Miał wcześniej wielkie plany, ale ich nie zrealizował.

I tak z gospodarstwa została duża działka o powierzchni niemal 5 tys. mkw, zrujnowana stodoła, niewielki wapiennik, piękny widok, dorodna lipa oraz jesion. Mercik zobaczył w tych zabudowaniach z białego wapienia potencjał. Na dodatek, jak przyznaje - kupił je tanio.

Stodoła miała przynajmniej 120 lat, wąskie okienka, które miały zapewniać powietrze wewnątrz, figurkę św. Floriana u szczytu i jest wpisana do rejestru zabytków. Jako że nowy (od kilku lat) właściciel jest architektem i konserwatorem zabytków, od razu zdecydował, że chce zachować maksymalnie tyle starego, ile się da.

- Ale bez kompromisów się nie obyło - przyznaje.

Kompromis nr 1: dach. Starą cementową dachówkę zastąpili blachodachówką

Pierwszy kompromis to dach. Poprzedni dach stodoły był z cementowej dachówki. Ciężkiej, przedwojennej. Od strony północnej miał dziurę, przez którą do środka lała się woda. - Chcieliśmy ratować tyle autentyku, ile się da, i to się udało - mówi inwestor. I dodaje: Razem z dachem przemurowaliśmy szczyty, bo one się zupełnie rozpadały. Pojawił się też problem konstrukcyjny - wychylania tej ściany północnej. Z tą ścianą północną było sporo zamieszania, ale do niej jeszcze wrócimy. Poza tym - na Górze św. Anny wszystko pęka - taki tu jest grunt.

Zatem jak odnowili dach?

- Doszliśmy do wniosku, że należy ratować tyle zabytku i autentyku ile się da i trafiliśmy na miejscowego dekarza, który się podjął prac przy tym dachu. Ułatwiliśmy ze starej więźby dachowej co się tylko dało. Ta więźba była mocna, wzmocniona, choć była w dosyć kiepskim stanie. Wzmocniliśmy ją jeszcze, daliśmy izolację – sztywną piankę -  i na to blachodachówkę, która jest po prostu lekka.

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom

i

Autor: Dorota Niećko Antresola. Stara (ciemna) i nowa więźba i część konstrukcji. Inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

I rzeczywiście. Podstawowy budulec tu to wapień, ale też częściowo - cegła. Dach - dziś to dach z blachodachówki, ocieplony został dodatkowo pianą PUR, bo jest lekka. Kiedy pada deszcz słychać, jak krople rozbijają się na dachu. Ale do środka nie wpada nic. Dach to jedyna ocieplona część domu. Parter to wyłącznie kamienne, grube na metr ściany, obrzucone tynkiem.

Kamienne ściany z wapienia grube na metr

Ściany są super grube, z wapienia i w ogóle nie zostały podczas remontu docieplone. Ale zostały pieczołowicie wyczyszczone, uzupełniono tynki. Po tych pracach widać, jak dokładnie i pieczołowicie stodołę przed ponad stu laty budowano. Kamienie się białe i jasnopiaskowe, różnej wielkości, ale ściśle dopasowane. Na dole - drobniejsze, ułożone gęsto, wyżej - większe, nieregularne.

Czy nowy właściciel nie boi się, że nieocieplone ściany nie zapewnią komfortu cieplnego w domu? -  Zobaczymy jak się będą spisywać - mówi.

Jako że w domu nie ma jeszcze ogrzewania. Plan jest taki, że stodoła ogrzewana będzie przez kominek, zostanie też założona klimatyzacja z funkcja grzania.

Czytaj też:

Kamienica z wapienia ledwo stała, ale ją uratowali

A co z wychylona północną ścianą? Obecnie jest wyprostowana i dodatkowo wzmocniona - wzmocnienia widać na zewnątrz - może zostaną czymś zasłonięte, może będą widoczne. Jednak ekipa, która najpierw podjęła się tego zadania i zainkasowała część należności, zrobiła tylko tę łatwiejszą, południową ścianę, ze św. Florianem - od strony ulicy, a potem po cichu rozebrała rusztowania i zwiała z placu budowy. Bo okazało się, że jednak nie będzie tak łatwo wyprostować ścianą północną. Na szczęście znalazła się inna ekipa, która podjęła się tego zadania i je wykonała, na szczycie są też wieńce. Dziś ściana wygląda tak:

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom

i

Autor: Dorota Niećko To była dawniej stodoła. Została zaadaptowana na dom - inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

Nietypowe wąskie i wysokie okna

W sumie jest tu teraz 120 metrów kwadratowych. Na dole - spora przestrzeń, w której będzie jadalnia, salon i kuchnia. Wznosi się na dwie kondygnacje, a od podłogi do najwyższej części jest ok. 8-9 metrów, może nawet więcej. Dawne wrota stodoły po obu stronach są dzisiaj oknami tarasowymi i wejściem do domu. Okna były robione na zamówienie. Nowe okiennice, zrobione na kształt dawnych wrót, można zamknąć - chronią przed słońcem czy wiatrem. Oprócz tych dwóch wielkich okien jest tu kilkanaście bardzo nietypowych okienek - wąskich i wysokich. to dawne "lufcioki", przez które do stodoły wpadało powietrze. Są na różnej wysokości. Właściciel zdecydował, że ich nie zamuruje. 

- Ci rzemieślnicy od okien, jak usłyszeli pomysł zasłonięcia tego prześwitu, byli zdziwieni? - dopytuję.

- Byli zdziwieni. Długo się zastanawiali jak to wypoziomować, uszczelnić, założyć – ale poszło - uśmiecha się Henryk Mercik. 

Zobaczcie, o jakie okna chodzi - to wszystkie te wąskie prześwity.

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom

i

Autor: Dorota Niećko To była dawniej stodoła. Została zaadaptowana na dom - inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

Wnętrze stodoły po przebudowie: otwarty dół i antresola z drewna

W środku to jest „domek w domku” – antresola to konstrukcja drewniana na słupach, bo ściany nośne nie miały wystarczającej nośności. Na dole prócz kuchni, salonu i jadalni znalazło się miejsce na gabinet i dużą łazienkę. Podłoga będzie z drewna. Na drewnianej antresoli są dwie sypialnie, każda ma okno dachowe i dodatkowo okno, które wychodzi na otwartą część wspólną. 

Instalacja elektryczna, której jeszcze nie ma, zostanie puszczona na wierzchu - żadnego kucia w starym murze.

- Budynki z wapienia idealnie wpisują się w coś, co nazywamy ekologią i ideę zero waste - podsumowuje właściciel. Ta stodoła jest w stu procentowo ekologiczna: materiał jest całkowicie lokalny, podobnie obrzutka. Zero łańcucha dostaw, bo korzystałem z usług lokalnych rzemieślników - dodaje. Przytacza jeszcze historię płotu - drewniane sztachety odkupił z parafii w Rybniku, która zdecydowała się płot wymienić, bo kłopotliwe było częste impregnowanie drewna.

A rzemieślników przewinęło się tu sporo – dwóch cieśli, firma która robiła okna, inny cieśla, który robił dach, cieśla, który robił konstrukcję domku w domku, stolarz, ludzie od instalacji, posadzki, kanalizacji i łazienki... na pewno szybciej i prościej byłoby zlecić wszystkie te prace jednej firmie, ale nie o to w tym remoncie chodziło, by było łatwo, lecz by było smakowicie. Dlatego remont trwa kilka lat. Za to to bardzo cenne doświadczenie również dotyczące organizacji prac - absolutnie wykluczone jest, by na placu budowy były dwie ekipy jednocześnie. Robi się chaos, zamieszanie, nie wiadomo, do kogo należy sprzęt. Ludzie muszą pracować po kolei. warto, bo efektem jest dom, jakiego nie ma i nie będzie miał nikt inny, niepowtarzalny.

- Ten budynek jest zgodny z lokalną tradycją, tworzy krajobraz, jest elementem dziedzictwa i tożsamości - mówi właściciel i deklaruje: Jeśli ktoś potrzebuje fachowej rady, bo też planuje podobny remont, może się do mnie zgłosić - kończy Henryk Mercik.

Dom z kamiennej stodoły: zdjęcia

Murowane starcie
Dachówki – cementowe czy ceramiczne? MUROWANE STARCIE