Jesienią i zimą zamykasz drzwi do nieogrzewanego pokoju? To może skończyć się wilgocią i pleśnią

Jesienią i zimą wiele osób zakręca grzejniki w nieużywanych pokojach i zamyka do nich drzwi, licząc na niższe rachunki za ogrzewanie. Takie oszczędzanie może jednak sprzyjać zawilgoceniu ścian i rozwojowi pleśni. Kluczowe znaczenie mają temperatura, wentylacja i sposób użytkowania pomieszczenia.

Dłonie osoby w bordowym swetrze oparte o biały grzejnik. O ryzyku wilgoci i pleśni zimą przeczytasz na Muratordom.
Autor: Evgen_Prozhyrko/ Getty Images
Murator Remontuje #3: Jak idealnie dociąć listwy przypodłogowe? I Porada 
Materiał sponsorowany

Dlaczego w nieogrzewanym pokoju pojawia się wilgoć i pleśń?

Ogrzewanie nieużywanych pomieszczeń wydaje się niepotrzebnym wydatkiem. Dlatego zimą często zakręcamy grzejnik w pokoju gościnnym, sypialni czy domowym gabinecie, a następnie zamykamy drzwi. Problem pojawia się, gdy temperatura w takim pomieszczeniu znacząco spada, a jednocześnie nie zapewniamy odpowiedniej wentylacji. Wówczas na chłodnych powierzchniach może gromadzić się wilgoć, stwarzając warunki do rozwoju pleśni.

Mechanizm jest prosty. Im niższa temperatura powietrza, tym mniej pary wodnej może się w nim znajdować przed osiągnięciem stanu nasycenia. Gdy wilgotne powietrze styka się z odpowiednio zimną powierzchnią ściany lub okna, para wodna może się skraplać. Szczególnie narażone są narożniki pomieszczeń, okolice okien oraz miejsca występowania mostków termicznych. Długotrwałe zawilgocenie sprzyja rozwojowi grzybów pleśniowych. 

Czy zimą należy zamykać drzwi do nieogrzewanego pokoju?

Wbrew pozorom samo zamykanie drzwi nie jest błędem. Co więcej, pozostawienie ich stale otwartych również może zwiększyć ryzyko zawilgocenia. Wszystko zależy od temperatury i wilgotności powietrza w sąsiednich pomieszczeniach.

Jeżeli w ogrzewanym salonie jest ciepło i wilgotno, powietrze przepływające do chłodniejszego pokoju może zwiększyć tam wilgotność względną. Dlatego eksperci zalecają zamykanie drzwi między pomieszczeniami ogrzewanymi do różnych temperatur. Nie należy jednak traktować tego jako sposobu na całkowite wyeliminowanie wilgoci. Zamknięty pokój nadal wymaga ogrzewania na odpowiednim poziomie i skutecznej wentylacji. 

Jaka powinna być temperatura w nieużywanym pokoju zimą?

Całkowite wyłączenie ogrzewania na kilka zimowych miesięcy może okazać się pozorną oszczędnością. Wychłodzone ściany są bardziej podatne na kondensację pary wodnej, a usunięcie skutków zawilgocenia może wymagać kosztownego remontu.

Zaleca się, aby temperatura w sypialniach i rzadko używanych pomieszczeniach nie spadała poniżej 16°C. To praktyczna wskazówka, a nie uniwersalna granica bezpieczeństwa. Ryzyko pleśni zależy również od wilgotności powietrza, izolacyjności ścian i występowania mostków termicznych. W niektórych budynkach konieczne może być utrzymywanie wyższej temperatury. 

Jak wietrzyć nieogrzewany pokój, żeby uniknąć wilgoci?

Nawet nieużywane pomieszczenie potrzebuje wymiany powietrza. Samo zamknięcie drzwi ogranicza przepływ powietrza z pozostałej części mieszkania, ale nie powinno uniemożliwiać działania wentylacji. Szczególnej uwagi wymagają pokoje bez własnego nawiewu i z utrudnionym przepływem powietrza do pomieszczeń wyposażonych w kratki wywiewne.

Zimą lepiej wietrzyć intensywnie przez krótki czas niż pozostawiać okno uchylone przez wiele godzin. Należy także unikać zasłaniania nawiewników oraz zastawiania grzejników meblami. Jeśli pomieszczenie jest stale zawilgocone, trzeba sprawdzić, czy wentylacja działa prawidłowo. Samo otwieranie okna nie zastąpi naprawy niesprawnego systemu. 

Jaka wilgotność powietrza w pokoju jest bezpieczna?

Dobrym rozwiązaniem jest ustawienie w nieużywanym pokoju termometru z higrometrem. Dzięki temu można kontrolować zarówno temperaturę, jak i wilgotność powietrza. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) zaleca utrzymywanie wilgotności względnej poniżej 60%, a najlepiej w przedziale 30–50%. Trzeba jednak pamiętać, że nawet przy takich wskazaniach na szczególnie zimnych fragmentach ścian może rozwijać się pleśń.

Niepokojące objawy to zaparowane szyby, wilgotne narożniki, łuszcząca się farba oraz charakterystyczny zapach stęchlizny. Warto regularnie sprawdzać również przestrzeń za szafami i komodami ustawionymi przy ścianach zewnętrznych. Ograniczona cyrkulacja powietrza sprzyja tam gromadzeniu się wilgoci.

Jak oszczędzać na ogrzewaniu bez ryzyka rozwoju pleśni?

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest ograniczenie ogrzewania nieużywanego pokoju zamiast całkowitego zakręcania grzejnika. Jednocześnie trzeba zadbać o odpowiednią wentylację, kontrolować wilgotność i unikać dużych różnic temperatur między pomieszczeniami.

Jeżeli mimo tych działań na ścianach pojawiają się mokre plamy, konieczne może być sprawdzenie izolacji termicznej, mostków cieplnych i ewentualnych przecieków. Samo usunięcie widocznej pleśni nie wystarczy, jeśli nie wyeliminuje się przyczyny zawilgocenia.

Murowane starcie
Pompa ciepła – gruntowa czy powietrzna? MUROWANE STARCIE
ROLKI