Spis treści
- Dom mobilny całoroczny na 17 m². Mały metraż, duże wyzwanie
- Czy w domu mobilnym można mieszkać przez cały rok?
- Kuchnia XL i garderoba na 17 m²? Tu liczy się selekcja
- „Ile tu miejsca!” – dlaczego mały dom może wydawać się większy?
- Polacy zaczęli od pomysłu na mieszkania na kółkach
- Jak urządzić małe wnętrze, żeby nie męczyło po roku?
- Dom mobilny pokazuje, że wygoda zaczyna się od dobrego wyboru
Dom mobilny całoroczny na 17 m². Mały metraż, duże wyzwanie
Mobilny domek całoroczny nazywany jest też domkiem na kółkach lub domkiem holenderskim. Już sama nazwa sugeruje swobodę, ale za tą swobodą stoi bardzo konkretna dyscyplina projektowa. Jeśli dom ma być mobilny, całoroczny i wygodny, jego wymiary, waga, wyposażenie i układ wnętrza muszą być dokładnie przemyślane.
Wielkość takich domków to najczęściej 8x2,55 m. Ich wysokość od poziomu gruntu wynosi 4 m, bo zgodnie z prawem o ruchu drogowym nie może być większa. Podobnie waga – nieprzekraczalne jest 3,5 tony, łącznie z całym wyposażeniem. Dzięki temu każdy model Tiny Smart House można przewieźć w wybrane miejsce. Ten na zdjęciach, należący do pary muzyków – Ingrid i jej męża – będzie „podróżował” po Skandynawii.
W praktyce oznacza to, że w takim domu nie ma miejsca na przypadek. Każdy centymetr musi pracować, a każda decyzja – od układu stref po wybór sprzętów – wpływa na komfort codziennego życia.
Czy w domu mobilnym można mieszkać przez cały rok?
To jedno z pierwszych pytań, które pojawia się przy takim projekcie. Domek na kółkach często kojarzy się z wakacjami, krótkim pobytem albo sezonowym odpoczynkiem. Tu założenie było inne – miał powstać dom do mieszkania przez okrągły rok.
– Każdy projekt jest indywidualny. Bierzemy pod uwagę konkretne potrzeby przyszłych właścicieli. W tym przypadku ich założeniem było mieszkanie w domku przez okrągły rok. Lista niezbędnych rzeczy obejmowała m.in. pojemną garderobę, a także kuchnię z… pełnowymiarowymi sprzętami, w tym lodówką w wersji XL.
To właśnie ten fragment najlepiej pokazuje, że mały metraż nie musi oznaczać rezygnacji ze wszystkiego, co wygodne. W domu mobilnym można zaplanować dużą lodówkę, garderobę i kuchnię z prawdziwego zdarzenia, ale pod jednym warunkiem – wszystko musi odpowiadać realnym potrzebom mieszkańców.
Kuchnia XL i garderoba na 17 m²? Tu liczy się selekcja
W małym domu najważniejsze nie jest to, by zmieścić jak najwięcej. Ważniejsze jest, by zmieścić to, co naprawdę potrzebne. Dlatego projektowanie zaczyna się od pytań o styl życia, codzienne nawyki i rzeczy, bez których właściciele nie wyobrażają sobie funkcjonowania.
W przypadku pary muzyków ważna była całoroczność, pojemna garderoba i kuchnia z pełnowymiarowymi sprzętami. Dla innych klientów projektowane jest wnętrze, w którym dobrze mają się czuć i ludzie, i zwierzęta – trzy małe pieski oraz dwie papugi – opowiada Eliza Ziemińska-Żak, architektka wnętrz z pracowni Nasze Nowe.
To dobra lekcja dla każdego, kto urządza małe mieszkanie, mikrokawalerkę albo niewielki domek. Zamiast zaczynać od listy mebli, lepiej zacząć od listy potrzeb. Wtedy łatwiej odróżnić rzeczy konieczne od tych, które tylko zajmą cenną przestrzeń.
„Ile tu miejsca!” – dlaczego mały dom może wydawać się większy?
Na papierze 17 m² brzmi bardzo skromnie. W środku dobrze zaprojektowanego domu mobilnego wrażenie może być jednak zupełnie inne. Wydaje się, że nie sposób urządzić funkcjonalnej i przyjaznej przestrzeni na tak małym metrażu. Reakcja większości osób po wejściu do środka domku jednak temu zaprzecza. – Ile tu miejsca! – nie ukrywają zaskoczenia.
Ten efekt nie bierze się z samego metrażu, ale ze sposobu projektowania. W domku mobilnym znaczenie ma podział stref, proporcje, światło, widoki za oknem, gładkie materiały i brak nadmiaru. Mała przestrzeń może działać na korzyść mieszkańców, jeśli jest uporządkowana i nie przytłacza.
Polacy zaczęli od pomysłu na mieszkania na kółkach
Historia Tiny Smart House, marki braci Pastuszaków, zaczęła się kilka lat temu właściwie przypadkiem. Kamil obejrzał w telewizji reportaż o luksusowych mobilnych minidomach w Stanach i uświadomił sobie, że nikt nie robi takich na naszym rynku.
– A gdybyśmy zajęli się budową mieszkań na kółkach? – zapytał brata Marcina, zawodowego stolarza. Nie musiał go przekonywać.
Prace nad prototypem trwały kilka ładnych miesięcy. Wymagał on poznania wielu zagadnień konstrukcyjnych, instalacyjnych, materiałowych i ergonomicznych. W takim projekcie wszystko jest powiązane – konstrukcja, mobilność, wyposażenie, ciężar i wygoda użytkowania.
Ale Kamil i Marcin nie byli sami. Rodzina od początku zaangażowała się w pomoc. Mama Marzena malowała ściany, szyła poduszki. Kuzyni stolarze i szwagier współpracowali przy budowie, żony przy wykończeniu i aranżacji, jedna z nich zajęła się księgowością. A potem pojawił się program dla HGTV „Odjazdowe minidomy”, a wraz z nim Eliza. Projekty nabrały telewizyjnego tempa. Gdy po emisji kolejnych odcinków wszystko wróciło do ram codzienności, architektka nie zaprzestała współpracy z ekipą braci.
– Uwielbiam projektowanie, a kreowanie przestrzeni w skali mikro to dla mnie wspaniała przygoda – mówi.
Jak urządzić małe wnętrze, żeby nie męczyło po roku?
Najważniejsza porada przy urządzaniu małej przestrzeni brzmi: trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop”. W projektowaniu niewielkiego wnętrza często kawałek pustej ściany daje lepszy efekt od jej zagęszczenia. Przy urządzaniu niewielkiej przestrzeni warto pomyśleć o niej tak, by nie przytłaczała i po roku nie męczyła domowników. Eliza Ziemińska-Żak proponuje wybór zgaszonych kolorów i ewentualne ożywienie ich barwnym akcentem. Mocne tonacje w niewielkim pomieszczeniu mogą okazać się wręcz opresyjne.
Lepiej też zdecydować się na gładkie materiały niż takie z wyrazistymi fakturami. W małym wnętrzu dobrze sprawdzają się zabiegi powiększające przestrzeń – otwarcie wnętrza na widoki za oknem, rozjaśnienie poszczególnych stref, zastosowanie większych płaszczyzn zamiast małych, na przykład płytek ściennych i podłogowych, oraz luster. To wskazówki, które sprawdzą się nie tylko w domu mobilnym. Można je wykorzystać także w mikrokawalerce, małym mieszkaniu czy niewielkim domu, w którym każdy metr ma znaczenie.
Dom mobilny pokazuje, że wygoda zaczyna się od dobrego wyboru
Klienci, którzy kupują minidomki, cenią innowacje i często przychodzą już z własnymi przemyśleniami. Niekiedy trzeba je wspólnie z nimi przefiltrować i przeanalizować, by użyć w projekcie tych rzeczywiście dla nich przydatnych. I to jest sedno mieszkania na minimetrażu. Nie chodzi o to, by wcisnąć do środka wszystko, co znamy z dużego domu. Chodzi o to, by zostawić tylko to, co naprawdę potrzebne, wygodne i dobrze dopasowane do mieszkańców. Wtedy nawet 17 m² może zaskoczyć przestrzenią.
Projekt: Eliza Ziemińska-Żak/Nasze Nowe, Kamil Pastuszak, Marcin Pastuszak/Tiny Smart House, zdjęcia i stylizacja: Marta Behling/Pion Poziom/Archiwum prywatne