Spis treści
Tak jak zasady geometrii nie uginają się pod presją czasu, tak architektura tworzona przez harmonijne geometryczne układy przestrzenne i na nich poprzestająca, wyrzekająca się ozdobników ma największe szanse na ponadczasowość. Jest jedno „ale” taka architektura wiele wymaga od autora projektu. Zapewne dlatego oszczędne architektoniczne formy bez zdobień nie są powszechne tak, jak uatrakcyjniane detalami czy materiałami wykończeniowymi.
Ten dom zadziwia i urzeka samą formą. Jesteśmy przekonani, że będzie tak również w odległej przyszłości. Tym razem wyrafinowana geometryczna kompozycja ma jeszcze drugie dno - autor projektu wpisał w powściągliwą bryłę domu złożoną historię miejsca, w którym powstała.
Pytania i emocje, które towarzyszyły projektowaniu bryły domu
Jak to możliwe, że silne emocje wywołuje estetyka złożenia prostych geometrycznych form? Zadziwienie bierze się ze zderzenia faktu, że z jednej strony jest to racjonalnie oczywiste, a z drugiej tak zaskakujące jak przebłysk geniuszu.
Zastosowanie jakichkolwiek elementów „wzbogacających” kompozycję, niszczyłoby jej piękno, bo odbierałoby jej czystość. Wystarczy tylko wyobrazić sobie ten dom wykończony bardziej ozdobnym materiałem, by zrozumieć że byłaby to pomyłka.
Jak osiągnięto wrażenie ruchu
Zapewne za silne estetyczne odczucia odpowiada tym razem w dużej mierze dynamika tego, co z definicji jest nieruchome. Wrażenie ruchu, w jaki została wprawiona nieruchomość to efekt kontrastowego zestawienia dużej górnej kondygnacji pod dwuspadowym dachem z nakreśloną z zamaszystością dolną wbijającą się w skarpę. Ruch potęguje nawis „czapy” domu osłaniający i podkreślający ostry skręt parteru. Właśnie sąsiedztwo tego skrętu z nawisem zdaje się najistotniejsze w architektonicznej kompozycji i przesądza o jej pięknie. Jej część statyczna i „ruchoma” równoważą się tworząc harmonijną całość. Autor projektu udowadnia, że niezwykle oszczędnymi środkami można stworzyć unikatową i piękną architekturę. Niestety niewielu architektom, którzy tego próbują, się to udaje, może dlatego z reguły większość nawet nie próbuje.
Ten projekt przekonuje, jak wielką rolę odgrywa w architekturze wrażenie ruchu. Tym razem to ruch wyjątkowy, inspirowany znanym z lotnictwa. W projekt zostało wpisane odchylenie powodowane ruchem wokół osi pionowej – stąd nazwa projektu Yaw House. Analogicznie jak w lotnictwie w przypadku tego projektu to odchylenie kontrolowane, dlatego efekt jest tak doskonały.
Jak połączono cechy chaty beskidzkiej z geometrią charakterystyczną dla nowoczesnych projektów
Architektura zestawiona z kontrastujących ze sobą kondygnacji zataczająca półokrąg i wbijająca się w skarpę jest wyważona i harmonijna.
Już wyszukana kompozycja oparta na kontrastach budzi podziw, a to nie jedyny atut tej architektury. Kolejny to zaskakujące i precyzyjnie wpisanie jej w różne czasy i historie regionu. Projekt połączył cechy chaty beskidzkiej z geometrią charakterystyczną dla nowoczesnych projektów – prostą i wyrazistą i jednocześnie przywodzącą skojarzenia z architekturą zaboru austriacko-węgierskiego.
Koncepcja domu modyfikowana kilkukrotnie
Koncepcja projektu przeszła kilka metamorfoz, co ciekawe wszystkie są intersujące. - Wyszliśmy od pomysłu atrium, bo ono daje intymność - odgranicza od świata zewnętrznego. A to w przypadku sąsiedztwa z gęstą zabudową jest szczególnie ważne. Przyjąłem, że dom będzie miał miękki kształt zbliżony do koła, wiedziałem, że ze względu na topografię musi zetknąć się ze stokiem, który jest na parceli. Zdecydowałem że ramiona domu wbiją się w stok, a atrium zostanie zmodyfikowane i połączy się z terenem – mówi autor projektu, architekt Robert Konieczny. - Taka topograficzna architektura odpowiadała także inwestorom, którzy woleli by ich dom nie rzucał się w oczy. Spokojna architektura miała zapewnić im wygodę, ergonomię, komfort życia. Nie chcieli, żeby budynek krzyczał w pejzażu – dodaje.
Pierwsza wersja projektu
Pierwsza koncepcja częściowo schowanego domu parterowego - wchodzącego w zbocze była intrygująca i oryginalna, jednak musiała zostać zmieniona...
- Zawsze wstępny koncept konsultujemy z urzędem, ponieważ nie chcemy zapędzić się w ślepy zaułek a klienta nadwyrężać nerwowo i finansowo późniejszymi zmianami. Po konsultacji/dyskusji okazało się, że dom musi mieć dach spadzisty – mówi architekt.
Autor projektu postanowił doprojektować drugą kondygnację i nałożyć ją na dolną w nietypowy sposób – asymetrycznie z nadwieszeniem nad wjazdem. Dach został usytuowany prostopadle do części dolnej kondygnacji i jednocześnie na promieniu biegnącym od środka atrium.
Jednak to nie zakończyło dyskusji z urzędem, ponieważ okazało się, że dom jest za duży. Wprawdzie okoliczne domy były większe od zaprojektowanego przez Roberta Koniecznego, ale wykonana dla terenu ostatnia ekspertyza urbanistyczna uwzględniała średnią powierzchnię z większego obszaru. Dom musiał zostać zmniejszony.
Urząd wymagał również zmiany usytuowania kalenicy. Ten wymóg był zaskakujący, ponieważ domy z sąsiedztwa miały dachy o różnym ustawieniu kalenic, niektóre były bardzo złożone. Mimo zaskoczeń koncepcja musiała zostać zmodyfikowana. – Po uwagach urzędu nastąpiła mała, koncepcyjna rewolucja.
Koncepcyjna rewolucja
Budynek „przekroiliśmy” prawie na pół, „odkrajając” jego część. Zmieniliśmy układ kalenicy, odwracając ją o blisko 90o. Jak paradoksalnie by to nie zabrzmiało uwagi urzędników zmobilizowały nas. Może dlatego, że bardzo rzadko dochodzi do dyskusji o architekturze między autorami projektu a urzędem. Tu była dyskusja, którą cenię – mówi Robert Konieczny. – Dzięki temu projekt ewoluował. Geneza powstania finalnej wersji domu polegała na wyjściu od archetypowego kształtu domu, którego parter został skręcony i „wbity” w stok, w wyniku czego wyklarowały się poszczególne strefy funkcjonalne. Forma domu się zmieniła, ale uzyskaliśmy to na czym zależało nam i inwestorom – intymność zagwarantowaną przez osłonięcie od strony dojazdu. Bryła jednocześnie wita przybywających i pozostaje zamknięta – dodaje architekt.
Tak powstała nowa modyfikacja archetypu domu łącząca architekturę zachodu i wschodu. Architekt przyznaje, że wpisanie różnych kultur w architektoniczną formę było jego ambicją, o której nawet nie mówił inwestorom. Bezokapowość to nawiązanie do zachodnich domów, które budowano na tym terenie, a czapa i jej nadwieszenie to parafraza tradycji wschodu uwzględniająca surowy klimat.
Dodajmy, że te koncepcyjne perturbacje zaowocowały nie tylko powstaniem nowatorskiej urzekającej formy domu, w którą wpisana jest złożona historia miejsca, ale także kilku dodatkowych interesujących koncepcji projektowych, które miejmy nadzieje zostaną jeszcze wykorzystane, bo mogą zachwycić wielu inwestorów.
Plany domu
W domu są dwie przestronne strefy przeznaczone dla wszystkich domowników. Jedna na dolnej, druga na górnej kondygnacji. W pierwszej o łukowatym planie zostały wachlarzowo rozłożone podstrefy różniące się funkcjonalnie. Są tu kuchnia, jadalnia, część wypoczynkowa. Gięte przeszklenia modelują i uatrakcyjniają przestrzeń. Otwarta przestrzeń tej strefy dziennej wita wchodzących do domu od razu po przejściu przez wiatrołap. Wspólna strefa na górnej kondygnacji może pełnić różne funkcje. Jest także buforem oddzielającym dwie prywatne podstrefy. W jednej z nich są dwa kompleksy sypialniane, w drugiej jeden. W każdym z nich znajdują się łazienka, garderoba i loggia we wnęce dachu. Kolejny, największy w domu, kompleks sypialniany jest na dolnej kondygnacji – na jej krańcu (przy gabinecie). Pomieszczenia pomocnicze zlokalizowano na parterze przy frontowej ścianie domu. Do jednego – przeznaczonego dla ogrodnika – prowadzi wejście z zewnątrz. Oprócz pomieszczeń pomocniczych/technicznych są tu uchodzące za klasyczne: spiżarnia, garderoba, pralnia, które mają ponadstandardowo dużą powierzchnię. Jest też rzadziej spotykana w polskich domach oddzielna strefa relaksu. Strefę gospodarczą wraz z WC oddzielają od strefy dziennej schody. Ważna w tym projekcie jest także część basenowa, która łączy się z mieszkalną traktem biegnącym przy siłowni, strefie technicznej i przechodzącym przez ogród zimowy (z grillem).
Plany domu i kolejna rewolucja
- Zawsze zanim zacznę pracę nad projektem domu oglądam działkę, na której ma stanąć i długo rozmawiam z przyszłymi domownikami, jednocześnie oglądam to jak mieszkają oraz analizuję jak żyją. Podczas pierwszej rozmowy przyszły gospodarz wymienił wszystkie potrzeby i życzenia rodziny. Poprosiłem też, by inwestorzy powiedzieli o swoich marzeniach także tych, których ich zdaniem nie można ziścić. Lubię o tym słuchać - to bardzo inspirujące. Często zdarzało mi się, że zaskakiwaliśmy zamawiających u nas projekt i spełnialiśmy ich marzenia. Może nie tak dokładnie, jak to sobie wyobrażali, ale tak, by było super i na miarę ich możliwości – mówi Robert Konieczny.
Wyzwanie - duży garaż
Tym razem zaskakującym życzeniem i wyzwaniem projektowym był bardzo duży garaż, ponieważ właściciel jest miłośnikiem sportów motorowych i majsterkuje.
- Już garaż dwustanowiskowy potrafi popsuć estetykę budynku – stwierdza architekt. – Sztuka polega na tym, żeby tak zaprojektować dom z garażem, by całość wyglądała lekko i harmonijnie. Gdy dowiedziałem się, że w tym domu musi być większy niż przeciętny, miałem już zeskanowaną w głowie parcelę i od razu „zapaliła mi się lampka”, że topografia terenu będzie pomocna i spróbujemy tę bryłę tak zakomponować, żeby ona się gdzieś w niej gubiła i stała się delikatna - dodaje.
Dodatkowo - basen
W trakcie budowy, przy zaawansowanych pracach okazało się, że jeden z domowników musi być regularnie i intensywnie rehabilitowany. Najlepszy do tego celu byłby basen, więc zapadłą decyzja o doprojektowaniu go. Architekt przyznaje: „wtedy pomyślałem szach-mat”. A dziś, gdy basen już istnieje, sprawia wrażenie jakby był przewidziany w projekcie od samego początku.
- Jak dowiedzieliśmy się, że trzeba doprojektować basen, towarzyszyła nam świadomość, że to może się nie udać. Same funkcjonalne rozwiązania wydawały się karkołomne, choćby zmiany pewnych przejść i połączeń przestrzeni. Udało się i teraz uważam, że dzięki basenowi projekt stał się kompletny praktycznie i estetycznie - gdy jesteśmy na basenie, patrzymy na dom, a z domu patrzymy na basen – mówi Robert Konieczny.
Strefa basenowa łączy się z mieszkalną traktem biegnącym przy siłowni, strefie technicznej i przechodzącym przez ogród zimowy. Oczywiście można z niej także wyjść do ogrodu i przejść do największego w domu master bedroom, które zastało usytuowane na krańcu dolnej kondygnacji.
- Plany domu są zawsze precyzyjną odpowiedzią na potrzeby i oczekiwania przyszłych domowników. Trzeba to zrobić tak, żeby byli szczęśliwi. A nasze doświadczenie i to wyczucie ma spowodować, żeby podział przestrzeni i jej aranżacja stanowiło komfortową całość – mówi autor projektu.
Wnętrza: między kosmosem a tradycją
– Wykończenie wnętrz to pewna interpretacja przestrzeni. Tę można było zinterpretować jako wnętrze rakiety kosmicznej albo tradycyjną góralską chatę. Wybór należy do właścicieli, którzy spędzają tu swoje życie. Rolą projektanta nie jest walka o swoje ambitne wizję, ale nadanie marzeniom domowników jak najlepszego fasonu – mówi Robert Konieczny.
Gospodyni nie chciała „kosmosu” w domu, ponieważ ceni tradycję. Projektem wykończenia wnętrz zajęła się pracownia znaleziona przez nią pracownia WIDAWSCY studio architektury. Jednak podstawowa aranżacja pomieszczeń zaproponowana w projekcie przez KWK Promes została niemal cała przeniesiona do rzeczywistości.
Wnętrze musiało być kontynuacją architektury
Prace nad projekt wnętrz zaczęły się jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty i obejmowały między innymi konsultacje z Robertem Koniecznym. Wnętrze domu musiało nawiązywać do jego architektury, być jej kontynuacją.
– Podeszliśmy z ogromnym szacunkiem do projektu Roberta Koniecznego i pomysłu na ten dom płynny, o organicznej formie, skomponowany z topografią terenu – wbity w ziemię. Absolutnie nie chcieliśmy udekorować jego wnętrza czy starać się coś narzucić – stwierdza architekt wnętrz Tomasz Widawski.
- Wszystkie rozwiązania podporządkowywaliśmy formie architektonicznej - „płynęliśmy z prądem”. Wiele czasu poświęciliśmy na to zarówno z klientem, jak i z Robertem, by znaleźć złoty środek. Przykładowo zależało nam, żeby kuchnia była płynnie wkomponowana w koncepcję wnętrza tego domu. Ostatecznie jest promieniście ustawiona, została wpisana w łuk domu. Zależało nam na tym, żeby nie było elementów dostawionych, doklejonych do domowej przestrzeni. Wnętrza miały ją delikatnie uzupełniać, respektując oczekiwania właścicieli – mówi architekt wnętrz Katarzyna Widawska.
Dlatego wyspa kuchenna spełnia założenia układu promienistego - ma formę o podstawie trapezu. Przykładów jest więcej – choćby kształt i bieg desek wykańczających sufit. Architekci nie chcieli, by miały proste kształty, ale precyzyjnie skrojone na miarę architektury.
Deski na suficie: praktyczna przewrotność
- Deski wykańczające sufit z założenia miały podkreślać oryginalną łukowatą formę, dlatego były wykonywane na specjalne zamówienie zgodnie z promieniami domu. Fakt, że promienie są różne, bo przestrzeń oddala się od swojego środka sprawił, że każda deska musiała być indywidualnie docięta na frezarce. I każda miała swoje miejsce - mówi Tomasz Widawski.
Argumentem do przewrotnego ułożenia desek na suficie, a nie na podłodze były względy praktyczne – przykładowo zminimalizowanie start ciepła ogrzewania podłogowego dzięki posadzce z mikrocementu i łatwość utrzymania higieny przy psie wbiegającym z ogrodu do domu.
Wnętrze, zgodnie z oczekiwaniami właścicieli stało się ciepłe i jednocześnie było bardzo praktyczne.
- Oszczędne kolorystyka, i formy oświetlenia oraz powściągliwe użycie materiałów wynikały z faktu, że architektura jest minimalistyczna. To nawiązanie do wizji architektonicznej i oczekiwań domowników – stwierdza Katarzyna Widawska.
W domowej przestrzeni dominuje szarość o różnych odcieniach, jasny brąz, czerń. Barwy są niesione przez beton, drewno, MDF granit.
Nietypowe rozwiązania konstrukcyjne: mury oporowe, nadwieszenie górnej kondygnacji, wycięcia w dachu
W tak oryginalnym domu konieczne było wykorzystanie niestandardowych rozwiązań konstrukcyjnych. W pierwszej kolejności autor projektu wymienia wykonanie murów oporowych w części basenowej i nadwieszenie górnej kondygnacji nad wjazdem do garażu.
- Przyznaję, że bałem się wybierania ziemi pod część basenową. Tam trzeba było wykopać bardzo dużą dziurę i podczas większych opadów deszczu albo jakiejś sytuacji ekstremalnej mogłoby dojść do osunięcia ziemi. Prace były przeprowadzane odcinkami - wykop i wzmocnienie. Z wielką ulgą odetchnąłem, gdy już pojawiły się tam ściany oporowe. Swoją drogą, zbudowanie basenu, który częściowo jest podziemny, przełożyło się na umocnienie terenu – mówi Robert Konieczny. - W przypadku murów oporowych części technicznej mieliśmy inną sytuację – nie było potrzeby wykonywania bardzo głębokich wykopów, więc wystarczyło wbicie w teren standardowych ścian żelbetowych.
Nawieszenie górnej kondygnacji nad dolną i wjazdem do garażu było możliwe dzięki zastosowaniu specjalnego wspornika. Ktoś mógłby powiedzieć, że zamiast niego wystarczyłby tańszy słup. Jednak nie sposób nie zgodzić się z autorem projektu, że wtedy dom nie wyglądałby harmonijnie, ale brzydko - absurdalnie. Poza tym taki słup narażałby na kolizję z samochodem.
Kolejne niestandardowe rozwiązanie to wycięcia w spadzistym dachu i wnęki balkonowe.
- Najczęściej stromy dach (nie tylko w górskim domu) okala cały budynek - chroni go. Ewentualnie montowane są okna dachowe podniesione ponad połać dachu i wykańczane obróbkami blacharskimi, żeby nie dochodziło do przecieków. Gdy robi się wykrój w dach, trzeba to bardzo dobrze przemyśleć. Kluczowa jest kwestia odwodnień i izolacji. Zawsze konieczne są dwa przelewy, dwa odwodnienia (jedno awaryjne). Oczywiście, należy też zaprojektować systemy grzewcze, grzałki przy rurach spustowych, żeby nie dochodziło do zalegania wody – podsumowuje architekt.
Warto, bo dzięki temu bryła domu staje się bardziej interesująca i dynamiczna. Jest jeszcze dodatkowy atut, który dla wielu będzie jeszcze ważniejszy - można mieć niebo nad głową nie wychodząc z domu.
Podsumowanie
Projekt tego domu jest przełomowy, robi dużą pauzę między tym, co było przed nim oczywiste w architekturze, a tym co po nim takie będzie. Nie tylko w sposób dosłowny łączy ziemię z niebem, pokazuje też jak wielką rolę może odgrywać geometria przestrzenna w rozumieniu czasu architektonicznego. Zakrzywienie czasoprzestrzeni staje się tu oczywiste, ale tym razem nie odpowiada za nie grawitacja, ale wizja autora projektu.