Spis treści
Artysta zobaczył w lustrach niewykorzystany potencjał, a teraz dąży do uznania ich jako pełnoprawnego medium artystycznego. Zaczęło się wiele lat temu od pierwszych prób artystycznego przekształcania refleksyjnych płaszczyzn.
Artystyczna dusza
– Zawsze ciągnęło mnie w kierunku sztuki. Wewnętrznie czułem potrzebę tworzenia – mówi Artur Kubaszewski. Jeszcze na studiach biologicznych, a potem już pracując próbował swoich sił w różnych technikach. Poszukując środków wyrazu pracował z drewnem, metalem, wykonując obrazy, instalacje. Już wtedy miał w Malborku dwie indywidualne wystawy. To był okres poszukiwań. – Na początku była rzeźba w drewnie, później zacząłem dodawać metal. Kombinowałem, żeby stworzyć coś niepowtarzalnego. To było bardzo inspirujące i ciekawe. Masz otwartą głowę. Nikt cię nie goni, nikt nie ocenia, totalna wolność – mówi Artur. – Eksperymentujesz dla przyjemności, dla relaksu, masz pomysł i go po prostu realizujesz.
Wyrzucone lustro źródłem inspiracji
Podczas artystycznych poszukiwań, tworząc z różnych połączonych materiałów, znalazł lustro z myślą o jego wkomponowaniu w instalacje. Kawałki luster wykorzystywał już wcześniej, ale to lustro postanowił wykorzystać inaczej. Zaczął eksperymentować z jego tylną stroną. – Odkryłem technikę, w której chciałem się realizować. Pochłonęła mnie ona całkowicie. Wreszcie poczułem, że znalazłem coś swojego, coś, w czym mogę się wypowiedzieć, nie kopiować, tylko realizować nareszcie własne idee. Pierwszą wystawę „Lustra” miałem jeszcze w 2016 r. Od tamtej pory przeszedłem długą drogę doskonaląc warsztat i organizując wiele lokalnych „lustrzanych” wystaw, np. w Tczewie, Elblągu, Sztumie i Malborku.
Odkrycie techniki – MIRR-ARTU
Artur Kubaszewski opracował nową technikę preparowania wewnętrznej, spodniej strony, co stworzyło nowe możliwości. Odkrył, że można osiągać ciekawe efekty, a lustro już nie tylko odbija rzeczywistość lecz równocześnie pokazuje obiekty lub obrazy przenikające z jego drugiej strony. To stwarza wiecznie żywą i nieprzewidywalną mozaikę kolorów, form i refleksów z unikalną głębią.
Jego technika jest zupełnie inna od tych znanych i stosowanych, np. poprzez techniki grawerunku. – Na razie mimo poszukiwań w internecie nie znalazłem żadnych informacji o kimś, kto tworzy w podobny sposób jak ja. Wygląda na to, że jestem jedyny – uśmiecha się. – Nazwałem tę technikę MIRR-ART i tak promuję ją na wystawach, m.in. z cyklu ArtShow.
– Zbieram różne lustra czasami wyrzucone, czasem podarowane przez znajomych. Zaopatruję się także w zakładach szklarskich, skąd dostaję często uszkodzone stare tafle, które poszłyby na śmietnik. Uczę się ich, bo są robione różnymi technikami, co wymaga ode mnie innego podejścia, innego sposobu przekształcania ich tylnej warstwy. Każde można przetworzyć inaczej.
Lubi stare, wyrzucone lustra, bo już nie odbijają jak dawniej, są porysowane, złuszczone i właśnie w tych uszkodzeniach widzi prawdziwy potencjał, gotowy pomysł na kolejne dzieło. – Takie lustro jest trochę nieprzewidywalne, bo na początku nie wiem, jak ono zareaguje na moją ingerencję. To jest taka przygoda, podróż przez tworzenie, co najbardziej lubię. Taki uniwersytet własnych eksperymentów i przeżyć – dodaje.
Lustra do podziwiania i dotykania
Początkowo artysta spotykał się z niechęcią i niezrozumieniem, ponieważ lustro jest postrzegane jako przedmiot codziennego użytku.
Ludzie często mylą jego prace z obrazami namalowanymi na powierzchni lustra. – Generalnie wszyscy tak myślą na widok moich luster. Ja muszę przekonywać ludzi, żeby podeszli, dotknęli. Na wystawach w Warszawie napisałem „proszę dotykać”. I ludzie rzeczywiście podchodzili, przesuwali ręką po powierzchni i dziwili się, że ten obraz nie jest na wierzchu, tylko ukrywa się pod szkłem. To jest właśnie trudność w przypadku mojej techniki – dotarcie z nią do ludzi. Między innymi dlatego, że lustro to jest taki oklepany przedmiot codziennego użytku, na który niewiele osób zwraca uwagę. I jak teraz z takim przedmiotem wejść na ogólnopolskie salony sztuki?
Przełom nastąpił w zeszłym roku. Lustra zostały zauważone, zaakceptowane. Prace zyskały akceptację na Art Show w Warszawie, Art Białystok, Bohema, Chaos Sztuki w Łodzi oraz na Targach Młodej Sztuki w Krakowie, gdzie wzbudzały już duże zainteresowanie.
Kolejną trudnością okazał się sposób prezentacji lustrzanych prac w internecie. Same zdjęcia nie oddają bowiem bogactwa refleksów, odbić oraz głębi, jak ma to miejsce w oglądaniu prac na żywo.
Artysta zdecydował się więc na nagranie dla każdego ze swoich „lustrzanych” obrazów krótkich klipów. Przemieszczając się z kamerą wzdłuż z prac, pokazuje zmienność refleksu na tafli. Wszystko można obejrzeć na artystycznym profilu na Instagramie (kubaszewski.artur.lustra).
Lustra mogą zastąpić obrazy
Marzeniem artysty jest popularyzacja „luster autorskich” – aby ludzie posiadali je w swoich domach, tak jak obrazy i pytali się nawzajem: „Czyje lustro masz w domu?”.
Technika MIRR-ARTU pozwala na tworzenie dzieł sztuki z luster, które mogą być zarówno czystą sztuką, jak i sztuką użytkową. Prace mogą stanowić taki element wystroju wnętrza, gdzie część lustra pozostaje funkcjonalna, a część jest artystycznie przetworzona.
Artysta jest otwarty na współpracę z klientami, tworząc spersonalizowane lustra na podstawie ich pomysłów, zdjęć lub projektując dzieła dopasowane do konkretnych wnętrz, uwzględniając odbicia i światło. – Płaszczyzny lustra nie traktuję jak szkiełko, świecidełko, a jak płótno, na którym można stworzyć coś nowego, jednocześnie częściowo zachowując funkcjonalność. Jest to dla mnie materiał artystyczny, który ma swoje właściwości. Potrafi jednocześnie częściowo odbijać rzeczywistość i częściowo przebijać się z dowolnym obrazem z tamtej strony. Dla mnie każde lustro jest jak białe płótno przygotowane do wypełnienia obrazem, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Można sobie teraz wyobrazić, ile jest na świecie pustych luster, pięknie obramowanych lub nie, na których mogłoby coś być, które mogłyby być nośnikiem artystycznej idei. To ogromny potencjał dla twórczości – mówi Artur Kubaszewski.
MIRR-ART w przeciwieństwie do Street artu nie wychodzi ze sztuką na ulicę, ale przenika z nią do domów, mieszkań, budynków publicznych tworząc w nich mini galerie sztuki. Lustra przecież są wszędzie, a tam gdzie są mogą nabyć dzięki technice Artura Kubaszewskiego nowego artystycznego znaczenia.
Zobacz także: Schody w salonie - komunikacja i ozdoba wnętrza. Wybór jest bardzo duży – oto nasze propozycje