Przykleili kartkę „Kupię” na opuszczonej Brdzie. Po pół roku zadzwonił właściciel. Zobacz, co zrobili z tym domem!

Ukryty w lesie dom w Beskidzie Niskim od ponad 20 lat czekał na dokończenie budowy. Ewa i Marcin znaleźli go przypadkiem i postanowili kupić, choć nawet nie wiedzieli, do kogo należy. Gdy wreszcie zostali właścicielami starego domku typu Brda, rozpoczęli remont, który trwał niemal trzy lata i pochłonął około 200 tys. zł. Dziś trudno uwierzyć, że ta niezwykła leśna chata jeszcze niedawno była zaniedbanym, niedokończonym budynkiem.

Osadzona na murowanym parterze drewniana Brda pod okiem właścicieli przeszła spektakularną metamorfozę. Dzięki ogromnej determinacji, pomocy przyjaciół i artystycznej wizji, udało im się stworzyć miejsce, gdzie surowość natury spotyka się z nowoczesnym komfortem.

Miłość do Beskidu Niskiego 

Decyzja o przeprowadzce do Beskidu Niskiego dojrzewała w Marcinie i Ewie (ig:chata.szyszka) już w młodzieńczych latach. Po ukończeniu studiów w Krakowie postanowili wrócić do rodzinnych stron Marcina – Gorlic. To właśnie wtedy bezpowrotnie zakochali się w Beskidzie Niskim.

Przez lata eksplorowaliśmy Beskid, poznając wspaniałe tereny, wędrując pieszymi szlakami lub odwiedzając opuszczone łemkowskie wsie. Poznaliśmy wiele barwnych osób z regionu, które zaraziły nas ogromną miłością do tego miejsca - wyjaśnia Ewa.

Z czasem pojawiło się marzenie o własnym miejscu na ziemi – początkowo szukali działki pod budowę niewielkiego domu, który miał być ucieczką od miejskiego zgiełku. Po dwóch latach poszukiwań przypadkiem trafili na opuszczoną chatkę w środku lasu.

Dom wydawał się niemal zapomniany i co ciekawe nawet mieszkańcy wsi nie wiedzieli o jego istnieniu. 

- Odwiedziliśmy to miejsce kilkukrotnie i stwierdziliśmy ze to jest TO. Podczas naszych wizyt nigdy nie natrafiliśmy na właścicieli, więc postanowiliśmy nakleić kartkę „Kupię” z dołączonym numerem telefonu. Po ponad pół roku odezwał się do nas właściciel i tak rozpoczęła się nasza przygoda z Szyszką – dodaje Marcin.

Przeczytaj: Drewniany spichlerz z 1930 miał iść na opał. Agnieszka i Kamil go uratowali

Stara chata z potencjałem – początki metamorfozy

Budynek miał ponad dwadzieścia lat, ale nigdy nie został ukończony. Jak przyznaje Ewa, z zewnątrz wyglądał na zaniedbany, ale wnętrze skrywało w sobie potencjał, który wystarczyło wydobyć. 

- Do domu został doprowadzony prąd i woda, lecz nie było instalacji. Prąd rozciągnięty był przedłużaczami na trzech poziomach, a jedyny kran usytuowany był obok niedziałającej ubikacji. W niczym nam to jednak nie przeszkadzało, bo już od dawna byliśmy zdecydowani na zakup.

Uzbrojeni w ogromne pokłady determinacji Ewa i Marcin rozpoczęli gruntowny remont.

- Poprzedni właściciel, postanowił wybudować we własnym zakresie murowany parter, na którym firma zewnętrzna postawiła klasyczną Brdę, dzięki czemu uzyskaliśmy dodatkowe 35 m² przestrzeni. Dom wymagał dużego remontu, wymiany oraz wykucia dodatkowych okien, przeszklenia na środkowym poziomie. Zdecydowaliśmy się również na odkopanie tyłu budynku oraz dorobienie dodatkowego wyjścia bezpośrednio z kuchni. Dzięki temu powstał taras, który ma około 35 m² - relacjonuje Ewa.

Wśród niezbędnych prac znalazła się również wymiana wspomnianych wcześniej instalacji oraz pokrycia dachowego, a także ocieplenie budynku.

- Wszystkie prace remontowe wykonaliśmy sami. Dzięki wielu przyjaciołom udało się nam w przystępnych cenach zakupić niezbędne materiały takie jak: okna, płytki, armaturę czy wełnę na ocieplenie. Zaprzyjaźniony tartak we wsi Lipinki, niezwykle pomógł nam w zakupie drewna. Właściciel specjalnie sprowadził deski na elewację z Podhala, które są w nietypowym dla naszego regionu wymiarze. W tym miejscu bardzo dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w zakupie materiałów – bez Was prawdopodobnie by się nie udało.

– W cyklu „Metamorfozy na Plus” prezentujemy przedsięwzięcia, dzięki którym zapomniane historyczne obiekty i wnętrza otrzymują drugie życie za sprawą pasjonatów, racjonalnych biznesmenów, rzetelnych samorządowców, czy wreszcie – niespokojnych dusz... Wszyscy oni ożywiają dzięki swoim wizjom dorobek umysłów i rąk pokoleń architektów, inwestorów i budowniczych, którzy na placu budowy zostawili przed laty nadzieję, że ich dzieło ucieszy w odległej przyszłości jeszcze niejedno oko…

Wizja wnętrz właścicieli

Marcin i Ewa są artystami, dlatego od początku mieli jasną wizję, jak powinien wyglądać ich dom. Skupili się na detalach, które miały nadać wnętrzu niepowtarzalny charakter.

Co więcej, własnoręcznie opalali i malowali deski elewacyjne, tworząc unikatową strukturę drewna. Zbudowali przesuwne drzwi do łazienki, zabudowę schodów, a także bar w kuchni.

Pomoc znajomych i rodziny oraz własna praca pozwoliła im nie tylko zrealizować autorskie pomysły, ale też znacząco obniżyć koszty. Cały remont pochłonął około 200 tysięcy złotych,  a prace ze względu na gospodarczy system trwały 3 lata.

- Z racji tego, że obydwoje pracujemy, mogliśmy remontować dom w weekendy i po pracy. Całość trwała niespełna trzy lata. Większość prac mąż wykonywał popołudniami, w pojedynkę - przyznaje Ewa.

Z domowego azylu do miejsca dla gości

Pierwotnie chatka miała być wyłącznie ich prywatnym miejscem odpoczynku. Jednak z czasem znajomi zaczęli namawiać ich na wynajem. Zainspirowani tym pomysłem, Ewa i Marcin postanowili podzielić się swoim kawałkiem Beskidu z innymi.

Aby uczynić pobyt w Szyszce jeszcze bardziej wyjątkowym, zbudowali balię ustawioną pod gołym niebem, by nocą można było podziwiać gwiazdy oraz miejsce, gdzie można rozpalić ognisko.

Na tym jednak nie poprzestają.

- W najbliższych planach mamy budowę zewnętrznej sauny oraz łóżka wiszącego pomiędzy drzewami po to, aby każdy z nas i naszych gości mógł maksymalnie wypocząć, słuchając odgłosów ptaków lub podziwiając otaczająca przyrodę.

Zobacz również: Domy przysłupowe w Bogatyni. Renowacja Domu Zegarmistrza - od ruin do pensjonatu za miliony złotych

Beskid Niski – dzikość natury, cisza i wyjątkowy klimat

Region Beskidu Niskiego skradł ich serca, ponieważ jest inny niż popularne kurorty górskie. To miejsce, które pozostaje dzikie i autentyczne.

To raj dla tych, którzy lubią odkrywać historie: stare cerkwie, opuszczone łemkowskie wsie oraz tajemnicze doliny, w których kiedyś tętniło życie. Brak Tu wielkich kurortów i tłumów na szlakach, dzięki temu jest dużo miejsca na wszechobecne lasy, łąki pełne kwiatów, a jesienią efektowne wrzosowiska.

Trzy lata ciężkiej pracy sprawiły, że zaniedbana chatka wtopiła się w dzikość Beskidu Niskiego, stając się miejscem pełnym ciepła i harmonii. Dziś to ich schronienie, ale także azyl dla tych, którzy szukają ciszy, prostoty i bliskości natury.

Chata Szyszka - zdjęcia

Inne „Metamorfozy na Plus”. Zobacz najbardziej spektakularne przemiany!

W naszym cyklu „Metamorfozy na Plus” odwiedzamy miejsca, w których współcześni wizjonerzy i inwestorzy przywracają do świetności dorobek swoich poprzedników. Do tej pory zwróciliśmy uwagę m.in. na takie obiekty jak odrestaurowane dworce kolejowe, pałace, dworki, budynki fabryczne, świątynie, kamienice i domy jednorodzinne.

Chcesz zobaczyć więcej niezwykłych przemian budowli z całej Polski? Poznaj inne artykuły z cyklu „Metamorfozy na Plus”.

Przeczytaj także: Popadająca w ruinę leśna chata na Lubelszczyźnie. Dominika i Szymon stworzyli prawdziwy wehikuł czasu

Murator Remontuje #2: Montaż baterii kuchennej
Materiał sponsorowany
Murowane starcie
Termoizolacja - styropian czy wełna. MUROWANE STARCIE
ROLKI