Spis treści
Czym jest local content i dlaczego jest kluczowy?
Zgodnie z ogólnym założeniem, local content to wartość towarów lub usług wytwarzanych przez krajowe podmioty.
Jak podkreśla Mariusz Adamek, prezes zarządu Cementu Ożarów sprawa jest ważna.
- Nie chodzi tu o protekcjonizm i eliminację firm zagranicznych. Bardziej chodzi o to, żeby wzmocnić krajowy łańcuch dostaw i pozostawienie największej części wartości inwestycji w Polsce - podkreśla prezes Adamek.
Dla branży cementowej bycie częścią komponentu krajowego to gwarancja ciągłości inwestycji o znaczeniu strategicznym. W sytuacjach kryzysowych tylko krajowe cementownie, korzystające z lokalnych złóż, są w stanie zapewnić stabilność dostaw, uniezależniając państwo od wahań na rynkach zewnętrznych czy blokad granic.
Rządowa definicja pod lupą branży cementowej
Ministerstwo Aktywów Państwowych przedstawiło niedawno zarys definicji komponentu krajowego, który wzbudził w branży spore poruszenie. Eksperci SPC poddali go szczegółowej analizie i wnioski nie są optymistyczne.
- Istotnie tam w dwóch aspektach nie spełniamy kryteriów 100 procent local content - przyznaje Krzysztof Kieres, przewodniczący SPC.
Główne bariery to np. pochodzenie kapitału. Definicja rządu przypisuje aż 25 procent wagi beneficjentowi rzeczywistemu. W przypadku polskiego sektora cementowego właściciele są zagraniczni, co automatycznie obniża ocenę firm w tym rankingu. Drygi czynnik to wielkość obrotu. Kryterium zakładające, że ponad 50 procent produkcji koncernu musi odbywać się w Polsce, jest niemożliwe do spełnienia przez globalne grupy kapitałowe operujące na całym świecie.
Wiadomo, że globalne koncerny produkują znacznie więcej niż ich polskie oddziały, w związku z czym nie spełniamy kryterium skali obrotów. Należy jednak zapytać, czy istnieje dla nas alternatywa i czy mamy w kraju inne cementownie, które w stu procentach spełniałyby definicję local content. Moim zdaniem musimy uznać, że kluczową dominantą jest fakt, iż zakłady te działają w Polsce: korzystają z lokalnych surowców, zatrudniają polski personel, płacą tutaj podatki i funkcjonują w symbiozie z lokalnymi społecznościami. O ile nie przewidujemy perturbacji w samej produkcji cementu, o tyle sprawa może dotyczyć wykonawców, w kwestii których nie mamy jeszcze wyrobionego zdania. Ta dyskusja, jak państwo zauważyliście, wciąż trwa – mówił Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu, podczas niedawnego spotkania z dziennikarzami.
Paradoks przemiałowni i klinkieru z Afryki
Branża wskazuje na absurdalne konsekwencje sztywnego trzymania się rządowych wytycznych w sprawie komponentu krajowego. Istnieje ryzyko, że teoretyczną przewagę w przetargach (np. na budowę elektrowni atomowej) mogłyby zyskać tzw. przemiałownie lokalizowane na północy kraju. Mogłyby one sprowadzać emisyjny klinkier z Afryki Północnej, mielić go w Polsce i - dzięki spełnieniu formalnych kryteriów kapitałowych - aspirować do miana „producenta krajowego”.
Tymczasem to produkcja klinkieru w Polsce generuje realne miejsca pracy i wartość dodaną. Przy imporcie miliona ton cementu zatrudnienie znajduje zaledwie 18 osób zajmujących się handlem. Ta sama ilość wyprodukowana w krajowej cementowni to ponad 300 bezpośrednich etatów i 1400 kolejnych w łańcuchu dostaw.
- Pisaliśmy też: Budowlany thriller w cieniu wielkiego boomu. System zamówień publicznych do poprawki?
Lokalność to nie tylko kapitał, uważa SPC
Stowarzyszenie opracowało własną definicję komponentu krajowego i przesłało ją do Ministerstwa Aktywów Państwowych, licząc na dialog. Branża stoi na stanowisku, że o lokalności powinna decydować rzeczywista obecność gospodarcza.
W obliczu rosnącego importu z Ukrainy, który w tym roku może przekroczyć milion ton, branża apeluje o szybkie wdrożenie preferencji dla lokalnych dostawców w zamówieniach publicznych, szczególnie tych o charakterze wojskowym. Tylko mądra definicja local content pozwoli polskim cementowniom - najnowocześniejszym w Europie - stać się realnym filarem bezpieczeństwa państwa.