Spis treści
„Poidła dla koni” w Zakopanem
O sprawie zrobiło się głośno w 2025 r., kiedy to w sprawie inwestycji na Bachledzkim Wierchu alarm podniosło lokalne Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Na terenie Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej, gdzie budować nie wolno, wyrosło pięć domków o powierzchni ok. 70 m kw. każdy oraz prowadząca do nich droga. Inwestor twierdził, że buduje poidła dla koni.
Od kolejnych decyzji nadzoru budowlanego właściciel terenu oczywiście się odwoływał, zaś na rozprawy w sądzie się nie stawiał. Mimo nakazu rozbiórki domki wciąż stoją. W sierpniu 2026 r. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu przekazał, że ostateczny wyrok w tej sprawie uprawomocnił się, co daje nadzieję na to, że ta samowola budowlana w końcu zniknie z krajobrazu Zakopanego.
Dom jednorodzinny z 15 łazienkami w Wieliszewie
Na osiedlu domków jednorodzinnych w Wieliszewie (woj. mazowieckie) wyrósł w 2025 r. gigant o powierzchni blisko 1500 m², z 15 łazienkami i 15 sypialniami. Według inwestora – zwykły dom jednorodzinny dla dużej rodziny. Innego zdania byli wojewoda mazowiecki i Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego, którzy unieważnili pozwolenie na budowę. Sprawa sądowa wciąż się toczy.
Gdy „Architektura-murator” zapytała architekta budynku, Dawida Łapińskiego z Pracowni Architektonicznej XYZ, czy takie zamówienie nie wzbudziło w nim podejrzeń, ten odpowiedział:
Nie wzbudziło u mnie żadnych w/w podejrzeń związanych z mikrokawalerkami, ponieważ Inwestor dokładnie określił swoje wymogi odnośnie potrzeb służących zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych jego rodziny (...).
Zamek w Łapalicach, który miał być domem
Jedna z najsłynniejszych samowoli budowlanych w Polsce oficjalnie przestała nią być w 2023 r., po 40 latach. Przypomnijmy: w 1983 r. gdański rzeźbiarz i producent mebli uzyskał pozwolenie na budowę domu z pracownią rzeźbiarską. Obiekt miał mieć 170 m kw. Inwestor wybudował jednak o ok. 4800 m kw. więcej, niż mógł. Zamiast domu zaczął bowiem wznosić w woj. pomorskim pensjonat w formie zamku.
Tak zwany zamek w Łapalicach nigdy nie został dokończony z powodu braku wystarczających funduszy. W 2006 r. nadzór budowlany nakazał jego rozbiórkę, jednak nigdy do niej nie doszło. Ostatecznie w 2023 roku Rada Miejska Kartuz przyjęła plan zagospodarowania przestrzennego, który zalegalizował budynek. Daje to szansę na jego dokończenie w przyszłości.
Warsztat samochodowy w Krakowie, który rozrósł się w blok
Przy ul. Centralnej 73B w Krakowie stał parterowy warsztat samochodowy, nad którym w pewnym momencie bez zezwolenia zaczął wyrastać znacznie większy budynek. Tak powstał blok, którego sprawa ciągnie się od 2009 r. Choć prawomocny nakaz rozbiórki wydano już wtedy, budynek stoi do dziś i mieszkają w nim ludzie. Są to głównie obcokrajowcy, którzy nie znają sytuacji i nie wiedzą, że właściciel bloku drwi sobie z prawa.
Od tamtej pory trwa sądowa gra w kotka i myszkę – mimo nakładanych wysokich kar pieniężnych inwestor robi wszystko, żeby przedłużyć postępowanie. Wiosną 2026 r. w budynku odcięto ogrzewanie. Obecnie toczą się procedury mające umożliwić rozbiórkę budynku na koszt właściciela. Warto dodać, że przy ul. Centralnej w Krakowie znajdują się jeszcze co najmniej trzy inne samowole budowlane o równie skomplikowanej historii.
Tzw. domki covidowe w Mechelinkach
W niewielkiej wsi Mechelinki (woj. pomorskie) latem 2020 r. deweloper postawił rząd domków letniskowych, choć nie miał na nie pozwolenia. Twierdził, że buduje obiekty służące walce z koronawirusem SARS-CoV-2, na co pozwalały uchwalone w tym samym roku, nieprecyzyjne przepisy związane z pandemią. Nie była to jedyna tego typu inwestycja – z furtki otwartej przez prawo skorzystało kilka firm, budując w miejscach nieprzeznaczonych pod zabudowę.
Jesienią 2023 r. nadzór budowlany nakazał rozbiórkę samowoli, jednak deweloper bronił się, jak mógł i sprawa ciągnęła się przez dwa lata. Mimo uprawomocnienia się wyroku sądu domki covidowe w otulinie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego stoją nadal – puste.
„Willa na dachu” w Jastrzębiu-Zdroju
W 1994 r. pewien prywatny detektyw kupił kilka mieszkań w bloku przy ul. Północnej w Jastrzębiu-Zdroju. Wkrótce zaczął realizować pomysł budowy luksusowej rezydencji na dachu. Z czasem nielegalna nadbudowa rozrosła się nad kilka klatek schodowych i przybrała futurystyczną formę.
To kolejna sprawa, która ciągnęła się latami. Choć spółdzielnia doprowadziła do przerwania prac w 2009 r., a nakaz rozbiórki wydano w 2014 r., postępowanie sądowe trwało aż dekadę. Tzw. willa na dachu w Jastrzębiu-Zdroju zaczęła znikać dopiero w 2024 r., ale częściowo istnieje do dziś, gdyż spółdzielni brakuje środków na dalsze prace rozbiórkowe. W międzyczasie trzy osoby powiązane z inwestycją skazano prawomocnymi wyrokami.
Hotel „Czarny Kot” w Warszawie
Na koniec nie sposób nie wspomnieć o bodaj najsłynniejszej polskiej samowoli budowlanej, czyli o warszawskim hotelu „Czarny Kot”. Pod koniec lat 80. XX wieku przy ul. Okopowej 65 powstał nieduży, parterowy obiekt hotelowo-gastronomiczny. Z biegiem lat budynek zaczął jednak rozrastać się zarówno w górę, jak i na boki – w znacznej mierze nielegalnie. Co więcej, budynek stał na miejskiej działce, której umowa dzierżawy wygasła w 2009 r., a mimo to hotel działał dalej.
Właścicielki budynku nic sobie nie robiły z kolejnych decyzji nadzoru budowlanego i wyroków sądu. Ostatecznie w 2018 r. miastu udało się odzyskać w pełni swój teren, zaś dla budynku wydano ostateczne pozwolenie na rozbiórkę. Stojącą bezkarnie przez 30 lat samowolę budowlaną rozebrano w latach 2020–2021.
- Przejdź do galerii: Kontrowersyjne budowy domów w Polsce