Spis treści
Do kolejnej debaty „Czym ogrzewać dom, żeby nie zbankrutować” Murator zaprosił ekspertów z dziedziny technik grzewczych. W dyskusji w studiu udział wzięli:
- Stefan Żuchowski z Vaillant,
- Wojciech Perek ze Stowarzyszenia Kominki i Piece
- Paweł Lachman z PORT PC
Przeanalizowali dostępne technologie, ich koszty eksploatacji, inwestycji i przyszłe trendy. Nie ma jednego idealnego rozwiązania – kluczowe są izolacja budynku, budżet, dostęp do paliw i preferowana wygoda. Przepisy unijne promują pompy ciepła dla niskoemisyjnych domów, choć gaz ziemny i płynny pozostaje powszechnie dostępny.
Różne koszty nośników energii
Efektywność ogrzewania w dużej mierze zależy od ceny 1 kWh energii, a wszystkie paliwa drożeją. Jak wspomina Stefan Żuchowski, ceny prądu i gazu długo były stabilne: prąd oscylował wokół 0,50–0,60 zł/kWh, gaz 0,17–0,20 zł. Po inwazji Rosji gaz podrożał nawet pięciokrotnie przez sztuczny popyt, ale ceny spadają. Obecnie prąd to 1,03–1,09 zł/kWh, gaz powyżej 0,30 zł. - Cały czas cena gazu na giełdzie spada. Było 20 groszy, teraz 15 groszy. Szacuje się, że w 2028 może to być nawet 12 groszy – mówił Żuchowski.
Pompy ciepła mnożą efektywność: 1 kWh prądu daje 3–5 razy więcej ciepła. - Większość pomp osiąga efektywność 4,5–5, co daje koszty ogrzewania około 20 groszy/kWh – wyjaśnia Paweł Lachman.
Drewno wyróżnia się stabilnością cen: samowyrób to 0,04–0,06 zł/kWh, kawałkowane 0,40–0,50 zł, pellet 0,38–0,50 zł (ostatnio wyższy przez surową zimę i problemy z dostawami). Koszt zależy od nakładu pracy – samodzielne zbieranie drewna jest tańsze, ale wymaga wysiłku. Węgiel kosztuje około 0,30 zł/kWh, lecz wiąże się z importem, jakością i regulacjami antysmogowymi. Olej opałowy jest rzadko wybierany i często zastępowany gazem płynnym.
Te różnice w cenach nośników to nie wszystko – warto też rozważyć ukryte aspekty, które wpływają na codzienne użytkowanie.
Koszty inwestycji
Szacunkowe ceny samej kotłowni (bez wewnętrznej instalacji) wahają się: kocioł gazowy 20–30 tys. zł (przy bliskim przyłączu), pompa ciepła powietrze-woda 30–50 tys. zł, gruntowa 30–50 tys. zł plus odwierty (od kilkunastu do 80 tys. zł, trwałość 70 lat). Prostsze opcje to koza 2–8 tys. zł czy kominek 8–15 tys. zł, ale raczej jako źródło ciepła dodatkowe.
Planując ogrzewanie w nowym domu, te koszty pomagają w decyzji, ale kluczowy jest dostęp do paliw i długoterminowe trendy.
Ukryte koszty
Porównując opcje, nie zapominaj o dodatkowych uciążliwościach. Dla paliw stałych i gazu obligatoryjne są przeglądy komina (200–400 zł rocznie) i czyszczenie cztery razy w roku (50–150 zł za raz). Składowanie węgla, drewna czy pelletu zajmuje miejsce, a obsługa kotłów pochłania czas. - Korzystałem z kotła węglowego: codzienne ładowanie i czyszczenie to duża uciążliwość – wspomina Żuchowski. - Urządzenia bezobsługowe mają wyższe koszty inwestycji, ale oszczędzają czas; wygoda przycisku oznacza droższy nośnik – dodaje Perek.
Te ukryte elementy łączą się z początkowymi wydatkami na instalację, które różnią się w zależności od wyboru technologii.
Ogrzewanie w nowym domu – co wybrać
Wybór zależy od infrastruktury: sieć elektryczna jest wszędzie, co sprzyja pompom ciepła, ale przy gazie warto rozważyć kondensacyjny kocioł. Przyszłość niesie biogaz z odpadów rolnych. - Pierwsza biometanownia w Polsce podłączona, 110 czeka; w Europie 8% gazu to biometan – podkreśla Żuchowski. Blisko lasów? Drewno lub pellet. UE jednak rekomenduje pompy ciepła i rezygnację z paliw kopalnych.
Dla pomp ciepła optymalizacja taryf prądu może znacząco obniżyć rachunki, co eksperci podkreślają jako prosty sposób na oszczędności.
Pompa ciepła – właściwa taryfa to oszczędności
Przy cenie prądu 1,03–1,09 zł/kWh, taryfa dwustrefowa G12w redukuje koszty o 0,12–0,2 zł/kWh, dając 15% oszczędności względem G11. – Koszty dystrybucji zbyt wysokie; analizujemy obniżki z rządem – mówi Lachman. Żuchowski potwierdza: – Korzystam z G12 od lat z pompą. Programujemy pralkę i zmywarkę na tańsze godziny – oszczędność 15%, opłata przesyłowa tylko 7 groszy zamiast ponad 30 groszy.
Kominek i koza jako alternatywa
W kontekście awarii prądu, eksperci radzą dywersyfikację, np. poprzez alternatywy jak kominki, które nie zależą od energii elektrycznej. Drewno umożliwia proste rozwiązania bez elektryczności: koza ogrzewa pomieszczenie, z rekuperacją – cały dom. - Instalacje na drewnie ogrzewają dom bez prądu – mówi Perek. Zachowaj wentylację grawitacyjną dla bezpieczeństwa. Zaawansowane opcje to akumulacyjne kominki. W obliczu zagrożeń, jak wojny, to kluczowe. – Skandynawia inspiruje: dobre izolacje plus koza z kominem stalowym na dłuższe awarie – dodaje Lachman.
Standard budynku – ważny element kosztów
Ostatecznie, koszty ogrzewania zależą nie tylko od źródła, ale przede wszystkim od jakości budynku, co eksperci podkreślają jako fundament oszczędności. Straty ciepła mają większy wpływ niż typ ogrzewania. Rachunki grozy często wynikają z kiepskiej izolacji. - Wszystko zależy od strat: mój 100 m² przy -7°C traci 81 kWh/dzień; słabo izolowany – nawet x3. Wysokie koszty?
Głośnym medialnie przykładem była pompa ciepła, która wygenerowała wielotysięczny rachunek za prąd. Nikt jednak nie wspomniał, że dobrano ją już docelowo do domu z parametrami po termomodernizacji, tylko, że nie wykonano termomodernizacji.
Uczestnicy debaty przyznali, że jest wciąż mnóstwo domów niepoddanych termomodernizacji i zastosowanie w nich jakiegokolwiek systemu wiąże się z ogromnymi kosztami eksploatacyjnymi. Czasami jednak, co wyjdzie w audycie, warto zastosować drobną zmianę w instalacji grzewczej, wykonać niewielki remont, np. ocieplenie stropu, i można przez to zaoszczędzić bardzo dużo kosztów. Stefan Żuchowski przypomniał słowa Aleksandra Panka, już nieżyjącego założyciela Fundacji Poszanowania Energii, że najtańsza energia to jest energia zaoszczędzona.