Spis treści
Siły natury zaskoczyły wszystkich – to co miało wydarzyć się przez dziesięciolecia stało się niemal w mgnieniu oka. Przyroda odzyskuje zabrane jej tereny nie biorąc jeńców. Są takie miejsca, gdzie cieszy, ale w większości przeraża. I to nie ona jest winna a my, nasza zachłanność. Po raz kolejny się okazało, że natury nie można pokonać. Owszem można okiełznać, ale kosztuje to mnóstwo sił i środków.
Obwodnica pod wodą, czyli podwodnica
Mieszkańcy Bolesławia ironizują, że na obwodnicy wsi powinien zacząć kursować prom samochodowy. To przywróciłoby ruch na zalanej drodze, którą użytkowano raptem dwa miesiące. Cóż śmiech przez łzy. Drogi uratować się już nie da, bo zalał ją ponad 20-hektarowy zbiornik wody. Pochłonął nie tylko asfalt ale wszystko wokół. Obok drogi straszą kikuty drzew martwego, zatopionego lasu. Zagrożone są domy i zabudowania kościoła w Bolesławiu, które leżą na krawędzi skarpy podmywanej przez wciąż podnoszącą się wodę. Rok temu zalewisko
Krótki odcinek, zaledwie 1900 m drogi, miał duże znaczenie dla niewielkiego Bolesławia. Obwodnica miała skomunikować liczne zakłady przemysłu wydobywczego i zapewnić transport okrężną drogą z pominięciem centrum. Otwarcie drogi nastąpiło z pompą pod koniec 2022 r. Radość nie trwała długo. Już 14 lutego 2023 r. w rejonie pasa drogowego, poza konstrukcją drogi, pojawiło się zapadlisko. Droga została wyłączona z ruchu. W ciągu kolejnych tygodni zapadliska zaczęły pojawiać się po zachodniej stronie drogi. W dniu 30 maja kolejne zapadlisko o średnicy 3,5 m uszkodziło jezdnię. Półtora roku później do dzieła zniszczenia wkroczyła podnosząca się woda gruntowa, najpierw wokół drogi, a następnie na jezdni systematycznie zalewając coraz większy obszar. Dzisiaj już z północnego brzegu drogi nie widać suchego skrawka po przeciwnej stronie. Lustro wody osiągnęło poziom 309 m n.p.m., a według specjalistów z zakładów ZGH „Bolesław” w Bukownie może się podnieść jeszcze o metr.
- Droga, której nie ma. Najpierw zapadliska, a teraz jezioro – obowiązuje zakaz wjazdu a nawet wejścia
Woda w piwnicach i pękające fundamenty
Brzegi zalewiska w Bolesławiu są cały czas podmywane. Skutek w wersji mini można zaobserwować w pobliżu zalanej obwodnicy. Tam zagraża jedynie drzewom, ale od strony zabudowań ulicy Głównej podnoszenie wody może spowodować osuwiska skarpy, na której stoją domy. Po sąsiedzku po północnej stronie ulicy Głównej w rejonie ulic Laskowskiej, Browarnej i Chmielnej woda zalewa już piwnice domów. Mieszkańcy skarżą się, że już nie nadążają z odpompowywaniem wody. To generuje koszty, a także przyczynia się do szkód w postaci trwale zawilgoconych fundamentów. Zniszczenia mogą być trudne do usunięcia, a polisa ubezpieczeniowa nie gwarantuje wypłat odszkodowań. Prowadzone jest doraźne odpompowywanie wody przez Zakład Komunalny, ale trwają prace nad uruchomieniem odpływu wód z zalewiska na obwodnicy i terenów obok do kanału Dąbrówka, który odprowadza wodę do rzeki Białej Jak podaje Przegląd Olkuski Sytuacja w Bolesławiu była także jednym z głównych tematów lipcowego posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury.
Kraina wielkich jezior
Obecnie w regionie Olkusz – Bukowno – Bolesław jest dwanaście zalewisk. Największym jest zalewisko Bolesławskie przy ul. Osadowej zlokalizowane w wyrobisku kopalni piasku między Olkuszem a Bolesławiem. Na północy w sąsiedztwie szybu kopalni Olkusz-Pomorzany i wsi Hutki znajduje się prawdziwe pojezierze złożone z czterech zalewisk – trzech o dużej powierzchni i jednego mniejszego. To najmniejsze Hutki I zaczęło tworzyć się na przełomie 2025/2026 i zagroziło położonym tuż obok najbliższym zabudowaniom wsi.
Zalewiska pomiędzy Hutkami a Pomorzanami położone są pośród lasów, do których od ponad trzech lat zakazany jest wstęp ze względu na osuwiska i zapadliska. Jak mogą być groźne można się było przekonać, kiedy jesienią 2025 r. runęła do wody zalewiska Hutki II leśna droga w kierunku Pomorzan. Trakt leży na wale rozdzielającym zalewisko Hutki II od zalewiska Dąbrówka. Wzdłuż drogi ciągnie się nieudrażniany kanał Roznosu Sztolni Ponikowskiej, XVI-wiecznego zabytku inżynierii, dzięki któremu odprowadzana była kiedyś grawitacyjnie woda z olkuskich kopalni. Kiedy wprowadzono pompy sztolnia nie była już używana.
Runięcie nasypu i utworzenie kolejnego zalewiska w Hutkach spowodowało przyspieszenie prac, powołanego przez premiera międzyresortowego zespołu zajmującego się skutkami likwidacji kopalni.
Hutki – olkuska Wenecja
Niewiele się mówi o tej maleńkiej wsi w sąsiedztwie Bolesławia i Olkusza. Może i dobrze, bo nie doszło tu większych zniszczeń, ale jej krajobraz w ciągu roku zmienił się z piaszczysto-leśnego w wodny. Rok temu tykała tu wodna bomba, którą udało się rozbroić poprzez budowę sieci kanałów, które zostały uruchomione pod koniec wiosny tego roku. Ekspresowo przebudowano drogę Bolesław – Klucze, aby wstawić nowy większy i niżej położony przepust. To dzięki niemu woda odpływa stąd w kierunku rzeki Białej. Dzisiaj pomiędzy zabudowaniami płyną wartko kanały odprowadzające wodę z zalewisk. Zanotowano już pierwsze znaczne spadki, chociaż może mieć na nie wpływ także susza.
Domy, które stały pośród piasków teraz sąsiadują z kanałami wypełnionymi wodą. Nikt nie przypuszczał, że zarośnięte drzewami koryto XVI-wiecznego Roznosu Sztolni Ponikowskiej znów będzie potrzebne. W zeszłym roku interwencyjne kopalnia Bolesław szybko oczyściła, wzmocniła i przygotowała jego odcinek w Hutkach. Od wód zalewisk chronią go wały, ale są one osłabione przez korzenie rosnących drzew i brakiem konserwacji przez dziesięciolecia. Sztolnia była do tej pory atrakcją turystyczną dla wędrujących szlakiem dawnego olkuskiego górnictwa. Teraz znów pełni swoją rolę.
Woda tu pozostanie
Już w 2020 r., kiedy zakończył się okres likwidacji kopalni rud cynku i ołowiu „Olkusz Pomorzany”, ostatniej prowadzącej działalność w regionie zaczęły pojawiać zapadliska. Głównie w terenach leśnych, które wyłączano z dostępu, aby zapobiec wypadkom. Kiedy w zakładach wyłączono pompy odwadniające zaczął rosnąć poziom wód, które wdzierały się do wyrobisk. To powoduje zapadanie się górotworu. Większość zapadlisk pojawia się w miejscach prowadzenia działalności górniczej zarówno tej współczesnej jak i historycznej.
Poziom wód po zakończeniu działalności kopalni miał rosnąć stopniowo przez dziesięciolecia, a tymczasem okazało się, że zaledwie trzy lata po wyłączeniu instalacji odwadniających woda podniosła się na poziom, który przewidywano dopiero za kilkadziesiąt lat. Woda podnosiła się na tyle gwałtownie, że dosłownie z dnia na dzień powstawały zalewiska w najniżej leżących obszarach. Na szczęście są to w większości rekultywowane tereny dawnych wyrobisk kopalni piasku i żwirownie. Niemniej intensywność procesu zaczęła stwarzać w krótkim czasie problem. Zaczęły osuwać się brzegi i zapadać tereny wokół, co nie jest zjawiskiem bezpiecznym.
Cały obszar jest oczywiście objęty monitoringiem zakładów górniczych Bolesław, który wciąż prowadzi m.in. działania zabezpieczające. Zjawiskami geologicznymi w regionie Olkusza zajmują się również naukowcy z krakowskiej AGH i Państwowego Instytutu Geologicznego.
Na razie obserwuje się powolny proces opadania wód w niektórych zbiornikach. W części woda nieznacznie przyrasta, m.in. na zalewisku nad obwodnicą Bolesławia. Obecnie najważniejszym zadaniem jest odprowadzenie nadmiaru gromadzących się wód, aby przestały zagrażać usypanym wałom, które miały chronić, ale nie przy tak szybko rosnącym poziomie wody. Natura odrobiła zaległości w kilka lat.
Odrodzenie rzeki
Już ponad dwa lata woda tryska z piezometru w Laskach, który stał się już atrakcją turystyczną. Powstał nawet bezimienny strumyczek, którym gromadzące się wokół wody odpływają do rzeki Białej. Podniesienie poziomu wód gruntowych w regionie olkuskim spowodowało także odrodzenie się rzeki Sztoły. Suche przez ponad dwadzieścia lat koryto od źródeł w okolicach Żurady do zalewu w Bukownie znowu wypełniło się wodą. Rzeka płynie rozlewającym się szeroko strumieniem już na znacznej długości swej głębokiej wyciętej w wapiennych skałach dolinie. Okresowo dociera już do najwyżej położonego w kaskadzie zalewów w Bukownie. Przez lata Sztoła zaczynało się od zalewu rekreacyjnego i była zasilana wodami odpompowywanymi z kopalni. Po ich wyłączeniu rzeka zamarła. Teraz jest szansa, że naturalnie zasili zalewy i odcinek poniżej aż do ujścia do Białej Przemszy. Drugi jej fragment zasilany wodami Kanału Czartoryjskiego pojawił się również w samym Bukownie. Kiedyś Sztoła była wodną wizytówką regionu a jej malownicze meandrujące w ciasnej dolinie koryto zachęcało do spływów i spacerów.