Spis treści
Właściciele mają szacunek do historycznej materii
Remont w przypadku bardzo zaniedbanych niemal zrujnowanych budynków, to bardzo powolny i wymagający cierpliwości proces. Marcela i Michał należą do grona osób, które mają szacunek do historycznej materii i chcą zachować ją w niezmienionej formie dostosowując do swoich wymagań. To bardzo trudne, czasochłonne o czym przekonali się dobitnie w czasie remontu, ale dopięli swego. W zasadzie z każdą częścią domu, każdym elementem były jakieś problemy od samego początku.
Dom, a w zasadzie kamieniczka, ma trzy kondygnacje i poddasze. Użytkowana była dawniej w inny sposób, bo były tutaj mieszkania komunalne. Kondygnacje były połączone drewnianymi schodami, które w momencie zakupu były już mocno zniszczone. Musiały jeszcze posłużyć, bo inwestorzy mieli na głowie bardziej poważne problemy z dachem, ścianami zewnętrznymi, oknami i całym szeregiem innych rzeczy. Stare schody służyły im przez cały czas remontu, ale przyszedł czas i na ich remont lub wymianę.
Wybór stolarza nie taki prosty
Nie wiedzieli czy wystarczy gruntowna naprawa czy będzie się trzeba zdecydować na nowe.
– Mieliśmy sprawdzonego rzemieślnika, który zrobił nam już świetne okna, takie rustykalne w stylu, które wpasowały się w architekturę domu. To był prawdziwy pasjonat, uwielbiał stare technologie i materiały. Obejrzał schody i powiedział, że owszem można spróbować je naprawić. Stwierdził, że należy wymienić kilka elementów i nie trzeba ich demontować. Przyjęliśmy jego ofertę, ale on sam po dwóch dniach zadzwonił do nas z przeprosinami i powiedział, że przemyślał wszystko i jednak rezygnuje. Stwierdził, że wygięte elementy schodów, tzw. krzywulce, które trzeba wymienić będą zbyt pracochłonne i on jednak nie podejmie się ich wykonania.
Był stolarz, który obejrzał, dał atrakcyjną ofertę i powiedział, że będzie łatwo, bezproblemowo i szybko. Znając już opinię rzemieślnika, któremu ufaliśmy, a jednak zrezygnował, stwierdziliśmy, że coś nam tu nie pasuje i chyba nie jest wiarygodny. Sami zrezygnowaliśmy z jego usług. Wreszcie pojawił się stolarz, który dokładnie nam opisał nasze schody i umiał nazwać fachowo wszystkie ich elementy. Byliśmy pod wrażeniem. Okazało się, że nasze schody to schody policzkowe z krzywulcami, skomplikowane i trudne do wykonania.
Podał cenę ich wykonania od nowa dwukrotnie lub chyba trzykrotnie wyższą od tej z oferty „na szybko”. Wzbudził nasze zaufanie, bo widać było, że zna się na rzeczy i ma już na koncie wykonanie podobnych schodów. To nas przekonało i zdecydowaliśmy się na jego ofertę – opowiadał Michał.
Od zamówienia do wbudowania schodów minęły trzy lata
Upłynęło jednak mnóstwo czasu pomiędzy wizytą stolarza, podpisaniem umowy a momentem, kiedy schody zostały wbudowane pomiędzy kondygnacjami. Nie były to miesiące, bo zajęło około trzech lat. Wszystko z powodu prac i wydatków bardziej pilniejszych podczas remontu, a później zobowiązań stolarza. Harmonogram zleceń miał bowiem wypełniony, ale poczekali, bo już z wcześniejszych prac wiedzieli, że na dobrą ofertę warto poczekać dłużej.
Same pomiary do wykonania schodów były wyzwaniem ze względu na różne wysokości kondygnacji, nietrzymaniem pionów przez ściany, dostępności miejsca.
Geometria schodów wymagała, wykonania ich z wielu elementów, które były montowane na początku na terenie zakładu, żeby nie było niespodzianek. Ponownie zostały złożone w całości w lubomierskiej kamieniczce.
Schody niczym zawieszone w powietrzu
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Wszystkimi swoimi zakrzywionymi elementami wpisały się w pochyłości i krzywizny klatki schodowej. Schody policzkowe, zabiegowe z krzywulcami na poręczach i policzkach spina ze sobą trzy kondygnacje. Wypełnia niewielką przestrzeń pozostawiając jeszcze trochę miejsca na otwór pośrodku, co nadaje im niezwykłej lekkości.
Są jakby zawieszone w powietrzu, unoszą się w przestrzeni. To jest po prostu majstersztyk stolarskiej roboty. I jeszcze ten kolor poszarzałej bardzo jasnej lawendy, dzięki któremu surowa klatka schodowa staje się ostoją ciepła i harmonii. Schody nadają ton całemu domowi, choć są widoczne tylko kiedy schodzimy i wchodzimy, ale zapadają mocno w pamięci. Nie ma osoby, która nie zachwyciłaby się tym wyjątkowym dziełem sztuki stolarskiej. – Nie poszliśmy na skróty, byliśmy cierpliwi i to się opłaciło – mówi Michał. W domu jest też kilka innych ciekawych rozwiązań, dzięki którym na wielokondygnacyjnej przestrzeni żyje się bardzo wygodnie. A schody mają jeszcze tę zaletę, że pomimo swojej stromości wcale nie są uciążliwe do chodzenia. Nogi same niosą.
Zobacz także: Schody w salonie - komunikacja i ozdoba wnętrza. Wybór jest bardzo duży – oto nasze propozycje